Czesław Michniewicz był dziś gościem Roberta Mazurka. W „Porannej rozmowie w RMF FM” selekcjoner zdradził między innymi to, że 16 listopada możemy rozegrać towarzyski mecz z Brazylią na Stadionie Narodowym.
– Jest duży znak zapytania odnoście meczu Ligi Narodów z Walią, bo prawdopodobnie będą grali baraż o mundial. Zobaczymy, czy uda się 3 czerwca zagrać z kimś innym. Toczy się też dyskusja na temat jeszcze jednego meczu kontrolnego, bo spotkamy się przed mundialem dopiero 14 listopada. Chcielibyśmy dwa dni później zagrać w Warszawie, o ile się uda, z silną drużyną z Ameryki Południowej lub Środkowej. Myślę, że jest duża szansa na to, że będzie to Brazylia. Choć do podpisania dokumentów jeszcze daleko – powiedział selekcjoner.
Polska zagra z Brazylią? A co ze zdrowiem Modera?
Michniewicz nakreślił również sytuację Jakuba Modera, który doznał groźniej kontuzji. – Jestem w kontakcie z Kubą i z doktorem Jaroszewskim. Rokowania są takie, że to więzadło można operować na kilka sposobów. Jedna z metod daje nadzieję, że Kuba Moder zdąży na mistrzostwa świata. To organizm, który różnie reaguje, ale przy tym założeniu Kuba wróciłby do treningów 1,5 miesiąca przed mundialem. Miałby szanse jechać na mistrzostwa. No ale to nie matematyka, tylko medycyna. Najpierw Kuba musi zadecydować, gdzie przeprowadzić tę operację, kto ją zrobi i w którym miejscu będzie się rehabilitował. Bo sama operacja to 30% sukcesu. Najważniejsza jest rehabilitacja.
Jednocześnie szkoleniowiec podkreślił, że to nie tak, że będzie to ostatni duży turniej dla 33-letniego Roberta Lewandowskiego i zdradził, kogo widzi w roli faworyta mistrzostw.
– Opowiem panu historię, która wydarzyła się w tunelu tuż przed wyjściem na mecz ze Szwecją. Wojtek Szczęsny powiedział, żeby zmobilizować drużynę, że to będzie ostatni turniej dla niego, dla „Lewego”, dla Kamila Glika czy dla „Krychy”. Po meczu Lewandowski zapytał: „Ty, a dlaczego powiedziałeś, że to dla mnie ostatni turniej? Chcę jechać także na następny”. Robert nie kończy kariery po tych mistrzostwach.
– Od małego kibicowałem Argentynie – od 1978 roku, gdy organizowali mundial, wygrali go, królem strzelców był Mario Kempes, a grała tam plejada gwiazd. Prócz nich podobała mi się Brazylia, to były najpiękniej grające zespoły. Będę kibicował nam, ale będę zerkał też na resztę i myślę, że Argentyna, Brazylia, Niemcy, Francuzi mają największe szanse. Choć w przypadku tych ostatnich trzeba pamiętać, że nie jest łatwo zostać na szczycie, już Euro to pokazało.
Fot. FotoPyK
WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:
- Smak życia selekcjonera
- Być jak Kamil Glik
- Premie za awans na MŚ: Przynajmniej 10 mln zł dla piłkarzy. Złotówki nie dostanie Paulo Sousa
- Michniewicz: Przypomniałem sobie, ile wysiłku kosztowało mnie, żeby znaleźć się w tym miejscu
- Chwała weteranom