Reklama

Z Meksyku do Legnicy. Santiago Naveda w pigułce

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

09 sierpnia 2022, 19:16 • 6 min czytania 35 komentarzy

Miedź Legnica w letnim okienku wyspecjalizowała się w przeprowadzaniu transferów, które ciężko było przewidzieć. Legniczanie nie ograniczają się do piłkarzy, którzy ostatnio grali na europejskich boiskach. Dzięki temu drużynę Wojciecha Łobodzińskiego zasili już Angelo Henriquez (ostatnio Fortaleza), Luciano Narsingh (ostatnio Sydney FC), Jeronimo Cacciabue (ostatnio Newell’s Old Boy) i teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do drużyny dołączy także Santiago Naveda, który do tej pory grał w Clubie America.

Z Meksyku do Legnicy. Santiago Naveda w pigułce

Mowa o młodym piłkarzu, który całą dotychczasową karierę spędził w stolicy swojego kraju. Dziennikarze z Meksyku uważają, że pochodzi ze skromnej rodziny, jest bardzo pracowity, ułożony i wszystko zawdzięcza zaangażowaniu. 21-latek otrzymywał też powołania do kadr juniorskich Meksyku. W czerwcu wystąpił podczas turnieju młodzieżowego organizowanego w Tulonie. Reprezentacja Meksyku zajęła tam trzecie miejsce i w meczu o brąz pokonała Kolumbię.

Santiago Naveda. Co warto wiedzieć?

Jak gra?

Defensywny pomocnik nie posiada dużego doświadczenia w seniorskiej piłce. Do tej pory rozegrał 28 spotkań w lidze meksykańskiej, do tego 4 w Lidze Mistrzów strefy CONCACAF. Trenerem, który swego czasu postawił na młodego Meksykanina, był Santiago Solari. Tak, ten Solari, który w sezonie 18/19 przez kilka miesięcy prowadził Real Madryt. Argentyńczyk postanowił odświeżyć zespół i dać szansę kilku młodym piłkarzom, co przyjęto z dużym entuzjazmem. Kibice Clubu America już wcześniej domagali się występów Navedy, gdyż był on ważną postacią drużyn młodzieżowych.

Naveda zrobił na obserwatorach bardzo dobre wrażenie. Mówiło się o nim, że grał, jakby miał „siedem płuc”. Biegał z dużym zacięciem od pola karnego do pola karnego. Kupił kibiców tym, że szedł na każdą piłkę i nie chował się za obrońcami. Dobrze czyta grę, ale często decyduje się na interwencje ostatniej szansy, które pachną kartkami. Bez problemu znajdziecie w sieci krótkie filmiki z wejściami Navedy w stylu Jacka Góralskiego.

Reklama

Ma dużo poprawy w kwestii kontroli piłki. Momentami zawodzi go przyjęcie kierunkowe, pierwszy kontakt z piłką i niektóre zagrania wydają się z lekka niechlujne. Braki te nadrabia nieustępliwością. Często schodził bardzo głęboko do rozegrania, między środkowych obrońców, by potem oddać piłkę do kreatywniejszych graczy, za co był bardzo chwalony.

Wróżono mu, że będzie nowym Guido Rodriguezem (była gwiazda Club America), piłkarzem, który obecnie gra w Realu Betis i jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników w lidze hiszpańskiej. Co więcej, Naveda wielokrotnie podkreślał, że Argentyńczyk jest jego idolem i stara się na nim wzorować. Jednak wydaje się, że te porównania były trochę na wyrost. Argentyńczyk ma więcej atutów piłkarski, Meksykanin wydaje się być szybszym piłkarzem. Kiedy Naveda zadebiutował, otrzymał nagranie od swojego idola, czym zresztą pochwalił się klub w mediach społecznościowych.

Zainteresowanie klubów z Europy, pudło i kontuzja

Ciepło o młodym piłkarzy wypowiadali się też byli piłkarze tego klubu. Moises Munos, były bramkarz reprezentacji Meksyku przyznał, że właśnie takiego defensywnego pomocnika Aguilas potrzebowali. Dobre występy Meksykanina sprawiły, że w 2021 roku, zaczęły interesować się nim kluby z Europy. Wymieniano w tym gronie między innymi Eintracht Frankfurt, który ponoć chciał wykorzystać fakt, że kontrakt Navedy miał za kilka miesięcy wygasnąć. Podpierano doniesienia o zainteresowaniu niemieckiej drużyny tym, że Die Adler w przeszłości sprowadzali piłkarzy z ligi meksykańskiej – między innymi Marco Fabiana i Carlosa Salcedo.

Naveda obok obiecujących występów, zasłynął również ze spektakularnego pudła w meczu z Pueblą, gdy zmarnował setkę z bliskiej odległości.

Reklama

Meksykanin na początku korzystał z sytuacji kadrowej, ale z czasem rywalizacja o miejsce w składzie stawała się bardziej zacięta. Nie zawsze wychodził w pierwszym składzie, ale grał regularnie. Jednak kolejny mecz z Pueblą sprawił, że jego kariera przyhamowała. Nabawił się urazu stawu skokowego, który wymagał interwencji chirurgicznej. W meksykańskich mediach często pokazywano tę sytuację, która z pozoru wydawała się niegroźna, ale wprawne oko dostrzeże, że stopa Meksykanina wygięła się nienaturalnie.

Piłkarz otrzymał duże wsparcie kolegów z drużyny. W szpitalu odwiedził go między innymi Guillermo Ochoa. Club America zdecydował się wówczas przedłużyć kontrakt z Navedą do końca czerwca 2023 roku. W międzyczasie rozglądano się za zastępstwem, a gdy defensywny pomocnik wrócił do zdrowia, nie był już niezbędnym piłkarzem i powoli jego rola w zespole malała. Nie pomogła mu też kolejna zmiana trenera. Zwolniono Santiago Solariego, a Fernando Ortiz, praktycznie odsunął go od składu.

Czy Miedź go potrzebuje?

Być może Miedź potrzebowała gościa, który zagra z nieco większym pazurem, a to jest w stanie zaoferować nowy nabytek beniaminka. Ostatnio widzieliśmy zespół Wojciecha Łobodzińskiego, który bezproduktywnie klepał między sobą – zwłaszcza trio Cacciabue, Dominguez i Chuca. Niewykluczone, że mając za swoimi plecami gościa, który będzie ich zabezpieczał, nie będą grali już tak bezpiecznie, a zwłaszcza Chuca pokazywał, że potrafi przyspieszać grę. Według naszych informacji dużym entuzjastą talentu Meksykanina jest właśnie Wojciech Łobodziński.

Bardziej może zastanawiać decyzja gracza. Może nie jest jednym z topowych talentów meksykańskiej piki, ale jeszcze nie tak dawno grał z kadrą młodzieżową na turnieju w Tulonie. Spodziewano się raczej wypożyczenia do innego meksykańskiego klubu, co miałoby znamiona rozsądnego ruchu, ale do tego nie doszło i niespodziewanie pojawił się temat Miedzi.

W legnickim klubie znajdziemy wielu zawodników, którzy mówią po hiszpańsku, ale nie wiadomo jak przebiegnie aklimatyzacja Navedy. Co by nie mówić, do tej pory występował tylko w jednym klubie, teraz dojdzie zmiana kraju, kultury, ligi i prawdopodobnie trzeba będzie wobec niego wykazać się dużą cierpliwością.

Swoją drogą, sytuacja Navedy może przypominać nieco losy Jeronimo Cacciabue. Argentyńczyk w poprzednim klubie radził sobie dobrze do momentu poważnej kontuzji, która wybiła go z rytmu. W konsekwencji przez  dłuższy czas nie grał, a potem nie błyszczał. Następnie pojawiła się na horyzoncie opcja gry dla Miedzi i próby odbudowania się już w europejskich warunkach. Drużyna z Legnicy również jest jego pierwszą europejską drużyną, choć przed kontuzją miał oferty z Realu Betis i Sampdorii.

WIĘCEJ O MIEDZI LEGNICA:

Fot. Newspix

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

35 komentarzy

Loading...