Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Rzecznik etyki PZPN: „Dodatkowa motywacja” jest nieetyczna, ale przepisów nie łamie

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

11 maja 2022, 13:18 • 7 min czytania 98 komentarzy

Sporo kontrowersji wzbudzają pogłoski dotyczące ewentualnej „dodatkowej motywacji” pieniężnej, jaką mieliby dostać piłkarze Cracovii za pokonanie Rakowa Częstochowa od Lecha Poznań. Spotkanie Raków – Cracovia zakończyło się remisem 1:1. Taki wynik może wpłynąć na losy mistrzostwa Polski w tym sezonie, bo Kolejorz dzięki wygranej 2:1 z Piastem Gliwice wyprzedził RKS w tabeli. Mówi się, że za „urwanie punktów” częstochowianom Pasy dostały lub dostaną bonus finansowy. Nikt oczywiście tego nie potwierdza. Porozmawialiśmy na ten temat z rzecznikiem etyki w PZPN księdzem dr hab. Jerzym Kostorzem. Poprosiliśmy też o ustosunkowanie się do całej sprawy rzecznika Lecha Poznań. Rzeczona dodatkowa motywacja ze strony klubu trzeciego nie jest niezgodna z przepisami. Wątpliwości przedstawicieli PZPN budzi jednak wymiar etyczny i moralny.

Rzecznik etyki PZPN: „Dodatkowa motywacja” jest nieetyczna, ale przepisów nie łamie

Przypomnijmy, że już przed niedzielnym meczem pojawiły się plotki jakoby Lech Poznań chciał dodatkowo motywować Cracovię w spotkaniu z Rakowem. Na przedmeczowej konferencji prasowej mówił o tym (chociaż nie wprost) trener wicemistrzów Polski Marek Papszun. – Cracovia to zespół, który ma swoje atuty. Jest groźna, jest też waleczna. Z tego co słyszymy, będzie też bardzo zmotywowana – wspomniał szkoleniowiec RKS.

O konkretnej kwocie napisał na Twitterze fotograf Piotr Kucza.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Trener Zieliński: – Nie wiem, skąd biorą się te bzdury

Do kwestii rzekomej premii od Lecha Poznań odniósł się szkoleniowiec Cracovii Jacek Zieliński w rozmowie z TVP Sport.

Nie było żadnych telefonów. Gdyby Lech nie wygrał z Piastem, to nie byłby teraz liderem. Oni sami sobie pomogli, a my tylko spowodowaliśmy, że rywalizacja stała się jeszcze ciekawsza. Nie wiem, skąd biorą się te bzdury. To jest dla mnie dość zabawne. Mamy o co grać i nawet nie było dyskusji na ten temat. Ktoś próbuje niepotrzebnie podgrzewać atmosferę, a jest to zupełnie niepotrzebne – podkreślił trener Pasów.

Obecnie nie ma twardych dowodów na to, że Kolejorz dodatkowo motywował Cracovię. W zasadzie mamy klasyczną sytuację słowa przeciwko słowu. Porozmawialiśmy na ten temat z rzecznikiem etyki PZPN księdzem dr hab. Jerzym Kostorzem. Okazuje się, że pieniężne motywowanie przeciwnika swojego rywala z tabeli nie jest niezgodne z przepisami, a co za tym idzie nie jest zabronione. Wątpliwy jest jednak wymiar etyczny i moralny całej sprawy.

Rzecznik etyki PZPN: – Dla mnie nie jest to etyczne

Nikt nie powiedział tego oficjalnie i wprost, ale ponoć Cracovia otrzymała obietnicę dodatkowej mobilizacji pieniężnej od Lecha Poznań w przypadku pokonania Rakowa Częstochowa. W przestrzeni publicznej pojawiła się nawet kwota miliona złotych. Mecz Raków – Cracovia zakończył się remisem 1:1. Oczywiście, nie wiadomo oficjalnie czy krakowski klub otrzymał lub otrzyma od Lecha jakąś premię pieniężną. Mimo wszystko jednak pojawiają się wątpliwości dotyczące takiej dodatkowej mobilizacji. Przepisy PZPN tego nie zabraniają. Zakładając, że taka dodatkowa mobilizacja w istocie wystąpiła. Sam mam z tym problem czy jest to etyczne i moralne. Uważam, że każdy sam powinien to ocenić. Ksiądz pełni funkcję rzecznika etyki w PZPN, jakie jest pańskie spojrzenie na całą sytuację?

Ks. dr hab. Jerzy Kostorz (rzecznik etyki PZPN): Nikt powyższej informacji nie podał oficjalnie i trudno odnieść się tylko do plotek, ale o tego typu problemie możemy jak najbardziej porozmawiać. Nie będę ukrywał, że też mam mieszane odczucia w ocenie takiego zjawiska. Dlatego moje zdanie może być nieco subiektywne. Trudno stwierdzić jednoznacznie, że doszło do „mobilizacji” kogoś z zewnątrz. Pan tego wprost też nie powiedział.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Pewnie długo się tego nie dowiemy czy do czegoś takiego doszło, bo zostanie to między przedstawicielami Lecha i Cracovii. Musimy domniemywać, że tak mogło być. Jeżeli do takiej mobilizacji doszło, jest to etyczne czy nie?

Coś takiego nie podchodzi pod żadne reguły i przepisy. Dla mnie nie jest to etyczne. W jakiś sposób można się uciekać do takich praktyk, bo one nie są zakazane. Uważam, że jest to sprzeczne z tzw. „czystą grą”, bazującą na zasadach fair play. Jeżeli chcemy dbać o zasady zdrowej i uczciwej rywalizacji, to weźmy też pod uwagę następujący fakt: jeżeli jakiś klub jest bogaty i go stać na takie dodatkowe mobilizowanie, to w pewnym sensie ma on przewagę nad resztą stawki. Trudno to więc zmieścić w kategoriach czystej walki sportowej. Tak do tego podchodzę. To jest moja subiektywna ocena. Takie plotki, jak te dotyczące meczu Raków – Cracovia, docierają do mnie jako do rzecznika etyki PZPN. Jeszcze raz powtórzę, podchodzę do tego tak, że do końca nie jest to dla mnie etyczne.

Czy gdyby jakiś klub – w tym przypadku Lech Poznań – oficjalnie poinformował, że wypłaci jakieś środki Cracovii za urwanie punktów w meczu z Rakowem, podając kwoty to znormalizowałoby sytuację. Dobrze to rozumiem?

Zgodzę się z tym, ale powinno to być jakoś obwarowane przepisami i regułami. Teraz mówimy, że to nie jest zakazane. Dlaczego więc np. Lech czy jakiś inny klub nie informuje o takich motywacjach oficjalnie? Czego taki klub się boi? Chodzi o odbiór opinii publicznej? Może chodzi właśnie o możliwą krytykę takiego postępowania. Uważam, że gdyby działo się to na forum powszechnym i publicznym, to wtedy moglibyśmy się zastanawiać czy wprowadzić jakiś przepis, który zakazywałby dodatkowych premii finansowych podmiotom trzecim. Czegoś takiego nie ma, bo nie ma przepisu. Nie ma więc konfliktu prawnego, wynikającego z takiego działania. W przeszłości zastanawiałem się już nad tym przy podobnych przypadkach czy plotkach i pojawiało się u mnie kolejne pytania: czy takie dodatkowe opłacanie rywala swojego przeciwnika jest właściwą drogą do sukcesu? Czy w taki sposób jakiś klub powinien ułatwiać sobie drogę do zdobycia mistrzostwa Polski, awansu do europejskich pucharów czy utrzymania się w lidze? Chyba obaj mamy problem z osądzeniem tego.

Myślę, że w ocenie wielu osób jest podobnie. Przypuszczam, że będzie duża grupa ludzi, która nie oceni takiego postępowania pozytywnie. Generalnie patrzę na to negatywnie. Staram się też przyjąć perspektywę na to wszystko ze strony klubów, które nie mają środków finansowych na taką dodatkową motywację. One są w pewien sposób skazane i muszą stawiać na uczciwą walkę fair play na boisku, własnymi siłami. Mam taką wewnętrzną potrzebę – nie jako ksiądz, a jako rzecznik etyki – stawania po stronie tych, którzy grają czysto i uczciwie. Jestem za tymi, którzy bazują na własnych możliwościach i umiejętnościach. Myślę, że ludzie śledzący piłkę nożną często mają tak, że jak grają dwie drużyny: teoretycznie silniejsza i teoretycznie słabsza, to zawsze kibicuje się temu mniejszemu i słabszemu. Dlatego w ocenie powyższych przypadków, choć subiektywnie, takie podejście wydaje się być bardziej etyczne.

***

Na temat całej sprawy porozmawialiśmy też z rzecznikiem ochrony prawa związkowego. Pan mecenas Marcin Ilków po zapoznaniu się z transkrypcją rozmowy odmówił jej autoryzacji. Tłumaczył się jej innym wydźwiękiem niż oczekiwał. Nie chciał też odnosić się do sprawy nawet hipotetycznie.

Lech nie ma zamiaru wchodzić w taką debatę

Po rozmowach z mecenasem Ilkowem i księdzem dr. hab Kostorzem poprosiliśmy o komentarz na temat domniemanej dodatkowej motywacji Cracovii rzecznika prasowego Lecha Macieja Henszela. Przekazał nam, że poznański klub nie będzie się oficjalnie odnosił do tej sprawy. – Nie będziemy tego wszystkiego komentować. Koncentrujemy się na naszej robocie do wykonania. Przed nami dwa kluczowe mecze do rozegrania. Nie mamy teraz zamiaru wchodzić w debatę na powyższy temat – dodał rzecznik Lecha.

Będzie jeszcze ciekawiej

Główne rozstrzygnięcia w tym sezonie Ekstraklasy jeszcze nie zapadły. Nadal nie wiemy kto spadnie z ligi, a kto zostanie mistrzem. W 33. kolejce Lech zagra na wyjeździe w Grodzisku Wielkopolskim z Wartą Poznań (sobota, godz. 15.00), a Raków również w delegacji zmierzy się z walczącym o utrzymanie Zagłębiem Lubin (sobota, godz. 17.30). Kolejorz ma obecnie 68 punktów, a częstochowianie dwa mniej.

Wartę i Raków łączy chociażby osoba dyrektora sportowego Roberta Grafa. Obecnie pracuje w Częstochowie, a poprzednio pełnił taką samą funkcję w ekipie Zielonych. Między innymi za jego sprawą do poznańskiego klubu zostali wypożyczenie spod Jasnej Góry: Miguel Luis, Daniel Szelągowski czy Jordan Courtney-Perkins. Raków i Wartę łączą więc interesy dotyczące zawodników. Teoretycznie Zielonym powinno zależeć na urwaniu punktów Lechowi, bo być może wpłynie to na to, że w Częstochowie przychylniej spojrzą chociażby na możliwość wykupu, któregoś z tych zawodników. Inni twierdzą, że Warta, która jest już utrzymana w lidze, nie zrobi krzywdy lokalnemu rywalowi, walczącemu o mistrzostwo. Tak wyrównana końcówka sezonu będzie rodziła kolejne spiskowe teorie dziejów. To pokazuje, że rozgrywki wchodzą w decydującą fazę, a emocje dopiero sięgną zenitu. Najciekawsze mecze jeszcze przed nami.

MACIEJ WĄSOWSKI

 

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

98 komentarzy

Loading...