post Avatar

Opublikowane 28.04.2020 13:31 przez

Szymon Janczyk

Który afrykański piłkarz udawał rapera, żeby drużyna mogła wchodzić za darmo do klubu? Kto o mały włos nie przypłacił życiem miłości do schabowych? Dlaczego po jednym z piłkarzy z Afryki trzeba było odmalować pokój w hotelu? Kto przyjechał ze Szczecina do Grudziądza taksówką, żeby nie wylecieć z zespołu? Przed wami kolejna porcja anegdot, opowieści i wspominek dotyczących zawodników z Afryki w Polsce!

Afrykańczycy w Polsce, cz. I – „Nie ma sianka, nie ma granka!”

Afrykańczycy w Polsce, cz. II – „Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!”

Afrykańczycy w Polsce, cz. III – „Przysłali gościa bez płuca”

Zaginieni w akcji

Nasi czytelnicy muszą mieć świetną pamięć, bo przypomnienie o Rolandzie Emeka Johnie dostaliśmy od dwóch osób. Czy Nigeryjczyk zapisał się w historii polskiej ligi? Niekoniecznie. Chodzi raczej o śmieszno-straszną historią o tym, jak napastnik… zgubił się w lesie. Dekadę temu zawodnika testował MKS Kluczbork, który przebywał na obozie w Jagniątkowie. Podczas jednego z treningów zawodnicy zastosowali starą polską metodę budowania kondycji. Problem w tym, ze Emeke nie mógł dotrzymać kroku reszcie stawki i – jak pisał portal 24powiat.pl – zgubił się w środku lasu. Nigeryjczyk miał szczęście, bo po śladach kolegów dotarł do drogi. Szczęście przestało mu jednak sprzyjać, kiedy złapał „stopa”, bo zamiast wrócić do ośrodka, wylądował 15 kilometrów dalej. Ostatecznie udało się go jednak sprowadzić do hotelu. John w Kluczborku został, ale bramki w pierwszej lidze nie strzelił. Cóż, coś przeczuwaliśmy, że nie najlepiej radzi sobie z trafianiem do celu.

Nigeryjczycy często zresztą znikali z radarów. Tak było z Frankiem Egharevbą, który swego czasu grał w Śląsku Wrocław. Nie radził sobie fatalnie, zdołał nawet strzelić dwa gole, ale był bardzo wybuchowy. Jak bardzo? Z klubu wyleciał za to, że podczas kłótni z kolegą z zespołu połamał mu kości twarzy i gonił go z tasakiem po ulicy. Z zaginięciem związek ma to taki, że Egharevba był bezskutecznie poszukiwany przez policję. Mundurowi więcej szczęścia mieli w pościgach za Franklinem Mudohem. Kameruńczyk swego czasu załapał się do Legii, choć nawet jej piłkarze zastanawiali się, jakim cudem to się stało, o czym w rozmowie ze Sport.pl wspominał Tomasz Sokołowski. Mudoh w Legii zasłynął głównie tym, że kiedyś Stefan Białas pomylił go z Nigeryjczykiem i wylał na bogu ducha winnego zawodnika wiadro pomyj.

Jacek Bednarz dla Sport.pl: – Trener Białas dobrze mówił po francusku, Frankline też. Rozgrzewaliśmy się przed jakimś meczem i nagle strasznie wkurzony trener zebrał nas wszystkich na środku boiska. Chodziło o to, że Mudoh rozgrzewał się na pół gwizdka. Trener stanął przed czarnoskórym piłkarzem i zaczął go wyzywać po francusku. Ten stał i patrzył, trener się nakręcał, bo myślał, że go lekceważy. Okazało się, że on opieprzał nie Mudoha, a Nigeryjczyka. Frank stał parę metrów dalej i patrzył w niebo.

Ale z Mudohem wiąże się też mniej sympatyczna historia. Kiedy grał w Jezioraku Iława, zaangażował się w handel dolarami między Nigeryjczykami a właścicielem klubu. Legia.net wspomina, jak wyglądała ta transakcja. Otóż koledzy Mudoha mieli „odbarwiać czarne dolary” przekazywane Nigerii przez USA. Dolary były czarne, bo dzięki takiemu oznakowaniu nikt ich nie ukradł. Po zanurzeniu w wodzie z barwnikami miały zmieniać kolor na zielony. Biznesmen Zygmunt Dmochiewicz zachęcony przez Mudoha wszedł w ten biznes i został wykiwany. Twierdził, że zainwestował 1,6 miliona złotych, a dolarów nie dało się odratować. Wspólnicy uciekli, a Mudoh trafił do więzienia. Podobnie zresztą jak Innocent Udenyi, który wpadł za posiadanie trawki. Wrobiła go prawdopodobnie była dziewczyna, która sama miała dostarczyć mu towar. Innocent nie był jednak taki niewinny, jak wskazują jego dane w dowodzie i spędził kilkanaście miesięcy za kratkami, po czym wyjechał z kraju.

50 Cent z Wronek

W naszym cyklu przewinęło się już wielu piłkarzy, ale tylko jeden z nich wraca jak bumerang. Maxwell Kalu to chyba najbardziej barwna postać ze wszystkich afrykańskich zawodników w Polsce. W zasadzie ciężko się dziwić – jeśli ktoś zdążył już zwiedzić 15 szatni, a w dodatku w każdym klubie rzekomo wiszą mu pieniądze, musi się z tym wiązać wiele historii. Słyszeliśmy już o tym, jak w Widzewie zawsze zamawiał cycki z kurczaka, czy też jak seryjnie marnował setki w barażach Radomiaka z Odrą, co zakończyło się spadkiem radomskiej drużyny oraz… przejściem Maxa do Odry.

Tym razem cofniemy się do czasów gry napastnika we Wronkach, które były jego pierwszym przystankiem w Polsce. A skoro pierwszym, to Kalu nie do końca jeszcze wiedział, jak się w naszej rzeczywistości odnaleźć. – Od przyjazdu do Wronek jeździł cały czas samochodem, na wizie nigeryjskiej. Nie miał prawa jazdy, ale dopiero po kilku latach sprawą zainteresował się policjanci z Szamotuł, którzy lubili „polować” na zawodników wracających z treningi do Poznania. Zorientowali się, że to nie jest prawko i Maxwell razem z Ayenwale musiał zabierać się z kolegami – opowiada nam osoba, która w tamtym czasie była blisko Amiki.

Kalu nie miał z tym problemów, bo koledzy bardzo go lubili. Nie tak dawno okazało się, że Maxwell rozpoczął karierę rapera, ale okazuje się, że zdolności muzyczne prezentował już wcześniej. – Koledzy chętnie zabierali go na balety do Poznania, bo świetnie rapował kawałki 50 Centa. W zamian za występ na scenie i udawanie, że nim jest, wchodzili do klubów za darmo – kontynuuje nasz rozmówca.

Z czasem Maxwell zaczął krążyć po klubach z niższych klas rozgrywkowych. Na ciekawą historię natrafiliśmy na blogu Poza Boiskiem, który wspomina pobyt Kalu w Nielbie Wrągowiec:

„W czasie gry w Nielbie doznał kontuzji. Wykonano RTG. Lekarz mówi do ówczesnego kierownika zespołu: „Panie, na tym zdjęciu te kości wyglądają jak u 40-latka!”. Zdziwiony kiero pyta później Maxwella: Maksiu, ile Ty w ogóle masz lat? Reakcja Kalu? Hehehe”.

Sunday, król stylu

Barwną postacią jest też kumpel Kalu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Sunday Ibrahim. Kalu przyznawał nam w wywiadzie, że w Ostrowcu nie za bardzo miał czym się zająć, więc zdarzało im się z Sundayem jeździć na imprezy do Krakowa. Cóż, ten duet wielu bramek KSZO nie przyniósł. Kolega Nigeryjczyków z szatni, Dariusz Pietrasiak, wspomina ich głównie dzięki jednej akcji. – Oni kiedyś zrobili taki numer w Zabrzu, że jeden złapał kontuzję w piątej minucie, a drugi w siódmej, to był hit. Czy celowo? Nie wiem, nie chcę oceniać (śmiech). Ale możecie sobie sprawdzić, że tak było!

Nasz rozmówca ma dobrą pamięć. Screen za 90minut.pl

Zresztą Sunday barwną osobą był dosłownie. Dariusz Pietrasiak mówi, że wyróżniały go nietypowe kreacje. W podobnym tonie wspomina go Michał Stasiak, który zetknął się z Nigeryjczykiem w Zagłębiu Lubin. – Sunday Ibrahim wyróżniał się strojem. Zawsze miał jakieś płaszcze skórkowe, albo inne wymyślne ubrania. Szyderka była ostra!

Stylówa Ibrahima nie zmieniła się nawet kiedy wszedł do świata menedżerki. Na Sport.pl znajdziemy tekst o tym, jak Nigeryjczyk przywiózł na testy do Wisły Kraków swojego zawodnika. Wcześniej dostarczył Wiśle Sarkiego, więc chętnie pytano go o utalentowanych piłkarzy. Na trybunach siedział też agent Ostoi Stjepanovica, ubrany jak pan biznesmen. A Sunday? „Nigeryjczyk zaprezentował się w krótkich spodenkach i czapeczce. – Ty jesteś menedżerem amerykańskich koszykarzy? – żartowali członkowie sztabu Wisły”.

Próbka stylówki w wykonaniu Sundaya Ibrahima. fot. Newspix

Zresztą Ibrahim przygodę w Polsce rozpoczynał właśnie od Wisły. Załapał się na lata świetności i grę w pucharach. Wystąpił m.in. w meczu z Hajdukiem Split, choć z tym wyjazdem wiąże się inna anegdota, którą „Onetowi” opowiedział Marek Konieczny, były kierownik drużyny. – Przed wyjazdem na pucharowy mecz z Hajdukiem Split w formularzu wizowym Nigeryjczyka Kelechi Ikeneacho brakowało zdjęcia. Wówczas w zespole występowali też Sunday Ibrahim i Kalu Uche. A że czarnoskórzy gracze są zwykle podobni, zamiast zdjęcia Kelechiego dołączyłem fotkę jednego z nich. Udało się.

Sundaya w Polsce zapamiętano też z nietypowego odżywiania. W rozmowie z nami wspominał, że nie mógł zrozumieć, dlaczego nie dostaje sosu do ziemniaków i ryżu. Mówił, że w Afryce sos podaje się do wszystkiego. Sam przyznał, że kiedyś zapracował sobie na szyderkę, kiedy na stołówce tak długo czekał, aż ktoś poda mu sos do ryżu, że obiad mu wystygnął.

Miłość do schabowych

Ibrahim nie był oczywiście jedynym afrykańskim piłkarzem, który miał specyficzne podejście do żywienia. O Djousse i jego rzekomej anemii już wspominaliśmy, natomiast ciekawą historię przytoczył nam jeden z czytelników z Grodziska Wielkopolskiego. W Groclinie grał niegdyś Odartey Lampey. Zapamiętano go tam m.in. z niezwykłej szybkości (przez którą wiecznie był na spalonym), nieodzownego roweru, którym dojeżdżał na treningi oraz z paradowania w klapkach w środku zimy, zanim jeszcze ktoś w klubie wpadł na pomysł, żeby wybrać się z nim na zakupy. Z czego jeszcze? Z osobliwej przygody kulinarnej.

Klub wynajmował dla niego mieszkanie ok. 50 metrów od baru. W tym barze klub wykupił mu posiłki. Pewnego razu Odi nie pojawił się na treningu i nikt nie miał pojęcia, co się stało. Do jego mieszkania wysłano pracownika klubu, który zastał Odiego ledwo przytomnego na łóżku. Ciężko było się z nim porozumieć. Po badaniach okazało się, że jest poważnie odwodniony i całkowicie wyjałowiony z minerałów. W wyniku wewnętrznego śledztwa udało się ustalić, że odpowiada za to długotrwale rozwolnienie oraz torsje, więc zaczęto szukać przyczyn. Okazało się, że we wspomnianej knajpce przez kilka dni Odi pochłaniał hurtowe ilości kotletów schabowych, które mu zaszkodziły. Miłość sympatycznego Afrykańczyka do polskiej kuchni kosztowała go kilka kilogramów – opowiada nasz rozmówca.

Do Lampeya trzeba było zamawiać lekarza, a do Hugo Ugochukwu Enyinnai… malarza. W świetnym reportażu o koledze Antonio Cassano z Bari, który w Polsce grał m.in. w Górniku Zabrze i Odrze Opole, historię o tym opowiada Łukasz Ganowicz. – Irytowało go, gdy ktoś nie dojadał i wyrzucał resztki jedzenia. Dziwił się, że ludzie na świecie umierają z głodu, a my nie zjadamy pełnych posiłków. Kiedyś na obozie zawsze zbierał ze stołów jogurty Jogobella. Kładł je na kaloryferze w pokoju, aż w końcu to wszystko wybuchło. Cały pokój był pomalowany jogurtami.

Hugo zasłynął też nietypowym „dopingiem”, dzięki któremu unikał skurczów podczas meczu. – Przed meczem zawsze, bez względu na temperaturę, na koniec obiadu spożywał… sól z wodą. Brał solniczkę, rozpuszczał zawartość w literatce i duszkiem pochłaniał – opowiadał nam Ganowicz.

Kawalarz Donald

Przez polskie ligi przewinęło się wielu Afrykańczyków, a jeśli podzielimy ich na nacje, przewodzą Nigeryjczycy. Za najbardziej sympatycznych uchodzą jednak piłkarze z Kamerunu. Przykładem tego jest Donald Djousse. – Typowy wesołek w szatni, cały czas jakieś żarty, my robiliśmy żarty jemu, ale reagował zawsze pozytywnie. Potrafił naśladować trenerów, kierowników i innych zawodników. Początkowo nie wiedzieliśmy o tym, ale w kolejnym jego dowcipie zauważyliśmy tę jego zdolność, potrafił rozbawić. Czasami wystarczyło na niego spojrzeć, żeby wiedzieć co myśli, albo kogo naśladuje – mówi nam Maksymilian Rogalski, który grał z Donaldem w jednym zespole.

Donald Djousse w barwach Pogoni, ale tej z Siedlec. fot. 400mm.pl

Kameruńczyk był niekwestionowaną gwiazdą szatniowych dowcipów. W książce „70 niezwykłych historii na 70-lecie Pogoni” znajdziemy opowieść o jednym z nich. Narratorem Hernarni, członek paczki zagranicznych piłkarzy.

Był taki czas, że nieustannie żartowałem z Donalda i on chciał odegrać się jakimś dobrym kawałem. Pewnego razu siedziałem z kawą na kanapie przy naszej szatni i widziałem po jego minie, że coś kombinuje. Przycisnąłem więc jednego z młodych chłopaków, który siedział akurat w szatni, żeby powiedział mi, co właściwie zrobił ten sympatyczny Kameruńczyk.
– Powiedz, albo dostaniesz kopa na treningu – argumentowałem z uśmiechem.
Na początku opierał się, ale później powiedział, że Donald wziął portfel Ediego i schował do moich spodni. Powiedziałem większości chłopaków o całej sytuacji i włożyłem ten portfel… do jego spodni. Gdy wróciliśmy z treningu, wszyscy wiedzieli o sprawie, oczywiście poza Donaldem. Edi wykąpał się, przebrał i zaczął się ubierać.
– Panowie, nie mam portfela! – powiedział na głos i zagrał przerażoną minę.
– Na pewno zabrał ci go „Scottie” – ochoczo włączył się w rozmowę Donald, po czym ruszył do moich spodni. Nic w nich nie znalazł i mocno się zdziwił.
– To ty jesteś złodziej z Afryki, w Brazylii żyją porządni ludzie – udawałem rozzłoszczonego. – Mamy swój honor!
Zdezorientowany Donald zarzekał się, że to nie on, a Edi w tym czasie złapał za jego spodnie. Oczywiście znalazł w nich swój portfel. Można wierzyć w to, co teraz powiem albo nie, ale w tej sytuacji nawet Donald zrobił się różowy ze wstydu. Szatnia pokładała się ze śmiechu”.

Problem Djousse był taki, że uchodził za „fajnego chłopaka”. A jak wiadomo, takiej pozycji na boisku nie ma. W Ekstraklasie nie błysnął, a jedyny niezły sezon zaliczył w I lidze, choć mało brakowało, a wyleciałby wtedy z klubu. Rogalski: – Na boisku bywało różnie. Na początku były z nim problemy mentalne, podpisał kontrakt i zaczęły mu jakieś urazy doskwierać. W końcu trener postawił sprawę jasno: albo zaczyna nam pomagać, albo niech rozwiązuje kontrakt. Był taki przełomowy moment, że graliśmy w Grudziądzu, a on dojechał tam na własny koszt. Nie zagrał tam, ale wziął się wtedy w garść.

Dodajmy, że na własny koszt oznacza… taksówką. Prawie jak Molongo! Djousse zapamiętano jednak nie tylko z tej szalonej podróży. Przez pewien czas w Szczecinie krążyły plotki, że zawodnik jest… niedożywiony i ma anemię. Klub temu zaprzeczał, ale wiadomo – potwierdzone informacje to te zdementowane, więc nie wykluczamy, że i w tej opowieści było ziarnko prawdy.

Aha, pisząc o Donaldzie ciężko nie wspomnieć o tym, że po odejściu z Polski nieoczekiwanie rozbłysnął w Portugalii i zdołał zawstydzić samego Ikera Casillasa.

Bo trzeba pamiętać, że chociaż z ich stylu bycia i nawyków często się śmiano, to jednak wielu Afrykańczyków talentem potrafiło zawstydzić nasz system szkolenia. Inna sprawa, że najczęściej po prostu nie chciało im się nad nim pracować. Ale to już temat na kolejną opowieść…

SZYMON JANCZYK

Fot. Screen z YouTube Alemzo (Maxwell Kalu) – One touch

Znasz barwne historie o afrykańskich piłkarzach w Polsce? Skontaktuj się z autorem tekstu: [email protected] – lub na Twitterze: @sz_janczyk

CZĘŚĆ I – Podrabiany król strzelców z Gwinei

CZĘŚĆ II – Kucharz, który uciekł do Hiszpanii

CZĘŚĆ III – „Jesteś u nas rok, a ci trzecia babcia umiera!”

Opublikowane 28.04.2020 13:31 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asdf
Asdf

Egharevba (czy jak to tam się pisze) gonił Rudolfa z nożem

Tomuś Czereśniak
Tomuś Czereśniak

Czym się w swej krzykliwości różni stylówka tego biednego Sundaya od któregokolwiek obecnego kopacza, który za punkt honoru stawia sobie JEBITNIE WIDOCZNĄ NAZWĘ LUB LOGO W CHUJ DRUGIEGO MODNEGO CIUCHOROBA to nie wiem…

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Albo przebieranie się w damskie fatałaszki jak swego czasu Kubuś Kosecki.

Miłosz
Miłosz

„(…) Innocent (…), który wpadł za posiadanie trawki” – no jak, Niewinny przecież był :).

joshua spencer
joshua spencer

dobra seria. fajne są takie historie

Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Od Nowaka do Lewandowskiego. Najlepsi Polacy w Bundeslidze

Władze klubów Serie A praktycznie co okienko wpadają do Ekstraklasy i zachowują się tak, jak emerytki na promocji karpia w markecie, ale jeszcze sporo milionów euro musi przepłynąć z Italii do naszego kraju, byśmy uznali tamtejszą ligę za najbardziej „polską” spośród tych najsilniejszych. Ten tytuł należy do Bundesligi. Z jednej strony nie jest to ostatnio […]
24.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

Kubica w dobrej formie, ale to simracerzy triumfowali w Orlen Stay&Play

Było szybko, wściekle i emocjonująco. Za nami finał turnieju w Assetto Corsa, w ramach projektu Orlen Stay&Play. Profesjonalni sportowcy stanęli w szranki z zawodnikami, którzy wcześniej przeszli przez otwarte kwalifikacje. Nie było jednak mowy o żadnych nowicjuszach. Na linii startu na Roberta Kubicę czy Jakuba Przygońskiego czekali bowiem esportowcy, specjalizujący się w symulatorach wyścigowych. Szans […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Robert Gumny: Prawie rok grałem z bólem. Pokazywałem 50 procent możliwości

Obrońca Lecha Poznań, Robert Gumny był gościem Łukasza Trałki, Michała Żewłakowa i Jakuba Wawrzyniaka w programie „Liga PL” emitowanym w Kanale Sportowym. Zawodnik „Kolejorza” opowiedział o spodziewanym powrocie do gry po kontuzji, silnej psychice, potrzebie rywalizacji i najsilniejszym punkcie poznaniaków przed meczem z Legią. Poniżej zapis tekstowy rozmowy.  Jak się czujesz? Dziękuję, bardzo dobrze. Od […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Polski Real i potęgi na kolanach. Finał rankingu polskich drużyn wszech czasów!

Milion dolarów oferowane przez Real za Włodzimierza Lubańskiego. Widzew Łódź w kilkanaście lat przechodzący od czwartej ligi do pokonania Liverpoolu, jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu. Deyna z Gadochą siejący postrach na murawach Europy. Ernest Wilimowski jako kandydat do najlepszego piłkarza świata swoich czasów. Wyrabiający 577% normy przodownik pracy Wiktor Markiefka decydujący o losach […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Astiz: „Prawdopodobnie po sezonie zostanę w Legii. Albo jako piłkarz, albo w innej roli”

Iñaki Astiz był – obok Roberta Gumnego – telefonicznym gościem najnowszej „Ligi PL”. W ostatnim odcinku przed wznowieniem rozgrywek stoper warszawskiej Legii zdał raport ze stanu przygotowań wicemistrzów Polski i liderów PKO Bank Polski Ekstraklasy do ponownego startu ligi. Zdradził też co nieco na temat swojej przyszłości. Poniżej zapis rozmowy. Łukasz Trałka: – Jak przygotowania […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Przez lojalność nie mogłam iść do Lyonu. To jak transfer z Lecha do Legii

– Przez siedem lat w Paryżu zyskałam taki szacunek ludzi, że nie mogłam przejść do Lyonu. Dla mnie relacje z kibicami są cenniejsze od złota. Nie mogłabym później spojrzeć w twarz ludziom, którzy dopingowali mnie przez te lata w Paryżu. To po pierwsze. A po drugie – przez te lata nakręcałam się tą rywalizacją, miałam […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Grosicki: – Chcę, żeby za kilkanaście lat moje nazwisko było wspominane

– Mam jeszcze dwie imprezy przed sobą. W 2021 i 2022 roku. Jest jeszcze szansa i czas. Jak są marzenia do zrealizowania, to trzeba je zrealizować. Marzymy, żeby zaistnieć na takich imprezach i mam nadzieję, że to się uda. Trzeba wierzyć. Zmienić słowa w czyny. Pokazać to na boisku. Tamten mundial był bardzo słaby, ale […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Niedziela z Bundesligą. Czy RB Lipsk powróci na zwycięską ścieżkę?

Dwa remisy przed pandemią, jeden po wznowieniu rozgrywek. Nie da się ukryć, że kiepska passa RB Lipsk na przestrzeni trzech ostatnich kolejek Bundesligi mocno nadszarpnęła szanse tej ekipy na sięgnięcie po mistrzowską paterę. Obecnie podopieczni Juliana Nagelsmanna mają aż dziesięć punktów straty do liderującego Bayernu. Jeżeli nie zwyciężą dzisiejszego spotkania w Moguncji, pozostanie im już […]
24.05.2020

Robert Gumny i Inaki Astiz gośćmi Ligi PL!

Jest niedziela, jest Liga PL. Dzisiaj w studiu Michał Żewłakow, Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak, a gośćmi tego tercetu solidnych ligowców będą Robert Gumny z Lecha Poznań oraz Inaki Astiz z Legii Warszawa. Tematy? Łatwe do przewidzenia – rusza liga, rusza Puchar Polski, rusza to wszystko, za czym tak bardzo tęskniliśmy. Zapraszamy na Kanał Sportowy! […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Zauważalnie inni. Z wizytą w akademii FC Köln

Mistrz świata Ron-Robert Zieler, zdobywca Pucharu Konfederacji Jonas Hector, wicemistrz olimpijski Timo Horn, mistrzowie Europy U-21 Yannick Gerhardt i Mitchell Weiser. Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Każdy z nich przeszedł przez kilka – albo i wszystkie – szczeble juniorskiej i młodzieżowej kariery w Kolonii. W akademii FC Köln, jednej z najbardziej niedocenianych w […]
24.05.2020