Blisko dwa lata trwała przygoda Artura Derbina z GKS-em Tychy. Z nim za sterami tyszanie zajęli najlepsze w historii miejsce na zapleczu Ekstraklasy, ale obecnie plasują się poza strefą barażową. Jakie są tego powody i jak podsumować kadencję tego trenera w pierwszoligowym klubie?

Wynik ponad stan i zwolnienie. Czy GKS Tychy słusznie pozbył się Artura Derbina?

GKS Tychy tylko raz grał w najwyższej lidze w Polsce. W 1974 roku wygrał południową grupę drugiej ligi i awansował do czegoś, co dziś znamy pod nazwą “Ekstraklasa”. Był to lot piękny, zakończony wicemistrzostwem kraju, ale jednocześnie bardzo krótki. Od tamtej pory GKS chce wrócić do elity, jednak po scaleniu jej zaplecza nigdy nie finiszował wyżej niż w sezonie 2020/2021. Trzecie miejsce i porażka w półfinale baraży to wielki sukces tyszan i trenera Artura Derbina. Niektórzy mówią też, że to zarazem początek problemów szkoleniowca, który nie podniósł się po dość pechowej porażce z Górnikiem Łęczna.

Tylko sam zainteresowany zna prawdę na temat tej tezy. Niemniej jednak możemy stwierdzić, że wynikiem ponad stan trener Derbin nieświadomie podpisał na siebie wyrok. Ryzyko niepowtórzenia tego dokonania sprawiło bowiem, że pożegnał się z posadą.

Artur Derbin w GKS-ie Tychy – wynik ponad stan w sezonie 2020/2021

Dlaczego uważamy, że wynik GKS-u z poprzedniego sezonu to coś ekstra? Po pierwsze mówią nam o tym liczby według zestawienia expected points (WyScout) GKS był dopiero 10. zespołem ligi. Tyszanie zdobyli aż 17 punktów więcej wskazywał ich wynik — to największa różnica w lidze. Nie mówimy jednak tylko o suchych liczbach. Trener Artur Derbin dokonał dużej sztuki także dlatego, że miał do dyspozycji:

  • 22 piłkarzy — żaden inny klub nie wykorzystał mniejszej liczby zawodników
  • piątą najstarszą drużynę ligi (średnia wieku 29 lat)

Bartnicki: Świadomie odmłodziliśmy i spolonizowaliśmy zespół

GKS Tychy był grupą, która osiągnęła swój szczyt. W półfinale baraży zagrali 33-letni Szymon Lewicki, 29-letni Sebastian Steblecki, 31-letni Kamil Szymura, 32-letni Maciej Mańka, 30-letni Konrad Jałocha czy 28-letni Bartosz Szeliga. Przez większość sezonu liderem drużyny był 34-letni Łukasz Grzeszczyk. Nie zrozumcie nas źle: to nie była taka zła banda. Jak na warunki pierwszoligowe ten skład faktycznie powinien osiągnąć baraże. Ale osiągnięcie baraży to jedno, a GKS finiszował dwa punkty za drugim miejscem, z przewagą 12 „oczek” nad siódmą Miedzią Legnica. To już coś ekstra. Jasne było jednak, że trzeba pewne klocki poprzesuwać, żeby GKS mógł marzyć o powtórce w kolejnym sezonie.

W obecnych rozgrywkach GKS jest już jedną z najmłodszych ekip w lidze. Średnia wieku spadła o prawie trzy lata (26,1), wzrosła też liczba zawodników, z których skorzystał szkoleniowiec (27, pięć klubów skorzystało z mniejszej liczby piłkarzy). Jednocześnie jeśli prawdziwym zarzutem jest to, że trener Derbin nie poradził sobie z porażką w barażach, to tym bardziej nie poradzili z nią sobie włodarze GKS-u. Letnie okienko transferowe w Tychach wyglądało źle.

  • kupiono 2 napastników i 2 młodych skrzydłowych
  • odszedł napastnik, boczny obrońca i skrzydłowy

Faktem jest, że brak skutecznej „dziewiątki” od lat jest bolączką tyszan. Snajperów GKS-u próżno szukać w czubie klasyfikacji strzelców. Tyle tylko, że problemem trenera Derbina była też krótka ławka rezerwowych. Do gry często wchodzili młodzi zawodnicy, plusem był peak formy braci Piątek, minusem to, że był to krótki przebłysk. W nowym sezonie GKS niespecjalnie poszerzył najwęższą kadrę w lidze. Do defensywy nie sprowadzono nikogo, nawet zastępstwa na bok obrony. Kacper Janiak, jeden z młodych skrzydłowych, okazał się tak dobry, że gdy zimą GKS chciał go zwrócić Bruk-Bet Termalice, ta go nie chciała i tym samym wylądował w tyskich rezerwach. W międzyczasie klub opuścił za to Marcel Misztal, z którym zapomniano zawczasu przedłużyć umowy, a który regularnie gra już w Podbeskidziu Bielsko-Biała. To drugi talent w ostatnich latach, który puszczono wolno, po Janie Biegańskim, dziś piłkarzu Lechii Gdańsk.

Zimą załatano trochę dziur — sprowadzono kolejnego napastnika, ale też środkowego pomocnika czy bocznego obrońcę. No ale to było już zimą, kilka miesięcy za późno.

BARTNICKI: KAŻDY DOSZEDŁ DO WNIOSKU, ŻE ZESPÓŁ ROBI KROK W TYŁ

GKS Tychy 20/21 – lepsza defensywa kluczem do sukcesu

Tło sytuacji Artura Derbina mamy zatem lekko nakreślone. Gdy trener przychodził do Tychów, jego głównym zadaniem miało być poprawienie gry w defensywie. Nic dziwnego, bo w sezonie 2019/2020 tyszanie nie załapali się do baraży mimo drugiej najlepszej ofensywy w lidze. Dlaczego? Bo gorzej od nich bronili tylko spadkowicze i Zagłębie Sosnowiec. Z kolei sam zainteresowany wierzy w to, że trenerzy mają największy wpływ na zespół właśnie w fazie obronnej, a poza tym miał przykłady na poparcie swojej tezy. GKS Bełchatów awansował do 1. ligi pod jego wodzą głównie dlatego, jak bronił. W sezonie 2018/2019 tylko Radomiak miał niższy współczynnik xG Against od “Brunatnych”, a przepaść w jakości kadr obydwu drużyn była ogromna. Na zapleczu GKS także wyróżniał się pod tym względem, choć trener Derbin odszedł z Bełchatowa przed końcem sezonu z powodu problemów finansowych.

Przemiana bez dwóch zdań okazała się sukcesem. Tyszanie stracili niemal o połowę bramek mniej — liczba ta spadła z 53 do 27. Czy to oznacza, że wszystko poszło wręcz perfekcyjnie? Nie do końca. Owszem, odnotowaliśmy progres w wielu statystykach defensywnych GKS-u.

19/2020/21
Strzały rywali/90 minut13,4312,78
xG Against/mecz1,691,40
Pojedynki w obronie/90 minut58,9867,09
Przejęcia/90 minut38,6544,55
Intensywność pojedynków/90 minut5,76,4
PPDA9,969,71

Z drugiej strony w sezonie 2019/2020 GKS był siódmy w lidze pod względem średniej strzałów rywali na ich bramkę w przeliczeniu na 90 minut. Ta liczba spadła w pierwszym sezonie pracy Artura Derbina, jednak mimo to tyszanie byli drudzy w skali ligi. Konrad Jałocha wciąż przyjmował na siebie wiele uderzeń, średnia przewidywanych goli straconych (xGA) faktycznie spadła, tak jak i średnia strzałów bronionych przez Jałochę, ale jednocześnie znacząco wzrosła liczba „uratowanych” bramek przez bramkarza GKS-u.

19/2020/21
Obrony/90 minut3,893,47
Uratowane bramki+3,69+9,44

Czyli w jednym momencie zbiegły się dwie rzeczy: poprawa gry w defensywie i wybitna forma bramkarza klubu z Tychów. Obie trzeba docenić, bo obie są zapewne ze sobą powiązane. Natomiast widać było, że mimo kapitalnego wyniku, nie jest to jeszcze projekt docelowy. Pod względem xGA GKS był ósmym najgorszym klubem 1. ligi. Fakt, że sezon wcześniej był piątym, jednak marząc o awansie do Ekstraklasy potrzeba czegoś więcej. Rozgrywki 2020/2021 zdominował Radomiak do spółki z Bruk-Bet Termaliką i nie jest przypadkiem, że oba zespoły miały najniższe w lidze xGA. Sezon wcześniej było podobnie: Stal Mielec była druga, Podbeskidzie czwarte. Obecnie pierwsza w tej klasyfikacji jest Miedź Legnica.

Wniosek jest prosty — jeśli chcesz awansować, musisz bronić jeszcze lepiej.

JAK GKS TYCHY GRAŁ W EKSTRAKLASIE

GKS Tychy 2021/2022 – defensywa już nie tak dobra jak przedtem

Trener Derbin w nowym sezonie miał niezmienny cel — wywalczyć promocję do wyższej ligi. W pierwszym roku jego pracy można było mówić, że takie założenie jest w przypadku działaczy GKS-u optymistyczne. W drugim, gdy liga jest jeszcze mocniejsza, a tyszanie nie nadążają za innymi kandydatami w kwestiach transferowych, takie założenie jest wręcz szalone. Prezes Leszek Bartnicki w rozmowie z nami wytykał, że skoro tak dobrze spisuje się underdog taki jak Chrobry, to i GKS powinien mieć swoje szanse. Zapomniał chyba przy tym, że tyszanie swój wyskok mieli rok wcześniej, a przy tym wciąż pozostawali tuż za strefą barażową. No ale nikt przecież nie przystawiał szkoleniowcowi pistoletu do głowy (mamy nadzieję), on sam wiedział, co powinien osiągnąć, żeby zadowolić włodarzy.

Druga sprawa jest taka, że niezadowolenie działaczy miało swoje podstawy. Ok, GKS miał już za sobą najmocniejszych rywali i moment zwolnienia mógł być nieco kuriozalny: z korzystnym terminarzem, przy braku — jak przyznał prezes — zastępcy Derbina, ten zespół mógł zostać spokojnie doprowadzony do finału sezonu bez roszad na stanowisku pierwszego trenera. Niemniej GKS coraz więcej punktów gubił, zamiast je zbierać. Dwa razy zdarzyła mu się seria czterech meczów bez wygranej, dwukrotnie notował passę trzech spotkań bez trzech punktów na koncie. W klasyfikacji expected points zespół plasował się w środku stawki, punktował mniej więcej tak, jak wskazywały przewidywania. Czy można było dopatrywać się w nim pewnej stagnacji, mimo przebudowy? Tak, ciężko było mówić o tym, że zespół stawia duże kroki w kierunku rozwoju. Prędzej były to kroczki, w dodatku nie w wykonaniu wszystkich piłkarzy. Odświeżmy podaną wyżej tabelkę, tyle że z uwzględnieniem obecnych rozgrywek.

19/2020/2121/22
Strzały rywali/90 minut13,4312,7812,77
xG Against/mecz1,691,401,49
Pojedynki w obronie/90 minut58,9867,0965,01
Przejęcia/90 minut38,6544,5540,92
Intensywność pojedynków/90 minut5,76,46,0
PPDA9,969,719,91

Zamiast progresu widać stagnację lub nawet lekki regres. GKS Tychy nie udoskonalił tego, co wyróżniało go w minionych rozgrywkach, choć to nadal jedna z lepszych defensywy ligi. Być może to sprawka trudniejszych niż przed rokiem rywali, którzy podnieśli poziom zaplecza Ekstraklasy, być może czego innego. Warto zauważyć, że i Konrad Jałocha nie jest już gościem, który w niemal każdym meczu dokonuje cudów. I w jego przypadku statystyki ”uratowanych” bramek spadły — z 9,44 na 4,05.

DERBIN: TRENER MA NAJWIĘKSZY WPŁYW NA ORGANIZACJĘ GRY W DEFENSYWIE

GKS Tychy 21/22 – brakowało skuteczności

Przede wszystkim jednak całkowicie popsuła się ofensywa. GKS Tychy przed przyjściem Artura Derbina strzelał średnio 1,77 goli na mecz. W pierwszym sezonie jego pracy średnia spadła do 1,44. Gdy szkoleniowiec odchodził z zespołu, wynosiła już 1,04. Kibice zaczęli się odwracać od trenera także dlatego, że każdy woli oglądać drużynę strzelającą masę bramek. Szukając przyczyn tego stanu rzeczy musimy jednak kopać głębiej niż prezes Leszek Bartnicki. Jego argumentacja: GKS kupił trzech uznanych napastników, którzy kiedyś strzelali bramki, jest zbyt powierzchowna. Dlatego, że wszyscy ze wspomnianych przez niego snajperów osobiście odpowiadają za niemoc strzelecką tyszan.

  • Tomas Malec: 3 gole, xG 5,64 – “brakuje” 2,64 bramek
  • Gracjan Jaroch: 2 gole, xG 2,63 – “brakuje 0,63
  • Daniel Rumin – gol, xG 2,54 – brakuje 1,54

Po ostatnim meczu trenera Derbina na ławce tyszan expected goals GKS-u wskazywało na “niedobór” bramek w wysokości 7,22, z czego 4,81 to efekt zmarnowanych sytuacji przez wymieniony wyżej tercet. Oczywiście można powiedzieć, że ci zawodnicy nie czuli się pewnie i trener ich nie zbudował. Ale może warto do tego dorzucić tezę, że jednak nie są tak dobrzy, za jakich uznali ich działacze tyskiej drużyny. Swoją drogą: ciekawe, że jeszcze niedawno prezes Bartnicki mówił nam, że liczba bramek napastników niekoniecznie musi być powiązana z pozycją w lidze.

BARTNICKI: WIĘCEJ OPTYMIZMU, WIELU CHCIAŁOBY BYĆ NA NASZYM MIEJSCU

Zapaść ofensywna GKS-u wynikała także z tego, że w poprzednich latach zespół strzelał wyraźnie ponad stan. Sezon 19/20 to +8,30 bramek względem xG, sezon 20/21 to +6,40. Po zmianie trenera faktycznie przestawiono wajchę na defensywę, ale wskaźnik xG/mecz po 26 meczach tego sezonu był wyższy niż przed rokiem.

  • 19/20: xG/mecz – 1,52
  • 20/21: xG/mecz – 1,28
  • 21/22: xG/mecz – 1,32

Problem w tym, że jednocześnie spadła wspomniana wcześniej średnia bramek. GKS-owi ewidentnie brakuje goli z gry. Gdy przejrzymy statystyki stałych fragmentów, Artur Derbin i jego pomysły na nie się bronią. W sezonie 2020/2021 tyszanie strzelili po nich 45% bramek, odliczając rzuty karne – 35%. Teraz jest to odpowiednio 55% i 48%, ale w przeliczeniu na mecz praktycznie nic się nie zmienia. Przed rokiem GKS notował średnio 0,5 goli na mecz z rzutów rożnych, wolnych i autów. Obecna średnia to… 0,5. Gdy do statystyk wliczymy rzuty karne, odnotujemy lekki spadek: z 0,65 na 0,58. Ogółem jednak stałe fragmenty gry, tak w ofensywie, jak i w defensywie, nie stanowiły większego problemu tego szkoleniowca. Przykładowo bronienie rzutów rożnych udało się znacząco poprawić po pierwszej rundzie sezonu 20/21 (sześć bramek straconych w ten sposób, kolejne trzy rundy – pięć).

20/2121/22
Gole strzelone po rogach75
Bramki strzelone z rzutów karnych52
Gole strzelone z rzutów wolnych94
Bramki strzelone po autach14

20/2121/22
Gole stracone po rogach83
Bramki stracone z rzutów karnych43
Gole strzelone z rzutów wolnych21
Bramki strzelone po autach01

Artur Derbin poprawił grę GKS-u Tychy w ofensywie

Jaki jest paradoks całej tej sytuacji? Taki, że w obecnym sezonie GKS Tychy był ewidentnie bliżej stylu gry, który gwarantował mu grad bramek, niż rok temu. W ofensywie zespół Artura Derbina zaliczył progres, brakowało tylko i aż skuteczności. Owszem, na boisku nie zawsze jest to tak widoczne. W meczach z silniejszymi rywalami, które były ostatnimi momentami trenera Derbina na Śląsku, widać było duże problemy. Zarówno Widzew, jak i Arka zdominowały tyszan w statystykach. Ci nie mogli poradzić sobie ani w pressingu, ani w konstruowaniu akcji ofensywnych, brakowało precyzji podań.

Przeciwko Chrobremu było już inaczej: tam GKS stracił punkty głównie przez Rafała Leszczyńskiego. Zresztą: w większości wiosennych spotkań tyski klub miał wyższe xG niż rywale. Wyjątki to Widzew, Arka i Podbeskidzie. Na podstawie danych z całego sezonu możemy jednak stwierdzić, że ofensywa tyskiej drużyny notowała progres, jeśli chodzi o większość statystyk. Spójrzcie sami.

19/2020/2121/22
Strzały/90 minut12,0610,4512,46
1 v 1 i dryblingi/90 minut27,0623,9226,26
Kontakty z piłką w polu karnym/90 minut17,5613,7116,76
Kluczowe podania/90 minut2,791,862,62
Podania w tercję ataku/90 minut46,9143,6547,84
Podania/minutę posiadania13,212,112,7
Progresywne podania/90 minut67,861,4163,36
Progresywne biegi/90 minut13,6812,8613,66
Podania w pole karne/90 minut7,624,536,92

Na pewno zmienił się styl gry tyszan. W obecnym sezonie GKS jest najczęściej dośrodkowującą drużyną w lidze (17,17/90 minut), średnia centr wzrosła o sześć w porównaniu z sezonem 19/20. Tyska drużyna zdecydowanie częściej gra także długimi piłkami (41,75 w obecnym sezonie, 42,45 w poprzednim, wcześniej 32,03). Poza tym spadła liczba podań, GKS przestawił się na mniej gry piłką. Widać jednak, że w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami coś w kreowaniu akcji drgnęło. Nawet w ostatniej ze wspomnianych statystyk (podania), widać znaczącą różnicę między poprzednim a obecnym sezonem: wzrost z 304,18 na mecz do 336,42 na mecz (sezon 19/20 to 350,78).

Być może było więc tak, że GKS nie potrafił poradzić sobie z ewidentnie lepiej dysponowanymi rywalami. Potwierdzeniem tej tezy zdaje się być fakt, że w obydwu meczach z Arką, Widzewem, Podbeskidziem (wysoko notowany zespół w klasyfikacji xP) i Miedzią tyszanie notowali niższe xG. Z tą czwórką udało im się ugrać łącznie sześć punktów — trzy z Arką (przed zmianą przed zmianą trenera, która rozpędziła gdynian), punkt z Widzewem i dwa z “Góralami”. Co ciekawe dwukrotnie zdarzyło się też, że wyższe xG niż GKS miał Górnik Polkowice — to mały odchył od normy.

NEDIĆ: PO ŚMIERCI TATY WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO

Zwolnienie Derbina – jak pomógł mu zarząd?

Pozostaje więc zapytać: czy GKS Tychy słusznie zwolnił trenera? Być może tak, być może faktycznie nie widziano szans na to, żeby pod jego wodzą zespół powalczył o awans, nawet jeśli miałby być to awans zdobyty fuksem z ostatniego miejsca w play-offach. Na pewno jednak zupełnie źle zabrano się do tłumaczenia tej decyzji. Tezę o sprowadzeniu trenerowi świetnych napastników, których ten nie wykorzystał, można obalić po szybkiej analizie przy pomocy niezbyt zaawansowanych danych. Fakt zastąpienia go przez dotychczasowego asystenta też nie pomaga w zrozumieniu tej decyzji. Podparcie tego ruchu wspomnieniem końcówki sezonu 19/20 i udanej pracy tymczasowego duetu średnio trzyma się kupy — podanie tego argumentu w ten sposób czyni go bardziej nostalgią niż wartościowym wyjaśnieniem tematu.

Nie ma co bronić stwierdzenia, że był to idealny sezon w wykonaniu podopiecznych Artura Derbina. Tyle że dopytując o to, dlaczego był on jaki był, wśród winnych znajdą się także inne nazwiska. Tymczasem pierwszym tematem zimą było nie to, jak przebudować drużynę, żeby stała się równorzędnym rywalem

Zespoły, które są w czołówce, są tam nie bez powodu, mają topowych piłkarzy w lidze na wielu pozycjach. W Tychach zaś liczono, że topkę uda się ugrać na skróty tak jak przed rokiem. Zapomniawszy chyba, że nic dwa razy się nie zdarza.

WIĘCEJ O 1. LIDZE:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Liczba komentarzy: 16
Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
5 miesięcy temu

Śmieszne są te odklejki różnych prezesów, którzy wierzą, że mają zajebiste zespoły tylko trener nie umie ich wykorzystać. To jeden z takich przykładów.

kibicl3
kibicl3
5 miesięcy temu

Wszechwiedzący prezes .

Stef
Stef
5 miesięcy temu
Reply to  kibicl3

Tak jak w ŁKS…

Luki
Luki
5 miesięcy temu

Nic nie będzie lepiej postawie na sporty motorowe jadę do Chorwacji na rajd a GKS Tychy ❤️powodzenia w meczu z Odrą i u siebie z gieksa Rally croatia witam

Kuba
Kuba
5 miesięcy temu

Część kibiców uważa, że to prezes Bartnicki nie poradził sobie w GKS. To że GKS znalazł się w ślepym zaułku to trochę suma jego błędów. Osobiście uważam, że zwolnił trenera Derbina zbyt pochopnie. Ale tak to jest jak się działa pod presją. Chyba czas na zmianę na najwyższym stołku w klubie.

Tyskie
Tyskie
5 miesięcy temu
Reply to  Szymon Janczyk

Jeszcze się można z Derbinem przeprosić, część kibiców którzy się znają na piłce była za nim, tylko pikniki marudzili.

Zrogers
Zrogers(@zrogers)
5 miesięcy temu

Rzetelna analiza zespołu i myślę, że bardzo trafna. Z tym graczami to można maksymalnie myśleć o barażach z 6 miejsca. Potrzebne są konkretne wzmocnienia. Szkoda, że prezes widzi to inaczej. Trzeba jednak przyznać, że trener Zadylak ma lepszy przegląd kadr, gdyż obecnie gra wygląda ciekawiej. Nie zmienia to faktu, że kadrowo jesteśmy słabsi od drużyn, które naprawdę walczą o awans.

Imię*
Imię*
5 miesięcy temu

Dołącz do dyskusji

gue6%&ts³v↑ⁿhđ3≈~k"
gue6%&ts³v↑ⁿhđ3≈~k"
5 miesięcy temu
Reply to  Imię*

Śmieszny ten Disqus. Wpisałem jakiś losowy ciąg w email i przeszło

gue6%&ts³v↑ⁿhđ3≈~k"
gue6%&ts³v↑ⁿhđ3≈~k"
5 miesięcy temu

a nie, to nie Disqus, tylko wpDiscuz od WordPressa. Też wczytuje obrazki z Gravatara

axlgks
axlgks
5 miesięcy temu

Bardzo dobra analiza która i tak nie przekona wszystko wiedzącego prezesa.
Na papierze niby wszystko się mu zgadza, problem w tym ze piłka nożna to nie footbal manager. On zwyczajnie nie czuje sportu, podpiera się samymi statystykami. Na każdy argument wyciągnie własny („bo z tymi samymi klubami było x więcej punktów” – to że te punkty wpadły przez bramki z dupy to już nie ważne.)
Czy jest inny klub w polsce gdzie prezes bawi się jednocześnie w skauta i dyrektora sportowego? No właśnie.
Drugą sprawą jest marazm na trybunach i zrażenie do siebie sponsorów klubu. To jest człowiek z przerośniętym ego nie szanujący innych osób. Bez przyszłości w GKS.

Papryczka Jalapeno
Papryczka Jalapeno
5 miesięcy temu

Trener Artur Derbin oprócz solidnego warsztatu trenerskiego ma jeszcze coś, co decyduje o sukcesie w futbolu: JEST NIESAMOWITYM MOTYWATOREM! W Tychach coś się wypaliło i skończyła się chemia między trenerem, a zawodnikami, a to podstawa sukcesu.

Niemniej jednak Derbin potrafi przekonać piłkarzy do swojej wizji pracy. Potrafi przekonać piłkarzy do zapieprzania na maxa nawet w sytuacji, gdy nie dostają wypłat od wielu miesięcy.

Tak było w Bełchatowie. Piłkarze tonęli w długach, pożyczali kasę na wszystko, bo klub nie płacił całymi miesiącami, a mimo to Derbin potrafił ich ukierunkować tylko na ciężką pracę. Nie narzekali, nie wydzwaniali po redakcjach, że klub nie płaci, tylko tyrali na treningach jak małe samochodziki.

Co im to dało? Wywalczyli awans do 1 ligi. Kilku z nich wywalczyło sobie w ten sposób kontrakty do wypłacalnych klubów, niektórych zabrał ze sobą do Tychów, a jeszcze paru ciężką pracą zwróciło na siebie uwagę trenerom juniorskich reprezentacji Polski.

Więc kiedy słyszę, że kadrę U-21 ma przejąć takie drewno, jak Mariusz Lewandowski, który trenerem jest dużo bardziej, niż żałosnym, to ogarnia mnie pusty śmiech.

PZPN powinien stawiać na ludzi, którzy mają to coś. Derbin to ma. Artur zrobiłby z kadrą U-21 dużo więcej dobrego, niż M. Lewandowski. Ten niech się zajmie biznesami w Dubaju, bo zdaje się, że to mu dobrze wychodzi. A z trenerką niech da sobie spokój.

Tralalala
Tralalala(@tralalala)
5 miesięcy temu

Jakim trzeba byc odklejeńcem, zeby zamiast napisac po polsku 'szczyt formy’, tworzyc takie potworki jak 'peak formy’…

Papryczka Jalapeno
Papryczka Jalapeno
5 miesięcy temu

Przestrzegam przez zbytnim uleganiem magii statystyk. Statystyki często przekłamują obraz gry. Nie wszystko da się przełożyć na język matematyki. Sprint sprintowi nie równy, strzał strzałowi, przechwyt przechwytowi. A w statystykach wychodzi na to samo.

Bramkarz, który nie wpuścił w meczu gola, bo rywal nie oddał ani 1 celnego strzału nie jest równy bramkarzowi, który wybronił 10 setek w meczu. A według ogólnych statystyk są równi. Sporo prawdy jest w powiedzeniu, że statystycznie ja i mój pies mamy po 3 nogi. Bo statystyki właśnie tak deformują rzeczywistość. Statystyki można uznać za w miarę wiarygodne tylko wtedy, gdy są na odpowiednim stopniu szczegółowości.

To, że jakiś napastnik przez 10 meczów nie strzelił bramki nie do końca obciąża tylko jego konto. Jeśli w każdym meczu marnuje po 10 klarownych asyst, to OK. Ale napastnik żyje z podań i jeśli wariant ofensywny w drużynie nie funkcjonuje, to nawet Lewandowski miałby słabe statystyki w takiej drużynie.

O tym, czy dany napastnik zawodzi można się przekonać w statystykach tylko wtedy, jeśli poddamy szczegółowej analizie całą drużynę w fazie ofensywnej. Ile drużyna wypracowuje sytuacji strzeleckich w meczu? Ile z tych sytuacji można określić mianem 100%? Jest mnóstwo czynników do przeanalizowania i dopiero wtedy można powiedzieć, że zawodnik zawiódł, lub stworzył wartość dodaną. Zawodnik na każdej pozycji zależy od funkcjonowania całej formacji. Każdą pozycję należy analizować w kontekście funkcjonowania całej formacji.

Znałem kiedyś trenera, który przekonywał na konferencji prasowej, że jego drużyna dobrze funkcjonowała w ofensywnie w meczu, bo przez 90 min. stworzyła 22 akcje ofensywne. Na poparcie tej tezy przedstawił statystki. Tylko zapomniał dodać, że żadna z tych akcji nie zakończyła się celnym strzałem na bramkę. Większość akcji była kasowana przez obronę rywala na 20 m. Zespół przegrał mecz bez choćby 1 strzału w światło bramki. A trener walił dziennikarzom po oczach statystykami, które go broniły. Drużyna zagrała totalną padlinę, nie dało się na to patrzeć, ale według statystyk zagrali przyzwoity mecz.

Także spokojnie z tymi statystykami. Nawet jeśli przestudiujemy najbardziej szczegółowe analizy i tak sami musimy przeprowadzić syntezę danych, bo język matematyki nie jest w stanie oddać pełnego obrazu gry.

Kibic
Kibic
5 miesięcy temu

Bartnicki precz szkodniku jeden