Allegri ze szpilką w stronę swoich napastników

Marcin Ziółkowski

27 kwietnia 2026, 14:59 • 3 min czytania 1

Reklama
Allegri ze szpilką w stronę swoich napastników

Massimiliano Allegri jest coraz bliżej przywrócenia Milanu do Ligi Mistrzów. Od początku rozgrywek ma on jednak bardzo duży problem z zestawieniem ataku. Rafael Leao i Christian Pulisic regularnie wypadali z gry, a pozostałe opcje były i są dość biedne. Trener z Livorno powiedział w wywiadzie dla DAZN, że mocno doskwiera mu na boisku brak prawdziwej dziewiątki. 

Reklama

Milan o krok od Ligi Mistrzów. Ale ten atak…

Po 34 kolejkach Serie A wiemy już, że na 99 procent mistrzem będzie Inter, a Napoli i Milan są o krok od zapewnienia sobie gry jesienią w Lidze Mistrzów. Kością niezgody jest jeszcze czwarta lokata w lidze – ta rozstrzygnie się między Juventusem, Como, i Romą. Massimiliano Allegri zanotował tym samym całkiem udany powrót do Milanu po ponad dekadzie przerwy. Zespół mentalnie odżył po sezonie z ósmym miejscem w Serie A, który był pełen perturbacji.

Coś, co jednak należy zauważyć, to mierna forma napastników Milanu w tym sezonie, a przede wszystkim – w ostatnich tygodniach. Rafael Leao z Cremonese strzelił blisko dwa miesiące temu. Od tego czasu linia ataku jest bez gola. Według analizy MilanNews, w ostatnich 10 meczach Rossoneri (jako zespół) mają tylko siedem trafień z 36 celnych strzałów. To alarmujące dane. Składa się na to słaba forma nie tylko Leao, ale także Santiago Gimeneza, Christophera Nkunku, Niclasa Fuellkruga oraz Christiana Pulisicia.

Reklama

I to właśnie Amerykanin bardzo spuścił z tonu na wiosnę. Dość powiedzieć, że jesienią trafiał na pewnym etapie co drugi celny strzał do bramki rywala. Aktualnie ma ogromny kryzys formy – ostatni raz trafił do siatki 28 grudnia z Hellasem. Cztery miesiące bez gola dla tego kalibru piłkarza to duża rysa.

W pomeczowym wywiadzie dla DAZN, Allegri przyznał, że problemy Christiana Pulisicia wynikają z tego, że nie ma koło siebie prawdziwego środkowego napastnika.

– To wrażliwy gość, a to, że nie strzela, mocno na niego wpływa.  Muszę starać się zachowywać równowagę w zespole. Granie bez prawdziwej dziewiątki powoduje, że on męczy się jeszcze bardziej.

Oto, czym dysponuje na wiosnę Allegri pod kątem walki o ligowe TOP 4

Słowa, jakie wypowiedział Allegri po meczu, to sporego rozmiaru szpilka w stronę napastników Milanu. Od początku 2025 roku Rossoneri wydali na środkowych napastników ponad 70 milionów euro, co we włoskiej skali jest bardzo dużym wydatkiem. Christopher Nkunku co prawda to „urodzona dziesiątka”, ale u Allegriego grywa jako numer dziewięć. Do grudnia czekał na przełamanie, ale od początku lutego nie trafił ani razu. Kosztował 37 milionów euro ostatniego lata.

Reklama

Santiago Gimenez od miesiąca z powrotem jest do dyspozycji Allegriego, ale rozegrał zaledwie 60 minut w pięciu meczach. Dwukrotnie nie podniósł się z ławki. Jesienią, gdy grał na blokadzie, marnował okazje na potęgę. Meksykanin, który pracuje na to, aby dostać powołanie na MŚ, jest w Serie A bez gola od… 9 maja 2025 roku (dublet z Bologną).

Niclas Fuellkrug z kolei – trafił tylko raz w 17 spotkaniach na wypożyczeniu w Mediolanie i od zmarnowanego rzutu karnego z Pisą jest do bólu przeciętny. Wiadomo już, że klub go nie wykupi, choć kwota nie jest zbytnio wygórowana (5 milionów euro).

Allegri dodał po meczu, że punkt z Juventusem to ważna zdobycz, bowiem „to już nie siedem, a sześć oczek potrzebnych do zakwalifikowania do Ligi Mistrzów”. Trzeba jednak przyznać, że Milan wygrał tylko dwa z ostatnich sześciu meczów. Rossoneri mają do końca cztery spotkania i plasują się na trzecim miejscu w Serie A.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Winiarski: Spekulowanie o następcy Grbicia to abstrakcja [WYWIAD]

Jakub Radomski
0
Winiarski: Spekulowanie o następcy Grbicia to abstrakcja [WYWIAD]

Piłka nożna

Reklama