Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Nie udało się obronić Częstochowy. Raków żegna się z Europą

redakcja

Autor:redakcja

26 sierpnia 2021, 22:25 • 4 min czytania 82 komentarzy

Zwycięstwa w dwumeczu z Suduvą oczekiwaliśmy. Triumf nad Rubinem Kazań był dużą niespodzianką. Natomiast awans do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy kosztem Gentu byłby po prostu gigantyczną sensacją. Byłby, ale nie będzie. Raków Częstochowa nie obronił zaliczki z pierwszego spotkania – przegrał w Belgii aż 0:3 i tym samym zakończył swoją pucharową przygodę. Przygodę, z której częstochowianie summa summarum mogą być oczywiście dumni, aczkolwiek nie ma co udawać, że dzisiejsza porażka nie wywołuje poczucia niedosytu. Apetyt, jak to ma w zwyczaju, urósł bowiem w miarę jedzenia.

Nie udało się obronić Częstochowy. Raków żegna się z Europą

Gent – Raków. Akrobacje Kovacevicia

Pierwsza połowa dzisiejszego starcia? Wymiana ciosów. Prawdziwa boiskowa wojna.

Oglądało się to z czystą przyjemnością. Niesamowicie otwarta gra z obu stron, mnóstwo wolnych przestrzeni na boisku, a co za tym idzie – olbrzymie pole do popisu dla skrzydłowych, ofensywnych pomocników oraz napastników. Jako pierwszy mógł przeciwnika posłać na deski Raków, lecz Milan Rundić już w drugiej minucie nie wykorzystał właściwie stuprocentowej okazji do zdobycia gola. Potem swoje szanse marnowali także między innymi Cebula, Gutkovskis czy Wdowiak. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że mimo tych akcji, to gospodarze przeważali. Nie dominowali, to byłoby za duże słowo. Raków regularnie się przecież odgryzał, szukał kontrataków. Ale przeważali wyraźnie. Defensywa częstochowian, delikatnie rzecz ujmując, nie sprawiała wrażenia monolitu. Za dużo było u podopiecznych Marka Papszuna indywidualnych pomyłek – obcinek, niecelnych podań, przegranych starć jeden na jednego.

Dlaczego zatem aż do 45. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis? Cóż, odpowiedź jest prosta. W zasadzie można ją ująć w dwóch słowach: pierwsze to “Vladan”, a drugie: “Kovacević“. Kozak totalny.

Co ten gość wyprawiał między słupkami, to się po prostu nie mieści w głowie. Zatrzymał co najmniej trzy uderzenia, które – jak wydawało się w pierwszej chwili – po prostu muszą zakończyć się bramką. Wytrzymywał ciśnienie w sytuacjach sam na sam, odbijał instynktownie sytuacyjne strzały z bliska. Cuda, po prostu cuda. Ale nie mógł trzymać Rakowowi wyniku w nieskończoność. Skapitulował tuż przed przerwą, pokonany przez Tarika Tissoudaliego. Nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia – gracz Gentu wbił futbolówkę do sieci z najniższej odległości, wykorzystując zamieszanie w polu karnym polskiego zespołu.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

I to był tak naprawdę koniec Rakowa.

Gent – Raków. Bez argumentów po przerwie

W sumie trudno się dziwić, że częstochowianie nie zareagowali “pozitiwnie” na straconą bramkę – ostatecznie dotychczas w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy nie mieli z taką sytuacją do czynienia. Ale mimo wszystko szkoda, że albo zabrakło dobrego planu na drugą połowę, albo odpowiedniej realizacji przyjętych założeń taktycznych. Wynik 0:1 w żadnym wypadku nie przekreślał szans Rakowa na awans do fazy grupowej LK, a jednak po przerwie na boisku istniała już tylko ekipa gospodarzy. Przypominało to oczekiwanie na wyrok, który zapadł w 70. minucie.

Wykonał go nie kto inny, tylko Vadis Odjidja-Ofoe. On dalej ma to coś, co tu dużo mówić.

Dwie minuty później gola dołożył również Julien De Sart, no i było definitywnie po meczu. Raków w drugiej połowie nie oddał zresztą ani jednego strzału na bramkę Belgów. Papszun po golu na 0:3 dokonał wprawdzie szeregu zmian, lecz wprowadziły one więcej chaosu niż pozytywnej energii w grze zespołu. Generalnie Rakowowi bardzo brakowało dzisiaj jakości w środkowej części boiska. Nie było tam człowieka, który utrzymałby piłkę, uspokoił grę. Wicemistrzowie Polski w tej strefie boiska pozwolili się całkowicie zdominować. A jak Gent złapał wiatr w żagle, to już nie odpuścił. Było po zabawie.

Szkoda, że ta przygoda częstochowian – jako się rzekło, do pewnego momentu naprawdę imponująca – znalazła taki właśnie finał. Przykry, rozczarowujący. Ale też trzeba powiedzieć jasno – awansował dzisiaj zespół piłkarsko lepszy. O klasę, może nawet o dwie.

Zarejestruj się na Fuksiarz.pl

Graj mecze EARLY PAYOUT. Drużyna prowadzi 2:0 w dowolnym momencie, wygrywasz zakład

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

GENT – RAKÓW CZĘSTOCHOWA 3:0 (1:0)

strzelcy bramek:

  • T. Tissoudali 45+1′
  • V. Odjidja-Ofoe 70′
  • J. De Sart 72′

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Ekstraklasa

Vuković: Nie patrzę na żadne bilanse i statystyki. To nie ma znaczenia

Piotr Rzepecki
0
Vuković: Nie patrzę na żadne bilanse i statystyki. To nie ma znaczenia

Liga Konferencji

Ekstraklasa

Vuković: Nie patrzę na żadne bilanse i statystyki. To nie ma znaczenia

Piotr Rzepecki
0
Vuković: Nie patrzę na żadne bilanse i statystyki. To nie ma znaczenia

Komentarze

82 komentarzy

Loading...