Runda jesienna Ekstraklasy pod pewnymi względami nas oczarowała i pozytywnie zaskoczyła. Niektórzy piłkarze jednak mocno spuścili z tonu, ich notowania gwałtownie spadły. Przyczyny były różne – od spraw kontraktowych, przez problemy zdrowotne i… hazardowe, aż po zwykłe kwestie sportowe, bez drugiego dna. Co nie zmienia faktu, że każdy z poniższej jedenastki znajduje się dziś znacznie niżej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Kto naszym zdaniem zjechał najbardziej?

Nie tego się po nich spodziewaliśmy. Największe jesienne zjazdy w Ekstraklasie

Mario Maloca

Gdyby do dziś kopał sobie gdzieś w Niemczech czy Chorwacji, byłby wspominany jako czołowa postać Lechii Gdańsk z sezonu 2016/17, która do samego końca miała szanse na mistrzostwo. Maloca jednak po dwóch latach spędzonych w Greuther Fuerth wrócił do klubu z Trójmiasta i… z rundy na rundę coraz bardziej rozmienia się na drobne. W poprzednim sezonie najpierw był rezerwowym, a gdy ze składu wypadł Błażej Augustyn i trzeba było tę lukę zapełnić, grał dużo słabiej niż jego kolega z obrony. Mimo to ciągle mogliśmy mówić o jakimś ligowym średniactwie, umiejscowieniu się o półkę wyżej niż ta z napisem „szrot”. No to właśnie na tę półkę zleciał. Ta jesień stanowi ostateczny dowód, że ksywka „Generał” dawno przestała być aktualna i nie przystaje już do rzeczywistości.

W 2. kolejce z Rakowem Maloca pod koniec pierwszej połowy wszedł na boisko po czerwonej kartce Michała Nalepy. Kompletnie nie ogarniał tego, co się dzieje. Po przerwie w sporej mierze przez jego błędy goście zdobyli trzy bramki i odwrócili losy spotkania. Tydzień później Lechia zagrała w Zabrzu, a chorwacki stoper znów dał „popis”. Pojechał na tyłku zanim Bartosz Nowak zdołał wykonać jakikolwiek zwód i pomocnik Gónika miał otwartą drogę do strzelenia gola, z czego skorzystał. To też Maloca niechlujnie wybił piłkę, co skutkowało trafieniem Ściślaka na 0:3. Zasłużona „dwójka” w notach i meczowy minus przy jego nazwisku.

Piotr Stokowiec tak się zraził do tego zawodnika, że już do końca sezonu nie dał mu ani minuty – nawet wtedy, gdy znów trzeba było kombinować z zestawieniem środka obrony. Szkoleniowiec biało-zielonych wolał wstawić do składu występującego wcześniej w pomocy Kristersa Tobersa, zamiast znów sięgać po Malocę. Z opinii solidnego nic nie zostało.

Paweł Cibicki

Naprawdę fajnie się wprowadził do Ekstraklasy. W pierwszych pięciu meczach zdobył dla Pogoni trzy bramki, jego średnia not za ten okres wynosiła u nas 6.00. Mogło się nawet wydawać, że to właśnie on wypełni lukę w ataku po Adamie Buksie. Cibicki jednak nigdy już do swojego początku nie nawiązał i gasł w oczach, podobnie jak przez większość wiosny cały zespół. Różnica polega na tym, że „Portowcy” teraz odżyli i kończą rok na podium, zaś Cibicki od 19 września nie powąchał murawy. Ba, od końcówki października nie było go nawet na ławce. Tak drastyczny zjazd wydawał się niezrozumiały…

…aż do chwili, w której pojawiły się doniesienia ze Szwecji o grzeszkach sprzed kilkunastu miesięcy, gdy reprezentował barwy Kalmar. Otóż oskarżono go o wpływanie w niedozwolony sposób na przebieg meczu z Elfsborgiem. Miał celowo doprowadzić do pokazania mu żółtej kartki, za co otrzymał pieniądze. Sprawą szybko zainteresował się rzecznik dyscyplinarny PZPN, Adam Gilarski. Cibicki zaś w szwedzkich mediach wyparł się nieuczciwego zachowania, ale przyznał, że ma problemy z hazardem i przegrał mnóstwo kasy. Jeżeli wyjdzie na prostą – czego mu oczywiście życzymy – to już nie w barwach Pogoni.

Aleksander Buksa

Niby to nadal dopiero 17-latek, więc wiadomo: młodość ma swoje prawa, wahania formy są wtedy normalne itd.. Ale i tak się martwimy. Olek w poprzednim sezonie dawał już takie próbki swojego bez wątpienia bardzo dużego talentu (cztery gole, z czego trzy przedniej urody), iż można było zakładać, że być może powoli, ale systematycznie będzie szedł w górę. Tymczasem ostatnie miesiące okazały się dużym zjazdem. Buksa na inaugurację sezonu bardzo słabo wypadł w Białymstoku. Zagrał 65 minut, kompletnie nie radził sobie fizycznie, obrońcy Jagiellonii nakryli go czapką. Później albo nie grał, albo dostawał parominutowe ogony. Nie miał w tej rundzie ani jednego ciekawszego momentu. Nic. Cień chłopaka.

Zapewne nie bez wpływu na formę były drobne kontuzje i zamieszanie dotyczące jego przyszłości. W sierpniu Wisła poinformowała o przedłużeniu kontraktu do 2023 roku i wydawało się, że wszystko jasne. Tymczasem w listopadzie wyszło na jaw, że tak naprawdę obecna umowa obowiązuje do końca obecnego sezonu, a kontrakt do 2023 został tylko ustnie uzgodniony z piłkarzem i Buksą-seniorem, natomiast do złożenia podpisów miało dojść w styczniu 2021, gdy Olek uzyska pełnoletniość. Miało, bo odkąd interesy Buksy zaczął reprezentować Pini Zahavi i jego ludzie, nie jest to już takie oczywiste. Najważniejsze, żeby obie strony pamiętały, że na końcu najważniejsze jest dobro zawodnika.

Paweł Wszołek

Rok temu z przytupem wrócił do Polski, niemal z miejsca wyrósł na czołowego skrzydłowego ligi. Uzasadniona wydawała się teza, że jeszcze chwila i może Jerzy Brzęczek odkurzy go dla reprezentacji. Zaledwie 25 meczów wystarczyło mu na 6 goli, 8 asyst i 4 kluczowe podania. Co prawda wiosną zaczęły się pojawiać pierwsze sygnały świadczące o wahaniach dyspozycji Wszołka – po bardzo dobrym meczu potrafił zagrać bardzo przeciętny – ale w ujęciu generalnym nadal się wybijał ponad ligową średnią.

Nowy sezon to jeszcze pogłębienie zjazdu i dalsza utrata błysku. Sześć z jedenastu spotkań tego zawodnika oceniliśmy poniżej noty wyjściowej. Tylko dwa występy były ponad nią i chodziło o szóstki, a nie siódemki czy ósemki. Jedynego gola strzelił Warcie Poznań, ledwo trafiając do pustej bramki po zagraniu Mladenovicia. Do tego cztery asysty. Jak na blisko 900 uzbieranych minut i fakt występowania w jednym z najbardziej ofensywnych zespołów ligi, to marne liczby. Okoliczności łagodzące? Ciężkie przechodzenie zakażenia koronawirusem, zwłaszcza jak na piłkarza. Ślad w organizmie Wszołka po chorobie pozostał na długo. Runda wiosenna da odpowiedź, czy głównie to było powodem zapaści, czy też problem jest szerszy i bardziej złożony.

Domagoj Antolić

W zeszłym sezonie osiągnął formę, której nigdy byśmy się po nim nie spodziewali. Stał się kluczowym ogniwem Legii i być może najlepszym środkowym pomocnikiem w Ekstraklasie. Ale to już przeszłość. Nowe rozgrywki Chorwat zaczął poniżej oczekiwań. W zasadzie jedynie z Jagiellonią w 2. kolejce wypadł dobrze, pozostałe występy były średnie lub słabe. A od meczu z Wartą Poznań (2 listopada) praktycznie zupełnie poszedł w odstawkę. W ostatnich sześciu kolejkach zagrał raz, wchodząc na końcówkę z Piastem Gliwice.

Nie bez znaczenia jest fakt, że jakiś czas temu wyklarowało się, że Antolić to na dziś za drogi biznes dla Legii i nie osiągnięto porozumienia w sprawie wygasającego 31 grudnia kontraktu. Zresztą, już we wrześniu interesowały się nim kluby tureckie i był temat transferu. Gdyby jednak znajdował się w takiej formie jak rok temu, najpewniej i tak zachowałby miejsce w składzie.

Bartosz Bida

Jeden z największych wygranych pierwszych miesięcy obowiązywania przepisu o konieczności wystawiania młodzieżowca. Bartosz Bida był wręcz jego wizytówką, bo bez tego wymogu prawdopodobnie znacznie dłużej czekałby na swoją szansę i nie wprowadził się tak odważnie do Ekstraklasy. W debiucie trafił do siatki Arki Gdynia, a parę kolejek później powtórzył to z Górnikiem Zabrze. Z czasem trochę spuścił z tonu, jego notowania zaczęły spadać, ale wiosna znów zapowiadała lepsze czasy. Już po covidowej przerwie strzelał gole Wiśle Płock i Cracovii, ponownie stał się ważną postacią Jagiellonii i całościowo premierowy sezon na najwyższym szczeblu mógł zapisać na duży plus.

Niestety, w tej rundzie prawie zdążyliśmy o nim zapomnieć. Siedem ligowych meczów, z czego zaledwie jeden od początku, raptem 180 rozegranych minut. Bida mógł przynajmniej udanie zakończyć rok, ale w niedzielę zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem Górnika, Martinem Chudym. Usprawiedliwieniem nie mogą być jakieś zawirowania zdrowotne, bo poza jednym wyjątkiem, chłopak zawsze znajdował się w meczowej kadrze. Tym bardziej jesteśmy rozczarowani.

Jewgienij Baszkirow

Trudno było nie zwrócić na niego uwagi w chwili przyjścia do Zagłębia Lubin. Niezłe CV (82 mecze w rosyjskiej ekstraklasie), ekscentryczny wąs, niebanalna osobowość. Nieczęsto spotyka się piłkarzy, którzy dyskutują o sztuce czy piszą wiersze i naprawdę głęboko siedzą w tych tematach. A taki właśnie jest Jewgienij Baszkirow. Przede wszystkim jednak w pierwszej części roku bardzo dobrze grał w piłkę. Robił swoją podstawową robotę w środku pola i potrafił dodać element ekstra. Z Koroną Kielce strzelił dwa piękne gole zza pola karnego. Jeszcze trochę ten mecz będziemy pamiętali, bo z kolei bramkę dla gości fantastycznym kopnięciem z rzutu wolnego zdobył Petteri Forsell.

W tym sezonie coś się popsuło. Rosjanin się skiepścił, zekstraklasowił, stał się elementem ligowej szarzyzny. Najpierw zawodnikiem czwórkowo-piątkowym, a w dalszej części rundy nawet bardziej dwójkowo-trójkowym. Doszło do tego, że po zawalonym golu w derbach ze Śląskiem Wrocław, usiadł na ławce z Pogonią i nawet nie wszedł w drugiej połowie. Do niedawna – nie do pomyślenia. Martin Sevela musiał być mocno zawiedziony postawą Baszkirowa, skoro po czerwonej kartce Jakuba Żubrowskiego trzymał go w rezerwie, a wpuścił Dawida Pakulskiego, będącego dotychczas w głębokiej odstawce.

Michal Pesković

To de facto bardziej sam zjazd w hierarchii niż jakiś drastyczny spadek formy, czego logicznym następstwem byłyby niższe notowania. Pesković do końcówki czerwca ubiegłego sezonu był numerem jeden w Cracovii i choć nie błyszczał już tak jak w swoim najlepszym krakowskim okresie, to nadal spisywał się w miarę solidnie. I nagle coś się zmieniło. W pięciu ostatnich kolejkach cztery razy bronił Lukas Hrosso, który stał też między słupkami przez cały Puchar Polski, z finałem włącznie. Po przyjściu Karola Niemczyckiego doświadczony Słowak miał już nawet problem, żeby siedzieć na ławce. Młodzieżowiec grał w wyjściowej jedenastce, a Hrosso został jego zmiennikiem.

W tej sytuacji wydawało się, że awaryjne przejście do Podbeskidzia – sfinalizowane już poza okienkiem transferowym ze względu na poważniejszą kontuzję Martina Polacka – pozwoli odżyć i Peskoviciowi, i jego nowej drużynie. Debiut faktycznie na to wskazywał. Bielszczanie zremisowali w Szczecinie w sporej mierze dzięki kilku udanym interwencjom 36-letniego golkipera. Później szczęśliwie udało się pokonać Zagłębie po fatalnym błędzie Hładuna i sielanka się skończyła. Beniaminek na finiszu 2020 roku doznał czterech z rzędu porażek, a Pesković wyciągał piłkę z siatki 15 razy! Jakichś spektakularnych błędów nie popełnił, ale też niewiele zrobił, żeby te mecze potoczyły się inaczej. Gdyby ktoś jeszcze pół roku temu powiedział mu, jaki będzie jego status w chwili wyjazdu na świąteczny urlop, na sto procent by nie uwierzył.

Dusan Kuciak

We wcześniejszych latach w ciemno można go było brać pod uwagę w podsumowaniach dotyczących najlepszych bramkarzy. Za ubiegły sezon został u nas numerem jeden. Bardzo długo bronił na wysokim, równym poziomie, do 33. kolejki ani razu nie zszedł na Weszło poniżej oceny wyjściowej. Dopiero na koniec zawalił mecze z Cracovią i Lechem, ale i tak nie zmieniły one całokształtu.

Gdybyśmy natomiast podsumowywali noty za tę rundę, Kuciak z regularnie broniących golkiperów byłby… najsłabszy. Okej, średnia 4.75 to nie jest jakaś kompromitacja, ale tym razem nie oglądaliśmy aż takich „artystów” jak Thomas Daehne, Paweł Sokół, Damian Węglarz czy wczesny Mickey van der Hart, więc poprzeczka została zawieszona wyżej. I na tym tle Słowak z Lechii mocno spuścił z tonu. Nie zostawał co prawda antybohaterem – może poza spotkaniem z Pogonią, gdy w kuriozalnych okolicznościach przepuścił podanie Gorgonia – ale w zasadzie zupełnie przestał wybraniać mecze. Przez całą jesień raz zasłużył na coś więcej niż „piątka”, na mniej zaś trzykrotnie. W pozostałych przypadkach był w miarę poprawny i tylko tyle. Piotr Stokowiec najwyraźniej też dostrzegał tu problem, bo pod koniec listopada posadził Kuciaka na ławce ze Śląskiem i Piastem. Zlatan Alomerović dał jednak jeszcze mniej pewności i Kuciak wrócił do gry. Lechia miała poważniejsze zmartwienia niż jego forma, ale nie robił już żadnej różnicy na plus i nie emanował pewnością siebie. Nie spodziewaliśmy się tego.

Tymoteusz Puchacz

Nikt nie odbierze mu zasług w Lidze Europy. Strzelił gola w decydującym o wejściu do fazy grupowej meczu z Charleroi, a w samej grupie zaliczył znakomity występ w domowym starciu ze Standardem (dwie klasowe asysty). Jeżeli jednak oddzielimy Ekstraklasę od europejskich pucharów, to wyjdzie nam coś mocno niestrawnego. Nie znaleźlibyśmy wielu słabiej ocenianych lewych obrońców, którzy mogli liczyć na regularną grę. Co najwyżej byliby to Gach, Kirkeskov, Kiełb z Warty i Abramowicz.

Puchacz w zdecydowanej większości ligowych występów spisywał się znacznie poniżej swoich możliwości. Odkąd zawalił mecz na Legii, już ani razu nie dostał od nas choćby noty wyjściowej. Przez całą rundę poniżej „piątki” zagrał aż siedem razy, co stanowi połowę jego ocenionych spotkań. Trudno się jednak dziwić, bo popełniał dużo błędów w tyłach i niewiele dawał z przodu (żadnego ofensywnego konkretu). Nie znaczy to, że miał wywalone i skupiał się na czacie z Julią Wieniawą. Nie, zwyczajnie mógł być przemęczony. Licząc wszystkie fronty, rozegrał ponad 1920 minut, czyli niewiele mniej niż Jakub Moder. Trudno, żeby nie odczuł tego w kościach, mimo swojego niezaprzeczalnego profesjonalizmu w podejściu do zawodu. No ale wiadomo, kadra na trzy fronty i tak dalej.

Artur Jędrzejczyk

Olbrzymi zjazd, największy w lidze. Do niedawna jeden z kilku bezsprzecznie najlepszych stoperów ligi (najlepszy?). Dziś trzeba się spodziewać, że w każdej chwili może wywinąć jakiś numer. Nie chodzi tylko o te dwa karne ze Stalą Mielec, choć one stanowią idealne podsumowanie. Jędrzejczyk fatalnie grał również z Górnikiem Zabrze i Śląskiem Wrocław (prezent dla Fabiana Piaseckiego), a słabo z Piastem i Wisłą Kraków.

Przeważnie partnerujący „Jędzy” na środku obrony Igor Lewczuk kończy jesień ze średnią not 5.33, podczas gdy jego kolega z 4.07. Oczywiście Lewczuk nie rozegrał wszystkich spotkań, miał mniej okazji do wpadek, ale różnica i tak jest kolosalna. Minimalnie wyższą średnią ma nawet Marcin Flis ze Stali Mielec, o którym pewien przewodniczący kolegium sędziów mógłby powiedzieć, że jest przystojny i ładnie biega, ale nie to, że dobrze gra w piłkę. Na takim poziomie jest aktualnie 40-krotny reprezentant Polski. Chwilowy kryzys czy coś zaczyna się kończyć?

Fot. FotoPyK

Suche Info
03.10.2022

Szymczak: – Lech to największy klub w Polsce

20-letni Filip Szymczak coraz śmielej poczyna sobie w drużynie Johna van der Broma, ale brakuje mu tego najważniejszego, czyli bramek. Utalentowany napastnik rozegrał już w tym sezonie 19 spotkań i ani razu nie trafił do siatki. W rozmowie z portalem Meczyki.pl spróbował wytłumaczyć swoją niemoc.  – Zacznę od tego, że Lech Poznań to największy klub w Polsce. Presja i otoczka jest naprawdę bardzo duża. Ja też jestem wychowankiem i całe życie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Rosyjski piłkarz Hapoelu nie wjedzie do Polski na mecz z Lechem

Poważne osłabienie Hapoelu Beer Szewa przed czwartkowym meczem z Lechem Poznań. Z powodu nowych przepisów dotyczących wjazdu Rosjan do Polski na Bułgarskiej nie będzie mógł zagrać Magomed-Szapi Sulejmanow.  W związku z nowymi sankcjami nałożonymi na Rosję po inwazji na Ukrainę zmieniły się zasady wjazdu obywateli tego kraju do Polski. Od 19 września Rosjanie nie mogą przekraczać granic naszego kraju. Wyjątków jest bardzo niewiele i nie dotyczą one zawodowych sportowców. W związku z tym […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Del Piero: – Milik jest fundamentalny dla Juventusu

Arkadiusz Milik się nie zatrzymuje i w niedzielę zdobył kolejną bramkę dla Juventusu. Polak wyrasta na nowego idola kibiców Starej Damy a miał być tylko zmiennikiem Dusana Vlahovicia. Głos na temat obu napastników zabrał legendarny Alessandro Del Piero. – Vlahović się rozwija. Dobrze wyglądał podczas zgrupowania reprezentacji. Gra z Milikiem mu pomaga. Arek to piłkarz, który potrafi zrobić prawie wszystko i jest fundamentalny dla Juventusu – przyznał […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Oficjalnie: Radosław Sobolewski trenerem Wisły Kraków

Potwierdzają się medialne doniesienia z ostatnich godzin. Wisła Kraków poinformowała, że nowym trenerem pierwszej drużyny zostanie Radosław Sobolewski. 45-letni szkoleniowiec zastąpi na tym stanowisku Jerzego Brzęczka.  Seria pięciu ligowych meczów bez wygranej to było zbyt wiele nawet jak na Jerzego Brzęczka. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał wrócić z Wisłą do Ekstraklasy, ale coś ewidentnie poszło nie tak. Dlatego w poniedziałek poinformowano, że 51-latek podał się do dymisji. Od razu […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Piłka nożna
03.10.2022

Weszłopolscy live od 21:00: Białek, Roki, Paczul, Wąs, Mazurek

Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Jan Mazurek i Maciej Wąsowski omawiają najważniejsze wydarzenia 11. kolejki Ekstraklasy Zapraszamy! 
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Osuszanie przemoczonych ubrań. O mentalności Legii

Dochodzi jedna trzecia ekstraklasowego sezonu. Legia kręci się w ścisłej czołówce zaledwie pół roku po zimowaniu na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a jednak niemała część stołecznego środowiska szepcze, że Koście Runjaiciowi nie wypada ogłaszać wszem i wobec swojego zadowolenia po bezbramkowym remisie z Lechem Poznań w meczu, który najpewniej na wyrost nazywany jest Derbami Polski.  – Popsuliśmy Lechowi święto – mówił niemiecki trener Legii po spotkaniu, w którym jego drużyna […]
03.10.2022
Na zapleczu
03.10.2022

Upadek oblężonej twierdzy. Jerzy Brzęczek nie pomógł Wiśle Kraków

Kibice układają przyśpiewki o jego zwolnieniu. Zarządzający — przynajmniej z jednego z obozów — szukają jego następcy. Współpracownicy krytykują dziennikarza, który wytyka jego błędy. Tak wyglądały ostatnie dni Jerzego Brzęczka w roli trenera Wisły Kraków. Dwa lata temu o tej porze myślał o mistrzostwach Europy. Teraz znalazł się na marginesie w swoim zawodzie. Wrzesień 2021. Jerzy Brzęczek stwierdził, że reprezentacja Polski z nim na ławce wyszłaby z grupy EURO 2020. Maj 2022. […]
03.10.2022
Weszło
03.10.2022

Fortuna zatoczy Kownackiego i Karbownika na mundial?

Za Dawidem Kownackim i Michałem Karbownikiem kolejne udane występy w 2. Bundeslidze. Ich Fortuna Duesseldorf wygrała 4:1 z Arminią Bielefeld, a obaj zanotowali po asyście. Z meczu na mecz forma obu Polaków rośnie, ale czy na tyle, by selekcjoner Czesław Michniewicz przyjrzał im się bliżej? Na mundial do Kataru selekcjoner zabierze 26 zawodników. Czy wśród wybrańców Czesława Michniewicza znajdzie się choć jedno miejsce dla Dawida Kownackiego bądź Michała Karbownika? Jednoznacznej odpowiedzi […]
03.10.2022
Liczba komentarzy: 23
Subscribe
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
puchacz ruchacz
puchacz ruchacz
1 rok temu

i znowu rozczarowanie . tytuł prowokacyjny …

umiesz liczyć – licz na siebie

dusan kuciak
dusan kuciak
1 rok temu

Nie spodziewaliśmy się tego. A czego ?

jesteście lamerami, wszak nic nie może wiecznie trwać,
nawet niebotyczna forma kuciaka – poza tym, nic nie napisaliście,
o tym jak go traktują, co go motywuje, bo mrzonkami nie można się najeść

a ciągle gówno sprzątać z psi chuj , tylko idiota by nadstawiał swoją głowę,
za takie marne grosze

Pdg
Pdg
1 rok temu

Basha i Zukow

Yogi
Yogi
1 rok temu
Reply to  Pdg

Bashę można by jeszcze tu na siłę umieścić bo faktycznie nie przypominam sobie jakiegoś dobrego występu ale Żukowa na pewno bym tu nie dał, w ostatnich meczach był motorem w ofensywie, i pewnie ktoś zaraz wspomni ile strat zrobił w meczu z Lechem i to jest prawda ale mimo wszystko widać że chłop haruje na boisku. Ale to tylko moja opinia

junior
junior
1 rok temu

i jeszcze jedno, abstrahując o samych zawodów
tak ludzku, człowiek to nie maszyna i jeść musi,
a co gorsza starzeje się i rdzewieje !

nie licz jeden z drugim,
że ekstraordynarne występy facet zrobi na paczce popkornu,
albo na kaszce mannie

Anżej
Anżej
1 rok temu

Czy Kuciak zjechał tak żeby wbić na listę z Jędrzejczykiem i Bashkirovem? Nie uważam

Michał
Michał
1 rok temu

Kuciak?! Panowie, naprawdę? Mówię całkowicie subiektywnie, bo z perspektywy kibica Lechii – bez Dusana Lechia miałaby z przynajmniej 4-5 punktów mniej. To już więcej błędów od Kuciaka zrobił Alomerovic – a zagrał w 2 meczach.
Za to Maloca zupełnie zasłużenie. Aż przykro się na niego patrzy.

Papaj
Papaj
1 rok temu

Słusznie autor zauważa że Puchacz ma w nogach więcej minut niż większość z powyższego grona będzie miała przez cały sezon. Wszyscy usprawiedliwiają tym zjazd Modera więc koledze z drużyny też warto to oddać.

Z oceną umiejętności Puchacza mam problem. Przy takich brakach w obronie i jednoczesnym ciągu na bramkę przeciwnika to bardziej wahadłowy, ewentualnie skrzydłowy – na pewno nie obrońca. Ale mówi się że łatwiej jest się nauczyć bronić niż atakować. Przy takim deficycie lewych obrońców – kto wie jak się dalej potoczy jego kariera. Taki Piszczek zaczynał przecież jako napastnik.

Deportivo A'la Wieś
Deportivo A'la Wieś
1 rok temu

Po meczu z Wisłą K. myślałem że Jędrzejczyk potrafi tylko zap***ić przeciwnikowi z łokcia, bo przecież nie wyprzedzić albo odpowiednio się zastawić. Po meczu ze Stalą stwierdzam że jest jeszcze gorzej.

Do rankingu dodalbym tego grubego Fina z młotkiem w nodze co grał kiedyś w Miedzi, potem chyba w Koronie, a teraz w którymś z beniaminków… Tylko jak on się nazywał?

Pejtyr
Pejtyr
1 rok temu

Hehe 11 nominowanych, 3 z zespołu lidera. Czy redaktorzy oglądają tylko Legię?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
1 rok temu

Za szybko żeście z młodego Buksy zrobili gwiazdę. Że 16-latek i bramkę czy dwie strzelił, to już jest kozak. Zresztą podobnie niepotrzebnie pompowano Bidę czy nawet Puchacza. Przykład Kapustki sprzed paru lat, nic nie nauczył.
Zresztą to jest globalny problem piłki w dobie łowienia i wyszukiwania „wonderkidów” i chuchania i dmuchania na nich na każdym kroku.

wolfy
wolfy
1 rok temu

To też, aktualnie Buksa nie nadaje się na grę od pierwszej minuty, to jak gra w 10-tkę. Ale trudno zbudować formę lecząc non stop urazy.

Maciej
Maciej
1 rok temu

Dusan Kuciak w tym zestawieniu to kompletne nieporozumienie i kompromitacja autora tekstu.

Przemek
Przemek
1 rok temu
Reply to  Maciej

czyli co, trener też się nie zna, że woli wystawić Alomerovicia (!!!) niż jego?

wolfy
wolfy
1 rok temu

Z Buksą problemem są nie zawirowania kontraktowe, tylko zdrowotne – łapie strasznie dużo urazów i kontuzji. W tej rundzie miał ich 4-5 i raz się rozchorował. Dlatego nie wyszedł m.in. na Stal Rzeszów gdzie na bank przy stanie 6:0 dostałby 30 minut. Wszedł 16 letni Gruszkowski. Hybala mógł go wystawić dopiero z Lechem, wszedł na 10 mimut i umierał po sprincie. Trudno się w sumie dziwić.
To nie tylko ten sezon, za Stolarczyka opuścił etap sezonu kiedy grał każdy kto miał dwie zdrowe nogi – również kontuzje.

Autor mógłby zadać sobie jakieś absolutne minimum wysiłku żeby zbadać takie sprawy, zwłaszcza że w przypadku młodszego Buksy to nie jest nowy problem.

waldemar
waldemar
1 rok temu

Puchacz ma zjazd od czasu jak zaczął myśleć fujarą.

Goleadorr
Goleadorr
1 rok temu
Reply to  waldemar

Krew nie woda

jacek
jacek
1 rok temu
Reply to  waldemar

nie fujarą a wieniawą….

Criticball
Criticball(@criticball)
1 rok temu

Dla pana Pini Zahavi dobro kogokolwiek, oprócz dobra pana Pini Zahavi nie istnieje.

Criticball
Criticball(@criticball)
1 rok temu

Mam uwagi do jednego staruszka i jednego gówniarza.

Jędrzejczyk, to jak na polską ligę był, jest i będzie (kiedyś tam, we wspomnieniach) Gość.
Nie zmienia to mojej oceny, iż On (celowo wielką literą, bo na te ligę tak wypada) wielokrotnie woził się na jakimś, bliżej dla mnie nie określonym handicapie, który wytworzyli polscy sędziowie: Jędrzejczykowi się błędów nie gwiżdże.
Weszło się teraz do niego przypieprzyło, jak mu żreć przestało (to bardzo charakterystyczne dla Weszło), kiedy to sędzia z Torunia gwizdnął to, co powinien (lubię pana trenera 711 Michniewicza, że nie pierdolił bez sensu, iż karnych dla wroga nie było).
Cóż, bywa celująco, bardzo dobrze, dobrze, dostatecznie i niedostatecznie. Fajny piłkarz, bardzo wartościowy dla ogórkowej, polskiej ligi sie skiepścił. Ot, życie…

Puchacz.
To jest temat (z całym szacunkiem, który wyeksponowałem powyżej, Jędrzejczyk to już zamierzchły temat).
To jest, moim zdaniem, człowiek, który ma to coś, tę iskrę, która pozwala mu pójść na bezczela pomiędzy trzech obrońców topowego klubu na poziomie europejskim (niczem niegdyś Robert Gadocha). Co poniektórzy twierdzą, iż on w głowie ma niewiele, mimo talentu i umiejętności. Nie znam go, więc nie wiem, czy to złośliwość, czy fakty. Dla mnie on jest potencjalnie lepszy, niż Jóźwiak, Karbownik i Moder. Ten sezon był wyjątkowo męczący dla młodych, więc wniosków bym z niego nie wyciągał, zbyt dramatycznych, zarówno w stosunku do Modera, jak i Puchacza.
Po Nowym Roku się przekonamy, czy Puchacz będzie desygnatem zjazdu, czy też, może piłkarzem reprezentacyjnym na lata.

To zależy wyłącznie od niego, a nie od ocen Weszło, tak, jak kiedyś coś zależało od determinacji młodego, zdolnego wychowanka Partyzanta Leszno, na ławie w Zniczu Pruszków…

Piotrus
Piotrus
1 rok temu

Patrząc na ten „ranking” to każdego by można było wsadzić np. Boruc, K. Kamiński, Rzezniczak, R. Wolski, itd, itp. Mocno to wszystko naciągane z Puchaczem czy Wszołkiem.

Cpt. Qabura
Cpt. Qabura
1 rok temu

Przecież wielu z tych kopaczy do profesjonalnego piłkarza ma daleko albo jak bardzo, bardzo wielu im podobnych mieli udaną rundę.
Czy taki Puchacz, Buksa czy Bida to byli gwaranci jakości czy po prostu w Eklapowym szambie się troszkę wybili by potem wrócić na normalny poziom?

Jędza od 3 sezonów uprawia (coraz większy) kabaret. Niestety dzięki Leśnodorskiemu Legia musi dziada utrzymywać.

jenli
jenli
1 rok temu

Cibicki do hejtparku! albo chociaż jakiś wywiad?