Trzynaście procent milenialsów deklaruje nienawiść do piłki nożnej, a czterdzieści procent przedstawicieli pokolenia Z nie interesuje się futbolem. Globalizacja zabija lokalną kopaninę. Groundhopping to zabawa dla pozytywnie zakręconych świrków. Ten sport ogląda się gdzieś pomiędzy przesuwaniem palcem po ekranie telefonu w poszukiwaniu aktualności a klikaniem w śmieszne filmiki w tropieniu ożywczych bodźców z mediów społecznościowych. Hity już nie są hitami, bo odbywają się tak często, że nie sposób wkręcić się w ich konteksty. Efektywny czas gry wynosi maksymalnie sześćdziesiąt procent czasu trwania meczu. A wszystko warunkują i określają wielkie pieniądze. Piłka nożna stoi u progu zmian. Rewolucja jest nieunikniona i czyha za rogiem następnej ulicy.

Niech się kręci. Jakie zmiany czekają piłkę nożną?

– Dla świata futbolu i całego świata mam jedno przesłanie: życie się zmienia. Gdy mijają dwie dekady, pojawiają się nowe generacje, żądając nowych rzeczy. Atakują nas, prezesów i decydentów, że myślimy o sobie i o swoich interesach, a to nie jest prawda. Chcę powiedzieć, że futbol to spektakularna rzecz, najbardziej globalny sport na świecie, ale jeśli o niego nie zadbamy, ludzie pójdą gdzieś indziej – apelował Florentino Perez, gdy ucinano jego ubiegłoroczne rojenia o powstaniu Superligi.

Wieszcze futbolowych zmian

Florentino Perez, siedemdziesięciopięcioletni jegomość i jeden z architektów ery super-klubów z super-piłkarzami, zaskakująco przytomnie diagnozuje usytuowanie piłki nożnej wobec zmieniającego się świata. Potęga jego Realu Madryt trwa, ale on sam nie daje zwieść się demonom konserwatyzmu i z mniejszym lub większym egoizmem niezmiennie głosi, że futbol, jaki znamy, jaki znali nasi ojcowie i nasi dziadkowie, nie będzie wieczny, nie ma na to szans. Przepisy przetransformują się w odświeżone i unowocześnione wersje w ciągu jednego roku, dwóch, trzech, czterech, pięciu, dziesięciu, może piętnastu lat, ale to się stanie, trzeba być na to gotowym. W kwietniu 2021 roku, goszcząc w programie El Larguero w radiu SER, udzielił jednego z najciekawszych piłkarskich wywiadów ostatniej dekady.

– Jak w życiu, większy zakłada większy garnitur, a mniejszy przywdziewa mniejszy garnitur. Widzimy to wszystko po analizach i wynikach oglądalności. Jeśli na dwadzieścia meczów, dziesięć jest dobrych, a dziesięć średnich, to każdy średni mecz zabiera ci dwadzieścia procent przychodów. Chcemy po prostu pomóc futbolowi i trzeba to zrobić teraz. Nie możemy czekać trzech lat. Pieniądze generuje dobra rywalizacja. Młodzi mają wiele platform, gdzie spędzają swój czas. My chcemy, żeby spędzali czas z futbolem. To jest możliwe przez konkurencyjne mecze. Bez nich telewizje nie zapłacą, widzowie nie będą tego oglądać… Im lepsze ekipy, tym więcej jest pieniędzy. Porozmawialiśmy o tym z telewizjami i operatorami. Wiemy dobrze, czego chcą oni i młodzi ludzie. Próbowaliśmy dostosować to do rzeczywistości. Niektórzy jednak uważają, że nic się nie dzieje. Futbol należy do kibiców. Mówimy to wszystkim, że musimy myśleć o kibicach, bo to oni kupują transmisje i koszulki. Musimy patrzeć na fanów. Czasami kibicom nie podoba się to, co robi trener, ale to jego praca i odpowiedzialność. Ja zawsze mówię, że na końcu z pracy wyrzucają nas kibice – snuł Florentino Perez, cytowany przez RealMadryt.pl.

Wtórował mu Andrea Agnelli, prezes Juventusu, który wyśmiewał krótkowzroczność części piłkarskich decydentów, uważających zainteresowanie masowego widza futbolem za wieczny pewnik. Czterdziestosześcioletni biznesmen szafował statystykami określającymi trendy współczesności – ponad jedna trzecia kibiców wspiera przynajmniej dwa kluby, dziesięć procent fanów śledzi poczynania konkretnych zawodników, a nie konkretnych klubów.

– Prawie dwie trzecie młodych ludzi śledzi piłkę nożną ze strachu przed wykluczeniem z życia towarzyskiego lub ze niezidentyfikowanej sympatii do dużych wydarzeń. Czterdzieści procent przedstawicieli słynnego pokolenia Z, ludzi między szesnastym a dwudziestym czwartym rokiem życia, kompletnie nie interesuje się piłką nożną – opowiadał były prezes Stowarzyszenia Klubów Europejskich.

Plusy i minusy Superligi

Aktualnie na czele ECA stoi Nasser Al-Khelaifi, który kręci głową i twierdzi, że „wątpliwości co do słuszności europejskiego modelu piłki nożnej nie są słuszne”, a swoją tezę podpiera – jakże inaczej – pieniędzmi liczonymi w dolarach amerykańskich. Prezydent PSG rozgłasza bowiem wszem i wobec, że wzrosty i przychody nigdy nie były tak wielkie, a za kilka lat będą jeszcze większe, więc wszystkie wielkie kluby i federacje będą opływać w luksusach. Jednocześnie postać Nassera Al-Khelaifego przeobraża się w najwiarygodniejsze lustro swojego środowiska – piłkę nożną żywi się mamoną. Nieprzypadkowo Katarowi, ojczyźnie Al-Khelaifego, Rada FIFA przyznała organizację mistrzostw świata 2022 jako najmniejszemu demograficznie i powierzchniowo krajowi, jaki kiedykolwiek gościł mundial na własnych stadionach, a do tego pierwszy raz w historii zgodziła się na przeprowadzenie czempionatu nie latem, a zimą. Wystarczyło zapłacić. Futbol to biznes.

Są mecze, są pieniądze

Prawa telewizyjne do transmitowania najbardziej prestiżowych rozgrywek świata przebijają szaloną granicę miliarda euro. Kluby i ligi żyją kasą płynącą ze szklanego ekranu. Najdobitniej pokazała to pandemia, kiedy wybuchła potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu, bo chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła przywilej transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy, co zapowiadało absolutny kataklizm i spustoszenie w kasach dziesiątek francuskich organizacji i stawiało złowrogi znak zapytania nad egzystencją wielu z nich. Bo to tak wielkie pieniądze, że ich odcięcie jest w stanie zmieść z planszy praktycznie każdego.

Z całą świadomość takiego stanu rzeczy Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa, która wygrała siedem z ostatnich dziesięciu mistrzostw Polski, przez lata apelował i proponował, żeby podział kasy z praw telewizyjnych w Ekstraklasie rozkładał się proporcjonalnie do jakości prezentowanej na boisku – najlepsi otrzymują lwią część pieniędzy, najgorszym pozostają resztki z pańskiego stołu w myśl zasady: „więcej kasy za wyniki, mniej z urzędu”. Niedawno w podobne tony uderzał Janusz Filipiak, właściciel Cracovii.

– Piłkarska Polska będzie upodabniać się do Niemiec, Holandii czy nawet Włoch. Na szczycie usadowi się pięć topowych klubów, potem jakiś środek tabeli, a na dole rotacyjna walka o utrzymanie. Cracovia będzie walczyć o pierwszą piątkę. Trzeba zwiększać budżet i wygrywać, bo coraz większe środki będą szły na górę. Nie wymyślam nic oryginalnego, ale tak jest w największych ligach, poza Anglią, i tak będzie też u nas – perorował Filipiak.

Filipiak: – Mój dobry wizerunek wynika z ogólnopolskiego współczucia

Podobnie myśli się w większym świecie piłki nożnej. Dlatego właśnie powstał projekt Superligi. Dlatego właśnie reformować w analogicznym kierunku zamierza się Liga Mistrzów. Dlatego właśnie Gianni Infantino z uporczywością maniaka wraca do pomysłu rozgrywania mistrzostw świata w dwuletnich odstępach. Dlatego właśnie oglądamy mecze wszystkich lig kontynentu w piątek, sobotę, niedzielę i poniedziałek. Dlatego właśnie niezmiennie zasiadamy do krajowych i europejskich pucharów we wtorki, środki i czwartki. Dlatego właśnie sięgamy po pilota o 12:00, o 15:00, o 18:00, o 21:00 przez siedem dni w tygodniu. Piłka nożna to dwudziestoczterogodzinny spektakl – są mecze, są transmisje, są pieniądze.

Mit idealnej gry

Fenomen piłki nożnej jako rozrywki fascynująco trafnie ujął Ryszard Kapuściński. W końcówce lat dziewięćdziesiąt ubiegłego wieku wielki polski reporter zaprosił do swojego mieszkania Michała Pola i Dariusza Wołowskiego, żeby opowiedzieć im o swoim spojrzeniu na futbol, które dziennikarze Gazety Wyborczej spisali w tekście pt. „Cały ten futbol”. Oto fragment tamtej konwersacji:

Futbol jest świetnie pomyślany jako gra zespołowa, a zwłaszcza jako widowisko. Zawodnicy pokonują duże przestrzenie. Każdy musi przebiec podczas meczu kilka kilometrów. Piłka nożna wymaga od graczy bardzo dużego wysiłku, a od widowni uważnego obserwowania gry. W koszykówce drużyny zdobywają w meczu około stu punktów, w piłce ręcznej około trzydziestu. To powoduje, że emocje widowni rozpadają się na wiele momentów. W piłce nożnej wynik oscyluje wokół zera. Filozof i antropolog Stephen J. Gould w książce „The Full House” formuje teorię, że w pewnych dziedzinach zbliżyliśmy się do doskonałości, do punktu zerowego. To według mnie dotyczy piłki nożnej. Jest bliska stanu doskonałości. Dwie doskonałe drużyny stoją naprzeciw siebie i przez to pada coraz mniej bramek. Element przypadku jest przy tym niezwykle duży, co potęguje dramaturgię widowiska. Jeden moment decyduje o wyniku, ale tłum potrafi czekać na ten jeden moment przez dziewięćdziesiąt minut.

Poza tym futbolowi udało się opanować wszystkie te dziedziny, które stworzyła kultura masowa i masowe społeczeństwo – na przykład emocje narodowe i regionalne. Piłka nożna pozwala łatwo identyfikować się ze sobą dużym grupom ludzi. Rozproszona, zatomizowana społeczność kultury masowej na ten krótki czas, na te dziewięćdziesiąt minut meczu, spotyka się razem i ma poczucie wspólnoty. Człowiek współczesny bardzo tego potrzebuje. Jest zagubiony, nie wie do kogo, do czego należy. Dzięki futbolowi znajduje poczucie identyfikacji. Widzi na stadionie, że ludzi takich jak on jest dużo. Wszyscy wspólnie coś przeżywają. To jest bardzo silne uczucie i to właśnie futbol je wyzwala i organizuje.

Futbolowe namiętności Ryszarda Kapuścińskiego

Łatwo rozumować podobnie jak Kapuściński, bo to stanowisko doskonale oddające spojrzenie na piłkę nożną, kształtujące się przez ostatnie kilka dekad minionego wieku i podtrzymywane przez początek dwudziestopierwszowiecznej rzeczywistości. Autor „Podróży z Herodotem”, w przeddzień mistrzostw świata z 1998 roku, wpisał się więc w moment, kiedy futbol mościł swoje biznesowe łoże i rozgaszczał się na fotelu lidera światowego sportu. Zarabiał gruby szmal, kreował olbrzymie gwiazdy, obradzał się w sportowców-celebrytów. Stawał się zjawiskiem globalnym na niespotykaną dotąd skalę. Ludzie z całego świata lgnęli do podziwiania swoich herosów i niekuszeni innymi rozpraszającymi rozrywkami chłonęli doskonałość zasad i konceptu tego sportu, które opisywał Ryszard Kapuściński za myślami Stephena J. Goulda. Ale minęło kilkanaście lat, a umysłami nowych pokoleń zawładnęły nowe namiętności z mediami społecznościowymi na czele. Wszystko to sprawiło, że młodzi są mniej zainteresowani piłką nożną niż ich rodzice i dziadkowie.

Zmierzch mitu idealnej gry

O zjawisku zmierzchu mitu idealnej gry ciekawie pisał Mateusz Święcicki, komentator Eleven Sport: Europejskie Stowarzyszenie Klubów przeprowadziło badania w siedmiu krajach Starego Kontynentu, w tym w Polsce. 27 proc. milenialsów nie interesuje się piłką nożną, 13 proc. jej nienawidzi. 29 proc. przyznaje, że przestało śledzić futbol, bo ma lepsze rzeczy do roboty. Mało, bo ledwie 49 proc. aktywnych interesuje się futbolem, bo kibicuje konkretnej drużynie. Ponad połowa twierdzi, że robi to dla zabawy albo ze względów towarzyskich. Coraz rzadziej młodzi ludzie oglądają mecze bez jednoczesnego korzystania z telefonu komórkowego, przeglądania mediów społecznościowych, pisania komentarzy w trakcie wydarzeń. Drastycznie spadł średni czas spędzony przy ekranie telewizora podczas meczu piłkarskiego. To ledwie sześćdziesiąt sześć minut.

Sześćdziesiąt minut, czyli nieznacznie więcej niż wynosi efektywny czas gry podczas meczu piłkarskiego. W 2019 roku Colin Trainor, analityk piłkarski, porównał efektywny czas gry w pięciu najmocniejszych ligach w Europie w ostatnich siedmiu sezonach i wyszło mu, że w żadnych rozgrywkach nie przekracza on progu pięćdziesięciu siedmiu minut. Pomiary w La Lidze, Serie A, Ligue 1, Bundeslidze i Premier League były do siebie bardzo zbliżone i niezmienne od wielu lat. Trainor podawał, że rośnie też liczba fauli i jałowych minut zajmowanych przez dyskusje piłkarzy z arbitrami.

Obserwatorium Piłkarskie CIES, niezależny ośrodek badawczy z siedzibą zlokalizowaną w Szwajcarii, specjalizujący się w statystycznej analizie piłki nożnej, przeprowadziło badania, opierające się na profesjonalnych danych z InStata, z których wynikało, że najbardziej płynne mecze odbywają się we Szwecji, a najmniej płynne w Portugalii, ale pod każdą szerokością geograficzną efektywny czas gry waha się między pięćdziesięcioma a sześćdziesięcioma procentami faktycznego czasu trwania meczu piłkarskiego.

Pandemia koronawirusa, w czasie której rozegrano tysiące spotkań bez udziału publiczności lub przy ograniczonej frekwencji, udowodniła też, że piłka nożna nie musi skomleć o uwagę miejscowych kibiców, bo najważniejszą rywalizacją marketingową tygodnia jest zaciągnięcie widza przed ekran telewizora i podbijanie jego obecnością wykresów oglądalności. Telewizje płacą klubom za prawa pokazywania ich w swoich ramówkach, a nie za obecność fanów na trybunach. Tych przecież można zastąpić sztucznie wygenerowanym szumem.

Kapuściński szczerze wierzył, że piłka nożna ma nie tylko właściwości wspólnotowe i solidarnościowe, ale też narodotwórcze. Antropolog Jose Mansilla zauważył niedawno, że „futbol, przez lata określany jako jasna forma ekspresji na boisku i na trybunach, traci na znaczeniu w oddawaniu uczuć zbiorowości”. Współczesność poczucie funkcjonowania w grupie i akceptacji w jej ramach we wcale niemałym stopniu przeniosła ze stadionowego święta w media społecznościowe. Nieprzypadkowo jednym z najważniejszych sponsorów genialnego sportowo Euro 2020 został Tik-Tok, który chwalił się setkami milionami odbiorców i twórców, którzy na przełomie czerwca i lipca obejrzeli i opublikowali miliardy kilkunastosekundowych filmików. I nie, wcale nie musieli godzinami ślęczeć nad starciami Austrii z Macedonią, bo wystarczyło, że jego skrót, choćby metaforyczny i ze śmiesznym komentarzem, zobaczyli na Tik-Toku.

Nadciąga wiatr zmian

O potrzebach zmian mówią wszyscy – od Aleksandra Ceferina, przez Florentino Pereza i Andreę Agnelliego, po Gianniego Infantino. Ale nie tylko oni, bo to wierzchołek lodowca. Dla jednych rewolucja to okazja do cynicznego zarobku, nabicia kabzy i utrzymania się na szczycie, dla drugich jakaś szersza idea, dla trzecich coś pomiędzy, dla czwartych jeszcze coś innego, ale tak czy inaczej – wiatr rewolucji nadciąga, bo zasady gry w piłkę nożna ewoluują od połowy dziewiętnastego wieku.

Kiedyś nie można było podawać do przodu. Kiedyś nie było poprzeczek. Kiedyś sędziowie nie używali gwizdków. Kiedyś bramkarze mogli łapać piłkę na całym boisku. Kiedyś golkiperzy mogli brać piłkę do rąk podaną im przez kolegę z zespołu. Kiedyś nie można było strzelić gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Kiedyś nie istniała zasada o spalonych. Kiedyś nie było zmian albo było ich dużo mniej niż teraz. Kiedyś nie było żółtych i czerwonych kartek. Kiedyś nie można było zdobywać goli po wykopie od własnej bramki i od razu po wznowieniu gry. Kiedyś nie było goal-line technology. Kiedyś nie było wideoweryfikacji…

O potrzebie nowych modyfikacji opowiadają też chociażby uznani europejscy trenerzy. Xavi, sternik Barcelony, regularnie sygnalizuje, że życzyłby sobie zatrzymywania czasu za każdym razem, gdy piłka opuści plac gry. Stefano Pioli, szkoleniowiec Milanu, podziela opinię swojego hiszpańskiego kolegi, ale idzie też o krok dalej – proponuje, żeby – wzorem amerykańskiego NBA – zabronić drużynie cofania piłki na własną połowę, jeśli futbolówka przekroczy linię środkową boiska i wkroczy na teren należący do rywala. Brzmi to nieco kuriozalnie, niektórzy sugerowali nawet, że Włoch musiał żartować, ale niewątpliwie takie rozwiązanie sprawiłoby, że piłka nożna nabrałaby bardziej ofensywnego oblicza.

Żeby było ciekawiej

Nawet całkiem przyzwoity mecz piłki nożnej potrafi niemiłosiernie znudzić przeciętnego odbiorcę. Nie każdy widz szuka smaczków, nie każdy widz zna się na taktyce. Masa szuka rozrywki i spektakularności, a futbol oferuje ledwie sześćdziesiąt minut efektywnego czasu gry na dziewięćdziesiąt minut trwania meczu, często jałowy i coraz dłuższy doliczony czas, nudną piętnastominutową przerwę między połowami, a także wszystkie te irytujące mini-pauzy na faule, dyskusje z sędziami, spacerki przy autach czy stałych fragmentach gry. Dlatego też tak negatywnie odebrany został rzekomy pomysł FIFA, która – według informacji Corriere dello Sport – miała planować rozciągnięcie spotkań mistrzostw świata z dziewięćdziesięciu minut do stu minut. Alarm okazał się fałszywy, ale dyskusja trwa, tylko z jedną różnicą – nowe trendy wskazują, że mecze powinny trwać krócej, a nie dłużej.

Pewnego rodzaju testem ewentualnej przyszłości futbolu był turniej Future of Football Cup, w ramach którego PSV, AZ Alkmaar, RB Lipsk i Club Brugge w rocznikach U-19 mierzyły się ze sobą, testując innowacyjne rozwiązania, mające na celu uatrakcyjnić piłkę nożną:

  • zatrzymywanie czasu, gdy piłka nie jest w grze na wzór rozgrywek piłki ręcznej albo koszykówki,
  • podzielony na dwie połowy mecz trwający 60 minut, a nie 90 minut,
  • wznowienia z autu wykonywane nogami,
  • nieograniczona liczba zmian, możliwe powroty zawodników na boisko,
  • kara pięciu minut poza boiskiem za żółtą kartkę.

Więcej piłki w piłce. Co przyniesie rewolucja w przepisach?

Podczas Future of Football Cup oglądaliśmy inną dyscyplinę sportu – twór powstały na bazie piłki nożnej, ale różniący się od niej dynamiką, efektownością i spektakularnością. Wzrosło znaczenie autów, padało więcej goli, zniknęło symulowanie fauli i przedłużenie przy egzekwowaniu stałych fragmentów gry, a jeden nierozmyślny prymitywny faul był w stanie sprawić, że operująca w pięciominutowym osłabieniu drużyna, traciła całą inicjatywę i jakiekolwiek szanse na korzystny wynik.

Było ciekawiej. Było współcześnie. Było nowocześnie.

Ale czy było lepiej?

Każda próba zwiększenia efektywnego czasu gry, skondensowania formatu rozgrywki i zwiększenia częstotliwości jakościowych widowisk jest godna pochwały, bo niedługo kolejne pokolenia zaczną uświadamiać sobie, że w dobie globalizacji, kosmopolityzmu i nieograniczonych możliwości grzechem jest marnotrawienie swojego wolnego czasu na wgapianie się w nudny mecz na jeszcze nudniejszym szklanym ekranie. Futbol przyszłości nie stanie się romantyczny, nie będzie opierał się na utraconej fascynacji nieskażonym brudnymi pieniędzmi ruchem fizycznym, nie będzie królestwem świrów moknących na niezadaszonych trybunach w miejscach zapomnianych przez świat. Odwrotu od małżeństwa murawy z biznesem już nie ma. Rzecz w tym, żeby piłka nożna nie nudziła i nie nużyła, jak te wszystkie bzdurne prezentacje z salek konferencyjnych potężnych korporacji tego świata.

Czytaj więcej o zmianach w piłce nożnej:

Fot. Newspix

Suche Info
30.06.2022

Maldini zaakceptował nową umowę i zostaje w Milanie

Paolo Maldini zaakceptował warunki nowej umowy i pozostanie dyrektorem technicznym AC Milan. Zgodnie z informacjami Fabrizio Romano, włoskiego specjalisty od transferów, legendarny obrońca dzisiaj doszedł do porozumienia z szefostwem Rossonerich. Negocjacje trwały długo, umowa Maldiniego traciła ważność dzisiaj, ostatnie poprawki do nowej wersji były nanoszone jeszcze wczoraj wieczorem, ale osiągnięto kompromis. Paolo Maldini has accepted AC Milan proposal, he will stay as club director after winning […]
30.06.2022
Inne sporty
30.06.2022

Polscy koszykarze wyrwali zwycięstwo z Izraelem. Wciąż są w grze o MŚ

Przewaga własnego parkietu, brak największej gwiazdy w zespole rywali, a także powrót do gry Mateusza Ponitki. Reprezentacja Polski w koszykówce miała przed dzisiejszym meczem z Izraelem parę powodów do optymizmu. Łatwo na parkiecie jednak nie było – bo Biało-Czerwoni uporali się z rywalami dopiero w dogrywce (90:85). Najważniejsze jest jednak to, że zachowali szansę na awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Tak jak bramki Lewego w Bayernie nie były nigdy jednoznaczne z tym, że w polskim futbolu […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Media: Płacheta jednak zostanie w Anglii

Zgodnie z informacjami Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki Przemysław Płacheta jednak zostanie w Anglii i zostanie wypożyczony z Norwich City do Birmingham City. Jednak, ponieważ jeszcze w ubiegłym tygodniu bardzo prawdopodobne wydawało się, że reprezentant Polski przeniesie się do Grecji do AEK Ateny, ale ta opcja już jest nieaktualna. W tym momencie najbardziej realny jest transfer czasowy do 20. ekipy zeszłego sezonu Championship. Płacheta od dwóch sezonów występował w Norwich. Tyle […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Polonia Warszawa zbroi się przed walką o I ligę

Polonia Warszawa niecałe dwa tygodnie po awansie do II ligi przeprowadziła już cztery transfery. W czwartek nowym piłkarzem ekipy ze stolicy został Mateusz Michalski, ostatnio Widzew Łódź. Michalski występował w Polonii w latach 2010-13, w tym sześciokrotnie zagrał w Ekstraklasie w trakcie ostatniego roku Czarnych Koszul na tym poziomie. Później bronił barw Bytovii, Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Radomiaka i Widzewa. Po dziewięciu latach pomocnik wraca na Konwiktorską i podpisał umowę, która będzie […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Oficjalnie: Zarandia zostaje w Koronie

Luka Zarandia znów wystąpi w Ekstraklasie. Władze Korony Kielce przedłużyły kontrakt z gruzińskim pomocnikiem do czerwca 2023. Zarandia w Ekstraklasie grał w latach 2017-19 w barwach Arki Gdynia, w 50 ligowych meczach strzelił sześć goli i zanotował dziewięć asyst. Ponadto z ekipą z Trójmiasta zdobył Puchar Polski oraz Superpuchar, po czym wyjechał do Belgii – do Zulte Waregem. W sumie w drużynie z Flandrii wystąpił 20-krotnie, w międzyczasie zaliczył wypożyczenie do Tobołu Kustanaj (dwa […]
30.06.2022
Tenis
30.06.2022

Wczoraj trzy porażki, dziś dwa zwycięstwa. Świątek i Fręch w III rundzie Wimbledonu

We wczorajszych meczach na Wimbledonie odpadły wszystkie trzy reprezentujące nas tego dnia zawodniczki – Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Magda Linette. Każda z nich miała jednak dobrą rywalkę, a przegrane wstydu im nie przyniosły. Dziś za to liczyliśmy, że dalej awansują i Iga Świątek, i Magda Fręch. Wyszło, że dokładnie tak się stało. A to oznacza, że w III rundzie Wimbledonu będziemy mieli dwójkę przedstawicielek. Debiutantka daje radę Normalnie w takim przypadku w pierwszej kolejności […]
30.06.2022
Inne sporty
30.06.2022

Polscy koszykarze wyrwali zwycięstwo z Izraelem. Wciąż są w grze o MŚ

Przewaga własnego parkietu, brak największej gwiazdy w zespole rywali, a także powrót do gry Mateusza Ponitki. Reprezentacja Polski w koszykówce miała przed dzisiejszym meczem z Izraelem parę powodów do optymizmu. Łatwo na parkiecie jednak nie było – bo Biało-Czerwoni uporali się z rywalami dopiero w dogrywce (90:85). Najważniejsze jest jednak to, że zachowali szansę na awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Tak jak bramki Lewego w Bayernie nie były nigdy jednoznaczne z tym, że w polskim futbolu […]
30.06.2022
Tenis
30.06.2022

Wczoraj trzy porażki, dziś dwa zwycięstwa. Świątek i Fręch w III rundzie Wimbledonu

We wczorajszych meczach na Wimbledonie odpadły wszystkie trzy reprezentujące nas tego dnia zawodniczki – Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Magda Linette. Każda z nich miała jednak dobrą rywalkę, a przegrane wstydu im nie przyniosły. Dziś za to liczyliśmy, że dalej awansują i Iga Świątek, i Magda Fręch. Wyszło, że dokładnie tak się stało. A to oznacza, że w III rundzie Wimbledonu będziemy mieli dwójkę przedstawicielek. Debiutantka daje radę Normalnie w takim przypadku w pierwszej kolejności […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Gagnidze odchodzi, a Dziekoński blisko. Raków analizował sytuację Musiałowskiego

W nowym sezonie w Rakowie nie będzie występował Luka Gagnidze. Gruzin wraca do Dynama Moskwa, z którego był czasowo wypożyczony. Częstochowski klub negocjuje z Jagiellonią kwotę wykupu Xaviera Dziekońskiego. Wicemistrzowie Polski orientowali się również, jak wygląda sytuacja Mateusza Musiałowskiego w Liverpoolu. Przedstawiciele Rakowa w ostatnich dniach rozmawiali z Gagnidze na temat przedłużenia jego pobytu pod Jasną Górą. 19-latek zostałby w Rakowie w sytuacji, w której jego macierzysty klub zgodziłby się na wpisanie […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Here we go! Fabrizio Romano pokazuje, jak opanować rynek transferowy

Dziennikarze sportowi często ściągają się, który z nich poda informację o danym transferze jako pierwszy. Gdy już im się to uda, takie osiągnięcie stanowi powód do dumy, coś, czym mogą się szczycić w branży. Fabrizio Romano od dawna nie bierze udziału w tego typu wyścigach. O wielu transferach informuje jako pierwszy, a nawet gdy jednak jest drugi lub trzeci, to właśnie jego doniesienia stanowią dla kibiców ostateczne potwierdzenie krążących plotek. […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Ciekawy transfer z ligi ukraińskiej? Napastnik ma trafić do Turcji

Ligę ukraińską z powodu wojny opuszcza wielu zagranicznych piłkarzy. Jak udało nam się ustalić, wkrótce może dojść do ciekawego ruchu z udziałem kolumbijskiego napastnika. Zawodnik ma trafić do tureckiej ekstraklasy. 27-letni Brayan Riascos to piłkarz Metalista Charków. Drugoligowiec z Ukrainy ściągnął napastnika, żeby powalczyć o awans do najwyższej ligi i odbudować klub po upadku. Kolumbijczyk miał za sobą grę w brazylijskiej Serie B oraz ponad setkę występów na dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Xavi Simons – głodne gry złote dziecko La Masii wraca do ojczyzny

Xavi Simons to nazwisko, które od lat grzeje kibiców śledzących losy młodych piłkarzy na całym świecie. Złote dziecko barcelońskiej La Masii, które nieoczekiwanie zamieniło stolicę Katalonii na Paryż jeszcze przed debiutem w seniorskiej piłce. Teraz piłkarz kolejny raz zaskakuje, odrzucając ofertę przedłużenia kontraktu z PSG i wracając do ojczyzny. Dlaczego Holender zdecydował się na Eindhoven? O Simonsie głośno zrobiło się już kilka lat temu. W 2017 roku, na punkcie […]
30.06.2022
Liczba komentarzy: 54
Subscribe
Powiadom o
guest
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
2 miesięcy temu

MAFIA. Perez, dawaj tę SUPERLIGĘ.

John Droos
John Droos
2 miesięcy temu

Jeden gang zastąpi drugi.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
2 miesięcy temu
Reply to  John Droos

Wolę gang Pereza, który nie pierdoli sloganow o romantyzmie futbolu tylko mówi wprost, że chodzi o hajc.

Adam.
Adam.
2 miesięcy temu

niestety co raz mniej mi się podoba ta piłka nożna.Ale nie zawsze kasa wygraywa na boisku patrz PSG uf xD

Wzw
Wzw
2 miesięcy temu
Reply to  Adam.

A możesz powiedzieć z jakimi „biedakami” ostatnio przegrali w LM? Kasa w 95% wygrywa, te 5% to zazwyczaj nic nie znaczące mecze w lidze.

Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
2 miesięcy temu

A chuj im wszystkim w dupę

Czesio 711 calls
Czesio 711 calls
2 miesięcy temu

Kiedys młodzi częściej grali w piłkę, stąd był popyt na oglądanie piłki, teraz częściej graja w gry komputer, więc jest popyt na streamy i e-sport. Czasy i otoczenie się zmieniło po prostu.

Czapka Gruszek
Czapka Gruszek
2 miesięcy temu

Tylko, że na gorsze.

Rododendron
Rododendron
2 miesięcy temu

To nawet nie kwestia komputera jako takiego, tylko po prostu dostępności rozrywek. Kiedyś, jak nie wyszło się na podwórko pograć w gałę, to siedziało się w domu i czytało książkę albo oglądało coś, co akurat zapodawali w telewizji. Dziś jest tego więcej i większa swoboda wyboru, to i nic dziwnego, że ludzi odrywa od oglądania akurat piłki nożnej.

Criticball
Criticball(@criticball)
2 miesięcy temu

Dla mnie najlepszą zmianą światowej piłce nożnej byłoby wypierdolenie na zbity ryj łysego od losowań…

Poss
Poss
2 miesięcy temu

Najbardziej pożądaną i potrzebną zmianą w piłce nożnej jest wypierdolenie w powietrze tego kurwidołka zwanego Fifą.

John Droos
John Droos
2 miesięcy temu

Przyznam szczerze, że ja też coraz rzadziej oglądałem piłkę nożną. Tylko, że u mnie jest to spowodowane zupełnie innymi czynnikami i mam wrażenie, że po wprowadzeniu proponowanych zmian te czynniki się zwiększą. Jak autor tekstu wspomniał wielu reformatorów wykorzystuje potrzebę zmian do nabicia sobie kabzy i to właśnie jest problem. Perez gada o konkurencyjnych meczach ale może powinniśmy się zastanowić co spowodowało, że obecnie tak mało meczów jest na wysokim poziomie i czemu mamy aż taką dysproporcję? Jeżeli damy więcej kasy najbogatszym to jeszcze mniej spotkań będzie wartych uwagi,a powtarzanie setki razy tych samych zestawień już mnie powoli nuży. Ja chcę jakiegoś powiewu świeżości nie tyle co w zasadach co w rezultatach. Chcę żeby historię takie jak ta Leicester zdarzały się częściej(a Ci reformatorzy nie chcą ich w ogóle), chcę żeby piłka nożna była mnie jeszcze w stanie zaskoczyć,bo po co mam oglądać coś przewidywalnego?

Mr Orange
Mr Orange
2 miesięcy temu
Reply to  John Droos

Paradoksalnie takim zastrzykiem świeżości mogłoby być nie na siłę „unowocześnianie”, a taki krok w tył. Ograniczenie tej całej karuzeli transferowej, wypożyczeń itp., wprowadzenie limitu obcokrajowców w klubie z naciskiem na drużyny złożone z wychowanków itp.

Misza
Misza
2 miesięcy temu

Dobra robota Janek. Ciekawy artykuł.

jarko997
jarko997
2 miesięcy temu

efektywniejszy czas gry? proszę bardzo kilka pomysłów:
-nic nie dające dyskusje i pyskówki z sędzią, żółta kartka
-odkopywanie po gwizdku piłki, żółta kartka
-analizowanie na varze czy był spalony 5 cm czy nie był, zawsze rozpatrywane na korzyść drużyny atakującej.
-wznowienie z autu nogą może być.
-symulanctwo i umieranie na boisku? to najbardziej wkurwia. zdrowy chłop jest dotknięty ręką w plecy pada na glebę zwija się z bólu na murawie, można by pomyśleć że to jego ostatnie chwile życia. przerwa w grze, wbiega medyk automatycznie czas stop, zawodnik musi zawsze opuścić boisko i czekać na zgodę sędziego żeby mógł wrócić.
niech się z tym uporają na początek i piłka będzie inaczej wyglądać.
kara 5 minut za żółtą kartkę to okazja do drukarni meczu. taki real gra dajmy na to z molde jest 0:0 w 70minucie i sędzia daje żółtą z dupy po przypadkowym faulu norwega. 2 minuty później za kolejny faul druga żółta. niemożliwe? możliwe. mamy sytuację 11:9.

Tomek Jankowski
Tomek Jankowski
2 miesięcy temu
Reply to  jarko997

Zatrzymywanie czasu w niższych ligach, gdzie nie ma elektronicznych tablic do pomiaru czasu i dodatkowego sędziego, który będzie niezbędny do kontroli czasu (oczywiście dojdą nowe koszty dla klubów, które mają roczny budżet na poziomie wypłaty managera w korporacji) jest niemożliwe do realizacji.
Można za to wprowadzić szereg przepisów, które skutecznie utrudnią grę na czas.

Jakby co to ja się nie znam
Jakby co to ja się nie znam
2 miesięcy temu

W niższych ligach nie ma też na przykłąd varu a czasem i sędziów bocznych i jakoś świat się nie zawalił. Przestańmy argumentować przeciw zmianom tym, że „w niższych ligach to…”, bo już od dawna futbol na topie i w niższych ligach to dwie zupełnie różne dyscypliny sportu.

Ja osobiście byłbym za poniższym:

  • wzorem piłki ręcznej – po gwizdku sędziego nikt nie ma prawa dotykać, zabierać, odkopywać piłki
  • wzorem siatkówki/rugby – z sędzią ma prawo rozmawiać tylko kapitan zespołu
  • skrócenie meczów do 2×30 minut z zatrzymywaniem czasu na auty, rzuty rożne, rzuty wolne – szybko skończyłyby się symulki i „urwane nogi”
igor91
igor91
2 miesięcy temu

Popieram z drobną poprawką może, żeby czas zatrzymywać jak w ręcznej tzn. sędzia decyduje o tym gwizdkiem, gdy nie można od razu wznowić gry po faulu albo szybko wrzucić z autu (nie wszystkie przerwy w grze trwają kilkadziesiąt sekund lub dłużej)

Joopiter
Joopiter
2 miesięcy temu

Argument o niższych ligach i krajach trzeciego świata był też podnoszony przy wprowadzaniu VARu. I jakoś nic się nie stało, że najlepsi (najbogatsi) grają z VARem, a w niższych ligach go nie ma. Tam, gdzie nie da się zatrzymywać czasu to gramy normalnie 90 minut, co za problem?

Tomek Jankowski
Tomek Jankowski
2 miesięcy temu
Reply to  Joopiter

Mnie pytasz? Dla mnie żaden. 🙂
Ja tylko uważam, że nie da się wprowadzić tej zasady dla wszystkich poziomów rozgrywek na całym świecie.

Janusz
Janusz
2 miesięcy temu

Sędzia zaopatrzony w stoper nie może zatrzymać czasu? To akurat nie jest żaden problem. Skoro w B klasie radzą sobie nawet bez liniowych…

Joopiter
Joopiter
2 miesięcy temu
Reply to  jarko997

Zgoda, dodałbym wywalenie biegania do linii bocznej przez sędziego głównego i sprawdzania powtórek VAR. Za monitorem siedzi przecież pełnoprawny sędzia, który sam sędziuje mecze, dlaczego on nie może decydować? W przypadku oczywistych błędów wiadomo, że podejmie szybko poprawną decyzję. Żeby to przyspieszyć i uprościć, dajmy mu dodatkowo np max 30s. Jeżeli w tym czasie wciąż ma wątpliwości, to zostaje utrzymana decyzja sędziego głównego z boiska i gramy dalej.
Kolejna drobna, acz szybka do poprawy zmiana – wszystkie informacje od sędziego głównego (np kto dostał kartkę itd.) są przekazywane przez komunikator czwartemu sędziemu i on to zapisuje. A nie, że gra jest wstrzymana przez minutę, bo sędzia stoi i coś zapisuje na karteczce, przecież to groteskowe.
Do tego to co napisałeś, czyli zakaz jakiegokolwiek dotykania i blokowania piłki po gwizdku (obligatoryjna kartka za to tak jak w piłce ręcznej), zakaz dyskusji (każde podbiegnięcie do sędziego to od razu żółta kartka) i może coś by się poprawiło.

PiotrekB
PiotrekB(@piotrekb)
2 miesięcy temu
Reply to  jarko997

Dokładnie – pomysły oprócz autu mi sie podobają – jest plusik
dodałbym że z sędzią gada TYLKO kapitan – i to per Pan
nie ma żadnego problemu żeby zatrzymać stoper czy czas na czas kiedy pan X sie zwija z bólu a potem bedzie skakał jak kozica górska. Na aut to samo stop. Wybijanie piątki? do momentu kopnięcia piłki czas stoi

Biedny Janusz
Biedny Janusz
2 miesięcy temu
Reply to  jarko997

Popieram, zawodnik „umierający” powinien być zniesiony i może ponownie wejść na boisko minimum po 3 minutach

shar
shar
2 miesięcy temu

Zatrzymywanie czasu w nba jest tylko po to żeby najebać reklam, przecież te mecze trwają po 3 godziny gdzie grania jest 48 minut, jak można to przytaczać?

Zmienicie zasady gry, młodzi dalej będą mieli wyjebane i grali w gierki, a starzy się wkurwią i tab będzie wyglądać śmierć futbolu

Guess who
Guess who
2 miesięcy temu

„wzorem amerykańskiego NBA – zabronić drużynie cofania piłki na własną połowę, „

Proponuję zaczerpnąć wzorce z siatkówki. Drużyna może tylko trzy razy dotknąć piłki i albo odda wtedy strzał, albo piłkę przejmuje przeciwnik.

Tralalala
Tralalala(@tralalala)
2 miesięcy temu

Na swoim przykładzie mogę napisac, że kiedyś oglądanie meczu zaczynałem od wstępu do meczu, niezależnie czy był pol godziny czy godzinę przed, a kończyłem na napisach końcowych w pomeczowym studiu. Teraz rzadko kiedy w ogole zdążam na początek meczu, a w trakcie „oglądania” zwykle i tak pracuję, jem, gadam przez telefon albo scrolluję twittera. I mysle, że takich osób jak ja jest więcej…

Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
2 miesięcy temu
Reply to  Tralalala

dokładnie
za dużo informacji dookoła , za dużo ciekawostek do sprawdzenia ( czy prawdziwych czy wydumanych )
i mówię to ja – stary koń
nie dziwię się że młodzi przestają to ogarniać

ble
ble
2 miesięcy temu
Reply to  Tralalala

A to dlatego, że kiedyś miałeś w tygodniu góra jeden mecz, który mogłeś zobaczyć. Dziś poprzez internet jak się uprzesz możesz niemalże codziennie coś oglądać. To właśnie zmiany i nadmuchiwanie piłki do granic rozsądku sprawiło, że ludzie mają coraz bardziej wyjebane z przesytu.

PS. pisze to „oglądając” mecz Romy

Jacek
Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Tralalala

Jestem jedyną mi znaną osobą, która ogląda mecze. Nie gada, nie żre chipsów i popcornu, nie klika w jakieś głupoty – a ogląda cały mecz. Oczywiście zasiadam przed TV tylko do tego, co mnie interesuje, ale jak już zasiądę, to oglądam na poważnie. Jest to kwestia umiejętności skupienia się na konkretnej sprawie. Coraz mniej ludzi to potrafi, zwłaszcza młodych. I nie chodzi tylko o mecze. To się zaczyna od kłopotu z naprawieniem roweru, czy przeczytaniem artykułu w gazecie.

Ziemo
Ziemo
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie, to się zaczyna od znudzenia meczem. Właśnie poprzez dupną grę, przerwy, symulowanie.

Głupek
Głupek
2 miesięcy temu
Reply to  Ziemo

Jasne, że te rzeczy denerwują i można byłoby to zmienić. Ale jeśli kilkadziesiąt sekund przerwy zniechęca kogoś do oglądania meczu, to tak naprawdę wcale nie jest nim zainteresowany. I żadne zmiany nic w tej kwestii nie zmienią.

Paweł Mariuszek
Paweł Mariuszek
2 miesięcy temu

Obawiam się, że leku na znużenie nie znajdziemy. Za to najłatwiejszym sposobem na wygenerowanie nowych zysków w futbolu byloby wprowadzenie wszelakich aspektów postępowych do piłki. A wtedy rzeczywiście, futbol by zdechł.

Autor .50 cal
Autor .50 cal
2 miesięcy temu

Już po wstępniaku wiadomo, że autorem będzie przebodźcowany redaktor Mazurek.

Piotr
Piotr
2 miesięcy temu

Ja już od dawna (od 2006) tego gówna nie oglądam. Odkąd wprowadzili vicemistrzów do Ligi Mistrzów piłka nożna dla mnie umarła, a stała się totalnie komercyjnym gówienkiem. Dziś wejdę raz na ruski rok na weszło, popatrzę na wyniki Korony Kielce i tyle mam z piłką wspólnego.

Wolę film, serial, książkę, spacer z narzeczoną czy grę komputerową.

RSPI
RSPI
2 miesięcy temu

A ja już dawno przerzuciłem się na futbol… ale amerykański i uważam, że to może być sport przyszłości(nie licząc tych e-sportów całych). Ta gra idealnie wpisuje się w dzisiejsze trendy jeśli chodzi o oddziałowywanie na mózg – szybka, intesywna akcja, chwilka przerwy, szybka intensywna akcja, chwilka przerwy. Zupełnie jakby człowiek sobie przerzucał z jednego syfu w socialmediach na drugi. Jedyna irytująca rzecz to ogrom reklam w przerwach. Ale być może i tutaj ktoś pójdzie porozum do głowy.

Kandyzowany
Kandyzowany
2 miesięcy temu
Reply to  RSPI

Na żywo nie do oglądania, byłem ze 3 lata temu na meczu w Lublinie z drużyną z Rzeszowa. Tak jak mówisz, 10 sekund akcja, a potem minuta ustawiania się. Jedyną przyjemnością było obserwowanie „dopingu” czirliderek.

empiryk
empiryk
2 miesięcy temu

Na początek wystarczą 2 zmiany: wykonywanie autów nogami oraz zakaz dotykania piłki po gwizdku sędziego (jak w ręcznej).

F91-DudeLange
F91-DudeLange(@f91-dudelange)
2 miesięcy temu

Pewnie tekst miałby jakiś sens gdyby nie otwierała go osoba Pereza i jego zaskakująco przytomna diagnoza piłki.
I lek w postaci superligi, której to Perez miałby być szefem, a dzięki temu (i kasie którą by przyjął) oczywiście taki Górnik Polkowice będzie miał szanse na rozwój…

Ambermozart
Ambermozart
2 miesięcy temu
Reply to  F91-DudeLange

Skoro perez chce wyeliminować mecze słabe i średnie to Górnik Polkowice musi całkiem zniknąć bo jego mecze „psują piłkę”. Perez to by zostawił 20 klubów a resztę kazał zlikwidować

Drew
Drew
2 miesięcy temu

Głupota. Szukanie na siłę sposobu zatrzymania przy meczach młodych, a tak naprawdę czysta komercja w obawie o kasę. Jeśli futbol ma zdechnąć, to i tak w końcu zdechnie, niezależnie od tego, co dopierdolimy do pieca, żeby było szybciej, agresywniej, mocniej w bodźcach. Gówniarze nie interesują się piłką, tak jak poprzednie pokolenia przestały się szerzej interesować krykietem czy jeździectwem. Na to się w dłuższej perspektywie nic nie poradzi. I jeszcze jedno… Nie wiem, co za dzban może myśleć, że 5 meczów dajmy na to Barcelona – Real w sezonie zwiększy zainteresowanie widzów/kibiców. Ja akurat leję na wielkie marki i Champions League – nie oglądam w ogóle. Za to od czasu do czasu chętnie obejrzę mecz niższej ligi. A tu wycina się jednym cięciem cały aspekt lokalności i przywiązania do klubu ze swojej miejscowości.

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
2 miesięcy temu
Reply to  Drew

Jak większość ludzi nie potrafisz pojąć, że nikogo nie interesuje co konkretnie TY sobie myślisz. Siedząc na niszowych forach „kibiców piłki” tworzysz też w sobie błędne przekonanie, że takich jak Ty jest większość i że Twoje zdanie ma jakieś większe znaczenie.

A tymczasem jest wręcz przeciwnie, to że TY nie oglądasz wielkich marek, nie zmienia faktu że oglądają je miliony ludzi. I wielkie marki są zainteresowane właśnie tymi milionami i ich utrzymaniem, niekoniecznie przekonywaniem futbolowych romantyków, którzy wielbią wyłącznie mecze Spartakusa Kozia Wólka vs. LKS Zielone Bagienko.

igor91
igor91
2 miesięcy temu
Reply to  Drew

Ci wszyscy goście typu Perez czy Agnelli, nawet jeżeli założymy, że zależy im tylko na napchaniu własnej kabzy, chyba nie ogarniają, że to właśnie ekskluzywność tych spotkań, to że odbywają się góra 2-3 razy w sezonie sprawia, że ludzie tak na nie wyczekują. Cały sezon nabijasz punkty z Levante, Eibar, Salernitaną czy Spezią i potem grasz derby, które wszystkich elektryzują. To podstawowe ekonomiczne prawo o popycie kreującym podaż, a wielu z nich to biznesmeni, którzy doszli do jakiejś fortuny niekoniecznie dzięki bogatym przodkom. Wprowadzenie Superligi tą wyjątkowość zabiją i mecze tych wielkich staną się zbyt powszechne, jak co tydzień będą się mierzyć ze sobą

Maine Froide
Maine Froide
2 miesięcy temu

Poważnie „Kiedyś nie można było podawać do przodu”? To dopiero musiało być nudne. Zapewne każdy mecz kończył się 0:0 😀

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
2 miesięcy temu
Reply to  Maine Froide

Można było tylko prowadzić piłkę przy nodze. W rugby nadal nie można podawać do przodu, a ma całkiem sporo fanów i wcale nie kończy się 0:0. Polecam włączyć wyobraźnię.

Erte
Erte
2 miesięcy temu

Za mało jest meczów „o coś”. Te pierwsze mecze (nawet w fazie play-off) to totalna strata czasu. Jedno spotkanie, gdzie przegrywający odpada byłoby o wiele, wiele bardziej emocjonujące, chciałoby się to oglądać – w całości. Nie mówiąc już o nudnych jak flaki fazach grupowych. Może i ligi powinny pójść w tym kierunku? Patrzę po sobie, dawniej wielkiego fana piłki. Jak więc nudzić to musi młodszych ode mnie, takich 16-24 latków? Reeety.

CAPSLOCKCREW
CAPSLOCKCREW
2 miesięcy temu

JA BYM WPROWADZIŁ DZIESIĄTKI WIĘCEJ SKOMPLIKOWANYCH REGUŁ. TO POMOGŁO OGLĄDALNOŚCI FORMUŁY JEDEN I SKOKÓW NARCIARSKICH PRAWDA

Biedny Janusz
Biedny Janusz
2 miesięcy temu

Jeszcze „trzy kornery /korki/ = karny” i „kto bliżej bramki ten bramkarz”. Takie zasady obowiązywały na podwórku w latach 70

Głupek
Głupek
2 miesięcy temu
Reply to  Biedny Janusz

W latach 90-ych też.

Janusz
Janusz
2 miesięcy temu

Paskudny kierunek. Sport i rywalizacja przestają być istotne, ważna jest kasa i przyklejenie widza do monitora (lub od biedy do krzesełka na stadionie).

Gry komputerowe już są tak projektowane, by przyciągnąć gracza iluzją rywalizacji (drabinki rankingowe itd.), ale jednocześnie manipulować algorytmami dobierania przeciwników czy wręcz samej rozgrywki, by zmaksymalizować zaangażowanie, tj. czas spędzany przy konsoli, komputerze lub telefonie. Mógłbym o tych chorych systemach działających przeciw ludziom a na korzyść producenta napisać cały referat, opracowania naukowe też są dostępne.

Wolałbym, żeby tradycyjny sport trzymał się od tego gówna z daleka.

ambermozart
ambermozart
2 miesięcy temu
Reply to  Janusz

a rozstawianie, pilnowanie by najlepsi za szybko nie odpadli to nie jest manipulacja drabinką? To nie jest działanie na korzyśc organizatora rozgrywek? Wszystko to co zarzucasz jest już w piłce od lat

Biedny Janusz
Biedny Janusz
2 miesięcy temu

W PL należy przywrócić poprzednie nazewnictwo lig. Tz. najwyższa klasa rozgrywkowa, to I liga, która wymiennie może być nazywana nawet ekstraligą czy superligą, jak komu pasuje. Chodzi o to, żeby nie nazywać de facto 2-go poziomu rozgrywek pierwszą ligą, 3-go drugą itd.

Michał
Michał
2 miesięcy temu

Dobry artykuł, z analizą. Ostatnio Jan ma sporo takich tekstów, oby tak dalej!