Historia Natalii Maliszewskiej na igrzyskach olimpijskich w Pekinie mogła potoczyć się znacznie bardziej pozytywnie, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Mogła, tymczasem przez chaos spowodowany decyzjami organizatorów, jej dotychczasowa obecność w Chinach naznaczona jest bólem, niepewnością i strachem przed tym, co przyniesie następny dzień. Jednak dziś, po siedmiu dniach spędzonych w izolacji, Polka w końcu wystartuje w oficjalnych zawodach. Konkurencje – 1000 m i sztafeta 3000 m – nie są jej specjalnością. Ale po piekle, które zgotowali jej gospodarze, wymaganie od niej jakiegokolwiek wyniku byłoby skrajną ignorancją. Kurczak dziś nie musi rozstawiać rywalek po wirażach toru do short tracku. Chcielibyśmy tylko, żeby każda chwila spędzona na lodzie dawała jej radość. A wtedy i my będziemy cieszyć się razem z nią.

Natalio, nie musisz nic udowadniać. Po prostu ciesz się jazdą

NADZIEJA ZAMKNIĘTA W IZOLATCE

Opowieści o Natalii Maliszewskiej nie sposób rozpocząć inaczej, niż od końca, czyli wydarzeń które miały miejsce na chińskiej ziemi. 26 stycznia zawodniczka wraz z resztą panczenistów wyleciała do Pekinu. Na miejscu miała spokojnie przygotowywać się do olimpijskiego startu. Poznawać lód. Innymi słowy, dopracowywać szczegóły starannie przygotowanego planu „Pekin 2022”. Planu, którego realizacja trwała kilka lat. Na jego zniweczenie zaś wystarczyło kilka dni, bowiem już 29 stycznia Polka otrzymała pozytywny wynik testu na koronawirusa. Zresztą nie była w tym przypadku odosobniona.

Jeszcze przed wylotem atmosfera w kadrach łyżwiarzy szybkich oraz short tracku była bardzo napięta. Okazało się, że COVID-19 dotknął Karolinę Bosiek i Damiana Żurka. Ta dwójka ostatecznie nie wsiadła do samolotu z resztą reprezentantów, lecz wcześniej z nimi trenowała i miała regularny kontakt. Kiedy polscy łyżwiarze zameldowali się w Pekinie i zrobiono im testy, okazało się, że zarażeni zostali Natalia Czerwonka, Magdalena Czyszczoń, Marek Kania, trener Arkadiusz Skoneczny, lekarz Krzesimir Sieczych i Hubert Krysztofiak – szef misji medycznej. No i Maliszewska. Stąd łatwo było wysnuć teorię, że lecący do Pekinu samolot okazał się wirusową bańką.

Ale czy aby na pewno można mówić o tym, że Polacy byli nosicielami wirusa? Ta kwestia nie jest już tak jednoznaczna. Otóż Chińczycy zastosowali bardzo rygorystyczną formę kontroli. Tamtejsze testy w skali punktowej posiadają wyższą granicę tego, czy daną osobę można uznać za niezakażoną. Innymi słowy, badanie w Polsce wskazywało, że zawodnik jest zdrowy. Ale chińska próbka informowała o przypadku zakażenia, który należy odesłać do izolatki. Czyli hotelu znajdującego się spory kawałek od wioski olimpijskiej.

Taki los spotkał Natalię, która zapewniała, że nie ma żadnych objawów choroby. Zresztą tak samo jak pozostali panczeniści.

Jeśli chodzi o stan zdrowia, czuję się dobrze. Jestem zdrowa, tylko test mi wyszedł pozytywny. Gdyby ktoś kilka dni temu powiedział mi, że tak się stanie, bym się tylko zaśmiała. Jestem okazem zdrowia, nie mam gorączki, na treningach jeździłam normalnie, nie jestem osłabiona, nie miałam w ogóle podejrzeń, że coś takiego mogłoby mi się wydarzyć. […] Jest mi ciężko w to uwierzyć. Czuję się jakby ktoś mnie oszukał- mówiła Aleksandrowi Dzięciołowskiemu w rozmowie z TVP Sport.

JEDNE ZALECENIA, WIELE INTERPRETACJI

W ten sposób rozpoczął się jej wyścig z czasem, bo termin był nieubłagany. 5 lutego ruszały biegi eliminacyjne w short tracku na dystansie 500 metrów. To na nim Maliszewska osiągała największe sukcesy w karierze. Jeżeli przed igrzyskami otwarcie mówiła o swoich aspiracjach medalowych, to miała na myśli właśnie tę konkurencję. Jest aktualną brązową medalistką Pucharu Świata na 500 metrów. Mało tego, w obecnym sezonie triumfowała właśnie na olimpijskim lodowisku w Pekinie. 1000 i 1500 metrów? Jasne, tam też miała wystartować. Nikt nie odmawiał jej szans na dłuższych trasach. Jednak im większy dystans, tym mniejsze ma nadzieje na potencjalny sukces. Nie ujmujemy jej sportowej klasy – po prostu Polka jest przede wszystkim genialną sprinterką.

Na myśl przychodzi nam tu porównanie tych konkurencji do lekkoatletycznych sprintów. Jest grupa biegaczy, która specjalizuje się w biegu na setkę. Spośród nich tylko nieliczni potrafią przebiec 200 metrów na tyle dobrze, by walczyć o medale na najważniejszych imprezach w obu konkurencjach. Zaś biegacze łączący 100, 200 i 400 metrów na mistrzowskim poziomie praktycznie nie występują.

Aby opuścić miejsce odosobnienia, Polka potrzebowała uzyskać dwa negatywne testy w ciągu dwóch dni. A te – choć były niejednoznaczne – nie chciały wskazać rezultatu, który stwarzałby możliwość przystąpienia do rywalizacji. Choć w środę – czyli 2 lutego – pojawił się promyk nadziei. W końcu chiński test wskazał upragniony negatyw. Jeszcze tylko jeden taki i Natalia opuściłaby izolacyjne więzienie.

Możecie w tym momencie mówić, czy aby nie przesadziliśmy z tym określeniem – wszak Maliszewska była w hotelu. Ale w gruncie rzeczy, dla profesjonalnego sportowca, który ma szykować się do najważniejszych zawodów w życiu, takie warunki niczym nie różniły się od celi. Weźmy na przykład brak możliwości normalnego treningu – tak potrzebnego zwłaszcza w przypadku panczenistów.

Oni muszą przebywać na lodzie. Chociażby w celu poznania toru, na którym będą startować. Każda tafla jest inna i wymaga specjalnego przygotowania płóz. A to kwestia bardzo indywidualna dla zawodnika. Bez wyczucia lodu i odpowiedniego dopasowania sprzętu o dobrym wyniku można tylko pomarzyć. Kolejna kwestia to pamięć mięśniowa. W short tracku zawodnicy poruszają się z prędkością około pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. To powoduje, że na wirażach przeciążenia sięgają 3-4 g! Deska łyżwiarska, z której można korzystać nawet w pokoju, pozwoli utrzymać w pamięci mięśniowej ruch wykonywany na lodowej tafli po linii prostej. Ale nijak nie odwzoruje takich warunków, jak na torze. Tymczasem gospodarze udostępnili zakażonym salkę z rowerami stacjonarnymi.

W kość – i to dosłownie – dawał również kolejny z chińskich środków ostrożności w walce z COVID. Bardzo niskie temperatury w hotelu spowodowane tym, że gospodarze starali się wymusić jak największy przepływ powierza. Dalej za mało, by nazwać tę izolatkę więzieniem? Zatem spójrzcie na smakołyki, jakimi Chińczycy raczyli sportowców z koronawirusowego „hotelu”. Zdjęcia pochodzą z instagramowego profilu Natalii Czerwonki, która przebywała w tym samym miejscu co Maliszewska.

PSYCHICZNA DEWASTACJA

Ale najgorsza była samotność połączona z niepewnością co do dalszych losów. Młodsza z sióstr Maliszewskich jest bardzo kontaktową, energiczną osobą. W niczym nie zawiniła, że znalazła się akurat w takim położeniu, bo – jeszcze raz podkreślmy – zgodnie z europejskimi testami była osobą zdrową. Tymczasem tkwiła zamknięta w kilkunastu metrach kwadratowych, z małym promyczkiem nadziei – jednym, negatywnym testem. Promyczkiem, który następnego dnia zgasł, kiedy kolejny wynik testu okazał się pozytywny. Wówczas tylko cud mógł sprawić, że Natalia pojawiłaby się nazajutrz na linii startu w biegu eliminacyjnym na 500 metrów…

Jeżeli oglądaliście Grę o Tron, to być może pamiętacie z tego serialu wątek Theona Greyjoya, który zostaje wzięty do niewoli przez Ramsaya Boltona. Po jakimś czasie Greyjoyowi nadarza się okazja do ucieczki. I kiedy wydaje mu się, że jest o krok od odzyskania wolności, cała akcja okazuje się wielką mistyfikacją sadystycznego Boltona, a Theon ponownie ląduje w zamku oprawcy. W poczuciu beznadziei, odchodzący od zmysłów i zniszczony psychicznie.

A teraz wyobraźcie sobie, że nasza zawodniczka w nocy z czwartku na piątek leżała w łóżku zupełnie załamana. Pogodzona z tym, że jutro będzie mogła tylko bezradnie oglądać w telewizji konkurencję, w której miała powalczyć o życiowy sukces. Tymczasem w środku nocy nastąpił niespodziewany zwrot akcji.

– Czułam się tak, jakby nagle w tym hotelu izolacyjnym padły kamery i ja mam 30 sekund na to, żeby się stamtąd wydostać. Ktoś po prostu po mnie przyszedł nagle o 3 w nocy, prawie zapinał mi walizkę i kazał mi po prostu wyjść z tego pokoju. Powiedział mi: tak, możesz wychodzić. Ja wtedy zdębiałam, nie wiedziałam, co się dzieje. Tylko zapytałam, czy on to mówi naprawdę, bo trzy godziny wcześniej – o północy – też przyszedł do mnie i powiedział, że mogę wyjść, ale nie mogłam – mówiła Maliszewska przed kamerą Eurosportu.

Tego nie spodziewał się absolutnie nikt – na czele z nią samą. Pomimo, że w dalszym ciągu nie posiadała wymaganych dwóch negatywnych testów, nagle znalazła się w wiosce olimpijskiej. Dosłownie za kilkanaście godzin miała otrzymać szansę wyjazdu na upragniony tor. Chociaż w dalszym ciągu była tak zestresowana całą sytuacją, że spała w kurtce. Tak jakby była przygotowana na najgorsze – że za chwilę ponownie wróci do izolatki. Ale godziny mijały, a Maliszewska ku swojej uciesze nadal przebywała wśród kadrowiczów.

Na jakiej podstawie została wypuszczona z hotelu izolacyjnego? To zagadnienie tłumaczy nam menadżer zawodniczki, Jakub Jaworski: – Na organizatorów były naciski z różnych organizacji. Oczywiście, to są informacje nieoficjalne – jedyne, co zostało przekazane oficjalnie, to komunikat PKOl. Zamieszanie wynika prawdopodobnie z interpretacji przepisów, które zawarte są w Playbooku – księdze zasad dotyczących przebiegu igrzysk podczas pandemii. Okazuje się, że różne organizacje mogą inaczej interpretować ten sam przepis.

Istotnie, nie tylko PKOl oraz członkowie Polskiej Misji Olimpijskiej walczyli o swoich zawodników. Przeciwwskazania wobec aż tak restrykcyjnych norm walki z koronawirusem zgłaszały praktycznie wszystkie komitety, a nawet sam MKOl. W dodatku niektóre z nich odnosiły sukces w walce z regulacjami gospodarzy, co inne reprezentacje wykorzystywały jako precedens. Bo skoro zawodnik drużyny X jest warunkowo zwalniany z kwarantanny, to dlaczego ten z drużyny Y ma dalej na niej przebywać?

Szerokim echem obił się przypadek Kim Meylemans. Belgijska saneczkarka przed wylotem do Pekinu badała się na obecność koronawirusa kilkanaście razy. Za każdym razem wynik wychodził negatywny. Ale zaraz po przylocie do Pekinu otrzymała pozytyw. Następny test był negatywny, a kolejne nie wskazywały jednoznacznego wyniku. Po trzech dniach izolacji, Kim miała zostać przeniesiona do wioski olimpijskiej, ale do specjalnie oddzielonej części.

– Byliśmy w drodze do wioski olimpijskiej, lecz ambulans do niej nie skręcił. Pojechaliśmy do kolejnego hotelu izolacyjnego. […] Zapewne zostanę tu przez kolejne siedem dni, będąc testowana kilka razy dziennie – wyznała zrozpaczona w krótkim filmiku, który udostępniła na Instagramie – Nie jestem pewna, czy wytrzymam dwa tygodnie olimpijskich zmagań, cały czas pozostając w izolacji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Kim Meylemans (@kimmeylemans)

Po materiale Belgijski Komitet Olimpijski oraz MKOl błyskawicznie interweniowały, obawiając się o zdrowie psychiczne zawodniczki. Jak się okazało – skutecznie. Meylemans mogła chociaż wrócić do wioski olimpijskiej i trenować na torze – chociaż w odosobnieniu. Oczywiście, takich przykładów było więcej i to między innymi dzięki nim Maliszewska mogła wrócić do swoich kolegów.

Jak bardzo chcielibyśmy, żeby cała izolacyjna saga Polki zakończyła się właśnie tego dnia – 5 lutego, w momencie kiedy pojawia się na starcie swej ukochanej pięćsetki…

Niestety, nic podobnego nie miało miejsca, a mentalna gehenna Maliszewskiej, którą sprawili jej gospodarze, sięgnęła szczytu. Oto bowiem kolejny raz została przetestowana i ten test przyniósł wynik pozytywny. Zwalniając ją z izolacji, Chińczycy dali jej nadzieję, a następnie sami bezceremonialnie ją zniszczyli. Natalia musiała powrócić do hotelowego więzienia, w dodatku załamana podwójnie. Wszak w obliczu chaosu organizacyjnego związanego z koronawirusowymi restrykcjami nie wiedziała, czy przerwanie kwarantanny i pozytywny wynik testu poza hotelem poskutkuje tym, że będzie musiała od nowa zaczynać odsiadkę.

Nawet nie potrafimy sobie wyobrazić tego, przez co przechodziła w tamtym momencie. Wpis, który udostępniła w swoich mediach społecznościowych, już nie brzmiał jak głos rozgoryczonego sportowca. To były słowa człowieka, którego zniszczono psychicznie…

WSPARCIE

Ale Natalia – choć oczywiście w tym wszystkim jej osoba była najważniejsza – nie była odosobniona w swoim cierpieniu.

Postawcie się na miejscu innych reprezentantek z kadry short tracku, które właśnie straciły swoją liderkę. A przede wszystkim dobrą koleżankę, z którą funkcjonują w jednej grupie przez niemalże trzysta dni w roku.

Postawcie się na miejscu Piotra Michalskiego, naszego mistrza Europy z tego roku, który startował będzie w łyżwiarstwie szybkim. A prywatnie narzeczonego Maliszewskiej. Co czulibyście, gdyby wasza ukochana osoba, znajdując się kilka-kilkanaście kilometrów dalej, przeżywała istne katusze, a wy nic nie moglibyście zrobić? Przecież ten facet w poprzednim tygodniu w nocy nie mógł zmrużyć oka. I mimo wszystko musiał rywalizować na lodzie.

Wreszcie wyobraźcie sobie, co musiała czuć Patrycja Maliszewska – starsza siostra Natalii. Na przestrzeni całej kariery zdecydowanie jej największa opoka, przyjaciółka i idolka w jednym. Wzór nie tylko w sporcie, ale ogólnie – w życiu. I to od dzieciństwa, gdyż Natalia już jako mała dziewczynka nie opuszczała na krok o siedem lat starszej siostry. Dosłownie, dla Patrycji momentami bywało to wręcz uciążliwe Niekiedy, by móc spędzić czas z rówieśniczkami, ale bez młodszej siostry, udawała, że ucina sobie drzemkę. Kiedy mała Natalia również szła do spania, Patrycja mogła wyjść bez niej z domu.

Oczywiście, to za jej sprawką młoda złapała bakcyla na ściganie się na lodzie. Chociaż wcześniej uprawiała… taniec towarzyski. I bardzo dobrze, że nastąpił taki przeskok zainteresowań. Białystok, z którego rodzina pochodzi, jest nazywany polską stolicą short tracku. Zresztą młodsza z sióstr Maliszewskich z dumą mówi, że pochodzi ze stolicy Podlasia. Chociaż disco polo bynajmniej nie należy do jej ulubionych gatunków muzyki.

– Na lodowisku w Białymstoku Patrycja miała wielki billboard, kiedy zdobyła pierwszy medal mistrzostw Europy [w 2011 r. – dop. red.]. Widziałam ją na następnym billboardzie, kiedy zdobyła kolejny medal mistrzostw Europy. Kiedy byłam dzieckiem i patrzyłam na te zdjęcia, myślałam sobie, że kiedyś też chcę tam zawisnąć. W 2019 roku tak właśnie się stało – mówiła Natalia w wywiadzie opublikowanym na kanale YouTube „Za Linią Mety”.

Wtedy młodsza siostra wyrównała osiągnięcie swojej idolki i również została mistrzynią Starego Kontynentu. Co ciekawe, obie dokonały tej sztuki w tym samym miejscu – holenderskim Dordrechcie. Z tym że Patrycja, jako starsza, wywalczyła swój tytuł w 2015 roku. Ale Natalia prędko przebiła swoją siostrę pod względem sukcesów. Kiedy to ona została mistrzynią Europy, w tym samym roku wygrała klasyfikację Pucharu Świata na dystansie 500 metrów.

Patrycja miała o wiele większy wpływ na karierę siostry, niż bycie wyłącznie tą, która zachęciła ją do założenia łyżew. Kiedy w 2015 roku Natalia stwierdziła, że w Polsce nie czyni żadnych postępów, wyjechała do Calgary w Kanadzie, gdzie trenowała Patrycja. Problem polegał na tym, że starsza z sióstr, jako już utytułowana zawodniczka, na swój obóz za Oceanem otrzymała wsparcie związku. W przypadku młodszej była to jej decyzja, sfinansowana za pieniądze rodziców. A taka samowolka nie spodobała się krajowemu środowisku, które postawiło wówczas dwudziestoletnią zawodniczkę pod ścianą. Gdyby w Kanadzie jej się nie udało, równie dobrze mogłaby zawiesić łyżwy na kołku.

– Wtedy nie wiedziałam, jak bardzo ta decyzja odbije się na mnie, jako na młodej zawodniczce. Stres był niesamowity. Przez zmianę strefy czasowej, z samego rana dostawałam maile, że zostałam wyrzucona z kadry, z centralnego systemu szkolenia, że muszę oddać sprzęt… nie było łatwo. Ale kiedy wracam myślami do tego, jakie decyzje podjęłam, to nie zmieniłabym kompletnie nic – wspominała.

Tylko ona sama wie, jak nieocenione okazało się wtedy wsparcie Patrycji, która była na miejscu. Młodsza z sióstr Maliszewskich ma też szczęście do symboliki miejsc. Dwa lata po przełomowym wyjeździe do Kanady, wywalczyła w tym kraju srebrny medal mistrzostw świata. Następnie wygrała swoje pierwsze w życiu zawody z cyklu Pucharu Świata. A rozgrywały się one w… Calgary.

Czy po tych wszystkich przeżyciach może zatem dziwić to, że starsza siostra, która zawsze się nią opiekowała, w wywiadzie po sobotnim występie w eliminacjach na 500 metrów, z napisanym na maseczce „NAT”,po prostu zalała się łzami?

CIESZ SIĘ JAZDĄ, KURCZAKU

Jakub Jaworski: – Historia Natalii wpłynęła na wszystkich. Kibice short tracku czy łyżwiarstwa szybkiego mieli poczucie niesprawiedliwości, stąd ta sprawa odbiła się szerokim echem. Nieco łatwiej uzmysłowić sobie, jakie poczucie bezradności mogła mieć Natalia, kiedy pomyślimy o tym, jak wiele trzeba poświęcić, żeby w ogóle wystartować na igrzyskach. Odebrano jej możliwość startu przez coś, na co nie miała wpływu. A do tego dochodzi aspekt niekonsekwencji organizatorów – kiedy okazuje się, że przez odpowiednie naciski pozasportowe, można skrócić czas przebywania w izolacji, to tylko potęguje to uczucie. Kiedy Natalia znalazła się w wiosce i trenowała z grupą, to sztab, pozostali kadrowicze i kibice odetchnęli z ulgą.

Nazwanie takiego rozstrzygnięcia pozytywem byłoby niestosowne, ale ujmijmy rzecz w ten sposób – przynajmniej nie doszło do najgorszego z możliwych scenariuszów. Czyli przedłużenia kwarantanny o kolejny tydzień. Tym sposobem, po wszystkich traumach jakie przeszła reprezentantka Polski, w końcu my, kibice, otrzymaliśmy dobrą wiadomość.

Lecz choć uśmiech na jej twarzy cieszy, to w pierwszych wypowiedziach po powrocie na lód w Natalii było słychać niepewność. Ale po tym co przeszła, nie można dziwić się takiemu zachowaniu. Trzeba je zrozumieć. Ta dziewczyna przeżyła tydzień piekła. Brak normalnego treningu. Posiłki będące dosłownie niesmacznym żartem. Samotność łącząca się ze stresem tak, że nie wiadomo od czego można bardziej oszaleć. A wszystko to podlane chaosem informacyjnym i nadzieją na start podsyconą wyprowadzką z izolatki, która wyglądała jak ucieczka z więzienia. Na koniec odebranie prawa udziału w ulubionej konkurencji i ponowny – choć chwilowy – powrót do hotelu. Lata przygotowań zrujnowane nie ze swojej winy. Niejeden zawodnik po takich bombach od życia po prostu rzuciłby ten sport w cholerę.

Tymczasem ona zakłada łyżwy i staje na lodzie. Być może ze łzami w oczach. Mówiąc otwarcie – tak, jak przed igrzyskami o medalu – że mentalnie jest rozbrojona. Ale chce walczyć, nie poddaje się. Pomimo tego, że absolutnie nikt nie miałby pretensji, gdyby odpuściła te igrzyska, zbojkotowała je. Jej pierwszym występem będzie bieg eliminacyjny na 1000 metrów. Początek konkurencji zaplanowano na 12:44 polskiego czasu. Z kolei o 13:45 odbędą się biegi sztafet damskich na 3000 metrów.

Jakub Jaworski tłumaczy nam kłopoty, jakie może napotkać Maliszewska, która po lodowisku śmiga dosłownie od kilku dni: – Short track jest bardzo trudnym sportem pod względem wyczucia lodu. Głównymi częściami naszego sportu są umiejętność wykorzystywania siły odśrodkowej i umiejętność przenoszenia ciężaru ciała na odpowiednie miejsca płozy. Płoza jest wyprofilowana w bardzo konkretny sposób, ale do każdego lodu dostosowuje ją się trochę inaczej. To, jak będzie sobie radzić Natalia i jak szybko wróci czucie mięśniowe i czucie lodu, należy do kwestii technicznych. Miała kilka okazji by przebywać na lodzie i nieco się do niego przyzwyczaić. Na pewno ma swoje wnioski na temat tego, jak powinna po nim jeździć. To wszystko służy temu, by na starcie zadziałały automatyzmy.

Wobec tego, czy od Polki można wymagać jakiegokolwiek wyniku, biorąc pod uwagę jej chińskie perypetie?

– Nie wiemy, w jaki sposób cała sytuacja wpłynęła na jej formę fizyczną. Ona nie zapomniała, jak jeździ się na łyżwach, a treningi przebiegają bardzo dobrze. Pod tym względem wygląda całkiem nieźle. Natomiast wyglądanie całkiem nieźle, a poziom potrzebny do startu w finale igrzysk olimpijskich, to dwie różne rzeczy. Na wiele pytań poznamy odpowiedzi dopiero podczas startów Natalii – mówi Jaworski.

My jednak żywimy wobec Maliszewskiej kilka nadziei. Chcielibyśmy zobaczyć Natalię, która cieszy się jazdą. Tego energicznego Kurczaka – jak nazywają ją koledzy z reprezentacji – który absolutnie nic nie musi, ale może sprawić niespodziankę. Dziewczynę, która będzie mieć frajdę ze ścigania się po lodowym torze z rywalkami. Jeżeli pokona nawet tę pierwszą przeszkodę w postaci biegu eliminacyjnego – kłaniamy się w pas. Jeżeli nie – bylibyśmy skrajnymi ignorantami, gdybyśmy w obliczu problemów, na które ona sama nie miała wpływu, mieli pretensje spowodowane niezadowalającym rezultatem.

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix

Czytaj także:

Suche Info
28.09.2022

Afera alkoholowa w reprezentacji Polski U-17

Reprezentacja Polski U-17 błysnęła formą podczas Pucharu Syrenki, pokonując Anglię aż 5:0. Okazuje się jednak, że podczas zgrupowania doszło do mini-skandalu. W pokojach dwóch zawodników znaleziono butelki po alkoholu. Jak informuje portal Meczyki, sprawa dotyczy Michała Matysa z Zagłębia Lubin i Mikołaja Tudruja z Lecha Poznań. – Obaj zawodnicy zostali dyscyplinarnie usunięci ze zgrupowania. O zaistniałej sytuacji zostały poinformowane kluby obu zawodników  – skomentował rzecznik […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Piłkarz Karabachu chce grać dla Polski

Kady Iuri Borges Malinowski – brazylijski skrzydłowy Karabachu Agdam – wyraził chęć gry dla reprezentacji Polski. W rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty” intencje zawodnika potwierdził Vusal Mahmudov, dziennikarz z Azerbejdżanu. Kady przyszedł na świat w Kurytybie, ale posiada polskich przodków, a zatem mógłby ubiegać się również o polskie obywatelstwo. – Wcześniej zrobiliśmy „śledztwo” w jego sprawie. Ustaliliśmy, że po występie przeciwko Lechowi Poznań skontaktował się […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Prezes PSG ostrzega Barcelonę. „UEFA się wszystkiemu przyjrzy…”

Naser Al-Khelaifi, prezes Paris Saint-Germain, lubi od czasu do czasu uderzyć w FC Barcelonę. Tym razem wbił szpileczkę działaczom katalońskiego klubu na łamach „Politico”. Szef PSG ma wątpliwości co do polityki transferowej Barcy, która latem – po zastosowaniu szeregu „dźwigni finansowych” – dokonała potężnych wzmocnień mimo równie wielkiego zadłużenia. – Nie jestem pewny czy to legalne. Jeśli pozwolą na to teraz, inni będą robić to samo. UEFA ma swoje własne przepisy […]
28.09.2022
Ekstraklasa
28.09.2022

Jak zagraniczni ligowcy poradzili sobie w przerwie na kadrę?

Już w piątek wraca ekstraklasowe granie, a zagraniczni ligowcy w międzyczasie bronili barw narodowych. Przynajmniej niektórzy. Jak to się dla nich skończyło? Cóż, bywało różnie. Jedni na pewno dobrze zapamiętają końcówkę września. Inni natomiast będą woleli o niej zapomnieć i z ogromną chęcią wrócą na polskie podwórko. Do drugiej grupy niewątpliwie należą Jesper Karlstrom i Mikael Ishak. W końcu obaj piłkarze Lecha pojechali na zgrupowanie Szwecji z ogromnym bananem […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Oficjalnie: Selekcjoner reprezentacji Argentyny przedłużył kontrakt do 2026 roku

Argentyńska federacja oficjalnie potwierdziła informację o przedłużeniu umowy z selekcjonerem drużyny narodowej. Lionel Scaloni podpisał nowy kontrakt, który będzie obowiązywał do 2026 roku. To gest zaufania dla szkoleniowca, który prowadzi seniorską kadrę od sierpnia 2018 roku. Scaloni przejął zespół znajdujący się w kompletnej rozsypce po nieudanym występie na mistrzostwach świata w Rosji. Początkowo niewielu ekspertów wierzyło w powodzenie jego misji, ale udało mu się uciszyć głosy krytyki. Poukładał sytuację […]
28.09.2022
Lekkoatletyka
28.09.2022

Fajdek, Skrzyszowska, Kaczmarek i inni. Najlepsi polscy lekkoatleci 2022 roku [RANKING]

2022 rok w lekkoatletyce upłynął pod znakiem trzech wielkich imprez. Zaczęło się od halowych mistrzostw świata w Belgradzie. Z kolei na stadionie sportowcy zmagali się na mistrzostwach globu w Eugene oraz Europy w Monachium. Parę dni temu mogliście poczytać nasz ranking najlepszych lekkoatletów sezonu, który właśnie dobiega końca. My tymczasem postanowiliśmy pójść za ciosem i stworzyliśmy zestawienie najlepszych polskich zawodników Anno Domini 2022. Mistrzowie Europy, medaliści mistrzostw świata, wielcy […]
28.09.2022
Sporty zimowe
14.03.2022

Utracony wzrok, łzy w Vancouver i dwadzieścia medali. Historia Briana McKeevera

Najlepszy biegacz paranarciarski w historii i jeden z najlepszych paraolimpijczyków w ogóle. W wieku 18 lat choroba niemal w całości odebrała mu wzrok. Nigdy jednak nie porzucił marzeń. Dzięki temu od paraigrzysk w Salt Lake City do tych w Pekinie zdobył… dwadzieścia medali. W Chinach zresztą po raz kolejny nie dał szans rywalom, choć na karku ma już 42 lata. Poznajcie Briana McKeevera, legendę paraolimpizmu. Rekordzista Na przestrzeni kariery otrzymywał wiele nagród i wyróżnień. […]
14.03.2022
Pekin 2022
07.03.2022

Ukraina, czyli paraolimpijska potęga. Skąd biorą się jej sukcesy?

Od dziewięciu edycji igrzysk paraolimpijskich – nieważne czy letnich, czy zimowych – nie wypadła z najlepszej szóstki klasyfikacji medalowej. Po pierwszym dniu tych w Pekinie była najlepsza. Teraz wyprzedzają ją tylko Chiny. Jak Ukrainie udało się wejść na poziom międzynarodowej potęgi w sporcie paraolimpijskim, skoro sami sportowcy z niepełnosprawnościami przyznają, że w codziennym życiu nie mają łatwo? Kto jest za to odpowiedzialny? I jak rywalizację utrudniła im wojna – najpierw ta z 2014 roku, a teraz obecna, […]
07.03.2022
Pekin 2022
04.03.2022

Zimowe paraigrzyska. Historia, Polacy i medalowe nadzieje w Pekinie

Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie Pekin 2022 już się rozpoczęły. Dziś mogliśmy obejrzeć ceremonię otwarcia, a w kolejnych dniach czeka nas walka o medale, w której udział wezmą również reprezentanci Polski. Jak jednak zaczęła się historia zimowych paraolimpiad? Którzy Polacy zapisali się w niej najbardziej? I na kogo możemy liczyć w Chinach? Zaczęło się w Szwecji Historia igrzysk paraolimpijskich sięga lat 40., gdy doktor Ludwig Guttmann zaczął w Wielkiej Brytanii […]
04.03.2022
Pekin 2022
22.02.2022

Pandemia, absurdy i jeden medal. Z czego zapamiętamy igrzyska w Pekinie?

Zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie dobiegły końca, a zdecydowana większość kibiców i obserwatorów pożegnała je jednym wielkim westchnieniem ulgi. Pojawiły się nawet głosy, że Pekin 2022 to najgorsza impreza w historii całego ruchu olimpijskiego. Zatem co takiego zapamiętaliśmy z zawodów zorganizowanych w Państwie Środka? Czy minione igrzyska stanowiły dobrą reklamę samego wydarzenia oraz kraju gospodarza? Czy – biorąc pod uwagę koronawirusowe zamieszanie – należało ich zaniechać, lub chociaż zbojkotować? […]
22.02.2022
Pekin 2022
21.02.2022

Eileen Gu. Genialna narciarka, marketingowy majstersztyk i Chinka z wyboru

Ma podpisanych ponad dwadzieścia kontraktów reklamowych z największymi markami. Poza sportem zajmuje się modelingiem. Dostała się na prestiżowy uniwersytet w Stanford, zdobywając 1580 punktów na 1600 możliwych. Wychowała się i żyje w USA, ale na stoku reprezentuje Chiny. W Państwie Środka szaleją na jej punkcie, na Zachodzie bywa za to nazywana „PR-owym produktem”. Przede wszystkim jednak – jest niesamowitą narciarką. Na zimowych igrzyskach zdobyła trzy medale, dwukrotnie zostając przy tym […]
21.02.2022
Inne sporty
20.02.2022

Oto najbardziej kontrowersyjna trenerka świata. Poznajcie Eteri Tutberidze

Jeśli na dopingu wpada piętnastolatka, wiesz, że coś jest nie tak. Światowe media szybko zbadały, kto kryje się za wątłymi plecami Kamili Waliewej. A także kto może być odpowiedzialny za to, że w jej organizmie znalazła się trimetazydyna. Eteri Tutberidze przejdzie do historii jako najbardziej negatywna postać zimowych igrzysk w Pekinie. To trenerka, która prowadziła nie tylko Waliewę, ale pozostałe nastolatki startujące pod flagą Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. W świecie łyżwiarstwa figurowego nikt […]
20.02.2022
Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
poznanski raper peja
poznanski raper peja
7 miesięcy temu

jest mi tej zawodniczki bardzo zal. podobnie jak kilku innych sportowców odarto ja z marzen i przemielono jej psychike. i mimo ze ciezko tu mowic o tym ze karma wrocila, bo kara jest zdecydowanie za duza, to jednak trzeba pamietac ze nie bala sie zabierac glosu pierdolac kocopoly o noszeniu maseczek, testowaniu dla zdrowia sportowcow czy narzekaniu na obecnosc tlumow, ktore zagrazaja jej zdrowiu. zdziwko chwycilo jak w imie zasad, ktore jeszcze niedawno sama propagowalas zdeptano i napluto na twoje najwieksze sportowe marzenie?

kol. Zenon
kol. Zenon(@kol-zenon)
7 miesięcy temu

to młoda dziewczyna, a presja środowiska jest duża, nawet bardzo… od 2 lat wmawiają ludziom, że bez maseczek, testów i tego całego gówna nie wystartują na imprezie życia – no można poddać się tej presji i zacząć „uważać” tak samo, szczególnie jak masz 20 lat, a te kocopoły powtarzają 2 i 3x starsi od ciebie. i tak wszyscy dookoła. poza tym to ich praca, mają stypendia, sponsorów – to ich życie, weź teraz z tego zrezygnuj w imię zasad, które skutecznie ci od 2 lat uwalają, odcinając od wszystkiego co robisz… trzeba zrozumieć człowieka, nie każdy jest ustawionym Djokovicem, a nawet, jak było widać, dla niego nie zrobiono wyjątku .. inna sprawa, że jeszcze trochę i czas nieubłaganie pokaże kto miał rację i po co były te wszystkie cyrki na igrzyskach, covid był jest i będzie juz chyba zawsze, tak jak katar, przeziębienie i zawał serca. komuś pasowało zrobić z tego pandemię i mamy co mamy.

poznanski raper peja
poznanski raper peja
7 miesięcy temu
Reply to  kol. Zenon

ja wszystko rozumiem, ale ona nie wypowiadala sie w jakichs oficjalnych spotach reklamowych rzadu, tak jak siatkarze, malysz itp. ona po prostu mowila co sadzi na ten temat.

michał
michał
7 miesięcy temu

Kpina, jak cała ta plandemia. Nakręcana niestety w dużej mierze przez dziennikarzy, w tym Stanowskiego.

?????????????????
?????????????????
7 miesięcy temu

A niech się pałuje, durna covidowa celebrytka 🙂

Piękne z niej śmianie, nie zapomnę tego nigdy 🙂

Prof. Glut
Prof. Glut
7 miesięcy temu

Ostatnia prosta! Zabawa trwa w najlepsze . Gdyby każdy wyłączył telewizor , radio etc .to …”pandemia” zakończyłaby się od razu.