post Avatar

Opublikowane 29.10.2019 11:28 przez

redakcja

19 lipca, godzina 18:00, Gdynia. Arka wraz z Jagiellonią otwierają sezon 19/20 PKO Bank Polski Ekstraklasy. O 18:05 mamy pierwszą bramkę i klasyczne wejście smoka, bowiem gola po raptem kilkuset sekundach swojego ligowego debiutu strzelił młodzieżowiec Bartosz Bida.

Późniejszymi meczami w Jagiellonii potwierdził, że trafienie nie było przypadkiem i dziś skrzydłowy z talii Ireneusza Mamrota może liczyć również na powołania do młodzieżówki Czesława Michniewicza, a przecież Bartosz Bida to rocznik 2001 i wspólnie z Mateuszem Boguszem jest najmłodszy w zespole. Dla Bidy to jednak nie pierwszyzna: Michał Probierz zapraszał go na treningi seniorów już gdy wychowanek Stali Rzeszów miał… piętnaście lat. 

Bartosz pochodzi z Podkarpacia, a dokładnie z Wysokiej Głogowskiej, podrzeszowskiej miejscowości.

– Wysoka Głogowska ma około trzy tysiące mieszkańców. Ze cztery sklepy, kościół, jedna szkoła, remiza. Jestem zadowolony, że stąd pochodzę. Miejski hałas nie jest dla mnie, lubię spokój. W wakacje też wracam do domu, lubię spotykać się ze starymi znajomymi – opowiada Bartek.

Na futbol był skazany. Jego dom tętnił piłkarską atmosferą, był też pełen wsparcia i zrozumienia dla futbolowych ambicji.

To nie ode mnie wyszedł pomysł, żebym grał w piłkę, to starszy brat Mateusz chciał chodzić na treningi. Miałem wtedy cztery lata, nie za wiele do roboty i też poszedłem na trening. Zaczynałem w roczniku 1997 Stali Rzeszów. Miałem kilka latek, nie ogarniałem co się w ogóle dzieje, raczej biegałem za piłką. Gdy wracaliśmy do domu, z bratem graliśmy kolejne sparingi – miałem bramkę na podwórku, z pół kilometra dalej było też większe boisko. Zawsze było z kim pograć, bo tata też grał w piłkę w miejscowym Orle Wysoka Głogowska. Mały byłem, gdy grał, ale pamiętam, że był zawsze szybki. Z kolei mama mnie woziła na treningi. Czasem ja nie chciałem, a ona mnie motywowała. Pracuje w szpitalu, nie miała więc za wiele czasu, nie raz była po dyżurze, a wiozła mnie, za co bardzo jej dziękuję – opowiada Bida.

Dzisiaj rodzina to wierni kibice, ale też nie szczędzi uwag, w czym celuje zwłaszcza starszy brat, już były piłkarz.

– Brat występował na obronie. Miał epizod w czwartej lidze, ale potem poszedł do wojska i zakończył przygodę. Dzisiaj obaj z tatą to moi najwięksi kibice – tata raczej mówi c obyło pozytywnie, brat jest merytorycznym krytykiem. Pierwszy mi powie co było nie tak. 

Co ciekawe, Bartosz, dziś jeden z najbardziej utalentowanych polskich skrzydłowych młodego pokolenia, zaczynał jako stoper i w takiej roli chciała go Legia Warszawa. Dziś sam zastanawia się gdzie byłaby jego kariera, gdyby nie trenerzy, którzy zauważyli u niego potencjał na zupełnie inną pozycję.

– Najważniejszym momentem w Stali było dla mnie, gdy trafiłem pod skrzydła trenerów Adama Domaradzkiego i Katarzyny Wis. Oni przestawili mnie z pozycji środkowego obrońcy na napastnika. Zaczynałem co prawda jako napastnik w roczniku 1998, ale szwendałem się po boisku wszędzie i nigdzie, więc później, w roczniku 2001, trener przestawił mnie na stopera. Byłem silny, szybki, spędziłem tu ze 2-3 lata. Nawet byłem na testach w Legii jako obrońca, przyjęli mnie, zostałem wpisany do dziennika klasowego, ale moja mama nie zgodziła się, żebym w tak młodym wieku jechał do dużego miasta. Argumentowała, żebym poczekał rok, dwa. Z perspektywy miała rację, na wszystko przyjdzie czas. Myślę, że jakby było trzeba, na obronie dałbym radę, choć dziś nie mam już tak dobrych warunków fizycznych jak kiedyś.

Bartka specjalnością jest gra jeden na jeden. To, że dzisiaj kiwka nie sprawia mu problemu, nie wzięło się z powietrza, ale również – mówiąc bez ogródek – z często egoistycznej gry w juniorach.

Nie byłem zwolennikiem podań. W lidze podkarpackiej grałem na pozycji napastnika i w jednym sezonie strzeliłem ponad sto bramek. Jak dostawałem piłkę, to musiałem skończyć strzałem albo stratą. Trener Wojciech Kobeszko, który prowadził mnie w młodszych rocznikach Jagiellonii, a teraz prowadzi rezerwy Jagi, zwracał mi uwagę: futbol to gra zespołowa, sam meczu nie wygram. Ale zarazem mogłem grać indywidualnie, nie hamował mojego rozwoju, nie chciał zabijać tego luzu, który mam z piłką. Co nie zmienia faktu, że na początku nie przepadano za mną, w niektórych meczach chłopaki liczyli mi zagrania: był taki mecz, gdzie strzeliłem siedem bramek, a zrobiłem tylko cztery podania.

Wojciech Kobeszko: – Bartek przyjechał na testy na kilka dni. Od pierwszego treningu wiedzieliśmy, że ma ponadprzeciętne umiejętności i bardzo go chcemy u siebie. Czasami rzeczywiście częściej próbował indywidualnie niż podawał, ale był w tym dobry, więc nie hamowaliśmy jego rozwoju. Zawsze był indywidualistą, aczkolwiek dziś potrafi dostrzec partnera na boisku, cały czas rozwija się też w tym elemencie.

Z trenerem Kobeszką mocno pracowali też nad aspektami mentalnymi.

Zdarzały mu się frustracje. W każdym meczu chciał strzelać bramki, więc gdy mu się nie udawało, był zły. Trzeba było go uspokajać, zwracać mu uwagę, żeby dostrzegł też inne rzeczy: wygraliśmy, inni z jego podań strzelili. Jemu zawsze było mało, należy to chwalić. Nie było z nim problemów wychowawczych, to chłopak skromny do dzisiaj. Często z nim na ten temat rozmawiam i proszę go, by nie odlatywał – dodaje białostocki szkoleniowiec.

– Trener Kobeszko to w Białymstoku jedna z najważniejszych postaci dla mnie. Wszyscy się śmiali, że jestem jego synkiem, gdzieś zawsze brał mnie pod rękę i tłumaczył co zrobiłem źle, co dobrze. Pokazywał mi też swoje gole – był dość niski, a świetnie grał głową, też chciałbym się w tym elemencie poprawić – zaznacza Bartek.

Jego talent nie wystrzelił przed chwilą, był widoczny gołym okiem. Do tego stopnia, że gdy Bartek był jeszcze w gimnazjum, już mógł liczyć na zaproszenia od trenera Probierza.

Gdy miałem piętnaście lat dostałem pierwsze zaproszenie na treningi seniorów Jagiellonii Białystok. Potrenowałem, a potem trener Probierz zaprosił mnie na obóz zimowy do Turcji. Ucieszyłem się, ale wróciłem do internatu i przypomniałem sobie, że nie mam paszportu. Z obozu nic nie wyszło, ale i tak jestem zadowolony, że w tak młodym wieku doświadczyłem treningu w takiej drużynie. Dziś paszport zawsze mam gotowy.

Rok temu Bartek poszedł na wypożyczenie do Wigier Suwałki. W pierwszej lidze poznał smak seniorskiej piłki i fizycznej walki na całego. Przyznaje, że to był ważny rok, bo zrozumiał jaka przepaść jest między grą juniorów a seniorów – o ile mniej jest czasu na reakcję, o ile twardsza jest gra. Wypadł obiecująco, strzelając pięć bramek i dołączył do pierwszej Jagi.

– Sympatycznie zostałem przyjęty przez pierwszą drużynę, choć niektórzy są ode mnie dwa razy starsi. Pamiętam swój chrzest – pytania o Jagiellonię. Nie wiedziałem jak się nazywa… córka trenera Mamrota. Dzisiaj już wiem.

Nie mógł się jednak spodziewać, że na otwarcie sezonu dostanie tak wielką szansę, od razu występując w pierwszej jedenastce. To był debiut marzeń.

– Do ostatniego dnia przed meczem nie wiedziałem czy wystąpię. Gdy na odprawie przedmeczowej dowiedziałem się, że wyjdę w pierwszym składzie, poczułem presję. Wziął mnie na bok Kuba Wójcicki i powiedział: „Bartek, spokojnie. To to samo co na treningach, nic trudniejszego nie będzie. Wyjdź na luzie i pokaż co potrafisz”. Na pewno mi to pomagało, a bramka w szóstej minucie była takim momentem, kiedy ciśnienie spłynęło, łapie się wtedy ten potrzebny piłkarski luz.

Trener Mamrot zauważa postępy młodego zawodnika, nie zapominając o tym, że to gracz, który ma bardzo wiele nauki przed sobą.

 – Bartek gra bez kompleksów. Mimo młodego wieku nie kalkuluje na boisku, jeśli ma okazję jeden na jeden, to próbuje, jest przy tym zdecydowany i skuteczny. Spójrzmy jakie ma liczby na tym etapie rozgrywek w pierwszym swoim sezonie w Ekstraklasie – na pewno cieszą, bo wielokrotnie pracowałem z zawodnikami bardziej doświadczonymi, którzy taki liczby mieli po całym sezonie grając na takiej pozycji. Oczywiście ma pewne elementy do poprawy, czy lewa noga, czy uderzenie głową – musi pracować cały czas. Natomiast już widać chociażby duży postęp jeśli chodzi o jego przygotowanie taktyczne. Zmieniliśmy mu pozycję, wcześniej był dziewiątką, dziś gra jako skrzydłowy, ma trochę inne zadania, tu też czuje się już lepiej. Żałujemy, że w momencie, kiedy był w świetnej formie, dopadło go mocne przeziębienie. Kuracja antybiotykowa odbiła się na nim, ale już wraca do formy i na pewno będziemy mieli już za chwilę z niego dużo korzyści – zauważa trener Jagiellonii Białystok.

– Na początku trudno mi się było odnaleźć taktycznie na nowej pozycji, ale sam czuję, że wygląda to dziś dużo lepiej. Czuję się pewnie, mam więcej miejsca i częściej piłkę, więc jest dużo okazji by wchodzić w pojedynki jeden na jeden – mówi osiemnastoletni skrzydłowy.

Jeśli w takim wieku grasz w Jagiellonii, strzelasz bramki w lidze, to trudno nie wierzyć, że kiedyś rozwinie się tak, by zagrać dla pierwszej kadry. Z grą z orzełkiem na piersi Bida jest zaznajomiony, występował dla kilku roczników.

– Pierwsze powołanie do juniorskiej reprezentacji było troszkę stresem. Zastanawiałem się: co inni potrafią? Czy będę odstawał? Grałem wtedy z Jagiellonią w lidze podlaskiej, nie było tu za wiele mocnych zespołów, więc nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Usłyszeć pierwszy raz Mazurek Dąbrowskiego mając na sobie koszulkę z orłem na piersi… to na pewno wielka duma, stres niby jest, ale już wtedy troszkę puszcza, przede wszystkim jest fajne uczucie.

Tego lata, jeszcze przed ligowym debiutem, był w orbicie zainteresowań trenera Jacka Magiery na mundial U20.

– Od trenera Jacka Magiery dostałem książkę „Szczęście czy fart” i jak do tej pory to książka, która miała na mnie największy wpływ. Głowna refleksja jest taka, że jeśli sami sobie nie zapracujemy na coś, nie stworzymy odpowiednich warunków, to nie osiągniemy danego celu. Nie pójdziemy dalej. Staram się stosować to w praktyce, zostawać po treningach, robić więcej.

Dziś należy do zespołu Czesława Michniewicza, gdzie wspólnie z Mateuszem Boguszem jest najmłodszy w zespole. Przypomnijmy, że za kolegów ma nawet trzy lata starszych zawodników, a jednak w tych eliminacjach zagrał już w trzech meczach, walnie przyczyniając się do dobrego początku Polaków.

– Na reprezentacji trenera Michniewicza starsze chłopaki fajnie mnie przyjęły. Są tu tacy, którzy grają w niej już dłużej, dbają o atmosferę. Mnie pod skrzydła wziął Patryk Klimala, pojechaliśmy razem z Jagiellonii, a on znał większość chłopaków, więc zadbał o to, bym się zaaklimatyzował.

Bartosz Bida ma wszystko, by zrobić dużą karierę –  nie ukrywajmy, w Polsce skrzydłowych, którzy nie boją się kiwać, nie ma za wielu. Częściej bazujemy tylko na szybkościowcach, ale z przebojową kiwką gorzej. Bida jest nadzieją, że w nim będziemy mieli zawodnika, który umie zrobić różnicę jeden na jeden, a przy tym charakternego i walecznego, nie mniej trzeba dać mu czas: ma przecież dopiero osiemnaście lat, musi być wprowadzany z głową.

ADAM ZOSZAK I LESZEK MILEWSKI

 

Opublikowane 29.10.2019 11:28 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
13.08.2020

Niewiarygodne, ale prawdziwe. Choupo-Moting po prostu zamknął grę!

Już w przypadku Ajaksu Amsterdam, już przy pamiętnym zwycięstwie Ole Gunnara Solskjaera nad PSG, już przy słynnej remontadzie z udziałem Barcelony mieliśmy podejrzenia, że Liga Mistrzów to bardziej wrestling niż piłka nożna. Wiecie, gdzieś za kotarą siedzi sztab najlepszych światowych scenarzystów, którzy wymyślają wspólnie kolejne sezony tej baśniowej epopei. Dziś otrzymaliśmy namacalny dowód.  Wyczyn Erika […]
13.08.2020
Weszło
12.08.2020

Minuty od spełnienia marzeń. PSG odkuło się po latach frajerskich porażek

Czasami trochę wyolbrzymiamy mówiąc, że ktoś był o krok od sukcesu. Że niewiele brakowało, żeby spełnił marzenia. Ale w przypadku meczu Atalanty Bergamo z PSG nie ma mowy o przesadzie. Włosi byli o kilka chwil od historycznego wyczynu, półfinału Ligi Mistrzów. Od zostania jednym z czterech najlepszych zespołów w Europie, drużynę Gian Piero Gasperiniego dzieliło […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Rivaldinho w Cracovii. Za nazwisko roboty nie dostał, grać umie

Syn Maradony robił karierę w znanej i lubianej Puteolanie. Stephan Beckenbauer zaliczył w Bundeslidze tylko epizod. Jasne, jest Paolo Maldini, który osiągnął więcej od ojca. Ale jest i Christian Maldini, który odbił się od starego dobrego Hamrun Spartans. Jak to jest z tymi synami sławnych piłkarzy, przekonamy się też w najbliższym sezonie Ekstraklasy – do […]
12.08.2020
Blogi i felietony
12.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie doniesienia z początku okresu przygotowawczego, nie przypadek wykrycia zakażonego w Wiśle Płock czy Lechii Gdańsk, ale dopiero odwołany mecz superpucharowy sprawił, że polskie środowisko piłkarskie wreszcie obudziło się z letniego snu. Wydawało się, że koronawirus nas nie dotyczy, bo przecież zagraliśmy końcówkę ubiegłego sezonu, ba, nawet finał Pucharu Polski, wiele meczów z udziałem kilkutysięcznych […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Jeszcze mocniejsi niż w Lublinie, ale czy to wystarczy?

Długi to był marsz, momentami bardzo trudny, zamieniający się wręcz w czołganie. Cracovia po swoje pierwsze trofeum od lat czterdziestych, Janusz Filipiak po swój pierwszy piłkarski triumf, Michał Probierz po pierwszy puchar po odejściu z Jagiellonii… W Lublinie, po końcowym gwizdku starcia z Lechią Gdańsk, zakończyło się jednocześnie kilka niechlubnych serii. Czy Cracovia uskrzydlona pierwszym […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Wisła podtrzymuje tradycję i bierze napastnika, który nie strzela goli

Cillian Sheridan, Grzegorz Kuświk, Karol Angielski, Oskar Zawada, Kamil Biliński, Mateusz Piątkowski, Mikołaj Lebedyński. To nie wyliczanka spod znaku „wymień niepasujący element”, bo tu wszystkie elementy pasują. Wspólny mianownik tych siedmiu piłkarzy? Grali w Wiśle Płock i strzelali niewiele goli. W ciągu trzech sezonów zdobyli łącznie 22 bramki. Tak, tak – siedmiu gości, trzy sezony, […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Ronaldinho, Weah, Jay-Jay Okocha. Kozacy PSG sprzed ery szejków

Napędzane kasą szejków Paris Saint-Germain nie jest najbardziej lubianą ekipą w Europie. Owszem, mają takich grajków, że potrafią zachwycić, ale choćby przy okazji dzisiejszego meczu z Atalantą wydaje nam się, że zdecydowanie więcej osób trzyma kciuki za niespodziankę, za awans dzielnej włoskiej bandy. PSG wypomina się kolejne wpadki i nazywa królami własnego podwórka. Ale przed […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Sezon prawie idealny. Na co jeszcze stać Atalantę?

– Jeśli wygramy Ligę Mistrzów, zrobię naszym kibicom pizzę. Nie jedną, a tysiąc! – zapowiedział Gian Piero Gasperini przed decydującym turniejem w Lizbonie. Ostatni włoski przedstawiciel na najważniejszej scenie na Starym Kontynencie nie cofnie się przed niczym. Atalanta Bergamo ma za sobą sezon prawie idealny – oczywiście jak na swoje możliwości. Miażdżyła kolejnych rywali. Zdobyła […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Koronawirus w Barcelonie. Mecz z Bayernem niezagrożony

Przedwczoraj dwa zarażenia w Atletico Madryt, wczoraj osoba mająca dostęp do centrum treningowego PSG, dziś piłkarz FC Barcelony. Tak, także i w „Dumie Katalonii” jeden z zawodników usłyszał, że ma pozytywny wynik testu na koronawirusa. Uspokajamy – prawdopodobnie nie będzie to miało jednak żadnego wpływu na piątkowe spotkanie z Bayernem. Mecz w tej chwili nie […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Niezgoda wygrywa turniej w izolacji

Pamiętacie pomysł Rakowa Częstochowa, który zaproponował dokończenie ligi w izolacji? Sceptycy twierdzili, że w Częstochowie upadli na głowę. Ci z nieco większą wyobraźnią myśleli: może i ciekawa idea, ale niemożliwa. Otóż możliwa. Zrealizowano ją w MLS. Z komplikacjami, ale zrealizowano. Dzięki temu Jarosław Niezgoda sięgnął po swoje pierwsze trofeum za oceanem.  Dziś w nocy Polak […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Przerwane sny o dominacji Premier League. Biją ich nie tylko Hiszpanie, ale i Niemcy

Gdy w zeszłym sezonie cztery kluby Premier League dotarły do ćwierćfinału Champions League, a w finale zagrały dwie angielskie ekipy, mówiło się, że nadchodzą wielkie czasy dla wyspiarskiego futbolu. Gigantyczny przemysł napędzany pieniędzmi z praw telewizyjnych miał zabetonować najważniejsze fazy Ligi Mistrzów. Nie minął jednak rok i wróciliśmy do statusu quo z poprzednich lat – […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Andrea Pirlo, czyli zagadka dla analityków. Co wiemy o nowym trenerze Juventusu?

– Andrea Pirlo jako trener? Jedną rzecz wiemy na pewno. W garniturze i pod krawatem będzie wyglądał świetnie – tak „Il Foglio”, w nieco szyderczy sposób, recenzuje powierzenie mistrzowi świata z 2006 roku sterów Juventusu. Szyderczo, ale zarazem szczerze. Bo co można powiedzieć o trenerze, którzy jeszcze nigdy nikogo nie trenował? Który nie zastosował ani […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Champions League?

No i nadszedł dzień, w którym widać już metę kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Siedem meczów w Lizbonie i będzie po sprawie – w wyjątkowych okolicznościach ktoś dopisze sobie do CV spore osiągnięcie. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was quiz piłkarski. Zadanie polega na wymienieniu podstawowych jedenastek zwycięzców ostatnich dziesięciu finałów Champions League.  Łatwe? No to […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

PRASA. Chaos z badaniami, ale wkrótce mają być wytyczne na wzór UEFA

Środowa prasa to ciąg dalszy zamieszania związanego z tym, jak kluby mają się badać przed nowym sezonem, zapowiedź meczu PSG z Atalantą, echa postawy Wisły Kraków ws. podziału pieniędzy z praw transmisyjnych, Waldemar Sobota mówiący o swoim powrocie i Dawid Janczyk kolejny raz próbujący wrócić na dłużej do grania.  PRZEGLĄD SPORTOWY Zespół Medyczny PZPN przyznaje, […]
12.08.2020
Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020