Damian Kądzior latem ubiegłego roku wrócił do Polski po trudnych przejściach w Eibarze i Alanyasporze. Miał być czołową postacią Piasta Gliwice i szybko się nią stał, uzyskując łącznie 14 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Czy po takim sezonie może jeszcze wyjechać za granicę? Czy liczy na powrót do reprezentacji? Dlaczego tyle macha rękami w trakcie meczów i jak to odbierają koledzy? Czy był podwójnie zmotywowany na mecz z Lechem? Jak dziś patrzy na to, że nie pasował Maciejowi Skorży do koncepcji? Co zyskuje na współpracy z Waldemarem Fornalikiem? Czy dokonuje podsumowań na trzydzieste urodziny? Zapraszamy na rozmowę. 

Kądzior: Nie paliłem mostów z Lechem. Może kiedyś temat powróci?

Jak w skali 1-10 oceniłbyś ten sezon, biorąc pod uwagę zarówno twój indywidualny dorobek, jak i wynik drużynowy?

Dałbym siódemkę. Jestem wymagający wobec siebie, ale wobec zespołu również. Gdy przychodziłem do Piasta, nie rozmawialiśmy o walce o najwyższe cele, ale właśnie tego czwartego miejsca zabrakło na finiszu, żebym mógł dać 8.

Braku awansu do eliminacji Ligi Konferencji musicie upatrywać w rundzie jesiennej. Wiosną trudno znaleźć mecz, po którym mogliście mieć do siebie większe pretensje. To w poprzednim roku przegrywaliście u siebie z Wartą Poznań czy remisowaliście ze Stalą Mielec.

Dokładnie. Z wiosny praktycznie wycisnęliśmy maksa. Przegraliśmy tylko dwa razy, pięć meczów zremisowaliśmy, pozostałe wygraliśmy. Za jesień możemy sobie zarzucić znacznie więcej. Wspominałeś o Warcie czy Stali, ale mogę przytoczyć kilka innych spotkań. Na wyjeździe z Rakowem do przerwy mieliśmy dużo sytuacji, powinniśmy prowadzić, a potem straciliśmy gola w doliczonym czasie. Z Jagiellonią prowadziliśmy, graliśmy w przewadze i w ostatniej akcji wypuściliśmy zwycięstwo z rąk. Policzyliśmy z chłopakami, że w samym doliczonym czasie uciekło nam siedem punktów, bo to samo działo się ze Śląskiem Wrocław czy Zagłębiem Lubin. Do pucharów wchodzi się przeważnie za dobrą, regularną postawę przez cały sezon. U nas w pierwszej rundzie tego nie było. Wiosną równaliśmy już do poziomu najlepszych. W tabeli za ten rok jesteśmy na najniższym stopniu podium, przed Pogonią Szczecin.

Czyli czwarte miejsce jako cel wyklarowało się samoistnie, w trakcie sezonu?

Przychodząc do Piasta, wiedziałem, że to klub, który od kilku lat utrzymuje się w czołówce Ekstraklasy. Nie zawsze kończyło się to pucharami – rok temu było szóste miejsce, teraz mamy piąte – ale drużyna zawsze jest bliżej szczytu tabeli niż dołu. Zmieniając otoczenie zależało mi na tym, żeby o coś w Polsce walczyć. Wcześniej w Ekstraklasie rozegrałem tylko jeden sezon i z Górnikiem Zabrze udało się wejść do pucharów. I tak na koniec odczuwaliśmy lekki niedosyt, bo przez większość czasu byliśmy na podium, a skończyliśmy tuż za nim. Liczyłem więc, że w Piaście zaspokoję również swoje ambicje. Wiosna potwierdziła, że potencjał na to jest. Fajnie, że się dźwignęliśmy, bo w kontekście nowego sezonu może nam to wiele dać mentalnie.

Paradoksalnie wiosną konkretów w ofensywie miałeś mniej niż jesienią. Łącznie wyszło ci 6 goli i 8 asyst, czyli w klasyfikacji kanadyjskiej niemal tyle samo, co w Górniku Zabrze.

No właśnie jest tu pewien paradoks. W zeszłej rundzie te liczby czasami pojawiały się z niczego. Poszło jedno, drugie dośrodkowanie i trochę asyst nabiłem. Wiosną moja gra całościowo wyglądało dużo lepiej, ale nie zawsze miało to przełożenie na statystyki. Nie wszystko zależało tylko ode mnie. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o wykreowane sytuacje, to również w tej rundzie mógłbym mieć więcej asyst. Miałem wpływ na swoją skuteczność, cztery gole w tym roku strzeliłem, spokojnie jednak mogłem mieć 6-7. Zmarnowałem karnego w Płocku, parę innych akcji powinienem lepiej wykończyć, chociażby teraz z Radomiakiem.

Najważniejsze, że po cięższym poprzednim sezonie, w którym brakowało mi rytmu meczowego, wróciłem do Polski i rozegrałem, jak sam wspomniałeś, sezon podobny do tego z okresu w Górniku. Jestem z niego w miarę zadowolony, choć wiem, że stać mnie na jeszcze lepsze liczby, są duże rezerwy. Inna sprawa, że ważny jest sposób funkcjonowania całego zespołu. Piast nie należał do drużyn, które imponują liczbą zdobywanych bramek i to nawet pomijając ekipy z podium. W tej rundzie często wygrywaliśmy po 1:0.

Masz poczucie, że rozegrałeś sezon, po którym można ponownie wyjechać za granicę? Robisz tu sobie jakieś nadzieje?

Niewykluczone, że oferty się pojawią, ale na tę chwilę nie zastanawiam się nad tym. Jak mówiłem, moja forma szła do góry i zawsze człowiek ma gdzieś z tyłu głowy, że może jeszcze raz spróbować w innej lidze i będzie wtedy tak, jak w Chorwacji, a nie jak w Hiszpanii. Nie mam już jednak parcia, że musi się to wydarzyć. Rozmowy potencjalnego chętnego z Piastem na pewno nie należałyby do łatwych. Mam 30 lat, klub trochę za mnie zapłacił i nie sądzę, żeby teraz był skłonny na sprzedaż za taką samą kwotę. Jestem ambitny, zobaczymy, ale nie przebieram nogami. Dobrze nam się żyje w Gliwicach, czuję duże zaufanie ze strony trenera i kolegów z zespołu.

Pozostanie w Piaście byłoby rozsądne w kontekście marzeń o powrocie do reprezentacji. Za czasów Paulo Sousy nie miałeś czego szukać, bo nie pasowałeś do systemu i akurat przeżywałeś słabszy okres w karierze. Przyjście Czesława Michniewicza wiele jednak zmienia, zwłaszcza że ostatnimi powołaniami pokazał, że jego selekcja jest bardzo szeroka.

Jestem tego świadomy. W piłce niezwykle ważne jest to, jaką masz pewność siebie i jak się czujesz. Ja w ostatniej rundzie złapałem większy luz, naprawdę świetnie się czułem na boisku. A przykład Kamila Grosickiego pokazuje, że można odzyskać miejsce w reprezentacji poprzez Ekstraklasę. Wiem, że gdzieś tam w szerszej perspektywie selekcjoner patrzył na mnie i jakieś sygnały z boku dostawałem, że coś może się wydarzyć, natomiast zupełnie się nimi nie podpalałem. Jeżeli będę w takiej formie jak wiosną, a konkretów w ofensywie będzie jeszcze więcej, to może jeszcze zasłużę na powołanie.

Czyli miałeś kontakt ze sztabem reprezentacji?

Dostawałem sygnały od znajomych dziennikarzy, że Czesław Michniewicz mógł się mną zainteresować i również pod tym kątem oglądać mecze Piasta z Lechem czy Legią. Strzelałem w nich gole, pokazując, że odżyłem. Jeśli miałby mnie rozważać przy powołaniach, to raczej na pozycjach „ósemki” lub „dziesiątki”, na pewno nie na wahadle. W Piaście zdarzało mi się grać na różnych pozycjach, zwłaszcza po przejściu wiosną na ustawienie z trójką stoperów. Byłem i napastnikiem, i ofensywnym pomocnikiem, a pierwszą rundę praktycznie w całości rozegrałem na lewym skrzydle. Na razie selekcjoner nie zdecydował się na wysłanie powołania, będę się starał przekonać go w następnym sezonie.

Zmiana pozycji to główny powód twojej lepszej gry wiosną?

Generalnie my jako drużyna funkcjonowaliśmy lepiej w nowym ustawieniu. Jesienią grałem głównie jako lewoskrzydłowy, co wcześniej zdarzało się bardzo rzadko. Trener Fornalik wolał mieć skrzydłowych z lepszą nogą na swojej stronie, żeby szukali dośrodkowań zamiast schodzić do środka. Dopiero potem zmieniliśmy system, dzięki czemu zyskałem większą wolność na boisku. W niektórych meczach występowałem na „dziesiątce”, co lubię najbardziej, ale bywałem również drugim napastnikiem obok Wilczka czy Torila. W tej roli też czuję się dobrze, bo nie mam takich zobowiązań, że muszę stać przy linii i czekać na piłkę. Mogę się swobodniej poruszać, być tam, gdzie czuję, że warto się znaleźć w danej chwili.

Podkreślasz, jak jesteś ambitny. Często widać to w trakcie gry. Bardzo emocjonalnie reagujesz na wiele boiskowych sytuacji, zwłaszcza wtedy, gdy coś pójdzie nie tak. Nie masz czasem refleksji, że zdarza się to zbyt często? Chwilami podczas oglądania meczów zastanawiałem się, kiedy ktoś się zrewanżuje i ci odkrzyknie, bo deprymuje go takie zachowanie. 

Śledząc później nasze mecze też czasami mówię sobie „czemu się zachowujesz w ten sposób?”. Ale ja tak mam od dzieciaka. Wiele razy nad tym pracowałem, starałem się, żeby mniej machać rękami i mniej gestykulować. Z boku może to wyglądać, jakbym się obrażał, natomiast chodzi wyłącznie o emocje wynikające z czystej pasji do piłki i z chęci zwycięstwa. W każdym klubie, w którym byłem, chłopaki zwracali na to uwagę, ale wiedzieli, jakim człowiekiem jestem poza boiskiem. W Piaście koledzy też rozdzielają Damiana Kądziora z meczu od Damiana Kądziora po końcowym gwizdku. Nigdy nie chodzi o personalne uderzanie w kogoś, choć kilka razy zdarzało mi się po spotkaniu przepraszać za swoje zachowanie. Na co dzień jestem inną osobą niż na murawie. Wiem, że to jest złe, staram się coś z tym zrobić, ale nadal bywa, że emocje biorą górę.

Ogólnie jednak koledzy wiedzą, że ten typ tak ma i nie trzeba tego brać do siebie?

Tak. Gdzie nie byłem, chłopaki na koniec się z tego śmiali. Potrafiłem być tak emocjonalny nawet podczas treningów, ale nigdy nie generowało to większych konfliktów, bo generalnie mój charakter jest inny.

Bez wątpienia wiele emocji towarzyszyło ci przy okazji niedawnego meczu z Lechem. Mocno cieszyłeś się po golu, wskazywałeś na swoje nazwisko na koszulce. Byłeś podwójnie zmotywowany?

Moją główną motywacją był fakt, że musimy wygrać, aby gonić Lechię w kontekście czwartego miejsca. Nie patrzyłem na to, że musimy utrzeć nosa Lechowi, żeby nie zdobył mistrzostwa. Moim zdaniem zdobył je w pełni zasłużenie, ligę wygrała najlepsza drużyna. Napisałem gratulacje do Macieja Skorży, wymieniliśmy się wiadomościami. Nie mam zadry do Lecha. Latem rozmawiałem z Lechem i rozmawiałem z Legią, z którą także wiosną strzeliłem gola. Cieszyłem się, ale dlatego, że prowadziliśmy w ważnym meczu na Łazienkowskiej, a nie z tego, że strzeliłem klubowi, do którego nie przeszedłem. Z Lechem było podobnie. Gdy wyrównaliśmy, rywal przygasł i więcej wskazywało, że to my trafimy na 2:1. Koniec końców „Kolejorz” wyszarpał zwycięstwo, trzeba docenić jego klasę.

Nie stanowiło żadnej tajemnicy, że nie do końca pasowałeś do stylu preferowanego przez Skorżę. On szukał skrzydłowego szybszego, więcej grającego 1 na 1 i tak dalej. Weszło ci to na ambicję czy po prostu stwierdziłeś, że tak to wygląda, nie jesteś takim typem piłkarza?

W tamtym momencie na ambicji mi to nie zagrało. Z perspektywy czasu na pewne rzeczy możemy spojrzeć szerzej. Lech wziął wtedy zawodników jakich wziął i oni ani nie mieli okazałych liczb, ani zbyt dużo nie grali. Zdarzały się mecze, że na skrzydle ustawiani byli Dani Ramirez lub Dawid Kownacki. Zresztą, Lech w większości meczów grał atakiem pozycyjnym, gdy skrzydłowi rzadko mogli korzystać ze swojej szybkości czy dryblingu. Każdy dokonuje swoich wyborów.

Jak mówiłem, zadry do Lecha nie mam i nie czułem, że muszę coś udowadniać w meczach z nim. Poszedłem do klubu, który najbardziej mnie w tamtym momencie chciał i nie żałuję. A nie oszukujmy się: gdyby Lech miał mnie wziąć rok wcześniej, po sezonie w Dinamie Zagrzeb, pewnie zostałbym tam przyjęty z otwartymi ramionami. Wielokrotnie w klubach mówiono, że ktoś gdzieś nie będzie grał, że nie przeskoczy pewnego poziomu. Jagiellonia całe życie mnie nie chciała, a gdy odchodziłem z Hiszpanii, była pierwszym dzwoniącym klubem. W piłce różnie bywa i może jeszcze przyjdzie dzień, w którym znów dojdzie do jakichś rozmów z Lechem. Nigdy nie wiadomo, w piłce nie można sobie palić mostów.

Ewidentnie służy ci współpraca z Waldemarem Fornalikiem. Nie miałeś problemów, żeby przestawić się na jego sposób pracy? Nie wszystkim zawodnikom odpowiada szkoła doktora Jerzego Wielkoszyńskiego, zwłaszcza na początku.

Bardzo dobre pytanie, bo różnie zawodnicy przy takich zmianach reagują. Przychodząc do Piasta, niektóre rzeczy były dla mnie nowością, a z niektórymi już się stykałem. Na zgrupowaniach reprezentacji trenowaliśmy pod okiem Leszka Dyi, który reprezentuje podobną szkołę – treningi na piłkach i tak dalej. Materacy akurat nie było. Na pewno musiałem się przystosować, nie wszystko z marszu super mi wychodziło. Długo nieustannie szedłem do góry i grałem regularnie, ale przez wcześniejszy rok brakowało mi minut. Przyszedłem na kilka dni przed inauguracją sezonu i siłą rzeczy potrzebowałem czasu, żeby wrócić do optymalnej dyspozycji.

Wiele dał mi zimowy obóz przygotowawczy. Przepracowałem go w stu procentach i zacząłem się lepiej czuć. Zajęcia preferowane przez trenera Fornalika mogą ci tylko pomóc, zwłaszcza gdy jesteś doświadczonym zawodnikiem. Mam tę satysfakcję, że szybko wskoczyłem do składu, a jeśli prześledzimy sobie transfery Piasta w poprzednich okienkach, to często nawet ci później najlepsi przez pierwsze półrocze musieli się adaptować do wymagań. Podobnie może być teraz z Rauno Sappinenem. Przychodził do nas jako król strzelców ligi estońskiej, ale u nas zderzył się z innym treningiem. Pomijając już kontuzję na koniec, miał ciężkie wejście do ligi. Wierzymy jednak, że jego aklimatyzacja u trenera Fornalika dobiega końca i w następnej rundzie wydatnie nam pomoże.

W jego przypadku chyba większe znaczenie miało to, że nie grał na swojej pozycji, czyli na środku ataku. 

Dobry piłkarz musi się do pewnych rzeczy przystosować. Ja nigdy nigdy nie byłem „dziewiątką”, a bywały mecze, w których musiałem sobie poradzić w tej roli. „Sapi” po przyjściu Kamila Wilczka miał ciężko z graniem jako najbardziej wysunięty zawodnik. Grał niżej i to faktycznie też mógł być ważny czynnik, przez który na razie nie olśnił.

Nieraz podkreślałeś, że wiele rozmawiasz z Waldemarem Fornalikiem. Rozumiem, że tego potrzebujesz i nie jesteś typem zawodnika, któremu wystarczy wymiana spostrzeżeń raz na pół roku?

No właśnie na początku koledzy mówili mi, że trener Fornalik raczej nie rozmawia z piłkarzami. W moim przypadku było inaczej, ale nigdy tego nie inicjowałem. Zawsze to trener brał mnie na bok i pytał, jak pewne rzeczy widzę, żeby było lepiej. Jesienią chyba dostrzegał, że na treningach pod niektórymi względami wyglądałem korzystniej niż później podczas meczów i mój potencjał nie jest w pełni wykorzystywany. Dużo dyskutowaliśmy, byłem próbowany na różnych pozycjach. Wiosną zmieniliśmy ustawienie, wszystko poszło do przodu i w zasadzie od tamtej pory raczej nie rozmawiamy. Nie ma już do mnie żadnych uwag.

Co do tego, czy oczekuję takiego traktowania. Im masz więcej lat, tym mniej potrzebujesz atencji ze strony trenera. Sam nie czułem w poprzedniej rundzie, że muszę pogadać, to trener Fornalik chciał w ten sposób przyspieszyć moje wejście do drużyny na sto procent.

A propos lat. Za kilka tygodni będziesz miał już trójkę z przodu. Nachodzą cię z tego powodu jakieś refleksje, dokonujesz pewnych podsumowań w swoim życiu?

Przede wszystkim nie czuję się na tyle lat, ile mam. Ostatnio mieszkałem w pokoju z Arielem Mosórem, który mówi do mnie „wujek”, bo ja już trzydziestka, a on jeszcze nawet nie ma dwudziestki. Śmieje się, że z wyglądu mam maksymalnie 25 lat. Peselu nie oszukam, ale cieszę się, że nadal świetnie się czuję. Wielu zawodników dojrzewa później i wydaje mi się, że mogę być takim przykładem. Nie wykluczam, że najlepszy sezon dopiero przede mną.

Pytasz o podsumowania… Jako ktoś, kto długo grał w niższych ligach, nigdy nie przypuszczałem, że dojdę tak wysoko. Wciąż odczuwam głód piłki, ale mam świadomość, ile udało się osiągnąć. W końcu trafiłem do Ekstraklasy, pokazałem się, wyjechałem za granicę, jakieś trofea zdobyłem, wystąpiłem w Primera Division, Lidze Mistrzów, Lidze Europy i reprezentacji. Mało jest piłkarskich rzeczy, których mocniej mi brakuje, co nie znaczy, że czuję się już spełniony i nasycony. Chciałbym jeszcze powalczyć o wysokie cele, również w Ekstraklasie. Do pewnego stopnia jestem indywidualistą, zwracam uwagę na swoje statystyki i chciałbym je z roku na rok poprawiać. Jeśli masz coś takiego, możesz się rozwijać w każdym wieku.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

WIĘCEJ O PIAŚCIE GLIWICE:

Fot. FotoPyK

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Lech zainfekowany nieskutecznością

Ten mecz miał naprawdę dobre tempo. Zwłaszcza druga połowa mogła podobać się fanom polskiej piłki. Działo się dużo, akcja za akcją, strzał za strzałem. To był naprawdę miły dla oka obrazek. Czy podział punktów w tym meczu jest wynikiem sprawiedliwym? Zdaje się, że tak. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że to Zagłębie Lubin wyglądało dziś na boisku znacznie lepiej. Lech wciąż jest daleki od choćby przyzwoitej […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Ktoś podmienił Roberta Ivanova

Pogoń wygrywa, lecz po takich trudach, że Jens Gustafsson powinien osobiście podziękować kilku piłkarzom Warty Poznań. Gdyby nie ich szczodrość, „Portowcy” mogliby wyjeżdżać z Grodziska w zdecydowanie gorszych humorach. Może i dzisiaj przerwali serię pięciu spotkań w delegacji bez zwycięstwa, ale chyba tylko nadmiernych optymistów przekonaliby, że to wynik wielkiej i zasłużonej pracy. Gdyby Robert Ivanov do pary z Adrianem Lisem byli dziś w nieco lepszej formie, może Pogoń nie miałaby tak łatwo. Ani jeden, ani […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Wypoczęta Pogoń, rozbity Lech, rozpędzony Raków. Niedziela z Ekstraklasą

Niedziela, czyli dzień święty, a Ekstraklasa będzie go święcić, wysyłając na boiska – przynajmniej na papierze – najlepszych z najlepszych – całe podium z ubiegłego sezonu. Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa i Lech Poznań. W teorii odpowiednio Warta Poznań, Górnik Zabrze i Zagłębie Lubin powinny drżeć ze strachu. W praktyce tylko ekipa z Górnego Śląska może się w ciemno nastawiać na problemy. Cieszmy się tą niedzielą, bo całkiem prawdopodobne, że to ostatnia z dwoma polskimi przedstawicielami […]
07.08.2022
Weszło
06.08.2022

Szromnik zatrzymał Widzew, spojenie zatrzymało Śląsk

Może oliwa sprawiedliwa, ale futbol już niekoniecznie. Widzew Łódź zagrał dużo, dużo słabiej niż w ostatniej kolejce, a tym razem nie schodził z murawy z niczym. Śląsk Wrocław sprawiał lepsze wrażenie od ligowego beniaminka, a i tak koledzy powinni postawić Michałowi Szromnikowi dobrą kolację, bo bez niego nie byłoby mowy o bezbramkowym remisie. Tak naprawdę rywalizacja w stolicy Dolnego Śląska miała dwa momenty godne zapamiętania. Ale nie z braku laku, bo widowisko mizerne (a było mizerne), […]
06.08.2022
Liczba komentarzy: 21
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jaaa
Jaaa
2 miesięcy temu

Kądziu zapraszamy do Lecha.

Dżianluidżi
Dżianluidżi
2 miesięcy temu

Szkoda ze nie było nam dane zobaczyć jego współpracy z Kuba Swierczokiem, Sappinen tez sądzę ze może w nowym sezonie pozytywnie zaskoczyć, na pewno czas już podziękować Vidzie 3 sezony nie dał rady odpalić nie wnosi wiele dobrego, wystarczy już… i tylko jego bym tak właściwie pożegnał po tym sezonie, oby udało się przedłużyć umowy z Plachem i Konczim i gdyby udało się znowu ściągnąć do nas Felixa któremu kończy się kontrakt w turcji

max
max
2 miesięcy temu
Reply to  Dżianluidżi

No Felix to byłby fajny gracz ale i ten Drygas o którym się coś pisze do środka też by dużo dał.

AgileMonkey
AgileMonkey
2 miesięcy temu
Reply to  max

Drygas prawdopodobnie do Piasta pójdzie. A szkoda bo to przecież wychowanek Lecha.

Kretyn
Kretyn
2 miesięcy temu

Niestety, ale tego pana poważna piłka zweryfikowała negatywnie .

Grizzly
Grizzly
2 miesięcy temu
Reply to  Kretyn

Wiem, że swoimi komentarzami chcesz udowodnić, że nadałeś sobie właściwą ksywkę, ale nie rób tego tak nachalnie.

AgileMonkey
AgileMonkey
2 miesięcy temu
Reply to  Kretyn

Nie do końca można się zgodzić z takim stwierdzeniem. W Dynamie Zagrzeb kręcił przecież niezłe statystyki 77 meczów i 21 bramek, robi naprawdę wrażenie. A Dynamo to nie są jakieś tam bolki. Problemy pojawiły się dopiero po jego przeprowadzce do Eibar. Ale to tylko świadczy o tym, że Liga hiszpańska nie jest dobrym kierunkiem dla Polaków. Wielu naszych tam poległo. Taki Frankowski, który był gwiazdą w Elche rozegrał tylko 14 meczów. Ostatniemu, któremu nieźle szło w Hiszpanii był chyba Cezary Wilk ale jego karierę przekreśliły problemy zdrowotne. Tak czy inaczej uważam, że

AgileMonkey
AgileMonkey
2 miesięcy temu
Reply to  AgileMonkey

Kądzior to dobra opcja dla Lecha.

Wieszcz końca Weszło
Wieszcz końca Weszło
2 miesięcy temu

Różne są drogi żywota
Różnych też ludzi spotkacie w podróży
jeden wypłaci kopa
inny szczęśliwy los wam wywróży

Od przedszkola do Opola
a tam po sztucznym wiwacie
załatwił menager, pseudo Dolar
playback w „Kawie czy Herbacie”

Bilet z Kinszasy do Warszawy
wręczył mu Krzyś, pseudo Zakolak
poręczył, a poszukiwacz kawy-
Król Simba, kończy pod celą, nieborak.

Z Wichury wprost do Stolicy
pod okiem Morfona, króla dożynek-
to dziennikarze i analitycy?
To zwykli pożeracze rodzynek.

Grizzly
Grizzly
2 miesięcy temu

Odpuszczenie Kądziora przez Lecha jest totalnie niezrozumiałe, szczególnie w obliczu tego, co wydarzyło się później.
Lech nie chciał Kądziora, wolał kogoś lepszego na skrzydło. Padło na Ba Louę. W konkretnych liczbach, Kądzior wypadł znacznie lepiej, ale Ba Loua wielokrotnie udowodnił, że grać w piłkę potrafi. Nawet jeśli przyjąć, że transfer Iworyjczyka w miejsce Kądziora okazał się błędem – no cóż, kto błędów nie popełnia? Co robi Lech? W następnym okienku ściąga kolejnego skrzydłowego, tym razem z Norwegii, za 1,1 mln euro. Kądzior miał kosztować 500 tysięcy Lecha, Ba Loua kosztował 1,3 mln, a Norweg 1,1 mln. Iworyjczyk i Norweg kosztowali 2,4 mln euro. 5 razy więcej od piłkarza Piasta. A Kądzior wykręcił 3 razy lepsze liczby od obydwu skrzydłowych Lecha razem wziętych. Niebywałe. Absolutnie niebywałe. To nie można było od razu brać Ba Louy i Kądziora, tylko trzeba było szukać do szczęścia szyszki w odbyt na norweskich zadupiach? Przecież to było od razu wiadome, że Kądzior jest jaki jest, ale był gwarantem niezłych liczb w polskiej lidze. Lech jeśli nie zwiększy ektywności transferowej, to szybko przetrwoni całą nadwyżkę kasy, którą udało się zrobić w ostatnich 2 sezonach.

iks de
iks de
2 miesięcy temu
Reply to  Grizzly

Ładnie to policzyłeś, ale nie wziąłeś pod uwagę ile taki Kądzior potencjalnie chciał miesięcznie zarabiać (a zakładam, że w Lechu chciał więcej niż teraz dostaje w Piaście) oraz jego wieku, a co za tym idzie ile jeszcze można byłoby na nim ewentualnie zarobić. Wystarczy, że jeden z tych dwóch graczy, których wymieniłeś, wypali w 22/23 i spłaci obu z nawiązką.
Druga sprawa to liczby w Lechu. Jest wielce prawdopobne, że nie miałby ich tak okazałych jak w Piaście + mniej minut.
Nie mniej jednak na przyszły sezon pewnie jest brany pod uwagę w Lechu, ale nie liczyłbym na jakieś kokosy dla obecnego klubu lub zawodnika.

Grizzly
Grizzly
2 miesięcy temu
Reply to  iks de

No ile może potencjalnie taki Kądzior chcieć zarabiać. Myślisz, że Velde czy Ba Loua to grają u nas za frytki? Pewnie różnica w zarobkach pomiędzy Kądziorem a Velde to góra 100-200 tysięcy euro rocznie. A i tego nie jestem pewny. Różnica między tym, co trzeba było dać za jednego i drugiego to jakieś 600 tysięcy euro na plus, przy kupnie Kędziora. Nawet zakładając, że utrzymanie Kądziora to 200 tysięcy więcej za sezon, to w różnicy z transferu masz opłacone 3 sezony Kądziora. A jaka jest sportowa wartość jednego i drugiego? Jeden robi 14 punktów w kanadyjce w sezonie, a drugi zalicza jedynie asystę przez całą wiosnę. Im dalej w las, to gorzej wyglądał. I mam wielkie wątpliwości czy ten chłopak się jeszcze ogarnie. Za mocno zalatuje mi kazusem Thomalli. Obydwoje umieją grać w piłkę, ale totalnie nie dojeżdzają mentalnie. Thomalla spalił się po pierwszych meczach, a później to juz było tylko gorzej. Velde wygląda mi na identyczny przypadek.

Piszesz, że wystarczy, że Ba Loua czy Velde odpalą w następnym sezonie i będą miliony ze sprzedaży. No, nie widzę tego. Ba Loua jest już w takim wieku, że jego potencjał sprzedażowy jest ograniczony. I on z tej dwójki ma dużo większe szanse na odpalenie. Jestem co do niego pozytywnie nastawiony, wierzę że będzie kluczową postacią w Lechu 2022/23, ale jak pisałem wyżej, ze względu na wiek, nie bardzo będzie się go opłacać sprzedawać. Szczególnie biorąc pod uwagę, że Lech w skrzydłowych kupowanych z zagranicy nie umie. To jak w końcu odpali mu jeden, to lepiej trzymać i żeby tu grał przez kolejne kilka lat zanim wychowamy sobie następnego Kamyka (Antczak, Czekała może Wilak). Velde z racji młodszej metryki, ma znacznie większy potencjał sprzedażowy, ale pisałem o tym wyżej, wątpie aby on jeszcze w Lechu odpalił.

Co do Kądziora w Lechu. Piszesz, że nie robiłby takich liczb jak w Gliwicach. A skąd masz taką pewność? Miałby lepszych partnerów do gry, więcej okazji do strzelenia bramki czy asystowania przy golu. Jest równie prawdopodobne, że zrobiłby podobne liczby. Może trochę gorsze, może trochę lepsze. Jakby się wybijał ponad przeciętność, to dostałby zdecydowanie więcej minut od chimerycznego i nieefektywnego Ba Louy, nie wspominając o drewnianym Velde, którego by tutaj nie było. Nie zgadzam się z tezą, że dobry piłkarz w słabym klubie robi znacznie lepsze liczby niż robiłby w dobrym, bo ma status gwiazdy i wszystko jest grane przez niego. Gdyby nastukał pierdyliard goli z karnych, miał kupę asyst po SFG, a w Lechu by ich nie wykonywał, to może i tak. On nie strzelał karnych w Piaście, a SFG były rotowane w Lechu i jeśli na boisku nie było Kvekveskiriego czy Douglasa, to często wyglądały bardzo przeciętnie. Damian piłkarsko spokojnie by sobie poradził w Lechu i jestem pewien, że Lech wyszedłby na jego transferze znacznie lepiej niż na sprowadzeniu Velde.

Lekek
Lekek
2 miesięcy temu

Szkoda Damian, że nie grasz w Lechu. Nigdy nie zrozumiem sposobu myślenia Rutkow i ich wynalazków, choć akurat ta kadra jest całkiem, całkiem. No ale jednak na tą chwilę Kądzior > Baluj i Velde razem wzięci.

AgileMonkey
AgileMonkey
2 miesięcy temu
Reply to  Lekek

Tu raczej decyzja należała do Skorży a nie Rutków. Gdyby Skorża rzeczywiście chciał Kądziora to na pewno Lech by go wziął. Tym bardziej, że był wtedy wolnym zawodnikiem. Z drugiej strony gdyby Lech wziął Kądziora to pewnie nie sprowadziłby Ba Loua.

Fredy
Fredy
2 miesięcy temu

Misiu malinowy temat powróci gdy Łach Posrań uciuła 150tys na transfer

hahahaha
hahahaha
2 miesięcy temu
Reply to  Fredy

Śmiesznie napisałeś Legia Warszawa.

Fredy
Fredy
2 miesięcy temu
Reply to  hahahaha

Misiu malinowy Legia go nie kupi

AgileMonkey
AgileMonkey
2 miesięcy temu

Kądzior na pewno stanowiłby niezłe wzmocnienie składu Lecha. Niemniej jednak uważam, że wchodziłby raczej z ławki niż grał od pierwszych minut. Z drugiej strony nie ukrywam, że chciałbym go zobaczyć w Kolejorzu.

Escobar
Escobar
2 miesięcy temu

Nieciekawe pierdolissimo

Kołton Mati Azjatycki Bóg
Kołton Mati Azjatycki Bóg
2 miesięcy temu

Jprd co on osiągnął w piłce,że „pan” dziennikarz pyta się czy czuje się spełniony jako piłkarz? Proszę o listę tych trofeów:)

JP202
JP202
2 miesięcy temu

Nie lękajcie się mordować i kastrować napotkanych ruskich