Mecz Pucharu Polski między Świtem Skolwin i Legią Warszawa bez wątpienia był największym sportowym wydarzeniem w powojennej historii północnego Szczecina. To spotkanie od blisko miesiąca elektryzowało wielu kibiców lokalnego futbolu, pobudzało wyobraźnię. Wprawdzie w poprzedniej edycji rozgrywek na kameralny obiekt przy ul. Stołczyńskiej 100 zawitała Cracovia, ale święto zwyczajnie popsuła pandemia. Tym razem wszystko odbyło się zgodnie z planem. Mimo że termin starcia – czwartek, godzina 14.00 – mógł stanowić dla fanów utrudnienie, frekwencja jak najbardziej dopisała. Niewielki stadion pękał w szwach. Z kolei miejscowi piłkarze poprzez to, że nawiązali walkę z mistrzem Polski, zapewnili publiczności sporo dawkę emocji. 

Świt Skolwin sprostał wyzwaniu. Kulisy święta północnych rubieży Szczecina

Oczywiście nikogo nie może dziwić, że wszystkie wejściówki na tę rywalizację zostały sprzedane. Już na kilka dni przed spotkaniem pierwsza pula biletów rozeszła się niczym świeże bułeczki. Mimo że wejściówka kosztowała 50 zł. Przecież nieczęsto zdarza się sytuacja, kiedy to trzecioligowiec w meczu o stawkę podejmuje tak utytułowanego rywala. Zapewne, nawet gdyby impreza odbyła się w ekstremalnym mrozie i o szóstej rano, i tak nie brakowałoby chętnych na bilety.

Natomiast, żeby zorganizować tak duże wydarzenie, tamtejsi działacze wpierw musieli uzyskać wszelkie możliwe pozwolenia i zgody od odpowiednich organów.

500 PLN ZWROTU BEZ OBROTU – ODBIERZ BONUS NA START W FUKSIARZ.PL!

Upór klubowych działaczy

Po losowaniu w klubie zapanowała ogromna radość, wręcz euforia. Tylko oznaczało to też ogrom pracy. Wszak powinnością było godnie opakować starcie z ekstraklasową drużyną. A że zarząd i zawodnicy koniecznie chcieli zagrać na swoim obiekcie, który raptem warunkowo spełnia wymogi licencyjne na 3. ligę, to rozpoczął się wyścig z czasem. Ostatecznie dzięki pomocy miasta i sponsorów udało się tam dostosować obiekt na potrzeby wydarzenia o takiej skali i zasięgu. Nie ma co ukrywać – tymczasowo i prowizorycznie, tyle że na miarę obecnych możliwości. Choć finalnie klub nie otrzymał zgody na organizację imprezy masowej.

– Z początku zakładaliśmy, że będzie to impreza masowa, ale ze względu na zapis w Ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych, musieliśmy zweryfikować plany. Mianowicie, w przypadku imprezy masowej musi być druga droga awaryjna. A nasz obiekt posiadał tylko jedna taką drogę, która się krzyżuje z przeciwpożarową i publiczną. Dlatego infrastrukturalnie nie byliśmy w stanie tego przeskoczyć. Druga sprawa – nie posiadamy systemu elektronicznej identyfikacji kibiców. Chociaż akurat z tym dalibyśmy sobie radę – opowiada Paweł Adamczak, prezes Świtu Skolwin.

Kontynuuje: – Opinia policji była taka, żeby nie grać na Skolwinie. To się przełożyło na opinię ludzi z miasta odpowiedzialnych za kwestie bezpieczeństwa. Nie były to naciski z ich strony, określiłbym to jako sugestię, że lepiej zagrać na stadionie miejskim przy ul. Twardowskiego. Owszem, stanowiłoby najprostsze rozwiązanie, ale koniecznie chcieliśmy wystąpić u siebie. Gdyby mecz miał się odbyć przy jeszcze bardziej ograniczonej liczbie kibiców, i tak zagralibyśmy na naszym obiekcie.

Na stadionie można było poczuć odrobinę folkloru. Jednak, co istotne, uczestnicy widowiska w zdecydowanej większości czuli się ukontentowani. Zatem, jak dokładnie wyglądało to święto „od kuchni”? Jakie wrażenia mieli piłkarze i osoby decyzyjne zaraz po spotkaniu? Czy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik?

Zapełnione trybuny

Już jadąc na stadion, nie sposób było dostrzec, że w okolicy dzieje coś wyjątkowego. Na drodze sznurek aut, które następnie zajęły każdy dostępny skrawek miejsca pod stadionem. Generalnie najlepsze rozwiązanie stanowiła wycieczka komunikacją miejską, tylko że taka opcja jest niezwykle czasochłonna, gdy ktoś wyrusza z centrum miasta. Co ciekawe – samo wejście na obiekt przebiegało dość sprawnie. To z racji tego, że sporo osób zameldowało się na trybunach na kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem.

Ano właśnie. Ten, kto szybciej zjawił się na obiekcie, na pewno nie żałował. Raz, że słoneczna pogoda umilała oczekiwanie na mecz. Dwa – miał komfort w postaci „zarezerwowania” miejsca z dobrą widocznością na murawę. Ci, co przyszli na ostatnią chwilę, musieli zadowolić się miejscem stojącym.

Słaba widoczność murawy? Niektórzy znaleźli sposób na rozwiązanie problemu.

Jestem zadowolony z tego, jak zorganizowaliśmy ten wyjątkowy dla nas dzień. Niestety, mam tylko kaca moralnego, że względu na koszty musieliśmy zrobić wydarzenie biletowane, że weszło w tryb komercyjny. Tego nigdy nie chcieliśmy robić na północy Szczecina, lecz nie mieliśmy wyjścia. Wydatki związane z tym spotkaniem nieco nas przerosły. To kwota rzędu kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego doszedł pomysł z szalikami, a to też nie było tanie przedsięwzięcie. Stąd część kosztów pokryliśmy dzięki przychodom z biletów. Składam wyrazy szacunku dla kibiców z naszej dzielnicy, że podeszli do sprawy z dużym zrozumieniem i nabyli bilet za własne pieniądze. Dla pracowników lokalnych firm, które nas sponsorują, przeznaczyliśmy pewną pulę darmowych wejściówek na sektor rodzinny – mówi prezes Świtu Skolwin.

Zresztą, specjalnie pod kątem tego meczu wykonano na obiekcie sporo drobnych prac. Między innymi zamontowano za bramką dwie przenośne trybuny. Przede wszystkim poprawiono stan murawy. Jasne, nie prezentowała się wzorowo. Ale biorąc pod uwagę, jak wyglądała jeszcze miesiąc temu, należy odnotować wzrost jakości głównej płyty stadionu. Na pewno stwierdzenie, że Legia przyjechała grać na kartoflisku, będzie sporym nadużyciem.

– W krótkim czasie udało się nam sporo zrobić na stadionie. Tutaj ukłony dla MOSRiR-u i miejskiego wydziału sportu, bo na dobrą sprawę to oni sfinansowali prace. Gdy już upraliśmy się, że chcemy grać na Skolwinie i nie widzimy innej możliwości, to dołożyli wszelkich starań, by zarówno obiekt, jak i otoczenie, wyglądało dobrze. Wykonano też sporo prac porządkowych w samej dzielnicy – tłumaczy Paweł Adamczak.

*

Kibice gości nie mogli oficjalnie wejść na stadion jako zorganizowana grupa. Czyli odpuścili sobie wyjazd? Ha, nic z tych rzeczy. I warto docenić ich kreatywność. Serio. Otóż tak się składa, że obiekty Świtu są położne blisko Odry. Ten fakt wykorzystali fani stołecznej ekipy. Mianowicie, przypłynęli łodzią, wysiedli z niej, przeszli się kawałek i stanęli na górce tuż przy płocie.

Można? Ależ oczywiście, że można.

„Sektor” gości.

Sielankowa atmosfera na Stołczyńskiej 100

Widok piłkarzy mistrza Polski rywalizujących o stawkę w tej dzielnicy już w sam w sobie był czymś niepowtarzalnym. Tydzień temu występowali w spotkaniu Ligi Europy w Neapolu, a teraz los skrzyżował ich z zespołem półprofesjonalnym. Idea Pucharu Tysiąca Drużyn namacalnie się urzeczywistniła. Fani specjalnie szybciej urywali się z pracy lub brali urlop na żądanie. Zobaczyć Legię na Skolwinie? Bezcenne wrażenie.

Rzecz jasna – sporo osób zjawiło się wyłącznie ze względu na renomę rywala. To nie ulega wątpliwości. Stąd też klimat spotkania był raczej festynowy, co nie znaczy, że nie miał swojego uroku. Każdy kibic na wejściu otrzymał pamiątkowy szalik, tak więc barwnie prezentowała się największa trybuna. Od czasu do czasu najbardziej fanatyczna grupa sympatyków zaintonowała jakąś przyśpiewkę. Było swojsko. Grill, różnorodna mozaika społeczna, rodziny z dziećmi. Co do zasady – pełna kultura. (Choć czasami z trybun poleciały niecenzuralne słowa w kierunku arbitrów, lecz to nic „ponadnormatywnego”).

Z kolei na murawie nie było widać różnicy klas dzielących oba zespoły. Gdyby „Legioniści” wymierzyli szybko dwa ciosy, święto zamieniłoby się w stypę. Tak się nie stało. Świt znacząco nie odstawał od przeciwnika. Ba, był w stanie mu zagrozić. Emocje towarzyszyły wszystkim do ostatniego gwizdka, stąd też fani momentami ekspresywnie reagowali na wydarzenia boiskowe

Jeśli ktoś pierwszy raz wybrał się mecz „Świtowców”, mogło mu się na tyle podobać, że w przyszłości pojawi się na spotkaniu ligowym. Tylko wiadomo, że nie będzie już tak podniosłej atmosfery. Symptomatyczne, że fani opuszczali stadion w poczuciu niedosytu. Ale to dlatego, że zespół ze Szczecina mógł pokusić się o sprawienie ogromnej sensacji. A tak pozostaną im wspomnienia z cyklu: co by było, gdyby. Jest to bardziej niż pewne, że z biegiem lat to wydarzenie będzie coraz bardziej mitologizowane. W każdym razie publiczność uhonorowała piłkarzy salwą gromkich oklasków i podziękowań.

Po prostu była z nich dumna.

Szklanka do połowy pusta czy pełna?

Na twarzach zawodników ekipy gospodarzy rysował się smutek. Towarzyszyło im poczucie straconej szansy. Równie dobrze mogli iść w retorykę, że przegrali minimalnie z mistrzem Polski. Sęk w tym, że nie chcieli minimalistycznie oceniać swojej postawy, choć jak najbardziej mieli powody do tego, by z podniesionym czołem schodzić do szatni.

Przez miesiąc w lokalnych mediach cały czas trąbiono o tym wydarzeniu. Piłkarze i trenerzy Świtu stali się obiektem zainteresowania całej piłkarskiej Polski. Wywiady, reportaże i materiały telewizyjne. Mogli przez chwilę poczuć się kimś więcej niż trzecioligowcami. W dodatku gra przy tak licznej rzeszy fanów nie jest dla nich czymś powszednim.

Czy w pewnym momencie cała otoczka wokół spotkania była dla nich męcząca? Generowała większy stres przed spotkaniem?

– Nie ukrywam, był u mnie lekki stres przed meczem, ale na boisku już nie odczuwałem go. Skupiłem się na swoich zadaniach. To najważniejsze wydarzenie w mojej przygodzie z piłką. Liczę na to, że nie jest to ostatnie tak duże spotkanie, w jakim przyszło mi zagrać. Akurat na mnie działa motywująco taka liczba kibiców na trybunach – mówi Paweł Krawiec, który ze wszystkich graczy z aktualnej kadry występuje w klubie najdłużej.

Niewiele zabrakło, by pomnikowa postać klubu jeszcze bardziej zapisała się w jego historii. Cezary Miszta z trudem interweniował po jego uderzeniu. – Cóż, trochę siedzi mi w głowie ta sytuacja. Rozmawiałem już po spotkaniu z przyjaciółmi i przyznałem, że mogłem oddać mocniejszy strzał. Jednak bardziej szkoda mi szansy z początku rywalizacji. Szymon Kapelusz zagrywał wzdłuż pola karnego i zabrakło mi kilkudziesięciu centymetrów do przejęcia futbolówki. Jasne, czuję niedosyt. Niemniej myślę, że pokazaliśmy się z niezłej strony. 

Okrutne męczarnie Legii (RELACJA)

Dodaje: – Jeśli mam być szczery, to Legia mnie dzisiaj trochę zawiodła. Spodziewałem się, że będzie większa różnica fizyczna i motoryczna, że będziemy zdecydowanie przegrywać pojedynki. A w pierwszej połowie udawało nam się je wygrywać, utrzymywać przy piłce. Nie czułem dużej różnicy. Dzięki takim spotkaniom wzrasta pewność siebie. Oczywiście nie możemy za długo bujać w obłokach, musimy skupić się na występach ligowych, by zmniejszyć stratę do lidera.

Na gorąco swoimi wrażeniami podzielił się z nami również Szymon Kapelusz, kapitan gospodarzy. – Wynik idzie w świat, zwycięzców się nie ocenia, ale gdybyśmy byli skuteczni, bardziej wyrachowani w polu karnym przeciwnika, mogliśmy spokojnie powalczyć o remis w podstawowym czasie gry. Postawiliśmy Legii trudne warunki, liczyliśmy na sprawienie niespodzianki. A skoro Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki udała się ta sztuka, to dlaczego my mielibyśmy nie wierzyć w to przed spotkaniem. 

Ciąg dalszy nastąpi?

W zasadzie organizacja imprezy tego kalibru przebiegła sprawnie. Patrząc na możliwości i ograniczone zasoby ludzkie, osoby  związane ze Świtem mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że realizacja przedsięwzięcia zakończyła się sukcesem. Owszem, pewne niedociągnięcia miały miejsce, lecz szczególnie mocno nie rzutowały na odbiór wydarzenia.

Działacze zdali egzamin. Warto dodać, że niełatwy.

– Nad organizacją tego spotkania pracowało kilka, nie kilkanaście osób. Ostatnie trzy tygodnie praktycznie od rana do nocy pracowaliśmy pod kątem wydarzenia, jakim był mecz Legią. Jesteśmy wdzięczni lokalnym firmom za pomoc. To było takie pospolite ruszenie na Skolwinie. Rozmawialiśmy, radziliśmy się również  innych klubów, m.in. Gryfa Wejherowo, który swego czasu gościł Legię w Pucharze Polski. Trochę zaczerpnęliśmy z ich doświadczenia – relacjonuje Szymon Kufel, dyrektor sportowy klubu.

Tymczasowa sala konferencyjna.

Zarząd klubu nie kryje się ze swoimi aspiracjami. Ich celem jest awans do 2. ligi. Awans, pod względem sportowym, jest dużym wyzwaniem, ale realnym. Największą przeszkodą jest infrastruktura, a dokładnie rzecz ujmując, to jej rażące niedostatki. Być może mecz Legią będzie kolejnym argumentem za tym, by gruntowna modernizacja trybun wykroczyła poza sferę obietnic i deklaracji.

– My, jako klub, spokojnie poradzimy sobie na płaszczyźnie organizacyjnej w 2. lidze. Natomiast jest jedna kwestia, której nie przeskoczymy, i to trzeba powiedzieć wprost: jeśli w Skolwinie nie rozpocznie przebudowa trybuny, to przy okazji ewentualnych występów na wyższym poziomie rozgrywkowym nie będziemy mogli rozgrywać meczów na naszym stadionie. Przy okazji organizacji meczu z Legią Warszawa wyszło sporo niedociągnięć infrastrukturalnych, braków poszczególnych zabezpieczeń i rozwiązań, o których nie mieliśmy nawet pojęcia. Mimo, pragnę podkreślić, dużych nakładów pracy, z naszej strony i MOSRiRu. Potrzebna była budowa wież telewizyjnych, montaż i przewóz trybun, instalacja infrastruktury energetycznej – to są sprawy kluczowe, już nie wspominając o monitoringu i wyznaczeniu stref. Dobrze, że nasze prywatne firmy zajmują się podobnym profilem działalności. Dzięki temu udało się nam to zorganizować. Gdyby nie ten fakt, chyba rzeczywiście musielibyśmy zagrać na Twardowskiego – tłumaczy Paweł Adamczak.

Zapytaliśmy się działaczy Świtu, na jakim etapie są obecnie działanie zmierzające ku temu, by kompleksowa modernizacja obiektu nabrała rozpędu.

To wydarzenie pokazało, jak bardzo tej społeczności jest potrzebny stadion, żeby móc w normalnych warunkach gościć kluby na takich meczach. Tu, w Skolwinie, w końcu musi zawitać 2. liga – sportowo i infrastrukturalnie. Teraz skupiamy się na lidze, ale w międzyczasie będziemy prosić miasto o pomoc, a dokładnie chodzi o ogłoszenie procedury przetargowej na rozpoczęcie składnia dokumentacji projektowej wraz z pozwoleniem na budowę. Mamy to obiecane. Miasto pomaga nam przełamywać bariery formalne. I mam nadzieję, że w końcu nastąpi przejście od słów do czynu. Moim marzeniem jest to, by zwieńczeniem naszej wieloletniej pracy w klubie, był właśnie ten nowy stadion, który może służyć wiele lat lokalnej społeczności – kontynuuje wątek Szymon Kufel, dyrektor sportowy.

Najbardziej optymistyczna wersja zakłada, że za dwa lata Skolwin zacznie cieszyć się z nowoczesnego kameralnego stadionu. Obiektu wraz z zapleczem, dzięki któremu klub bez żadnych kompleksów i wstydu będzie mógł gościć przeciwników o takiej marce, jak Legia Warszawa. Czy to realne? Według zarządu Świtu w przypadku dobrej woli, współpracy różnych instytucji i organów wcale nie musi być to scenariusz science fiction.

Jednak – jak to bardzo często bywa przy okazji realizacji tego typu projektów – teoria to jedno, a działania są zupełnie osobną sprawą.

CZYTAJ TAKŻE:

fot. FotoPyK (główne), źródło własne

Weszło
26.09.2022

Szczęsny, ufam tobie. Kiwior to nasz najlepszy stoper [NOTY]

Jeden z najlepszych występów w reprezentacyjnej karierze Wojciecha Szczęsnego. Jakub Kiwior udowadniający, że na ten moment jest naszym najlepszym stoperem. Karol Świderski przyklepujący status „drugiego po Lewandowskim”. Kolejny świetny występ Zielińskiego. I absurdalny mecz w wykonaniu kapitana. Oto noty, jakie wystawiliśmy reprezentacji Polski za mecz z Walią. Walia – Polska. Noty dla naszych reprezentantów WOJCIECH SZCZĘSNY – 8 Rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Michniewicz: W dywizji A można najeść się wstydu, ale trzeba uczyć się od najlepszych

Czesław Michniewicz zabrał głos po meczu Polski z Walią. Selekcjoner biało-czerwonych na antenie „TVP Sport” skomentował grę naszej drużyny, odniósł się także do utrzymania w dywizji A. Kilka wątków rozwinięto na konferencji prasowej. – Zagraliśmy nieźle. Psychicznie byliśmy na właściwym poziomie po słabym czwartkowym meczu. W pierwszych minutach Walia przeważała, ale wróciliśmy do gry, wiedzieliśmy, że to ustanie, jeśli nie stracimy bramki. Drużyna funkcjonowała dobrze, nawet Żurkowski, który mniej gra w klubie, […]
26.09.2022
Weszło
25.09.2022

Cztery rzeczy, które wiemy po Walii. Mamy stopera i napastnika numer dwa

Wygrana w Cardiff z Walią (1:0) pozwoliła reprezentacji Polski utrzymać się Dywizji A Ligi Narodów. Ponadto selekcjoner Czesław Michniewicz znalazł odpowiedzi na kilka pytań. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Jakub Kiwior stał się podstawowym środkowym lewym stoperem, a Karol Świderski prowadzi w castingu na partnera Roberta Lewandowskiego w ataku naszej kadry. Oczywiście wiemy i pamiętamy, że to wciąż tylko wygrana z Walią, która nam generalnie leży, ale mimo wszystko przynajmniej kilka plusów […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Lewandowski: Cel minimum wykonany. Nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystany

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski, skomentował spotkanie z kadrą Walii. Niemal tradycyjnie już napastnik zaznaczył, że w ofensywie możemy spisywać się jeszcze lepiej niż obecnie. – Cel minimum został zrealizowany, utrzymaliśmy się w dywizji A. Dzisiaj zagraliśmy prościej i bardziej efektywnie. W ofensywnie nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystywany, mamy problemy, żeby stworzyć klarowne sytuacje, przejść większością zawodników na połowę rywala. To jest rzecz, nad której poprawą […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Szczęsny: Mogliśmy zagrać jeszcze 90 minut i nie stracić gola

Wojciech Szczęsny skomentował mecz reprezentacji Polski z Walią w „TVP Sport”. Bramkarz biało-czerwonych mówił m.in. o tym, jak ocenia swoją dyspozycję w tym spotkaniu. – Dobrze czujemy się, gdy trzeba dowieźć wynik do końca meczu. Gramy charakternie, ambitnie, nie próbujemy niesamowitej piłki — tak wyglądała druga połowa. Udało nam się strzelić bramkę i wydawało nam się, że możemy grać nawet kolejne 90 minut i nie stracić gola – powiedział Wojciech Szczęsny […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

W środku pola znów to samo. Krychowiak – nie, obok niego – kto?

Jest takie mądre powiedzenie po meczach reprezentacji, że „dziś największymi wygranymi są ci, którzy nie grali”. I co mecz mamy wrażenie, że największym zwycięzcą w walce o miejsce w środku pola jest akurat ten pomocnik, który tym razem nie zagrał. Po meczu z Holandią domagano się Żurkowskiego zamiast Linettego. Dziś z Walią zagrał Żurkowski i zawiódł. To teraz czas jeszcze na Klicha i Góralskiego, byśmy ponownie powiedzieli – nie wiemy kto ma zagrać obok Krychowiaka, a najlepiej, jakby […]
25.09.2022
Weszło
26.09.2022

Szczęsny, ufam tobie. Kiwior to nasz najlepszy stoper [NOTY]

Jeden z najlepszych występów w reprezentacyjnej karierze Wojciecha Szczęsnego. Jakub Kiwior udowadniający, że na ten moment jest naszym najlepszym stoperem. Karol Świderski przyklepujący status „drugiego po Lewandowskim”. Kolejny świetny występ Zielińskiego. I absurdalny mecz w wykonaniu kapitana. Oto noty, jakie wystawiliśmy reprezentacji Polski za mecz z Walią. Walia – Polska. Noty dla naszych reprezentantów WOJCIECH SZCZĘSNY – 8 Rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. […]
26.09.2022
Weszło
25.09.2022

Cztery rzeczy, które wiemy po Walii. Mamy stopera i napastnika numer dwa

Wygrana w Cardiff z Walią (1:0) pozwoliła reprezentacji Polski utrzymać się Dywizji A Ligi Narodów. Ponadto selekcjoner Czesław Michniewicz znalazł odpowiedzi na kilka pytań. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Jakub Kiwior stał się podstawowym środkowym lewym stoperem, a Karol Świderski prowadzi w castingu na partnera Roberta Lewandowskiego w ataku naszej kadry. Oczywiście wiemy i pamiętamy, że to wciąż tylko wygrana z Walią, która nam generalnie leży, ale mimo wszystko przynajmniej kilka plusów […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

W środku pola znów to samo. Krychowiak – nie, obok niego – kto?

Jest takie mądre powiedzenie po meczach reprezentacji, że „dziś największymi wygranymi są ci, którzy nie grali”. I co mecz mamy wrażenie, że największym zwycięzcą w walce o miejsce w środku pola jest akurat ten pomocnik, który tym razem nie zagrał. Po meczu z Holandią domagano się Żurkowskiego zamiast Linettego. Dziś z Walią zagrał Żurkowski i zawiódł. To teraz czas jeszcze na Klicha i Góralskiego, byśmy ponownie powiedzieli – nie wiemy kto ma zagrać obok Krychowiaka, a najlepiej, jakby […]
25.09.2022
Piłka nożna
25.09.2022

To szczęście mieć takiego Szczęsnego. Polska wygrywa z Walią

Zostajemy w najwyższej dywizji Ligi Narodów po zwycięstwie nad Walią i mamy pierwszy koszyk w losowaniu grup eliminacyjnych do Euro 2024. To zdecydowanie najważniejsza informacja. Styl, zwłaszcza w końcówce, pozostawiał sporo do życzenia, ale przynajmniej Wojciech Szczęsny mocno się podbudował, rozgrywając jeden z najlepszych meczów w reprezentacyjnych barwach. Dziś bramkarz Juventusu był znakomity: pewny, bezbłędny, robiący różnicę w momentach, w których byłby usprawiedliwiony w razie przepuszczenia piłki. On jednak bronił jak w transie. […]
25.09.2022
Siatkówka
25.09.2022

O polską siatkówkę jesteśmy spokojni. Reprezentacja Polski U-20 wicemistrzem Europy!

Sukcesy polskiej siatkówki prawdopodobnie nie skończą się wraz z momentem, w którym Bartosz Kurek, Paweł Zatorski czy kilku innych bardziej doświadczonych zawodników postanowi zakończyć kariery. To chyba jeden z najlepiej zorganizowanych sportów w naszym kraju. A niezłe struktury szkoleniowe oraz popularność dyscypliny przynoszą efekty w postaci kolejnych znakomitych roczników. I tak możemy odtrąbić kolejny sukces polskich siatkarzy. Tym razem chodzi o reprezentację U-20 prowadzoną przez trenera Mateusza Grabdę, która dziś zdobyła […]
25.09.2022
Żużel
25.09.2022

Genialny Zmarzlik to za mało – Motor Lublin żużlowym mistrzem Polski!

Pierwszy mecz finałów PGE Ekstraligi był tak nudny, że wyzwaniem dla kibiców było to, by nie usnąć podczas jego oglądania. Ale spotkanie zakończyło się rezultatem, który stworzył spore emocje w rewanżu. W końcu Motor Lublin, faworyt do mistrzowskiego tytułu, musiał dziś odrobić aż 12 punktów, bo taką przewagę na własnym torze wypracowała sobie Moje Bermudy Stal Gorzów Wielkopolski. Na szczęście rewanż wynagrodził nam całe zło pierwszego meczu. Tu było wszystko […]
25.09.2022
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pio
Pio
10 miesięcy temu

legia gra piach a i tak przyciąga kibiców jak magnes

Dyszel
Dyszel
10 miesięcy temu
Reply to  Pio

kiedyś po wioskach cyrki tez woziły karła, żeby go pokazywać ku radości gawiedzi…

Sancho
Sancho
10 miesięcy temu
Reply to  Dyszel

Można gdzieś obejrzeć ligę karłów? Czy oprócz karłowatego boiska takowe bywają tam wyniki i widowiska?

Rubens
Rubens
10 miesięcy temu

Bardzo trafnie ujety komentarz. Zycze powodzenia klubowi ze Skolwina w dalszym jego rozwoju i osiagniecia wymarzonych celow. Pozdrawiam.

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
10 miesięcy temu

A Legija gdie?

POLexit!
POLexit!
10 miesięcy temu
Reply to  Volksdeutch

w dupie

penny33
penny33
10 miesięcy temu

Today I am going to tell you about a website from which you can earn 200 to 250 dollars per hour. In which no account and no registration is required. No need to work or copy and paste. Now you can earn money without working for 24 hours. And nobody know this method yet, for this you have to visit this website..  bit.ly/3uKWrlb