Odchodzi w chwale. Czy Glasner przerwie Dzień Świstaka?

Wojciech Górski

28 maja 2026, 17:06 • 9 min czytania 4

Reklama
Odchodzi w chwale. Czy Glasner przerwie Dzień Świstaka?

Phil, prezenter telewizyjnej prognozy pogody, przyjeżdża do małego miasteczka Punxsutawney. Następnego ranka stwierdza, że wciąż jest ten sam dzień – to opis słynnego filmu Dzień Świstaka. Kariera Olivera Glasnera też przypomina odtwarzany w kółko ten sam materiał. Zmieniają się aktorzy, zmieniają się okoliczności, ale schemat zawsze pozostaje ten sam. Czy 51-latek zdoła w końcu wyrwać się z zamkniętej pętli czasu?

Reklama

Najpierw przychodzą wyniki ponad stan. Potem – prośby o wzmocnienia. Spadek w ligowej tabeli powoduje konflikt z pionem sportowym. Na konferencjach pojawiają się wybuchy. Na końcu są trofea, często niespodziewane, i odejścia w chwili wielkiej chwały.

Taki scenariusz – mniej więcej – powtarza się w trzecim kolejnym klubie Austriaka. Zarys fabuły filmu o Glasnerze brzmiałby z grubsza tak:

„Oliver, utalentowany trener piłkarski, przejmuje kluby środka tabeli i prowadzi je do sukcesów. Te mają jednak swoją cenę”.

Ta cena uderza w kluby, które zostają z trudnymi do rozładowania napięciami. Ale uderza też w Glasnera – bo czy któryś z gigantów zaryzykuje zatrudnienie cudotwórcy z łatką konfliktowego?

Reklama

51-letni Austriak z Crystal Palace żegna się wygraną Ligą Konferencji i trzema pierwszymi trofeami w historii klubu. I pytaniem: czy to wystarczy, by wydreptać sobie ścieżkę do klubu z europejskiego topu?

A może jego profil od początku pasuje właśnie do tych największych?

Reklama

Maj 2021, Wolfsburg:

Oliver Glasner kończy sezon na 4. miejscu w Bundeslidze. Jego VfL Wolfsburg z przytupem wraca do Ligi Mistrzów.

Ale Austriak Wilków w Champions League już nie poprowadzi. Cztery dni po ostatnim meczu VfL ogłasza rozstanie z trenerem „za porozumieniem stron”.

Oliver Glasner, pół roku wcześniej:

Dlaczego strzelamy tak mało bramek? Nie udało nam się zrealizować celów transferowych w ataku. Szkoda, bo rozmawialiśmy o tym miesiącami. Cóż, teraz musimy zdobywać niezbędne bramki graczami, jakich mamy.

Reklama

Czy to przytyk do dyrektora sportowego Joerga Schmadtke? – dopytuje dziennikarz.

– Interpretujcie to jak chcecie. Podtrzymuję to, co powiedziałem.

Joerg Schmadtke:

– Pomysły, które podawał, nie były realne. To nie jest kraina fantazji. Nie można chcieć czegoś, co jest nierealne.

Reklama

(Ciekawostka: Schmadtke ściągnął wówczas Glasnerowi Maximiliana Philippa oraz 18-letniego Bartosza Białka. Austriak chciał piłkarzy o większej szybkości, mogących wybiegać za linię obrony rywala).

Oliver Glasner i Joerg Schmadtke, dyrektor sportowy Wolfsburga

Oliver Glasner i Joerg Schmadtke, dyrektor sportowy Wolfsburga

Josuha Guilavogui, ówczesny kapitan Wolfsburga:

Reklama

– Cieszę się, że odszedł, bo choć z pewnością nie jest złym szkoleniowcem, była to najgorsza relacja z trenerem, jaką kiedykolwiek miałem w karierze.

– Trener wielokrotnie dawał mi nadzieję na miejsce w pierwszej jedenastce, ale ciągle wymyślał nowe wymówki, żeby mnie nie dopuścić do gry. To się powtarzało i prawie mnie zniszczyło.

Glasner odszedł do Eintrachtu Frankfurt.

Wolfsburg zatrudnił Marka van Bommela. Później Floriana Kohfeldta, później Niko Kovaca, Ralpha Hasenhuettla, Paula Simonisa, Daniela Bauera i Dietera Heckinga. Dziś jest w 2. Bundeslidze.

Reklama

Guilavogui, po odejściu Glasnera, nie zdołał na dobre wrócić do składu Wolfsburga. Oddano go na wypożyczenie do Bordeaux, potem miał problemy ze znalezieniem klubu. Do Mainz i Leeds trafiał już w trakcie sezonu i nie odegrał tam praktycznie żadnej roli. Parę dni temu zakończył karierę.

Maj 2023, Frankfurt:

Oliver Glasner właśnie awansuje do finału DFB Pokal. W rozgrywanym 9 maja półfinale jego Eintracht pokonuje 3:2 VfB Stuttgart i ma szansę zdobyć drugie trofeum w swoim drugim roku pracy. W pierwszym sezonie Glasner zdobył trofeum Ligi Europy, po drodze sensacyjnie eliminując FC Barcelonę. W kolejnym, oprócz finału Pucharu Niemiec, zaliczył 1/8 finału Ligi Mistrzów. W Helsinkach jego zespół mierzył się też z Realem Madryt w meczu o Superpuchar Europy.

Za rewelacyjne wyniki w pucharach Eintracht płacił słabą grą w lidze. W pierwszym sezonie zajął 11. miejsce, w drugim – 7., choć jeszcze w styczniu był wiceliderem.

Oliver Glasner po porażce z Unionem Berlin:

Reklama

– To kwestia jakości składu, a ja nie wiem, jak można wytrenować jakość.

Oliver Glasner po porażce z TSG Hoffenheim:

– Stary Makoto Hasebe ma 39 lat i gra trzy raz w tygodniu po 90 minut. Ma krew w moczu, bo jest tak wyczerpany!

Oliver Glasner po porażce z BVB:

Reklama

– Dortmund wprowadza Niklasa Suelego, my wprowadzamy Dario Gebuhra.

Oliver Glasner przed meczem z BVB:

– Gdybym był egoistą, przedłużyłbym kontrakt, dostał więcej pieniędzy, wpisał klauzulę odstępnego i jeszcze więcej pieniędzy, gdyby mnie zwolnili. Ale tego nie zrobię, bo chodzi mi o coś więcej. Chcę wiedzieć, dokąd zmierza Eintracht. Jest jedna lub dwie rzeczy, które nie są dla mnie jasne.

Oliver Glasner

Reklama

Sport Bild w maju:

„Problem: Glasner i dyrektor sportowy Markus Kroesche mają zupełnie odmienną ocenę drużyny. Dla Glasnera obecny kryzys, wynikający z braku jakości i równowagi w składzie, był do przewidzenia od dawna i nie widział sposobu, aby do niego nie dopuścić. Glasner narzekał na przykład na wzrost obrońców (…). Kroesche z kolei uważa, że Glasnerowi brakuje woli rozwoju zawodników, którzy nie są jeszcze gotowym produktem. Trener wolałby, aby środki zostały zainwestowane w natychmiastowe wzmocnienie drużyny. Dlatego uważa ambitny cel Kroeschego (miejsce w pierwszej czwórce dające awans do LM) za nierealny”.

Markus Kroesche:

Bundesliga nie była satysfakcjonująca pod względem zdobytych punktów i sposobu gry. Oliver jest bardzo dobrym trenerem. To nie jest przyjemna sytuacja, kiedy się musimy się rozstać.

Reklama

Glasner odszedł, po paru miesiącach dołączył do Crystal Palace.

Eintracht zatrudnił Dino Toppmoellera, później Alberta Rierę, którego zwolnił z końcem sezonu. Teraz rozgląda się za nowym trenerem. Właśnie zajął ósme miejsce w lidze, w przyszłym sezonie nie zagra w europejskich pucharach.

Oliver Glasner

Maj 2026, Londyn:

Oliver Glasner wygrywa Ligę Konferencji. Jego Crystal Palace w finale pokonuje 1:0 Rayo Vallecano. Rok wcześniej zdobył Puchar Anglii, w finale wygrywając 1:0 z Manchesterem City, chwilę później zdobył Tarczę Wspólnoty, zwyciężając po karnych z Liverpoolem.

Reklama

Austriak odpowiada za wszystkie trzy pierwsze trofea w historii klubu, nie licząc triumfów na drugim i trzecim poziomie rozgrywkowym. W sezonie 2024/25, gdy obejmował zespół, Crystal Palace miało jedynie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Na koniec sezonu – przewaga wynosiła 23 oczka.

W dwóch kolejnych sezonach, okraszonych sukcesami w pucharach, powtarzała się historia z Eintrachtu. Świetne wyniki z pucharów odbijały się na lidze – zeszły sezon Palace kończył na 12. miejscu, obecny – na 15.

Oliver Glasner w styczniu, gdy Crystal Palace ogłosiło odejście Marca Guehiego do Manchesteru City:

– Czuję, że zostaliśmy całkowicie porzuceni. Nie mogę winić żadnego zawodnika. Robią co w ich mocy, ale to trwa już od miesięcy. Mamy 12-13 zawodników i nie czujemy żadnego wsparcia. Sprzedaż kapitana na dzień przed meczem Premier League jest najgorszym, co może się nam przydarzyć.

Reklama

– Zawsze siedziałem cicho, ale dłużej nie mogę. Nie wtedy, gdy ktoś drugi raz wyrywa ci serce. Tak było z Eze latem, tak jest teraz z Guehim.

– Patrzę na ławkę i nie mogę zareagować. Siedzą tam same dzieciaki. To nie efekt tego co wydarzyło się wczoraj, to dzieje się od tygodni. Dlatego jestem tak sfrustrowany.

Oliver Glasner

Alan Shearer w Match of the Day:

Reklama

– Rozumiem jego frustrację, ale Crystal Palace musi patrzeć na stronę biznesową. Latem straciliby naprawdę dobrego piłkarza za nic, więc teraz, kiedy dostali 20 mln funtów, rozumiem to.

Connor Coady, były obrońca Crystal Palace:

– Palace musiało sprzedać Guehiego. Palace to nie Manchester City. Grałem w Europie z Wolves w bardzo skromnym składzie. Nigdy nie narzekaliśmy. Takie jest życie.

Oliver Glasner, też w styczniu:

Reklama

– Decyzja została już podjęta kilka miesięcy temu. Spotkałem się ze Stevem Parishem [prezesem – przyp.] w październiku. Rozmawialiśmy długo, powiedziałem mu, że nie podpiszę nowego kontraktu. Wtedy uzgodniliśmy, że najlepiej będzie zachować to między nami.

– Trzymaliśmy to w tajemnicy przez trzy miesiące. Nie rozmawiałem z żadnym innym klubem. Dziś odbyło się losowanie Ligi Konferencji, zagramy ze Zrinjskim Mostarem. Drabinka wygląda ciekawie. Zrobię wszystko, by przywieźć trofeum na Selhurst Park.

Steve Parish w lutym:

– Rozważaliśmy wcześniejsze zwolnienie Glasnera.

Reklama

Przedwczesne rozstanie rozważano po zremisowanym pierwszym meczu 1:1 ze Zrinjskim Mostarem. Jak dziwnie wygląda to z perspektywy tego, co wiemy dzisiaj – końcowego triumfu w europejskim pucharze.

Dziś Glasner odchodzi z klubu jako najbardziej utytułowany trener w historii Crystal Palace. Dokąd pójdzie? Kogo zatrudni Palace? Kto na tym rozstaniu zyska, a kto straci?

Reklama

Czy Oliver Glasner zakończy Dzień Świstaka?

Dotychczas w karierze Olivera Glasnera powtarza się ten sam schemat. Najpierw przychodzą wyniki ponad stan, najczęściej okraszone pucharowymi sukcesami, które windują klub wyżej, niż ten realnie jest gotowy wejść. Potem następuje zderzenie z rzeczywistością: żądania wzmocnień, rosnące napięcie z pionem sportowym, spadek formy w lidze i coraz bardziej publiczny konflikt.

Finał też zawsze jest ten sam: odejście, zwykle tuż po momencie wielkiej chwały.

Ale to Glasner wychodził z tych rozstań lepiej niż jego kluby. Ani Wolfsburg, ani Eintracht nie utrzymały się na półce, na którą próbował je wprowadzić. VfL po jego odejściu nie tylko nie wrócił do Ligi Mistrzów – z czasem spadł kilka pięter niżej, zgubił nie tylko stabilność, ale popadł w sportową katastrofę.

Nikt nie wątpi, że 51-latek to po prostu dobry, albo i bardzo dobry trener. Mówią to ludzie, którzy z nim pracowali, w tym dyrektorzy sportowy, którzy musieli ścierać się z jego wymaganiami. Najdobitniej mówią o tym rzecz jasna wyniki, które regularnie przekraczały oczekiwania.

Reklama

Ale Austriak ma też drugą stronę. To trener, który poprzeczkę stawia wyjątkowo wysoko, momentami trudny, często wchodzący w spór z klubową hierarchią. W Wolfsburgu niesprawiedliwie traktowany przez niego czuł się kapitan, w Eintrachcie działacze mieli za złe, że umniejszał młodym zawodnikom i nie potrafił – a nawet że nie chciał – ich rozwijać. W Palace – zmienników na ławce nazywał wprost „dzieciakami”, jakby niewarci byli nawet dłuższego spojrzenia.

W każdym miejscu wchodził w konflikt z dyrektorami sportowymi. W każdym zostawiał po sobie nie tylko trofea, ale też napięcia, które trudno było rozładować. I choć można było zrozumieć jego racje – to z drugiej stron on także powinien zrozumieć, w jakich klubach pracuje.

Crystal Palace to nie Manchester City. Eintracht Frankfurt to nie Bayern Monachium.

Ale może to właśnie ten moment, by Glasnerowi dał szansę klub właśnie z najwyższej półki? Swego czasu 51-latek był już przecież po słowie z Bawarczykami. Gdyby jego odejścia nie zablokowało Palace, zostałby trenerem Bayernu zamiast Vincenta Kompany’ego – mówił Uli Hoeness.

Reklama

Nie po raz pierwszy pojawia się też pytanie, czy jego profil nie pasuje bardziej właśnie do klubów z absolutnego topu – takich, dla których trofea nie są marzeniem, tylko obowiązkiem, a presja i konflikt nie są kosztem, lecz codziennością. Trenerów, którzy nie muszą budować, tylko dowozić.

Bo jedno wydaje się akurat pewne: zatrudnienie Glasnera zawsze oznacza, że będzie się działo. Na boisku i poza nim.

Na razie wśród faworytów do zatrudnienia Austriaka wymienia się przede wszystkim Bayer Leverkusen, a więc klub „pośredni” – mierzący wyżej niż Eintracht czy Wolfsburg, ale bez takich możliwości jak Bayern Monachium. Klub, który zna już smak spektakularnego sukcesu i w którym 51-latek nie będzie mógł już sobie pozwolić na odpuszczenie rozgrywek ligowych.

A jednocześnie klub, który nie zawsze będzie mógł dostarczać Glasnerowi zawodników, jakich tylko sobie wymarzy.

Dzień Świstaka będzie trwał dalej?

4 komentarze
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Zaskakująca historia z Vuskoviciem. Mógł przejść do BVB za grosze

Kacper Korpak
1
Zaskakująca historia z Vuskoviciem. Mógł przejść do BVB za grosze
Bundesliga

Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu

Kacper Korpak
4
Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu