post Avatar

Opublikowane 09.04.2020 09:42 przez

Szymon Janczyk

Z piłkarzami z Afryki zawsze jest sporo śmiechu, a zdarza się, że i sporo problemów. Nie do końca wiadomo, jak oni wszyscy trafiają do Polski. Ale kiedy już do niej trafią, potrafią sobie poradzić w najbardziej ekstremalnych warunkach. Dlatego zebraliśmy dla was anegdoty i opowieści o pokręconych losach sympatycznych zawodników z Czarnego Lądu. Jeden z nich zresztą piłkarza tylko udawał, a jego prawdziwa tożsamość do dziś pozostaje nieznana. A pozostali?

Królowie imprez, lokatorzy „mieszkania” na strychu w klubowym budynku, pozytywne duchy i negatywni bohaterowie ustawionych meczów. Jedni nierówno walczyli z systemem ogrzewania, inni z… wodą w basenie. Zapraszamy!

***

Podrobiony król strzelców z Gwinei

W 2005 roku Broń Radom pochwaliła się prawdziwym hitem transferowym. Agbeluye Camara przychodził do ówczesnej V ligi jako król strzelców ligi w Gwinei. W CV miał też mieć występy w tunezyjskiej Ekstraklasie, więc wyglądało to naprawdę grubo. Słowa „miał” używamy tu nie przypadkowo, bo w Radomiu szybko zaczęli się zastanawiać, czy ten człowiek kiedykolwiek grał w piłkę. – Przyjechał w dzień kobiet, a na pierwszy trening trzeba było czekać godzinę. Pod stadionem było z pięćdziesiąt osób, każdy był ciekawy, co pokaże. W końcu wyszedł prezes i powiedział, że Camara się modli, dlatego się spóźnia – opowiada nam Sylwester Szymczak, redaktor naczelny działu sportowego lokalnego „Echa Dnia”.

Gwinejczyk był muzułmaninem, więc musiał znaleźć czas dla Allaha. Nie przepadał natomiast za zimą, choć po transferze zarzekał się, że śnieg mu nie straszny, bo w Gwinei w górach też leży. Jak się szybko okazało, przechwałki można było włożyć między bajki. – Pojechał na pierwszy sparing i nawet nie wyszedł z budynku klubowego, bo zobaczył śnieg i powtarzał jedynie „zimno, zimno” – mówi nasz rozmówca.

Kibice niecierpliwie czekali na debiut króla strzelców z Afryki, ale ten niezbyt nadawał się do gry. W końcu jednak pojawił się na boisku i… załadował gola życia. Strzał prosto w okienko. Ludziom na trybunach podobno opadły szczęki, o czym wspominał mi jeden z kibiców Radomiaka. Tak, ciekawość dotycząca Camary była tak duża, że niektórzy fani przeciwnej drużyny wybrali się na mecz, żeby zobaczyć tego asa w akcji. – To było zgubne, bo ta piłka po prostu mu zeszła. Pech chciał, że tak wpadła i ludzie się zachwycili, że faktycznie boski piłkarz przyjechał. Przez cały tydzień chodził jak król, a w kolejnych meczach potykał się o własne nogi. Prezes tłumaczył to złą aklimatyzacją, ale w czerwcu się z nim pożegnali – dodaje Szymczak.

Agbeluye Camara obserwuje kolegów podczas zimowego sparingu. Fot. Echo Dnia

W tamtych czasach transfer piłkarza z Afryki był ogromnym wydarzeniem. Nic dziwnego, że nawet biorąc pod uwagę marną formę Camary, znaleźli się kolejni chętni na jego usługi. Zawodnik szybko trafił na testy do Radomiaka, a więc drugiego z większych klubów w mieście. Miał jednak problem, bo o ile w Broni opłacał go sponsor, tak później nie miał gdzie się podziać. Sytuacja stała się niewesoła, ale wiele osób wyciągnęło do niego pomocną dłoń. Gwinejczyk przez pewien czas przebywał w hotelu, a kiedy miał szansę trafić do klubu ze Struga 63, dosłownie w nim… zamieszkał.

Pewnego razu natknęła się na niego jedna z osób, które pomagały wówczas w funkcjonowaniu drużyny. – Na korytarzu minęli mnie jacyś ludzie niosący gigantyczny materac gimnastyczny. Jeden z nich stary, na pierwszy rzut oka – bezdomny. Drugi to młody czarnoskóry chłopak. Zbaraniałem kompletnie. Później dowiedziałem się, że pierwszy jegomość to legendarny kibic Radomiaka, który po awansie do I ligi sprzedał dom i za te pieniądze jeździł za klubem. Po sezonie klub spadł, jemu skończyły się pieniądze i co jakiś czas pojawiał się przy Struga, żeby tam pomieszkać. Drugą osobą był właśnie Camara – słyszymy.

Napastnik rodem z Gwinei okazał się jednak zbyt słaby nawet na rezerwy Radomiaka, więc szybko stracił lokum w klubowym budynku. Według różnych legend spał albo na sali gimnastycznej, albo w schowku na sprzęt. Bardziej prawdopodobna jest druga opcja. Brzmi absurdalnie, ale podobne warunki otrzymał w Akcji Jastrzębia, która właśnie awansowała do ligi okręgowej i stwierdziła, że chce mieć w składzie afrykańskiego napastnika. Według różnych relacji, Camara trochę tam pograł, ochoczo korzystając przy tym ze swojej popularności w tej niewielkiej miejscowości i słuch po nim zaginął – prawdopodobnie wyjechał z Polski.

Parówki na strychu i nauka pływania

Gwinejski napastnik śpiący w klubowym budynku Radomiaka nie był jednak niczym nowym. Budynek przy ul. Struga 63 „gościł” wielu afrykańskich piłkarzy, z tym że większość z nich otrzymywała nieco lepsze warunki. Jasne, apartamenty to nie były, ale już pokój gościnny czy „strych” nad dawną halą, w czasach gdy nie było jeszcze możliwości lokowania zawodników w bursach czy hotelach, brzmiały lepiej. Wspomniane „pokoje” niejedno widziały. – Zagraniczni piłkarze mieszkający w pokoju nad halą, to jest hit. Gnieździli się tam w kilku i zajadali parówkami – obrazuje styl życia sportowców Marcin Borzęcki, dziennikarz TVP Sport, który dobrze zna radomskie klimaty, bo sam z tego miasta pochodzi.

Ale osobliwa dieta to jeszcze historia light. Na początku XXI wieku Afrykańczycy wykorzystywali pokój gościnny w celach – ujmijmy to łagodnie – towarzyskich. Oczywiście odwiedziny „koleżanek” były tajemnicą Poliszynela, jednak w pewnym momencie sprawa stała się oficjalna za sprawą nietypowej wpadki. Lokalna gazeta chciała bowiem zrobić reportaż o tym, jak przyjemnie mieszka się chłopakom z Afryki w Radomiu i odwiedziła ich w klubie, wraz z obszerną fotorelacją. Fotograf wpadł do nich w złym momencie – akurat w trakcie wizyty wspomnianych wcześniej dziewczyn. Mimo to odbębnił robotę i tak zdjęcia pań odwiedzających czarnoskórych kolegów, obiegły cały Radom łącznie ze wspomnianym reportażem. Jak się domyślacie – nie miały one później łatwego życia.

Niedługo potem do Radomiaka zawitał Kenneth Alfred, napastnik rodem z Nigerii. Jak trafił do klubu nie do końca wiadomo, bo trener Włodzimierz Andrzejewski nie widział dla niego miejsca w drużynie. Alfred został jednak przeforsowany i co jakiś czas dostawał szansę. Jego największym sukcesem było strzelenie gola… Arturowi Borucowi, który wtedy grał w Pogoni Siedlce.

Ciekawsze były natomiast jego pozaboiskowe perypetie. Opowiada Andrzejewski. – Po meczach mieliśmy odnowę, a najprościej było iść na basen. Z Alfredem był jednak taki problem, że panicznie bał się wody. Pływać też nie umiał, więc legenda klubu, hrabia Zdzisław Radulski zarzekł się: już na go pływać nauczę! A że hrabia w przeszłości wyszkolił wielu mistrzów pływackich i miał papiery instruktora, to wiadomo było, że Kenneth się z nim nie utopi. Nie wierzyliśmy jednak, że uda mu się zrobić pływaka z Alfreda i założyliśmy się z hrabią o dobrą butelkę, że misja się nie powiedzie. Niestety, zakład przegraliśmy. Alfred po treningach u Radulskiego przepłynął cały basen. 

Messi z Lesotho

Ponad dwa lata temu niczym meteor przemknął przez rodzime rozgrywki Messi Junior. Takim tytułem mianowano Luciano Matsoso, z IV-ligowego Oskara Przysucha. Matsoso w zasadzie mianował się nim sam, wpisując to sobie w profil na Facebook’u. Lesotyjczyk nieoczekiwanie otrzymał powołanie do reprezentacji kraju, co przykuło uwagę mediów. Sami zresztą o nim pisaliśmy. W tekście żartowaliśmy, że afrykańscy piłkarze mają to do siebie, że lubią przedłużyć pobyt na kadrze. Cóż, wykrakaliśmy, bo skrzydłowy tak wracał do klubu po zgrupowaniu, że… nie wrócił do niego nigdy.

Po sensacyjnym powołaniu próbowałem zrobić z nim wywiad dla lokalnego portalu. Matsoso był tą ofertą zachwycony, problem w tym, że opowiadał głównie o… Messim. Był nim do tego stopnia zafascynowany, że potrafił zestawić swoje zdjęcie z fotografią Argentyńczyka.

Jego zdaniem nie było widać różnicy.

Tak wyglądały porównania Matsoso z Messim. Fot. Archiwum prywatne

Faktycznie, jak dwie krople wody!

Reprezentant Lesotho uważał też, że w piłkę gra równie dobrze co Argentyńczyk. Na dowód wysyłał mi wideo ze swoich meczów. „Messi Junior” faktycznie radził sobie nieźle, w IV lidze się wyróżniał i miał nawet propozycje z wyższych klas rozgrywkowych. Oskar liczył jednak, że na piłkarzu zarobi trochę więcej, dlatego do transferu nie doszło. Matsoso miał mi o tym wszystkim opowiedzieć na żywo, ale co tydzień przekładał termin powrotu do Polski. Pisał, że już ma bilety, już leci i… za tydzień sytuacja się powtarzała. W końcu z listopada zrobił się styczeń, a sympatyczny kumpel z Afryki wysłał mi nawet noworoczne życzenia. Łącznie z zapytaniem, czy… nie znajdę mu klubu w Radomiu, bo zasługuje na coś lepszego.

Mimo szczerych chęci, pomóc niestety nie mogłem. Na wywiad czekam więc do dziś, podobnie jak Oskar na zawodnika, po którym słuch kompletnie zaginął. Jeszcze rok temu pojawiał się wśród powołanych do kadry Lesotho, ale od tamtej pory – głucha cisza.

„Nie ma sianka, nie ma granka!”

Ciekawe historie związane z afrykańskimi piłkarzami Radomiaka działy się w latach 2005-2006, w których klub grał na zapleczu Ekstraklasy. W mieście do dziś pamięta się o Abelu Salami. Nigeryjczyk przyszedł do Radomia jako piłkarz mający w CV grę w najwyższej lidze, więc polski futbol zdążył poznać aż za dobrze. Nic dziwnego, że jego mottem było „nie ma sianka, nie ma granka”. Gdyby Salami opatentował ten zwrot, mógłby zbić fortunę. Za każdym razem, kiedy Salami nie dostawał wynagrodzenia, przytrafiały mu się kontuzje. Przeważnie cierpiała pachwina, ale były też inne niemożliwe do zdiagnozowania dolegliwości. Nawet dziś znajdziemy notki z dawnych lat, o jego dziwnych urazach.

Salami zawsze miał pozytywne podejście do życia, jak i do obowiązków. Spóźnienia, nieobecności – zdarzało się, kwitował to uśmiechem. „Jakie sianko, takie granko”. Z kolei redaktor Szymczak, z którym wcześniej rozmawialiśmy o Camarze, zapamiętał Abela, bo ten zawsze witał go z daleka. „NIE MA SENSACJA NA PIERWSZA STRONA!” – krzyczał Nigeryjczyk na widok dziennikarza.

Moment wart uwiecznienia – zdrowy Abel Salami w barwach Radomiaka. fot. Newspix

Mniej sympatyczne wspomnienia zostawił po sobie Maxwell Kalu, inny stary wyjadacz. Kalu miał dziwną przypadłość – często brał udział w dziwnych spotkaniach. Napastnik był m.in. w kadrze Amiki z pamiętnego finału Pucharu Polski z Aluminium Konin. W Radomiu wziął udział w dwumeczu, który dla miejscowych był jeszcze większym skandalem. Radomiak musiał walczyć o utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy w barażach, w których jego rywalem była Odra Opole. Radomscy działacze od początku mieli wątpliwości co do obsady sędziowskiej, bo choć był to już rok 2006, to „słusznie minione czasy” jeszcze minione nie były.

Obawy się potwierdziły, bo dwumecz napakowany był kuriozalnymi decyzjami. Sędziów przyćmili jednak piłkarze, a zwłaszcza Maxwell Kalu i Swetosław Byrkacznikow. Drugi w komiczny sposób wykonał rzut karny w serii jedenastek, która miała zadecydować o utrzymaniu lub spadku, pierwszy psuł każdą możliwą sytuację w regulaminowym czasie gry. Kiedy kilka dni po meczu okazało się, że Kalu miał już ustalone warunki przejścia do Odry i wyjeżdża do Opola, kibice Radomiaka przeklęli go na dziesięć pokoleń do przodu. Na tym się zresztą nie skończyło – legenda głosi, że fani dorwali Nigeryjczyka na dworcu, tuż przed podróżą do Opola. Kalu zebrał oklep, a na domiar złego stracił złoty łańcuch, jeden z ulubionych dodatków do ubioru.

Piłkarz i… nauczyciel

W późniejszych latach Afrykańczykom w Radomiu żyło się znacznie lepiej. Przede wszystkim mieszkali w cywilizowanych warunkach, chociaż… nie zawsze kończyło się to dobrze. Nigeryjczyk Madariola, który przez kilka lat grał w Broni Radom, miał problem z rachunkami. Obrońca nie do końca wiedział, jak korzystać z grzałki elektrycznej i zapomniał o jej zakręcaniu. Pewnego dnia pojawił się więc w klubie z problemem – naliczono mu za to 2500 zł.

Ale wśród masy śmieszno-strasznych anegdot, zdarzają się też wyjątki. W Radomiaku w latach 90. furorę zrobili piłkarze z Zimbabwe – Prince Matore i Gift Muzadzi. Towarzyszył im jeszcze Lioyd Chitembwe i legenda głosi, że tercet trafił do Radomia zupełnie przypadkiem. Dosłownie, bo gdy byli w drodze do nowego klubu, mówiono im, że jadą do Poznania. Cóż, trasa trochę się zmieniła, ale Muzadzi ostatecznie i tak trafił do Wielkopolski, gdzie zadebiutował w Ekstraklasie. Potem szło mu jeszcze lepiej – znalazł się w finale Afrykańskiej Ligi Mistrzów. Matore natomiast zwiedził trzy kluby w najwyższej lidze w naszym kraju i wrócił do ojczyzny jako solidny gracz.

Jeśli chodzi o wyjątki pozaboiskowe, warto wspomnieć o George Tebohu. Kameruńczyk trafił do Broni Radom i zapowiadał się na solidne wzmocnienie. Miał jednak pecha – uszkodził achillesa, a po kontuzji nie wrócił już do formy. W życiu poradził sobie jednak całkiem nieźle. – Poszedł do pracy w szkole językowej, znał cztery języki. Uczył angielskiego i francuskiego. Niesamowity chłopak, kulturalny, sympatyczny. Dzisiaj mieszka w USA, niedawno się ożenił – wspomina Teboha Sylwester Szymczak.

Można się wybić? Można. Ale gdyby nie ci, którzy byli zupełnym przeciwieństwem Teboha, nasze ligi byłyby zdecydowanie uboższe o anegdoty i opowieści.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 09.04.2020 09:42 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Patryk
Patryk

Weź popraw przy tym gościu z Lesotho byka o reprezentacji Polski i ten hrabia z Radomia to nie jego tytuł tylko ksywa, artykuł fajny, pozdrawiam.

Tytus_Sz
Tytus_Sz

i apostrof przy Facebooku

Pałlo Kutińjo
Pałlo Kutińjo

Super artykuł, dzięki!

Pyton z Przeglądu
Pyton z Przeglądu

A parodysta Fundambu też mieszka w schowku na szczotki? Już go pogonili z Radomiaka, bo Radomiak się rozlatuje?

k14
k14

Ale nudny tekst 😀

SmyQ
SmyQ

Bardzo sympatyczny artykuł. Przydałby się w ogóle jakiś cykl o tych Afrykanach, bo każdy kolejny okazywał się większym ananasem od poprzedniego.

Gazo
Gazo

To artykuł nie o Afrykańczykach w Polsce, ale w Radomiu. W ogóle mam wrażenie, że autor poza Radomiem nie ma pojęcie co dzieje się na świecie. Ale wiadomo – trzeba mieć kogoś z Fundambu na miejscu…

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Zwłaszcza że swego czasu (wcale nie tak odległego) ciekawy projekt z murzynami zrobiono w LZS Piotrówka. SZkoda że autor nie chciał wyściubić nosa poza Radom pisząc ten artykuł.

Pan Mietek
Pan Mietek

Wszystko fajnie, ale tekst MUSI przed opublikowaniem przeczytać redaktor. Inaczej wychodzi taki potworek w którym widać, że autor zna tematykę, ale nie jest w stanie sformułować myśli w sposób zrozumiały.

Piotr
Piotr

Dawno nie czytałem gorszego artykułu pod względem interpunkcji i gramatyki. Momentami kompletnie nie wiedziałem o chodzi autorowi.

Tony
Tony

Czego spodziewałeś się po artykule człowieka który uważa Radom za całą Polskę?

krystyn
krystyn

A Simon Mol?

Weszło
28.09.2020

Hiszpan w Polsce: inwestycja długoterminowa

ŁKS Łódź w I lidze zaczął sezon od pięciu zwycięstw. 3 gole i 3 asysty uzbierał Jose Antonio Ruiz Lopez, znany również jako Pirulo, 2 gole i asystę ma również Samuel Corral. Ten duet na finiszu Ekstraklasy też potrafił błysnąć. Pierwszy z nich bardzo długo był jednym z niewielu tak często grających ofensywnych pomocników bez […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pytanie dnia: czy Piast strzeli wreszcie gola w lidze?

Piast Gliwice całkiem przyzwoicie zaprezentował się w europejskich pucharach, odpadając dopiero w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Po starciu z FC Kopenhagą, która – nie oszukujmy się – dla takiego klubu jak Piast była rywalem niemalże zaporowym. Awans byłby sensacją. Jednak łączenie występów pucharowych i ligowych jak dotąd wychodziło gliwiczanom gorzej niż marnie. Dość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Liga pragmatyków? Aż 47% bramek pada po stałych fragmentach

Raków Częstochowa wszedł do ligi z osławionymi 140 wariantami rozegrania rzutów rożnych. Wisła Płock w zeszłym sezonie pokazała, że posiadanie gościa potrafiącego świetnie zagrać ze stojącej piłki to już połowa sukcesu w walce o utrzymanie. Nasza liga kocha wrzutkę z rogu na stoperka, wolny z czterdziestego metra, po którym trzy czwarte drużyny wchodzi w pole […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Piast się przełamie i wygra do zera?

Po niedzieli bez Ekstraklasy poniedziałek z nią smakuje jeszcze lepiej. Nawet jeśli na boisku zobaczymy Piasta Gliwice, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki. W meczu ze Stalą Mielec w barwach drużyny ze Śląska zabraknie dwóch czołowych napastników – Piotra Parzyszka oraz Jakuba Świerczoka. Czy Piast zdoła się w końcu przełamać? Typujemy to spotkanie […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pora sprawdzić się w dorosłym graniu. Marcin Bułka przejdzie do FC Cartagena

Marcin Bułka w wieku dwudziestu lat już ma piękne CV jeśli chodzi o kluby, Chelsea i PSG to nazwy robiące wrażenie. Na dobrą sprawę jednak ciągle mowa o bramkarzu, o którym trudno powiedzieć, co on tak właściwie potrafi i jaki ma styl gry. Z prostego powodu: w piłce seniorskiej wciąż dopiero raczkuje. Teraz jednak ma […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

„W szatni żarty idą ciężkie. Ale te żarty pomagają w złapaniu dystansu”

Marcin Stefanik do szesnastego roku życia miał piętnaście operacji. Wizyty w szpitalu stanowiły rutynę. Wszystko przez to, że urodził z wadą kończyn górnych. Nie przeszkadza mu to dziś jednak w żaden sposób, a ciekawe, że duże znaczenie miała w tym piłka nożna, w szczególności klimat szatni. Byłemu juniorowi Arki Gdynia nieodzowna tam szyderka i żarty […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Show Zielińskiego, hattrick Mierzejewskiego, XI kolejki Gikiewicza | STRANIERI

To był zdecydowanie udany weekend dla polskich piłkarzy rozrzuconych po świecie. Nasi stranieri strzelali bramki wszędzie – od USA aż po Chiny. A jeśli nie strzelali, to podawali kolegom, dzięki czemu ich zespoły zaliczały ważne wygrane. A jeśli nawet nie podawali, to chociaż bronili tak, że zasłużyli na wyróżnienie przez lokalne media. Bilans weekendu? Osiem […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Dziekanowski: Kiedy właściciel Legii zwolni prezesa?

W poniedziałkowej prasie m.in. echa koronawirusa u Jerzego Brzęczka i w Pogoni Szczecin, wywiad z Ireneuszem Mamrotem, doping wśród medalistów z Barcelony czy szyderka z książki Małgorzaty Domagalik.  PRZEGLĄD SPORTOWY Selekcjoner Jerzy Brzęczek z koronawirusem, sztab kadry na kwarantannie. Kto poprowadzi zespół podczas najbliższych meczów? Dlatego niewykluczone, że najbliższe mecze faktycznie poprowadzi z ławki jeden […]
28.09.2020
Włochy
27.09.2020

Jakkolwiek to brzmi – Juventus traci dwa punkty do Verony

AS Roma w pierwszej kolejce Serie A przegrała walkowerem z Hellasem Werona. Dość kompromitująca wpadka na boisku – bo tak trzeba chyba określić bezbramkowy remis, ogromnie kompromitująca wpadka organizacyjna, bo czymś takim jest niepoprawne zgłoszenie zawodnika do rozgrywek. Chęć rehabilitacji była spora, ale i stopień trudności wyzwania najwyższy z możliwych. Do Rzymu wpadł Juventus.  Wpadł […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Fati show na inaugurację Barcelony

Nie ma co, bardzo fajny sparing obejrzeliśmy dziś na Camp Nou. Barcelona przed sezonem postanowiła sprawdzić formę z jakimś zespołem z niższej klasy rozgrywkowej. Klasyczny mecz na sprawdzenie wariantów taktycznych. Tak sobie myśleliśmy, gdy oglądaliśmy to spotkanie. Ale potem okazało się, że jednak był to mecz ligowy. I nie wiemy, komu powinno być bardziej głupio […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Mecz imienia mistrzostwa Anglii 2015/16

O rany, ależ to było dobre. Leicester City wpadło dzisiaj na Etihad i zabrało nas w sentymentalną podróż do swojego mistrzowskiego sezonu 2015/16. Na początku zapowiadało się, że podróż będzie miała dość gorzki smak. W 4. minucie strzelanie rozpoczął Riyad Mahrez, wtedy jeden z kluczowych zawodników „Lisów”, dziś zawodnik Manchesteru City. Fenomenalna bomba w samo […]
27.09.2020
WeszłoTV
27.09.2020

LIGA MINUS. Paczul, Roki, Białek, Mazurek

Zapraszamy na nasz cotygodniowy program publicystyczno-rozrywkowy! Przed wami Liga Minus. Niedzielnych meczów Ekstraklasy wprawdzie nie było, ale to pozwoli szerzej pogadać o tych spotkaniach, które się odbyły, a także pospekulować trochę na temat nadchodzących występów Lecha Poznań i Legii Warszawa w eliminacjach do Ligi Europy. Ruszamy o 19:30, wpadajcie! 
27.09.2020
Inne sporty
27.09.2020

Echa triumfu Błachowicza. Pretendenci ustawiają się w kolejce…

Stało się – Jan Błachowicz (27-8) w sobotę podczas gali UFC 253 pokazał „legendarną polską siłę” i znokautował w drugiej rundzie faworyzowanego Dominicka Reyesa (12-2). Główną nagrodą był upragniony mistrzowski tytuł w kategorii półciężkiej. Niezwykła podróż Polaka dopiero się rozkręca, a na horyzoncie już widać kilka ciekawych wyzwań. Najbardziej atrakcyjnym wydaje się wciąż długo oczekiwany […]
27.09.2020
Niemcy
27.09.2020

Piękna passa zakończona. Bayern zniszczony przez Hoffenheim

Nawet w Ferrari czasem popsuje się rozrząd, nawet na twarzy Miss Polonia wyskoczy pryszcz, nawet Stingowi zdarzy się zafałszować. Także i Bayern może czasem się potknąć. Choć „potknięcie się” to zdecydowanie za słaba metafora, by opisać to, co stało się dziś w Sinsheim. To była bolesna wywrotka twarzą na beton. Czy też był to może […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Stefański: „Pod kątem logistycznym zakażenia w Pogoni nie są niczym poważnym”

Czy władze Ekstraklasy są zaniepokojone trzydziestoma zakażeniami w Pogoni Szczecin? Co dla kalendarza ligi oznacza przełożenie meczu Portowców z Jagiellonią? Czy w terminarzu jest dużo terminów rezerwowych i czy będzie dochodzić do walkowerów? Dlaczego okres reprezentacyjny będzie traktowany jako reset? Jak to możliwe, że problem Pogoni nie jest problemem dla całej ligi? Dlaczego dla Ekstraklasy […]
27.09.2020
Hiszpania
27.09.2020

Kądzior schodzi w przerwie, jego zmiennik daje asystę. Ale to nie był zły mecz Polaka

Damian Kądzior oczywiście zdążył już zadebiutować w La Liga, ale do tej pory nie wychodził w pierwszym składzie – dostał 30 minut z Celtą i sześć z Villarrealem. Natomiast Polak dzisiaj w końcu doczekał się swojego nazwiska w wyjściowej jedenastce, bo po ledwie punkcie w dwóch meczach i słabej postawie Pedro Leona, Jose Luis Mendilibar […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Juventus faworytem meczu z Romą. Będzie festiwal bramek?

Na pierwszy duży hit Serie A nie trzeba było długo czekać. Mecze Juventusu z Romą dla polskiego kibica zawsze są interesujące, bo każdy kojarzy obydwa kluby ze Zbigniewem Bońkiem i Wojciechem Szczęsnym. Ale i w Italii starcie Bianconerich i Giallorossich budzi spore emocje, bo w przypadku obydwu stron trwa nowe rozdanie. W Turynie jeśli chodzi o stołek trenerski, w […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Bamford znów staje na wysokości zadania, Leeds wciąż na zwycięskiej ścieżce

Patrick Bamford przed startem sezonu był jednym z tych zawodników, o których formę najmocniej drżeli kibice Leeds United. Napastnik „Pawi” w poprzednich rozgrywkach wpisał się wprawdzie na listę strzelców aż szesnaście razy, ale brylował również we wszelkich zestawieniach najbardziej nieskutecznych graczy w Championship. Potrafił spartaczyć nawet najbardziej oczywistą sytuację podbramkową. Na poziomie Premier League dotychczas […]
27.09.2020