post Avatar

Opublikowane 06.07.2020 14:24 przez

Szymon Janczyk

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, by wspomniany rekord ustanowić. Ale 42-latek ma rację. To nie tylko ten jeden mecz, który dał mu wieczność. To 23 lata, które spędził we włoskiej ekstraklasie. Niektórych gwiazd Serie A nie było nawet w planach, gdy Buffon wskakiwał do bramki FC Parmy. Dlatego dziś przypominamy najlepsze momenty jego kariery we Włoszech.

„Nie sikaj na radiowóz”

O debiucie i o tym, jak świetnie zagrał młody Gigi Buffon przeciwko pełnemu gwiazd Milanowi, napisano już wiele. Ale rzadko w tych historiach pojawia się tło. A tło pierwszego występu w Serie A, 17-letni junior Parmy ma wyjątkowe. Umówmy się – trzeba być albo kompletnym idiotą, albo wyjątkowo pewnym siebie świrem, żeby na kilka dni przed najważniejszym meczem w karierze, szwendać się po klubach. Co zrobił Buffon? Oddajmy mu głos, bo sam pochwalił się swoją historią na „The Players Tribune”.

 Masz 17 lat, zaraz spełnisz marzenie o byciu piłkarzem. Myślisz, że wiesz wszystko, ale zaufaj mi – chuja wiesz. Nie wiesz nawet tyle, żeby być przerażonym przed twoim pierwszym meczem w Serie A. Powinieneś był w łóżku i pić ciepłe mleko. A co robisz? Idziesz do klubu nocnego z kumplem z Primavery. Tylko na jedno piwko, oczywiście! A potem grasz ważniaka, jak w filmach i trochę przesadzasz. Nagle jest pierwsza w nocy i kłócisz się z policją przed klubem. Po prostu idź do domu, do łóżka. Nie sikaj na koło radiowozu, bo ani oni, ani klub, nie stwierdzą, że to zabawne. Nie, wcale nie udowadniasz teraz kolegom, jaki jesteś twardy – pisał w liście do samego siebie włoski bramkarz.

Buffon w pierwszym sezonie w Parmie. Fot. Wikipedia

 

Potem nie było lepiej, bo w drodze na stadion… zasnął w klubowym autokarze. Tak, młody Gigi dawał kolegom powody do obaw, jak ten dzieciak spisze się w bramce. Ale potem wszystkie te powody rozwiał na boisku, zaczynając swoją drogę na szczyt.

Pierwsze Scudetto

Mogłoby się wydawać, że Gigi Buffon wygrywał wszystko jak leci od zawsze. Faktycznie, zerkając na czyste liczby – 23 sezony, 10 mistrzowskich tytułów (w tym jeden odebrany), w drodze już 11. Praktycznie co dwa lata na szczycie ligi to świetny wynik. Ale na pierwsze Scudetto czekał siedem lat. Co prawda sięgnął po nie już w pierwszym sezonie w Juventusie, jednak nie było to tak oczywiste. W sezonie 2001/2002 walka o mistrzostwo trwało do ostatniej kolejki. I to nie tak, że biły się dwa zespoły – nie. Tytuł na wyciągnięcie ręki miały Juve, Inter oraz Roma. Można nawet powiedzieć, że to Stara Dama była w najsłabszej sytuacji, bo startowała z trzeciego miejsca. A jednak na finiszu ekipa Marcello Lippiego okazała się najlepsza, wygrywając pięć meczów z rzędu. Jaka w tym rola Buffona? Rzućcie okiem na kompilację z tego sezonu.

Tak właśnie gra bramkarz wart 53 milionów euro. Gigi kończył sezon passą 515 minut bez straconej bramki. Łącznie 18 razy zagrał na zero z tyłu, a doliczając mecze z kolejnych rozgrywek, jego seria meczów bez schylania się po piłkę do siatki, sięgnęła 761 minut. To jeden z najwyższych wyników w historii Serie A. Co tu dużo mówić – jak ktoś zalicza takie otwarcie w nowym klubie, od razu wiadomo, że to będzie kozak.

Dzień, w którym zatrzymał Ronaldo

Buffon nie jest wielkim specjalistą od rzutów karny. Jasne, obronił 33 „jedenastki” w karierze, co jest wynikiem całkiem solidnym. Nawet biorąc pod uwagę, że ponad drugie tyle wpuścił, bo średnia wciąż jest niezła. To o tyle ciekawe, że pewnie większość kojarzy Buffona z serią rzutów karnych w finale mistrzostw świata w Niemczech, a przecież wtedy… nie obronił ani jednego strzału! Niemniej jednak jeden strzał z „wapna” zapewnił Gigiemu wieczną sławę. Był marzec 1998 roku, gdy Parma grała z Interem. W składzie Nerazzurrich pełno gwiazd, ale przede wszystkim on – Ronaldo. Brazylijczyk dwoił się i troił, żeby to ekipa z Lombardii wygrała ważny mecz. W końcu wywalczył rzut karny, który sam zresztą wykonywał. Podszedł do piłki, huknął i… Buffon go wyczuł.

Włoski golkiper szalejąc z radości pokazał kibicom zgromadzonym za jego bramką koszulkę „Supermena”. To właśnie stąd wziął się jego pseudonim. Co więcej – Gigi zatrzymał Ronaldo raz jeszcze. Rok później w niemal identycznej sytuacji. Brazylijczyk strzela w swój prawy dolny róg, Buffon frunie i wyjmuje piłkę. „Fenomeno” tylko pięć razy pomylił się z 11 metrów, a Buffon jest jedynym bramkarzem, który zdołał powstrzymać go dwukrotnie. Kogo jeszcze spotkał i zatrzymał nowy rekordzista ligi włoskiej? Lista jest długa.

  • Roberto Baggio (dwukrotnie)
  • Francesco Totti (dwa razy)
  • Enrico Chiesa
  • Luis Figo
  • Adrian Mutu (dwukrotnie, w tym raz w reprezentacji)

Oraz… Kuba Błaszczykowski w towarzyskim starciu w 2011 roku.

Niezłomny. Chyba, że chodzi o osy

Bramkarz Juventusu dzierży mnóstwo rekordów włoskiej Serie A. Ma nie tylko najwięcej występów w historii tych rozgrywek, ale także najwięcej czystych kont – 295. Najbardziej imponująca jest oczywiście seria z sezonu 2015/2016, gdy Buffon nie dał wbić sobie gola przez 974 minuty. Żeby uświadomić wam, jak długo Gigi pozostawał niepokonany, wspomniemy tylko, że w tym czasie można obejrzeć „Irlandczyka”. Trzy razy. Stara Dama rzecz jasna dominowała już wtedy w Italii, ale miała słaby początek sezonu. Dlatego na starcie tej serii Juventus nie był liderem, a „Superman” znacznie przyczynił się do tego, że drużyna z Piemontu wróciła na szczyt tabeli. Jasne, jak to bywa przy tego typu seriach, obrona zrobiła swoje. Jednak nie można powiedzieć, że bramkarz był bezrobotny.

  • Wybronił 18 strzałów
  • Zatrzymał Inter, Napoli czy Romę
  • Wytrzymał też w meczu z Genoą, gdy Juventus grał w osłabieniu

Tym bardziej imponujący był fakt, że Buffon dokonał tego w wieku 38 lat. Wtedy, gdy wielu widziało go już na drugim brzegu rzeki. On sam oczywiście widział sprawy inaczej. – Czy grałbym nadal na takim poziomie w wieku 37 lat, gdybym miał jakieś słabości? – pytał niedowiarków, ale też dodawał, że ciężko na to zapracował. – Do trzydziestki woziłem się na naturalnym talencie połączonym z profesjonalizmem. Ale potem… Zacząłem się pocić, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Musiałem to zrobić, żeby zrozumieć, gdzie muszę się poprawić.

Buffon ma na koncie kilka równie spektakularnych, choć krótszych serii. Dwukrotnie zachował 21 czystych kont w jednym sezonie, co także jest rekordem ligi. Gigi bił wszystko i nie bał się niczego. No, prawie niczego, bo w jednym z sezonów o mały włos nie wypadł z bramki Juventusu. We włoskich mediach tą historią podzielił się Fabio Capello.

 Tylko raz się zawahał. Przed jednym ze spotkań trener bramkarzy przybiegł do mnie przejęty i powiedział, że Buffon nie zagra. Nie chciał wyjść na murawę, bo wokół latało zbyt dużo os. Gigi panicznie się ich boi, ma przed nimi fobię. Powiedziałem wtedy: ok, nie musi grać. Niech wyjdzie drugi bramkarz. Trener przekazał decyzję Buffonowi, a ten niedługo potem do mnie przyszedł: fobia minęła, trenerze. Mogę zagrać.

25.08.2007

Być może Buffon zrobił to dlatego, żeby nie drażnić Capello. A być może dlatego, że Juventus znaczył dla niego więcej niż pokąsanie przez osy. Wiadomo już, do czego pijemy i co to za data. 25 sierpnia 2007 roku Gigi, który rok wcześniej sięgnął po mistrzostwo świata, zaliczył ponowny debiut w Serie A. Ponowny, bo wrócił do włoskiej ekstraklasy po rocznej banicji za calciopoli. W Turynie od lat był ceniony, jednak decyzja o tym, że zostanie w Juventusie – on, mistrz świata, najlepszy bramkarz globu – mimo ciosu wymierzonego w Starą Damę w związku z aferą korupcyjną, była kluczowa do zbudowania sobie żywego pomnika w Piemoncie. Jeśli myślicie, że było inaczej, to wyobraźcie sobie, że w listopadzie 2006 roku Juve wykupiło pełen pakiet reklam w „La Gazzetta dello Sporto”, „Corriere dello Sport” i „Tuttosport”, żeby oddać hołd Buffonowi. Mało kiedy zdobywa się taki gest.

Buffon w Serie B. Mecz Juventusu z Rimini. Fot. Wikipedia

 Kiedy zdecydowałem się zostać w Serie B, byłem dumny. Są ludzie, którzy poprzez sport mają okazję do przekazania komuś nadziei, dzięki swoim decyzjom. To był moment, w którym ktoś taki, jak ja, musiał wysłać wiadomość: my też mamy uczucia, to nie tylko popularność i pieniądze. Zrobiłbym to ponownie. To był zabawny rok. Potem zdarzyły się lata, w których szło nam gorzej. Kończyliśmy na szóstym, czy siódmym miejscu i pytałem siebie: dlaczego to zrobiłem? Ale potem, gdy po sześciu latach wygraliśmy Scudetto, byłem przeszczęśliwy. To było sześć bardzo ciężkich lat, poza pucharami – tłumaczył po latach w „The Players Tribune”.

***

Włosi wyliczali, co Buffon zdążył przeżyć, stojąc między słupkami. Jest tego wiele, zaczynając od faktu, że jego kumple z boiska są już trenerami, którzy zabierają mu trofea (Gattuso), przez to, że gra z synami swoich rywali: Chiesy, Simeone czy Kluiverta. Wreszcie przypominają, że i historia świata trochę się zmieniła, od kiedy Buffon po raz pierwszy zagrał w Serie A. Nowe tysiąclecie, World Trade Center, światowa pandemia, która sprawiła, że rekord świętował przy pustych trybunach… Szkoda, że „La Gazzetta dello Sport” do tej wyliczanki nie dodała, co zmieniło się w samej gazecie, od kiedy Gigi mógł przeczytać w niej swoją pierwszą notę meczową. My dodalibyśmy do tego jeszcze abdykację papieża i sam fakt, że w trakcie jego kariery w Watykanie było trzech różnych zwierzchników kościoła.

A wygląda na to, że jeszcze trochę meczów do rozegrania mu zostało. Co prawda sam Włoch nie podważa faktu, że numerem jeden jest Wojciech Szczęsny, jednak właśnie zgodził się na bycie „dwójką” o rok dłużej. Co jeszcze może w tym czasie zrobić? Mówiąc szczerze – wiele mu nie zostało. Ale w końcu zapowiedział, że z boiskiem pożegna się jak Zidane – nokautując kogoś na murawie. Dlatego na ostatni taniec Buffona między słupkami czekamy nie tyle z niecierpliwością, co z zaciekawieniem – kto zostanie tym szczęśliwcem, którego „Superman” potraktuje „byczkiem”?

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Calcio w pigułce – inne teksty o włoskim futbolu

Życie w stylu „Rock & Gol”. Wszystkie szaleństwa Pablo Osvaldo

Simone Barone – zapomniany mistrz świata z 2006 roku

Własne piwo, korupcja i objawienie sezonu. Szalona kariera Francesco Caputo

„Spójrzcie na mapę, a dowiecie się, co myślą o nas Włosi”. Jedyne scudetto Cagliari

Gol bez buta, złodzieje z Juve i transfery z albumu Panini, czyli mistrzostwo Hellasu

Opublikowane 06.07.2020 14:24 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Kapitalny bramkarz. W 98r. miałem okazję go oglądać (jako mały jeszcze dzieciak) w meczu P.UEFA i już wtedy jako 20-latek imponował niesamowitym spokojem a jednocześnie solidnością i pewnością siebie między słupkami.
*
No i ten sezon 06/07, gdy jako mistrz świata i gość z top3 bramkarzy na świecie, zostaje w swoim klubie pomimo kary degradacji do Serie B. To było niby nie tak dawno, bo raptem naście lat temu, ale już sobie wyobrażam obecnych bananowych gwiazdorów instagrama, którzy po paru dobrych meczach w swoich przyzwoitych europejskich klubach, wymuszają transfer do klubów z topu poprzez strojenie fochów i nie pojawianie się na treningach.

bxzbxzb
bxzbxzb

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafili kurs 175 wczoraj i zdjęcie kuponu mają na blogu. Realne zrodlo, ktore trafia
Na Dzis maja juz kolejny kupon dostepny!

Milosz
Milosz

Zdecydowanie najlepszy bramkarz w historii piłki nożnej.

Karol
Karol

Noe lubię Tego pseudo bramkarza , na siłę dalej gra niczym politycy w sejmie siedzą i niczego nie wnoszą

Live
05.12.2020

LIVE: Warta przetrwała sztorm, co pokaże na spokojnym morzu?

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Bezbarwny hit w Niemczech? Bayern i Lipsk nie postrzelają

Bayern kontra Lipsk, wielki hit niemieckiej Bundesligi. Naprzeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny za naszą zachodnią granicą. Murowani kandydaci do mistrzostwa kraju. Nie możemy więc przepuścić takiej okazji i nie sprawdzić typów na to spotkanie. Tak się składa, że nasi koledzy od bukmacherki przygotowali kilka ciekawych zdarzeń, na których możemy porządnie zarobić. Bayern Monachium – […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Legia faworytem u siebie, czy Lechia może coś ugrać?

Dwa mecze bez strzelonej bramki, dwa mecze bez wygranej. Nigdy nie jest dobrze przyjeżdżać na mecz z taką passą. Jednak najgorzej, kiedy ta passa trafia się przed spotkaniem z mistrzem Polski. Lechia Gdańsk nie będzie faworytem starcia z Legią – to wiadome. Pytanie, czy cokolwiek w stolicy ugrają? Próbujemy na to odpowiedzieć, sprawdzając ofertę naszych […]
05.12.2020
Weszło
04.12.2020

Boże, jaki ten mecz był obrzydliwy

Dziesięć żółtych kartek. Czterdzieści dwa faule. Czerwona kartka. Kartki dla sztabów obu drużyn. Kontrowersje przy bramkach i rzutach karnych. Wszystko było w tym meczu – poza grą w piłkę nożną. W obozach Cracovii i Wisły ktoś za mocno wziął sobie to serca tę gadkę, że w derbach trzeba jeździć na dupach i zapieprzać. Obejrzeliśmy jakiś […]
04.12.2020
Niemcy
04.12.2020

No i to jest SuperPiątek!

Gdy spojrzeliśmy na skład Herthy Berlin na dzisiejsze derby z Unionem – załamaliśmy się. Mimo kontuzji głównego konkurenta do gry, mimo ciężaru oczekiwań, z jakimi wiązał się jego transfer – Krzysztof Piątek zaczął mecz na ławce. Trener Bruno Labaddia wolał rozpocząć derbowy bój bez klasycznej dziewiątki, niż postawić na Polaka. Dopiero w przerwie, przy wyniku […]
04.12.2020
Weszło FM
04.12.2020

Co czeka nas w sobotę na Weszło FM? Zerknijcie w ramówkę!

W weekend Weszło FM nie zwalnia tempa. Wręcz przeciwnie – przyspiesza, bo czeka nas kilka naprawdę ciekawych meczów. Ramówka na sobotę: 8.30 – 10.25 „Dwójka bez sternika” z duetem P&P, czyli Paczul i Piela. W programie m.in. rozmowa z Tomaszem Frankowskim do krakowskich derbach 10.25 – 12.00 „Stan Futbolu”. Krzysiek Stanowski i jego goście to […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Miedź sto mil od regularności

Jeśli ktoś zadałby nam karkołomne zadanie określenia poczynań Miedzi Legnica w tym sezonie I ligi za pomocą jednego słowa, mielibyśmy ułatwione zadanie, bo przynajmniej wiedzielibyśmy, że jedno wyrażenie odpadłoby na samym starcie tych językowych rozważań. Jakie? Ano mianowicie „regularność”. Podopieczni Jarosława Skrobacza są tak nieprzewidywalni i tak nierówni, że robi się to po prostu zabawne.  […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Gorsi od Azerów, Bułgarów i Cypryjczyków. Ile polskie kluby osiągnęły w Lidze Europy?

Wielkimi krokami zbliża się rewolucja w europejskich pucharach. Inauguracja UEFA Conference League w sezonie 2021/22 spowoduje, że dla polskich klubów nie tylko droga do Ligi Mistrzów, ale i do Ligi Europy stanie się wyjątkowo kręta, ciasna i wyboista. Tylko mistrz Polski będzie miał szansę, by wystąpić w tych rozgrywkach. Pozostałym ekipom pozostania walka o awans […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Zrezygnowali z Benfiki, bo mają zaraz Podbeskidzie. Hahaha!

Chcieli do Europy. Tak o nią walczyli, tak ją wspominali, ach, cóż to były za czasy, gdy ogrywało się Juventus, Manchester City albo Fiorentinę. W końcu, po latach, dostali się do fazy grupowej. I co? Wystawili rezerwy. Polska piłka w jednym obrazku. Debilizm pogania idiotyzm. Odpuścić mecz z Benfiką, żeby skupić się na starciu z […]
04.12.2020