Możecie się nie zgadzać, możecie protestować, możecie nas nawet wyśmiać. Przyjmiemy to godnie i z pokorą, ale zdania nie zmienimy. Za nami – uwaga, uwaga – udana jesień w Ekstraklasie. A tak, zapomnijcie na chwilę o tych wszystkich paździerzach, o tych meczach bez celnego strzału, o tych piłkarskich jajcach, gdy „chłop się wywrócił na piłce, no nie wytrzymam”. Pamiętajmy wszyscy, z jakiego poziomu niepewności i sceptycyzmu startowaliśmy, jakie nastroje towarzyszyły nam, gdy w Pogoni wykryto jakieś trzydzieści zakażeń koronawirusem. I w takim nastroju usiądźmy do przyjemnych wspominek z ostatnich miesięcy – wybraliśmy dziesięć oczarowań, które sprawiły, że ligę oglądało się miło.

Oczarowania jesieni w Ekstraklasie. Nie tylko piłkarze!

Nie tworzyliśmy rankingu. Jak w końcu zestawić Kacpra Kozłowskiego z Leszkiem Ojrzyńskim? Wybraliśmy za to okrągłą dyszkę, która sprawiła, że liga była naprawdę znośna. Albo przynajmniej: znośna bywała. Kolejność nieistotna, może poza punktem pierwszym.

PO PROSTU: PRZETRWALIŚMY

Zaczynamy od „matki wszystkich oczarowań”. Nie byłoby dryblingów Kacpra Kozłowskiego i nie byłoby spektakularnego powrotu do pracy Leszka Ojrzyńskiego, gdyby nie ogromna determinacja całego środowiska piłkarskiego, by grać mecze, niezależnie od sytuacji pandemicznej. Udało się rozegrać w tym roku 248 spotkań Ekstraklasy, dokładnie tyle, ile było ich zaplanowanych. A przecież po drodze mieliśmy dwie (właściwie już chyba dwie i pół) fale koronawirusa. Po drodze minęliśmy się z dwoma lockdownami, na trasie były przeszkody organizacyjne, finansowe, wreszcie czysto zdrowotne.

A jednak, udało się. Środowisko piłkarskie oczywiście zdążyło się pięćset razy pokłócić. Karczemne awantury wybuchały równie często, jak w czasie „pozapandemicznym”. Ale gdy już skończyły się wszystkie szarpaniny o to, kto ma płacić za testy i co zrobić w przypadku osiemnastu zarażeń w drużynie – wszyscy spięli się i doprowadzili ligę do szczęśliwego końca. Gdy przypomnimy sobie nasze kwietniowe nastroje, gdy przypomnimy sobie jak zakończyły się sezony w ligach francuskich chociażby… Doceniamy to, co mamy u siebie. Ba, możemy z całą odpowiedzialnością użyć mocnych słów.

Jesteśmy oczarowani tym, jak zgrabnie udało nam się przejść przez 2020 rok. To ani przez moment nie było oczywiste. To ani przez moment nie było łatwe.

KAROL NIEMCZYCKI

Teraz przechodzimy już z czystym sumieniem do piłkarzy, zjawisk, trenerów i całej czysto piłkarskiej warstwy. Wypadałoby zacząć od bramki i tutaj mamy jeden jasny typ. Karol Niemczycki jako oczarowanie pasuje z trzech powodów:

  • to nie był ruch, który z miejsca uznalibyśmy za hitowy transfer, Niemczycki przychodził z Puszczy Niepołomice, jako talenciak, ale jednak – tylko z pierwszej ligi.
  • Cracovia jest klubem z ambicjami i aspiracjami, celującym w kolejne trofea. W teorii wyróżnić się na tle zespołu walczącego o utrzymanie byłoby zdecydowanie prościej.
  • Niemczycki był bezsprzecznie najlepszy w Cracovii, a jeszcze w dodatku uratował ją od problemów z obsadą pozycji młodzieżowca.

Nie ma tu za wiele pola do dyskusji – za Niemczyckim przemawiają tzw. aspekty wizualne, bo jego interwencje mogliśmy sobie utrwalać właściwie co kolejkę w skrótach meczów. Według naszych statystyk obronił 53 strzały – najwięcej w lidze i wcale nie umniejsza mu fakt, że spora część konkurentów zagrała mniej minut. W końcu Chudy czy Stipica też grali od deski do deski. Trzecia sprawa – średnia naszych not. 5,29 to drugi wynik w Cracovii, lepiej wypadł tylko Siplak, ale nie-taki-znowu-stary Słowak wystąpił w mniejszej liczbie spotkań, no i łatwiej mu było o podbicie oceny asystą czy golem.

A poza tym – spójrzmy na nazwiska młodzieżowców w Cracovii. Gut. Pik. Zaucha. Kapek. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić Cracovię, która nie posiada między słupkami młodego polskiego bramkarza „z fachem w ręku”? Nie do końca.

Zastanawiamy się jedynie – może na tle tych wszystkich afer, aferek i skandali przy Kałuży, imponowała nam i oczarowała nas zwyczajna solidność Niemczyckiego? Tak też może być, ale to nie wina Niemczyckiego, że tło dla niego robią gra Rivaldinho i artykuły o Jablonskym.

LESZEK OJRZYŃSKI

Pan trener Leszek Ojrzyński. Nie będziemy udawać, że jesteśmy w pełni obiektywni, bo nie jesteśmy. Chyba nikt zresztą nie jest. Leszek Ojrzyński jest zbyt poczciwym, zbyt porządnym, a przy tym zbyt mocno doświadczonym przez los człowiekiem, by mu nie kibicować. Ale jeśli ktoś sądził, że wracając do ligi wniesie tylko obrazki z całowaniem różańca czy imponującą energię, którą kipiał od pierwszego dnia pracy w Stali Mielec, mocno się pomylił.

Bo Ojrzyński wniósł po prostu ogromną jakość.

Z ekipy, która wyglądała jakby awans do Ekstraklasy znalazła w paczce chipsów, ekspresowo zrobił skład na urwanie punktów murowanym faworytom. Z Lechem u siebie można było nawet pokusić się o zwycięstwo, z Legią na wyjeździe udało się już wywieźć trzy punkty. To ostatnie musi mocno wybrzmieć, bo Legia z drużynami z miejsc 8-16 zagrała osiem meczów, wygrała sześć, dość pechowo zremisowała z Piastem i wreszcie przegrała ze Stalą.

Już to musi robić wrażenie, ale uwagę przykuwa po prostu sznyt Ojrzyńskiego.

Zachwycamy się, że Liverpool ma własnego trenera od opracowywania strategii wyrzutu z autu, ale pan trener Ojrzyński ma to przecież w małym palcu od lat. Ustawienie się piątką obrońców na Lecha Poznań to jedna sprawa, ale płynna zmiana systemu, gdy okazało się, że poznaniacy są do skaleczenia to osobny rozdział. Gdyby ktoś chciał robić jakieś zarzuty wobec Ojrzyńskiego, to ten od razu wybijał z ręki argumenty. Siermiężny futbol? Panie, mój skrzydłowy prawie strzelił gola krzyżakiem. Zresztą, cały czas gra Grzegorz Tomasiewicz, człowiek o napoleońskim wzroście. To nie jest laga na bałagan i potrójne zasieki z tyłu – widać to było zwłaszcza przeciw Lechowi, gdy Kolejorz momentami mógł się czuć zepchnięty do narożnika.

Ojrzyński nie przywiązuje się do nazwisk, pozycji w klubie, ba, nawet Forsella trzyma na ławce, choć rozsądek podpowiadał, że bite przez niego stałe fragmenty będą główną bronią Stali w wydaniu tego trenera. Kurczę, doszło do tego, że czekamy niecierpliwie na kolejne batalie mielczan w Ekstraklasie. Gdyby ktoś nam to oznajmił półtora miesiąca temu, pewnie byśmy nie uwierzyli. Tak jak w zwycięstwo Stali przy Łazienkowskiej, urwanie punktów Lechowi, pewne ogranie Jagiellonii, 8 punktów w 5 meczach.

BARTOSZ KIELIBA

Kolejna mocna historia życiowa i kolejne oczarowanie czysto piłkarskie. O tym, co spotkało Bartosz Kielibę możecie przeczytać w obszernym wywiadzie na Weszło, o tym jak idzie walka z chorobą jego córki – na blogu rodziny, gdzie znajdziecie również informacje jak można pomóc.

Ale Kieliba i Warta Poznań to nie tylko piękna historia o tym, jak przejść od III ligi do Ekstraklasy, o tym jak wstać w momencie, gdy w klubie nie ma za co opłacić bieżących rachunków. To przede wszystkim kawał solidnego rzemiosła futbolowego i to właśnie na nim chcielibyśmy się skupić. Bo Kieliba trochę symbolizuje całą drużynę, a szerzej pewnie i cały klub ze stolicy Wielkopolski.

Czego bowiem się spodziewaliśmy? Spodziewaliśmy się, że będziemy odmieniać przez wszystkie przypadki słowo „sympatyczny”, że znajdziemy osiemdziesiąt różnych synonimów dla słów „urocza opowieść”, ale finalnie trzeba będzie też przyznać: piłkarsko nie pasują do Ekstraklasy. Tymczasem Warta Poznań wyglądała najsolidniej spośród beniaminków, praktycznie nie notowała jakichś spektakularnych wtop, nawet jeśli przegrywała, to jednak po twardej walce, często też golach straconych w końcówce, gdy wąziutka kadra nie radziła sobie fizycznie.

Tyle, ile oni mieli po drodze zakrętów…

Fot.Newspix

Chyba nikt w lidze tyle nie miał. Odstają finansowo, permanentnie grają poza domem, przez chwilę nie mieli nawet kogo wpuścić na boisko z ławki, bo połowa składu wylądowała pod kwarantanna. A mimo to uciułali tyle punktów, by z jednej strony dość spokojnie patrzeć za siebie, a z drugiej – trzymać niewielki dystans do Wisły Kraków, Wisły Płock czy Piasta Gliwice. Zasługi Kieliby? Szefował defensywie, która była najmocniejszym punktem Warty. 19 straconych goli to naprawdę przyzwoity wynik na tle rywali. Inni beniaminkowie? Stal 28 goli, Podbeskidzie rekordowe 38. Inne poznańskie drużyny? Lech 22 stracone bramki. Jeśli jest problem, to w przodzie, gdzie Warta ma najgorszy wynik w lidze obok „Górali”.

A nawet i z przodu Kieliba ma przecież swoje zasługi, choćby w postaci bramki z Wisłą Płock. Przede wszystkim jednak – to bardzo solidny stoper, który spokojnie łapałby się do większości drużyn w stawce. Debiutował jeszcze w III lidze, już po awansie do I ligi nie był pewny, czy będzie w stanie regularnie dawać jakość. Tymczasem nie tylko poprowadził Wartę do Ekstraklasy, ale teraz też jest na dobrej drodze, by zaprowadzić ją do utrzymania.

DEFENSYWA POGONI SZCZECIN

Mieliśmy postawić na Dante Stipicę, mieliśmy postawić na Benedikta Zecha, ale ostatecznie uznaliśmy, że na wyróżnienie zasługuje cała defensywa Pogoni Szczecin. A może nawet jeszcze szerzej – cała gra defensywna Pogoni, bo przecież aktywnie uczestniczą w niej nawet skrzydłowi, o dwójce środkowych pomocników nie wspominając. To po prostu ma ręce i nogi, a co wierniejsi fani Ośmiornicy Stipicy mogliby dodać – to ma osiem rąk i nogi.

Efekty widać w tabeli, gdzie Pogoń rzutem na taśmę wbiła się na podium z zaledwie punktem straty do lidera. Ale widać to przede wszystkim w statystykach dotyczących bramek. Osiem straconych w 14 meczach – wynik po prostu doskonały. Szczególnie, jeśli uwzględnimy okoliczności – między innymi miesięczną przerwę „koronawirusową” i późniejszy powolny powrót do pełni sił. Ciekawostka – połowę bramek Pogoń straciła w pierwszych trzech kolejkach. W ostatnich dziesięciu spotkaniach Portowcy dali sobie wbić cztery gole. Od połowy września 8 czystych kont w 11 rozegranych meczach.

Defensywne oczarowanie rundy, bez kontrowersji.

ODGRUZOWANIE LEGII WARSZAWA

Kryzys Legii Warszawa trwał do połowy października, ale w tym czasie zdołał poczynić prawdziwe spustoszenie w klubie. W lidze – wiadomo, dwie porażki, ale głównie dlatego, że z uwagi na koronawirusa i europejskie puchary część spotkań przełożono. Gorzej, że eliminacji do Ligi Mistrzów i Ligi Europy nie udało się przełożyć – Legia stylowo wtopiła z Omonią, a potem poprawiła jeszcze Karabachem. To były już pierwsze dni pracy Czesława Michniewicza, a kryzys zamiast się cofać, właściwie się pogłębił – bo doszła jeszcze porażka w Superpucharze z Cracovią.

Ustalmy: to nie tak, że Legia była wówczas typowana do spadku. Chyba wszyscy byli świadomi, że klub musi wrócić na właściwe tory, bo zwyczajnie ma zbyt dużo czysto piłkarskiej jakości, by wiecznie wyłapywać oklepy od Jagiellonii czy Górników.

Natomiast sposób, w jaki stołeczny zespół się odrodził, zasługuje na wszelkie pochwały. 8 zwycięstw (w tym w Pucharze Polski), 2 remisy i tylko jedna porażka ze Stalą Mielec na pożegnanie ligi. Finisz godny lidera rundy jesiennej, finisz, który nie tylko daje punkt przewagi nad Rakowem i Pogonią Szczecin, ale przede wszystkim aż 6 punktów nad całą grupą pościgową. Jest zdecydowanie za wcześnie, by pisać, że w walce o tytuł liczą się trzy drużyny. Ale możemy już chyba napisać, że Legii będzie bardzo ciężko wypaść poza podium, a jednego poważnego rywala legioniści już właściwie definitywnie zostawili za sobą – bo naprawdę trudno sobie wyobrazić, by Lech skończył ligę wyżej niż podopieczni Czesława Michniewicza.

Natomiast wyniki to jest tylko fragment rzeczywistości, który oderwany od gry nie robiłby aż tak wielkiego wrażenia.

Tymczasem w stolicy zgadza się nie tylko miejsce w tabeli, nie tylko średnia zdobywanych punktów na mecz, ale też po prostu postawa poszczególnych piłkarzy. Odrodził się w ostatniej chwili Andre Martins. Coraz lepiej wyglądał Bartosz Kapustka, który już teraz jest pewnie jednym z najmocniejszych pomocników w lidze, a ma jeszcze sporo niewykorzystanego potencjału. Doskonale odnalazł się Josip Juranović, który z różnych względów nie był w stanie pomagać Legii od pierwszego dnia swojego pobytu w Warszawie. Tomas Pekhart robi to, co robił od zawsze – staje na drodze piłki w taki sposób, że ma już 13 goli na koncie.

A przecież to nie jest tak, że z Karabachem grali zupełnie inni ludzie. Nie. Tutaj po prostu poprzez ciężką pracę i taktyczne korekty udało się odgruzować mocno skostniałą ekipę.

MIKAEL ISHAK

Puchary pucharami, ale Ishak był prawdopodobnie jedynym piłkarzem Lecha Poznań, który dostarczał regularnie jakość również w ligowych starciach. Na tle wyjątkowo rozczarowujących występów jego kolegów ze składu, Szwed wyróżniał się walecznością, „wszędobylskością” oraz tym, co dla napastnika najważniejsze – skutecznością. 7 goli, 1 asysta, 3 kluczowe podania, a pewnie mogłyby te liczby być jeszcze większe, gdyby nie momentami dość dyskusyjna forma kolegów z ofensywy.

Dlaczego od razu oczarowanie, dlaczego tak mocne słowa?

Fot.Newspix

Ano dlatego, że Ishak przełamał ostatecznie kilka negatywnych trendów. Po pierwsze – to w pełni udany zagraniczny transfer Kolejorza, bez jakichś ukrytych defektów i klauzul zapisanych małym druczkiem. Nie jest szklany jak Rogne, nie ma baniaka pokroju Nicki Bille Nielsena, nie spala się pod presją jak Thomalla, nawet nie potrzebuje aklimatyzacji jak Tiba. No i nie tęskni za domem jak Amaral. Wszedł i od pierwszych minut oferował ogromne wzmocnienie siły ognia lechitów. Po drugie – to napastnik. Napastnik w Ekstraklasie. Napastnik kupiony do Ekstraklasy. O tym jak trudno wykonać tego typu transakcję, zapytajcie w Lubinie (Mraz, Sirk) czy w Krakowie (Beqiraj, Rivaldinho, Alvarez).

Bardzo często wśród snajperów zdarzają się typowe transferowe flopy. Czasem kluby kupują zawodników, którzy nie pasują totalnie do ekstraklasowego sposobu grania. Czasem przyjeżdżają napastnicy ewidentnie zapuszczeni. U Ishaka zagrało wszystko. Chciałoby się napisać: wreszcie. Potrzebujemy tego typu napastników, bo – jak pokazała Liga Europy – z nimi w składzie jest zdecydowanie prościej, czy rywalem jest Raków Częstochowa, czy Standard Liege.

KACPER KOZŁOWSKI

Już dawno nie było młodego zawodnika, wobec którego oczekiwania byłyby tak wysokie. Kacper Kozłowski w pierwszych publikacjach zagościł jako młodziutki chłopak, dotarliśmy do jakichś tekstów z 2017 roku, pierwszy występ z dorosłymi zaliczył jeszcze jako 14-latek. Marcin Dorna w rozmowie z Przeglądem Sportowym stwierdził wówczas, że nie spodziewał się kiedykolwiek zobaczyć juniora, który wyszkoleniem technicznym przerastałby młodego Karola Linettego – a takim właśnie piłkarzem stał się w jego oczach Kozłowski. Sukcesy we wszystkich drużynach juniorskich. Powołania do wszystkich możliwych reprezentacji. Bardzo szybkie zaproszenia na treningi z pierwszym zespołem.

Oczekiwania były ogromne, nie zmienił ich wypadek samochodowy Kacpra, który nieco spowolnił jego rozwój. Wszyscy czekali na pierwsze mecze w Ekstraklasie, na pierwsze dryblingi, podania, na to by w praniu sprawdzić, czy faktycznie gość jest tak dobry, jak mówią o nim autorytety w kwestiach szkolenia.

Nie jest łatwo w takich okolicznościach oczarować. Przecież spodziewaliśmy się, że będzie dobry, że nie będzie odstawał. Spodziewaliśmy się, że to może być jeden z najciekawszych młodzieżowców w lidze. Ale żeby 17-latek wleciał z taką fantazją? Z taką pewnością siebie? Kozłowski na razie ma tylko jedną asystę, ale liczby w żaden sposób nie oddają, jak świetnie wyglądała jego gra. Bez kompleksów, bez strachu, bez oporów przed nieszablonowymi zagraniami. Wszedł jak do siebie, z miejsca stając się ważną postacią w układance Kosty Runjaicia.

Kacper, tak trzymaj.

MICHAL FRYDRYCH

I kolejny piłkarz z kategorii: niespodzianka. Z Kozłowskim łączy go zresztą coś więcej, niż tylko forma i średnia not dająca miejsce w czołówce na ich pozycjach. Otóż po Frydrychu – podobnie jak po Kozłowskim – spodziewaliśmy się dobrej gry. Jego CV, dotychczasowa gra, nasza opinia o poziomie Ekstraklasy – wszystko składało się na proste równanie: Frydrych musi się prezentować solidnie.

Co nas zaskoczyło? Przede wszystkim fakt, że trafił akurat do Wisły Kraków. Facet jeszcze w listopadzie 2019 roku grał 90 minut w meczu Slavii Praga z Barceloną, potem poprawił niemal pełnym występem przeciw Interowi. W gablocie trzy mistrzostwa Czech, w tym za sezon 2019/20. Zaledwie 30-letni, żaden emeryt. I taki gość wybiera klub, który będzie walczył o utrzymanie w lidze? Przecież pasowałby do lepszych klubów.

Natomiast zaskoczył nas też fakt, że Frydrych nawet w słabiutkich meczach Wisły Kraków potrafił grać dobrze. Poniżej pewnego poziomu nie schodził nawet na moment, czasem oczywiście obrywał za postawę całej defensywy Białej Gwiazdy, ale żeby sam cokolwiek zawalił? Trudno nam sobie taką sytuację przypomnieć, w przeciwieństwie do chwil, gdy był liderem całego zespołu – jak w meczach z Górnikiem Zabrze czy Podbeskidziem Bielsko-Biała. Właściwie sam, swoją osobą, podnosił jakość całego bloku defensywnego.

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Na koniec zostaje jeden klub, który po prostu musimy wyróżnić jako całość. Raków Częstochowa. Fenomen społeczny. Dowód na to, że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Klub rzetelny, solidny, powtarzalność sukcesów przez lata.

To co właśnie przykuwa uwagę – ten ciągły, bezustanny rozwój. Dziś już trochę się przyzwyczailiśmy – a, Raków ma Cebulę, Tudora, Tijanicia, trudno żeby nie walczył o mistrzostwo. Ale kurczę, rozbijmy to sobie choć odrobinę, by odpowiednio zlokalizować sukces Rakowa jakim jest wicemistrzostwo jesieni.

Fot.FotoPyK

Mówimy o klubie, który w całej swojej historii nigdy nie zajął na koniec ligi miejsca wyższego niż ósme. Więcej: nigdy nawet na jedną kolejkę nie udało mu się wcisnąć na podium, maksymalnie był na czwartej pozycji. Mówimy o klubie, który w sezonach 2014/15 i 2015/16 dwukrotnie przegrał awans do I ligi na ostatniej prostej. Który trzy sezony temu zakończył rozgrywki za plecami Chojniczanki Chojnice, GKS-u Katowice i Wigier Suwałki. Raków w ostatnim sezonie tłukł się w dole tabeli, przegrał dwukrotnie z ŁKS-em Łódź, a przecież w okienku transferowym nie kupił Eden Hazarda wraz z bratem, tylko Cebulę ze spadającej Korony, Gutkovskisa z przegrywającego baraże Bruk-Betu i Oskara Zawadę z potężnej Wisły Płock.

Było oczywiste, że Raków będzie grał o wyższe cele niż sezon temu, nie wpadajmy w paranoję.

To klub poukładany finansowo, ze świetnym trenerem i pionem sportowym, który ma powtarzalność na rynku transferowy – zanim wpadł do ligi Lopez, to Raków sprowadził Tijanicia z Tudorem, a przed tą dwójką namówił na grę u siebie Petraska czy Schwarza. Było jasne, że nawet z Gutkovskisem i Zawadą na dziewiątce, Raków będzie lepszy niż przed rokiem. Ale kurczę, wicemistrzostwo jesieni. Podkreślmy to raz jeszcze, w lidze z Legią Warszawa i Lechem Poznań, ale też mozolnie budowanymi projektami Michała Probierza w Cracovii czy Kosty Runjaicia w Szczecinie. Musimy doceniać Raków. Musimy doceniać, że Marek Papszun robi z Cebuli jednego z najlepszych pomocników ligi. Że potrafi sobie radzić nawet z kontuzjami absolutnie kluczowych zawodników. Musimy doceniać, że wypada Petrasek, wjeżdża Niewulis i nie ma utraty jakości.

Kurczę, nawet Schwarz stwierdza sobie, że właściwie to mógłby trochę pobiegać na stoperze. Papszun zgadza się: a, pobiegaj sobie. I co? Mamy gościa, który wcale nie odstaje od kolegów z drużyny w zespole drugiej siły Ekstraklasy.

Raków to jest kawał pięknej historii o tym, ile może dać pomysł, konsekwencja i praca. Jeśli uznajemy, że ta jesień była udana – to była udana także za sprawą Rakowa. A może nawet: przede wszystkim za sprawą Rakowa.

Fot.FotoPyK

Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Pierwszy gol Roberta Lewandowskiego dla FC Barcelony! [WIDEO]

No wreszcie koniec odliczania! Robert Lewandowski zdobywa pierwszą bramkę w barwach Barcelony. Kapitan reprezentacji Polski pokonał golkipera Pumas w starciu o Puchar Gampera już w trzeciej minucie gry. Ale wjazd! Ivan San Antonio: Lewandowski ma dar od Boga. Barcelona wyga mistrzostwo [WYWIAD] Tak to wyglądało: GOAL! Lewandowski opens the scoring. Pedri with the assist 1-0.pic.twitter.com/7jou97cOzN — Barça Buzz (@Barca_Buzz) August 7, 2022 Asysta przy golu na 2:0 […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Trener Lecha: „Rezultat jest OK, mogę być nim usatysfakcjonowany”

Lech Poznań zremisował dziś na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1:1 i po trzech ligowych kolejkach pozostaje w strefie spadkowej Ekstraklasy. Mimo to podczas pomeczowej konferencji prasowej trener „Kolejorza” zwracał uwagę na pozytywy w grze swojego zespołu. – To był mecz dwóch drużyn, które chciały dzisiaj wygrać – zwrócił uwagę John van den Brom, cytowany przez oficjalny portal aktualnych mistrzów Polski. – Oba zespoły walczyły na boisku […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Camp Nou pożegnało Daniego Alvesa przed meczem Barcelona – UNAM Pumas [WIDEO]

Dani Alves został pożegnany przez Camp Nou przed meczem FC Barcelona – UNAM Pumas o Puchar Gampera. Brazylijski obrońca, który przeniósł się do klubu z Meksyku, przeżył kilka pięknych chwil przed rozpoczęciem spotkania. Kiedy spiker zaczął wyczytywać podziękowania dla Daniego Alvesa, trybuny zaczęły skandować jego nazwisko. Na telebimie wyświetlono film z najlepszymi momentami w karierze Brazylijczyka w barwach FC Barcelony. Sam zainteresowany udał się z kolei w tour […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Gorące przywitanie Lewandowskiego przed meczem Barcelona – UNAM Pumas [WIDEO]

Już za kilka chwil Robert Lewandowski rozpocznie swój pierwszy mecz na Camp Nou. Przed spotkaniem FC Barcelony z UNAM Pumas odbyła się oficjalna prezentacja zespołu, podczas której Polak został niezwykle ciepło i głośno przywitany przez trybuny jednego z najsłynniejszych stadionów świata. Kibice Blaugrany pokazali swoje sympatie, wiwatując na cześć poszczególnych zawodników. Największą radość na trybunach wywołało wyczytanie nazwisk Xaviego Hernandeza, Gerarda Pique i właśnie Roberta Lewandowskiego. Tłum wiwatował […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Szulczek: „Wszystko wróci na dobrą ścieżkę, gdy do naszej gry dołożymy więcej jakości”

Warta Poznań przegrała u siebie 1:2 z Pogonią Szczecin. Dawid Szulczek, szkoleniowiec gospodarzy, skomentował występ swojego zespołu podczas pomeczowej konferencji prasowej. Cytuje go oficjalny portal Warty. – Myślę, że – poza meczem z Wisłą Płock – graliśmy w tym sezonie całkiem niezłe spotkania – stwierdził trener. – Dzisiaj zrobiliśmy dużo, żeby zdobyć punkt albo punkty, ale również zrobiliśmy wiele, aby ich nie zdobyć. Nie dopuszczaliśmy Pogoni […]
07.08.2022
Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Ktoś podmienił Roberta Ivanova

Pogoń wygrywa, lecz po takich trudach, że Jens Gustafsson powinien osobiście podziękować kilku piłkarzom Warty Poznań. Gdyby nie ich szczodrość, „Portowcy” mogliby wyjeżdżać z Grodziska w zdecydowanie gorszych humorach. Może i dzisiaj przerwali serię pięciu spotkań w delegacji bez zwycięstwa, ale chyba tylko nadmiernych optymistów przekonaliby, że to wynik wielkiej i zasłużonej pracy. Gdyby Robert Ivanov do pary z Adrianem Lisem byli dziś w nieco lepszej formie, może Pogoń nie miałaby tak łatwo. Ani jeden, ani […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

„Gradecki ma szansę, żeby być naprawdę wszechstronnym bramkarzem”

Na początku sezonu awaryjnie zastępował Krzysztofa Kamińskiego. Podstawowemu bramkarzowi Nafciarzy przyplątała się drobna infekcja. Do bramki wskoczył niespełna 23-letni Bartłomiej Gradecki, który przed tym sezonem miał zaledwie cztery rozegrane spotkania w Ekstraklasie. Efekt? Wychowanek Wisły w trzech pierwszych meczach z Lechią (3:0), Wartą (4:0) i Lechem (3:1) puścił zaledwie jednego gola. Po występie z mistrzami Polski wiele gazet i serwisów wybrało go do jedenastki kolejki. Z Kolejorzem bronił naprawdę […]
07.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Live
07.08.2022

LIVE: Niedziela z Ekstraklasą. Trudna misja Lecha Poznań – musi wygrać mecz

Niedzielą z naszą kochaną ligą zapowiada się bardzo sympatycznie. Przede wszystkim grają pucharowicze, a zawsze fajnie to sprawdzić, czy potrafią grać co trzy dni (a w przypadku Lecha – czy w ogóle jeszcze potrafi grać). Do tego Pogoń, która po trzech oklepach na wyjeździe w tym sezonie (dwa razy puchary, raz liga), musi się w końcu otrząsnąć. Zajrzymy też oczywiście na zagraniczne stadiony. Jedziemy!   Fot. Newspix
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Barcelona i Puchar Gampera. O co gra Lewandowski w debiucie na Camp Nou?

FC Barcelona zagra o Puchar Gampera z UNAM Pumas. Czym są te rozgrywki? Jak wyglądały poprzednie starcia Blaugrany przed inauguracją sezonu ligowego? Czy Robert Lewandowski strzeli pierwszego gola w nowych barwach i jak wygląda pod względem statystyk w dotychczasowych sparingach? Nadajemy dla was prosto z Katalonii, gdzie zaglądamy za kulisy Pucharu Gampera i zapowiadamy nadchodzące spotkanie. W Barcelonie spotkaliśmy nawet kibiców z Meksyku, których zapytaliśmy o to, czy obawiają się starcia z Robertem Lewandowskim na mistrzostwach świata… […]
07.08.2022
Liczba komentarzy: 20
Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kocio
kocio
1 rok temu

ten fragment o Legii to szydera prawda?
„…….Wady? Chyba jedynie bardzo skromna rotacja wśród stoperów, widać to było choćby w meczu ze Stalą Mielec. Poza tym? Wszołek znów jest w formie……”
bo tak na serio to chyba tylko Mioduski mógłby coś takiego powiedzieć/napisać

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
1 rok temu
Reply to  kocio

Jak przeczytałem, że Kapustka to jeden z najmocniejszych pomocników w lidze, to już jestem niemal w 100% przekonany, że to Mioduskiego ktoś zacytował 🙂

hfdsjdfj
hfdsjdfj
1 rok temu

https://typowanieako.blogspot.com/ – Trafili kupon z kursem 191!!! skan na blogu!!!

Perła Uralu
Perła Uralu
1 rok temu

Raków sraków, Legia Pany, Lech na maksa jest je any

Mac
Mac
1 rok temu
Reply to  Perła Uralu

Perła Analu jak nie masz nic do napisania to daj pisać dorosłym i grzecznie czytaj

Perła Uralu
Perła Uralu
1 rok temu
Reply to  Mac

Zamknij morde śmieciu

megatalent
megatalent
1 rok temu

Kozłowski ma super technikę i doskonałe prostopadłe podania, do tego jest napakowany i silny fizycznie, ale najlepsze w tym 17 latku jest to, że on wchodzi i rządzi na boisko, wchodzi i dominuje, wchodzi i bierze grę na siebie. coś czego brakuje tej pipce Zielińskiemu. wiadomo, że niedługo odejdzie za granicę i zastanawiam się jaka liga i klub byłyby dla niego najlepsze na tym poziomie, żeby wciąż grał i się rozwijał

zuy_pan
zuy_pan(@zuy_pan)
1 rok temu
Reply to  megatalent

Zieliński od kilku lat robi to samo w trochę lepszym klubie niż Pogoń, no ale jedna dobra runda w e-klasie i niektórzy już wróżą Kozłowskiemu Barcelonę.

baran
baran(@baran)
1 rok temu
Reply to  zuy_pan

Może pojedzie na najbliższe euro jako reprezentant?

dżejk
dżejk
1 rok temu
Reply to  zuy_pan

no właśnie rzadko robi

qdlaty81
qdlaty81(@qdlaty81)
1 rok temu
Reply to  megatalent

BVB by sie przydalo

nieobiektywny
nieobiektywny(@nieobiektywny)
1 rok temu

W artykule zawarto lokowanie produktu.

Cytoplazma
Cytoplazma
1 rok temu
Reply to  nieobiektywny

W twojej dupie zawarto lokowanie produktu.
Napisz jak wrażenia po pierwszym dniu.

Jan
Jan
1 rok temu

Red. Stanowski wyzwał na bijatykę Najmana i się nie stawił … i napisał mu twitterze. Chojrak internetowy Krzysztof. A taki byłeś piękny amerykański :P:P:P
„Marcin, nie mogę uwierzyć jaki Ty jesteś gł***. Ty myślałeś naprawdę, że ja przyjadę do Częstochowy się z Tobą bić?! Nie wybierałem się do Częstochowy. Jestem w Warszawie, gdzie mam spotkania biznesowe z poważnymi ludźmi. Człowieku, tam nikogo nie ma! Od początku chciałem, żebyś stał jak ten gł*** na mrozie i czekał na walkę z gościem, który się nigdy w życiu nie bił (…). Przecież ty byś pobił jakieś 85 procent kobiet w tym kraju, więc mnie też byś pobił”

Ma spotkania biznesowe z poważnymi ludźmi …
I co ci poważni Cię dymają na spotkaniu ? czy może lodzik ?

Paczulek
Paczulek
1 rok temu
Reply to  Jan

 Jan
Marcin wrzuć na luz, piszesz to samo pod każdym z felietonów, wracaj do domu, Stano nie przyjedzie.

Beka
Beka
1 rok temu

Co z tego że wygrali 8 spotkań z rzędu w ogórkowej lidze z największym budżetem co powinno być obowiązkiem jak przegrali w kompromitujący sposób NAJWAŻNIEJSZY MECZ SEZONU z Karabachem. To była totalna miazga ze strony Azerów. Tak z tym Karabachem który w lidze Europy zdobył cały 1 punkt. Czesio się nie popisał do tej pory bo jedyne czego nauczył drużynę to wrzucić na Pekharta.

Buczaczu
Buczaczu
1 rok temu

Ja tylko dodam od siebie, że na przykładzie Rakowa widać, iż mądrze wydawany pieniądz prywatny w piłce nożnej robi co należy. Pieniądz prywanty wydawany głupio (L), produkuje kupę śmiechu na forum Weszło. Natomiast pieniądz publiczny, nie ważne czy samorządowy czy spółki skarbu państwa (80% ligi) prowokuje odruch wymiotny i skłonności ku depresji. Do tego sponoring TVP w wysokości 1/16 (chyba) dotacjì, krórą ten dziwny twór dostał od Sejmu. Ot, Ekstraklasa Anno Domini 2020.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
1 rok temu
Reply to  Buczaczu

Dokładnie tak jest i każdy normalny ma podobne odczucia w tym temacie.
Mnie bardziej martwi, że publiczna zaczyna się coraz bardziej panoszyć i załatwiać w lidze robotę dla swoich ludzi (patrz – sędzia Myć, jako pracownik SOP i mierny sędzia awansuje bez problemu o kilka klas i sędziuje w ekstraklasie choć się do tego nie nadaje).

Mati
Mati
1 rok temu

Miło się czyta panie Jakubie

BroUCan
BroUCan
1 rok temu

<3