Szalone historie afrykańskich piłkarzy w Polsce to temat, którego nie da się wyczerpać jednym tekstem. Dlatego też „ruszyliśmy” w kraj, żeby zebrać kolejne opowieści o tych barwnych postaciach. Który piłkarz woził silnik do samochodu klubowym autokarem? Kto ugościł drużynę takim daniem, że wizyta jest wspominana nawet po latach? Kto pojechał taksówką 150 kilometrów, żeby kupić korki? Komu nie wyszło w piłce, więc został kucharzem drużyny? Kto zawsze pożyczał, ale nie zawsze oddawał? Którzy zawodnicy wynieśli materace z łóżek, żeby „dupczyć baby”? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie poniżej!

„Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!”, czyli historie piłkarzy z Afryki w Polsce

Pierwsza część opowieści: nie ma sianka, nie ma granka!

Tancerz, handlarz, akrobata

Piłkarze z Afryki mają to do siebie, że często są duszami towarzystwa. Pierwszoplanowe postaci w szatni, lekkoduchy i żartownisie, którzy zawsze potrafią poprawić humor. Do przedstawicieli takiej grupy należał na pewno Ferdinand Chi Fon. Kolegę z boiska wspomina Artur Bugaj, który spotkał Chi Fona w Pogoni Szczecin. – Jego chrzest w drużynie w Turcji przeszedł do historii. Wszyscy leżeliśmy na ziemi i płakaliśmy. Ferdinand wykonywał numer popisowy, taniec z butelką na głowie. Ciężko to opisać, trzeba byłoby to zobaczyć. Wyrywało nam brzuchy i żuchwy nas bolały ze śmiechu – opowiada

Chi Fon początkowo miał problemy z językiem polskim, ale okazało się to przydatne. W książce „70 niezwykłych historii na 70-lecie Pogoni Szczecin” opowiada o tym Radosław Majdan. – Kiedyś wymyśliliśmy nietypowy sposób pokazania swojego rozgoryczenia. „Ferdek” – jak go nazywaliśmy – prawie w ogóle nie umiał mówić po polsku. Udało nam się jednak wyuczyć go jednego zdania, które miał wypowiedzieć w kluczowym momencie. Kiedy po raz kolejny nie dostaliśmy swoich pieniędzy, postanowiliśmy nie wychodzić na trening. Do szatni wszedł nasz ówczesny trener i zapytał, dlaczego nie jesteśmy jeszcze na boisku. Wszyscy staliśmy wtedy w półkolu, z którego nagle wystąpił „Ferdek”. Podszedł do szkoleniowca i stanął przed nim. – Nie ma sianka, nie ma granka! – powiedział z poważną miną. Jak nietrudno się domyślić, to właśnie był ten zwrot, którego wyuczyliśmy naszego kameruńskiego kolegę.

Po jakimś czasie „Ferdek” nie miał już problemów z komunikacją. Chyba, że z miejską. – Przyłapaliśmy go na kilku innych małych kłamstewkach, które obracaliśmy w żart. Jak się spóźnił na trening, to mówił, że w Szczecinie pociągi nie chodzą i trzeba coś z tym zrobić – mówi Bugaj. – Bardzo dobrze mówił po polsku, ale jak była jakaś trudna sytuacja, to udawał, że nie rozumie. Był przy tym tak sympatyczny, że ciężko było się na niego gniewać, uśmiechem wszystko naprawiał – dodaje.

Ferdinand był też świetnym biznesmenem. Kapitalną historię z nim w roli głównej opowiadał na blogu „Gramy bez bramkarza” Piotr Petasz. – Jak jechaliśmy na mecz, to ciągle gdzieś dzwonił z autokaru. Miał firmę z częściami samochodowymi, które wysyłał chyba do siebie, do Kamerunu. Nieraz po drodze, jadąc na mecz wyjazdowy, odbieraliśmy coś dla niego. Kiedyś jechaliśmy na mecz do Gorzowa, a on spakował do autokaru… silnik. Duży, cały w oleju. Spakowaliśmy go do bagażnika. Żeby się zmieścił, połowa toreb musiała iść na górę.

Motoryzacyjne przygody pomocnika nie zawsze były jednak tak udane. Pewnego razu w Świnoujściu miał on wypadek samochodowy. W środku nocy Chi Fon roztrzaskał swoje BMW na słupie reklamowym Lidla i zwiał. – „Odległość samochodu od jezdni sugeruje, że auto jechało bardzo szybko na zakręcie i wypadło z trasy. Ponoć niesforny zawodnik jechał pod prąd i stracił nad nim panowanie” – czytamy opis tego zdarzenia w „Fakcie”.

Taksówka do Wrocławia i problemy z kwaterą

Barwną historię z samochodem w tle ma też na koncie Moses Molongo. Kameruńczyk pewnego razu wybrał się z Lubina na zakupy do Wrocławia. Według miejskiej legendy, Molongo chciał po prostu kupić sobie buty. Zamówił więc taksówkę i przejechał ponad 150 kilometrów. Jeśli ktokolwiek z was jechał kiedyś taksą, może sobie wyobrazić, jaki rachunek musiał zapłacić za taką wycieczkę napastnik Zagłębia. Co więcej – Molongo ostatnio potwierdził, że taka historia faktycznie miała miejsce. W rozmowie z oficjalną stroną lubińskiego klubu tłumaczył jednak, że poza korkami kupił sobie jeszcze kilka innych rzeczy.

No tak, czyli było warto.

Piłkarze z Afryki bardzo często tracili pieniądze na głupotach. I nie chodzi wcale o to, że zostawiali pensje w galeriach handlowych. Wielu z nich po prostu nie rozumiało takich spraw, jak to, że elektryczne ogrzewanie należy wyłączać. Wspominaliśmy o tym w pierwszym tekście, przytaczając wątek piłkarza Broni Radom, który otrzymał rachunek na 2500 zł. Nie był on jednak wyjątkiem. Historia o tym, że Afrykanin przychodzi do klubu i pokazuje papierek z kilkoma tysiącami za ogrzewanie, to taki sam klasyk, jak makowiec w święta. – Przerobiłem to, jak miałem dom przy ul. Waldorffa, w którym mieszkali czarnoskórzy piłkarze. Rachunki za ogrzewanie były po 2000 zł – mówi nam Mirosław Skorupski, który kilkanaście lat temu przodował w sprowadzeniu do Polski piłkarzy z Afryki.

W warszawskich „Skarbach Miasta” historię o tym, jak Afrykańczycy z PKS-u Radość o mały włos nie wysadzili w powietrze swojego domu, opowiada Maciej Wąsowski, dziennikarz „PS”, a kiedyś kierownik drużyny PKS-u. – Otrzymaliśmy telefon w nocy, żeby jak najszybciej przyjechać. Okazało się, że Nigeryjczycy ze strachu przed śniegiem i mrozem rozpalili piec na maksa. Wewnątrz budynku termometr wskazywał 41 stopni, piec w piwnicy tak się rozgrzał, że uruchomił wszystkie alarmy. Na szczęście szybko wezwano fachowca, który opanował sytuację i nie doszło do wybuchu instalacji grzewczej.

Z kolei Mirosław Skorupski swego miał przez swoich podopiecznych problemy. Wszystko przez to, że Stal Głowno masowo ściągała od niego zawodników z „Czarnego Lądu”, którzy potem skarżyli się mediom na rzekomo fatalne warunki mieszkalne. Cóż, ich opiekun był innego zdania… – Ci to mieli nieszczęście! Dostali do dyspozycji 300-metrowy dom. Wszyscy mieli swoje łóżka, ale potem się okazało, że te łóżka stawiali jedno na drugim, a materace wynieśli do osobnego pokoju, żeby dupczyć baby. Zimno im było, bo trzeba było zejść do kotłowni i wrzucić parę szufel węgla. Bardzo roszczeniowi ludzie – narzeka Skorupski.

Reprezentant bez grosza

Przygoda Skorupskiego ze ściąganiem czarnoskórych piłkarzy do Polski zaczęła się po sukcesie Chiomy Chimezie, który trafił do Hutnika Warszawa, a potem grał m.in. w łódzkim Widzewie. Były menedżer tak wspomina okoliczności transferu Chimezie do stołecznej ekipy. – Do prezesa Ryszarda Sobieckiego przyszedł Henryk Loska i mówi: Słuchaj no, Rysiu, mamy tu z Grajkiem czornego, bardzo dobry chłopak, lewonożny, ale mamy go już dosyć. Weź no go tu, niech tutaj pogra. Mirek się z nim dogada, ja już nie mam siły…

Rafał Boguski i Chioma Chimezie świętują zdobycie gola w barwach ŁKS-u Łomża, fot. Newspix

Chioma trafił pod skrzydła pana Mirosława, gdzie sprawował się dobrze, ale sprawiał pewne problemy. – Miał taką wadę, że ciągle pożyczał pieniądze, a nie zawsze oddawał. Sporo uchodziło mu jednak na sucho, nawet moja zona go lubiła i mógł liczyć na dobry obiad u mnie. Pewnego razu do Hutnika przyszło powołanie dla Chimezie do reprezentacji Nigerii do lat 21. Prosili, żeby wykupić piłkarzowi bilet, a oni później te pieniądze zwrócą. Daliśmy mu więc bilet i 100 dolarów wyprawki. Przestrzegłem go, że jak już dostanie pieniądze w Nigerii ma je schować tak, żeby mu ich nie zabrali wojskowi, ani nikt go na lotnisku nie okradł – kontynuuje opowieść Skorupski.

Chimezie wrócił do Warszawy, ale był jakiś nieswój. – Mówię do niego: dawaj kasę Cziomka! A ten się rozpłakał i mówi, że nie ma. Pytam się go: co się stało, wojskowi ci zabrali? Nie. Okradli cię na lotnisku? Nie. To czemu nie masz pieniędzy? Zgubiłem! No tak, przed tym jednym go nie przestrzegłem…

Sympatyczny Chioma po latach został już Polakiem z krwi i kości. Po czym poznaliśmy? Wywiad dla lokalnej gazety z Łomży. Dziennikarze wpadli na to, żeby zapytać Nigeryjczyka o Zimowe Igrzyska Olimpijskie. – Jak każdy oglądam w telewizji występy Adama Małysza. Będę ściskał za niego kciuki – zapewnia Chimezie i przytacza własną historię narciarską. – Któregoś dnia dałem się namówić na narty, zjeżdżałem po jakiejś górze. Co tam się działo! Jechałem bardzo szybko, nie mogłem zahamować, ani skręcić. Mało dwa razy nie walnąłem w drzewo. Od tamtej pory narty oglądam tylko w telewizji.

Kulinarne rewolucje

Swego czasu Mirosław Skorupski sporą część afrykańskiego zaciągu ulokował w PKS-ie Radość. Parafialny klub zyskał wtedy sławę jako „Nigeryjska Radość”. Piłkarze z Afryki, którzy grali w lokalnym zespole, mieszkali w domu, który udostępnił im jego prezes. Przez Radość przewijało się mnóstwo piłkarzy, którzy trafiali właśnie do tej rezydencji. W zasadzie nie zawsze byli to piłkarze, bo raz przypałętał się nawet… kucharz! Niecodzienną opowieść o nim znajdziemy w warszawskiej edycji „Skarbów Miasta”.

W Radości do dziś pamiętają Nigeryjczyka, którego wszyscy nazywali „High Tower”. Ogromny, ponad dwumetrowy mężczyzna, bez dwóch przednich zębów. Zagrał w zaledwie jednym meczu ligowym. W kilkanaście minut zdążył złamać nosy dwóm rywalom. Facet ewidentnie bardziej nadawał się na koszykarza. „High Tower” przestał uczestniczyć w treningach, nie zniknął jednak z Radości. Przez pewien czas był kucharzem w domku jednorodzinnym, w którym mieszkali czarnoskórzy piłkarze. Później na kilka miesięcy słuch o nim zaginął, aż pewnego dnia do ówczesnego prezesa klubu, Piotra Wąsowskiego, zadzwonili ludzie z urzędu imigracyjnego: „W autobusie rejsowym w Hiszpanii trafiliśmy na Murzyna od pana. Ma przy sobie zezwolenie na pracę w Polsce, wystawione przez PKS Radość. Co mamy z nim zrobić?”. Zatrzymanym okazał się „High Tower”. Prezes początkowo chciał mu pomóc, zrezygnował, kiedy dowiedział się, jak wysokie koszta musiałby ponieść.”

Kulinarne przygody czarnoskórych zawodników znajdziemy też w książce „70 niezwykłych historii na 70-lecie Pogoni Szczecin”. Marcin Kaczmarek, obecnie trener Widzewa Łódź, wspomina tam jednego z pierwszych Afrykańczyków w polskiej lidze: Heuyota Tobita. – W sezonie po spadku z ekstraklasy dołączył do nas Kameruńczyk Heuyot Tobit, pierwszy czarnoskóry piłkarz w historii Pogoni. Wówczas nie spotykało się jeszcze wielu piłkarzy z Afryki w naszej lidze. Tobit zaprosił drużynę na kolację do siebie do domu. Zaserwował nam potrawy z kuchni swojej ojczyzny, ale… nie byliśmy nimi zachwyceni.

Kapłani i szamani

Specyficzne potrawy przyrządzane przez Afrykańczyków nie były jedynym przejawem obcej kultury, z którą zetknięto się w szatni po przyjściu piłkarzy z „Czarnego Lądu”. Przede wszystkim różniło ich podejście do religii. W Radości Sunday Ekwueme, brat słynniejszego Martina czy Emmanuela, pełnił rolę… szamana. – Sunday należał do jakiegoś odłamu ruchu katolickiego. Może dlatego, że z nazwy jesteśmy klubem parafialnym, został u nas na dłużej. Modlił się w szatni, chłopakom z drużyny rozdawał obrazki z Jezusem – wspomina w „Skarbach Miasta” Maciej Wąsowski.

Ciekawa historia dotyczy też Nigeryjczyka Ifaniego Uwadizu, który również zaczynał karierę w Polsce od gry w Radości. Na naszych łamach anonimowo wspominał ją jeden z jego klubowych kolegów. Anonimowo, bo rozmowa dotyczyła głównie alkoholu wśród ligowców, choć w tym przypadku chodziło głównie o religię. – Innym razem mieszkałem z Ifani Uwadizu. Każdego dnia modlił się o szóstej rano, Biblię głośnio czytał, puszczał z radia religijne pieśni. W końcu nasz bramkarz się wkurwił, poszedł do niego i mówi: Ifi, albo przyciszysz to radio i będziesz się ciszej modlił, albo zajebę i radio i ciebie!

Daouda Camara w pogoni za Kamilem Kosowskim, fot. Newspix

Nigeria to w dużej mierze kraj katolicki, jednak w Afryce są też muzułmanie. W poprzednim tekście wspominaliśmy o Gwinejczyku, który spóźniał się na trening, bo Allah wzywał go o godzinie 17 do modlitwy. Artur Bugaj wspomina natomiast, jak we Wronkach dwóch religijnych zawodników o ciemnej karnacji mało nie padło z wycieńczenia podczas obozu przygotowawczego. – Tam byli ciekawi piłkarze: Foda Soumah i Daouda Camara. To było takie pierwsze zderzenie z Afrykańczykami w Polsce. Mieszkali w jednym hoteliku we Wronkach. Dla nas to było ekstremalne zderzenie z obcą kulturą. W miesiącach, gdzie zimy były dość srogie, ostro trenowaliśmy. Oni mieli wtedy Ramadan i niczego nie jedli w ciągu dnia. Treningi były wyczerpujące, więc słaniali się na nogach. W końcu ktoś z klubu musiał interweniować, bo by nam padli.

Wspomniany przez Bugaja Camara zakotwiczył w Polsce na długo, ale Soumah szybko zaginął. Poszukaliśmy informacji na jego temat i… zdębieliśmy. Wielce prawdopodobne, że Foda został prężnie działającym biznesmenem z sektora finansowego. Nie mamy co do tego pewności, ale wiele rzeczy nam do siebie pasuje. Soumah-bankier jest dość podobny do Soumaha-piłkarza sprzed ponad 20 lat. Poza tym w jego krótkim programie znajdziemy informację o tym, że niezwykle lubi grać w piłkę. Obaj pochodzą z Gwinei, więc zakładamy, że najpewniej chodzi o jedną i tę samą osobę.

Cóż, jak widzicie, losy afrykańskich piłkarzy potrafią być naprawdę zwariowane.

SZYMON JANCZYK

Pierwsza część opowieści: nie ma sianka, nie ma granka!

Znasz ciekawe historie o piłkarzach z Afryki w Polsce? Skontaktuj się z autorem: [email protected]

Fot. Newspix

Uncategorized
18.08.2022

Benfica i Maccabi bliżej awansu. Podsumowanie środowych meczów el. do Ligi Mistrzów

W środę mogliśmy obejrzeć pozostałe trzy mecze eliminacji do Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie rozpoczęło się już o 18:45. Było to starcie Karabachu Agdam z Viktorią Pilzno. W tym pojedynku padł remis. Owszem, Azerowie mieli przewagę, która miała pokrycie w statystykach. Oddali dwanaście strzałów, w tym siedem celnych. Ponadto częściej niż Czesi utrzymywali się przy piłce. Viktoria natomiast tylko raz zdołała posłać futbolówkę w światło bramki rywala. […]
18.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Oficjalnie: Domenico Berardi przedłużył kontrakt z Sassuolo do 2027 roku

Włoski skrzydłowy złożył dzisiaj podpis pod nową umową ze swoim dotychczasowym pracodawcą. Nowy kontrakt 28-latka ma obowiązywać do 30 czerwca 2027 roku. Dla wielu tym samym Berardi definitywnie zamknął sobie drzwi do tego, aby zaistnieć w świecie wielkiej piłki. Spędził on bowiem całą seniorską karierę w zespole „Neroverdich”, którego jest wychowankiem. Co prawda latem 2013 roku przeszedł za 4,5 miliona euro do Juventusu, aczkolwiek „Stara Dama” postanowiła […]
17.08.2022
Inne sporty
17.08.2022

ME w Monachium. Dwa medale na 400 metrów! Srebrna Ewa Różańska!

Co za dzień Polaków w Monachium! A właściwie to Polek, gdyż dzięki fenomenalnej postawie naszych rodaczek zdobyliśmy dziś aż trzy medale. W biegu na 400 metrów znakomicie spisały się Aniołki Matusińskiego. Natalia Kaczmarek i Anna Kiełbasińska zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce, ulegając jedynie znakomitej Femke Bol. Ale to nie koniec dobrych wieści. Kolejny raz okazało się, że Polska młotem stoi. W finale tej konkurencji kobiet nie zobaczyliśmy ani Anity Włodarczyk ani Malwiny […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

TVP Sport pokaże również rewanżowe mecze Rakowa i Lecha

Już jutro Raków i Lech rozegrają u siebie swoje pierwsze mecze w ramach czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Obydwa spotkania będzie można obejrzeć na antenach oraz w aplikacji TVP Sport. Dziś stacja poinformowała, że będzie transmitować również spotkania rewanżowe naszych drużyn w europejskich pucharach. Wspomniane rewanże odbędą się 25 sierpnia. Raków rozpocznie swoje starcie o 19:00, Lech zaś o 20:30. Jutro częstochowianie rozpoczną spotkanie o 18:00, […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Paco Alcacer zagra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Paco Alcacer opuszcza Europę. Odchodzi do Sharjah FC. W ostatnich miesiącach Hiszpan zaliczył spektakularny zjazd i stał się zbędnym ogniwem w układance Unaia Emery’ego. Na domiar złego jego pensja nie należała do niskich, więc Villarreal postanowił pozbyć się 29-latka. Mówiło się o potencjalnym transferze do Valencii lub Celty Vigo, natomiast na doniesieniach się skończyło. Ostatecznie Paco Alcacer trafił na roczne wypożyczenie do klubu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tej drużynie występuje […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Atletico nie chce sprzedać Joao Felixa do Manchesteru United

Marca informowała, że Czerwone Diabły przymierzają się do pozyskania Joao Felixa. Okazuje się, że Atletico nie jest zainteresowane sprzedażą Portugalczyka. Według Fabrizio Romano angielski klub złożył ofertę kupna Joao Felixa, ale Los Colchoneros ją odrzucili i nie zamierzają tego lata pozbywać się swojej największej gwiazdy. Diego Simeone nie chce stracić 23-latka, widzi w nim lidera Atletico, a jego zdanie podzielają najważniejsze osoby w klubie. Piłkarz ten zaliczył […]
17.08.2022
Inne sporty
17.08.2022

ME w Monachium. Dwa medale na 400 metrów! Srebrna Ewa Różańska!

Co za dzień Polaków w Monachium! A właściwie to Polek, gdyż dzięki fenomenalnej postawie naszych rodaczek zdobyliśmy dziś aż trzy medale. W biegu na 400 metrów znakomicie spisały się Aniołki Matusińskiego. Natalia Kaczmarek i Anna Kiełbasińska zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce, ulegając jedynie znakomitej Femke Bol. Ale to nie koniec dobrych wieści. Kolejny raz okazało się, że Polska młotem stoi. W finale tej konkurencji kobiet nie zobaczyliśmy ani Anity Włodarczyk ani Malwiny […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Ligowcu, bierz przykład z Bieszczada i Tobiasza

Dwaj młodzi bramkarze – Kacper Bieszczad i Kacper Tobiasz pokazują, że polski ligowiec wcale nie musi być przezroczystą postacią i odległą gwiazdą z ekranu telewizora. Skracanie dystansu pomaga zyskać przychylność fanów. Przez lata fan polskiej piłki mógł śledzić swoich ulubieńców wyłącznie oglądając mecze. W erze mediów społecznościowych sytuacja zmieniła się diametralnie. Najpierw Facebook, a później Instagram zbliżyły kibica do piłkarza. Wciąż jednak zachowywany był […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Piłka w świecie bankowych czeków i urzędniczych formularzy

Piłka nożna w Luksemburgu kojarzy się nam z zupełną niszą. Jednak dzięki odpowiednim zmianom wdrażanym stopniowo od początku XXI wieku ogromny skok poczyniła reprezentacja Czerwonych Lwów, a w piłce klubowej bryluje Dudelange, które w czwartek zmierzy się z Lechem Poznań o fazę grupową Ligi Konferencji.  Jeszcze na początku XXI wieku znajdował się pod koniec drugiej setki rankingu FIFA. Nie jest w stanie wychowywać swoich piłkarzy w kraju. Dopiero […]
17.08.2022
Premier League
17.08.2022

Nie będzie drugiego PSG? Saudyjska rewolucja w Newcastle

Miał być Neymar, Gareth Bale i Zinedine Zidane, a jest Chris Wood, Sven Botman i Eddie Howe. Saudyjska rewolucja w Newcastle United nie wygląda tak, jak wielu przewidywało, ale wydaje się, że to może wyjść tylko na dobre. Na St. James’s Park panuje wyjątkowy spokój i nikt nawet nie myśli o wykonywaniu pochopnych ruchów. Od strony czysto sportowej wszystko wygląda niezwykle rozsądnie, ale kibiców martwi coś innego – tzw. „saudyfikacja” klubu.  […]
17.08.2022
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Dom
Dom
2 lat temu

Czy piłkarz z 20 to Stokowiec?

Przemek
Przemek
2 lat temu

To może być Stokowiec. Ale może być też Radek Mynar bądź Marcin Radzewicz.

Przemek
Przemek
2 lat temu
Reply to  Przemek

Ale na 90% obstawiam Stokowca

Konrad
Konrad
2 lat temu
Reply to  Przemek

Tysiąc procent Stokowiec, ani Mynar ani Radzewicz wtedy jeszcze w Groclinie nie byli bo to max 02/03 sezon ale raczej ten wcześniejszy jeszcze

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
2 lat temu
Reply to  Przemek

To Stokowiec. Minę co prawda ma bardziej a la Igor Kozioł, ale po czuprynie – ewidentnie Stokowiec.
Samo zdjęcie pochodzi prawdopodobnie z meczu z wiosny 2001r. Wisła-Groclin (1-1). Frankowski w tamtym meczu zrobił niesamowitą (zwłaszcza jak na siebie) rzecz, pudłując z 1 metra na pustą bramkę.

aqa
aqa
2 lat temu

Najbardziej spodobał mi się tekst: ” żona bardzo go lubiła, mógł liczyć na obiad” 😉 Naiwność ludzka nie zna granic

Piter
Piter
2 lat temu

Chioma chimeze gral tez w Kotwicy Kołobrzeg i w pierwszym wejściu jako rezerwowy na boisko już po niecałych 5 minutach gry zszedł za czerwona kartkę