Transfer piłkarza z Afryki to często ryzyko. Kluby obawiają się „przebitych blach”, ale problemy mogą jeszcze poważniejsze. Jeden z piłkarzy, który trafił do Polski… nie miał płuca. W kolejnym odcinku naszego mini-cyklu o barwnych postaciach z „Czarnego Lądu” serwujemy wam garść kolejnych anegdot, wspominek i historii. Który piłkarz tak bardzo starał się o angaż w klubie, że doznał kontuzji podczas gry w siatkonogę? Kto przedstawił trenerowi zdjęcie w bandażu jako dowód na kontuzję usprawiedliwiającą spóźnienie? Jak Górnik Zabrze zrezygnował z gwiazdy Premier League? Co zamawiał na obiad Maxwell Kalu? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie poniżej!

Kontuzja na siatkonodze, brak płuca i zimowe spóźnienia. Kolejne przygody piłkarzy z Afryki

***

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

***

Przerost ambicji

Piłkarze z Afryki dzielą się na dwa typy. Jedni są mocno zmotywowani, bo wiedzą, że dzięki dobrym występom mogą zostać w Europie na dłużej, inni uznają, że jakoś to będzie. Do pierwszej grupy należał Costa Nhamoinesu, którego w 2008 roku Zagłębie Lubin ściągnęło z KS Wisła. Transfer do „Miedziowych” rodził się jednak w bólach. Dosłownie. – Graliśmy sparing i Costa przyjechał do nas na testy, bardzo chciał się pokazać. Do tego stopnia, że w jednej z akcji, kiedy piłka leciała już do bramki, zaczął za nią gonić, żeby wybić ją z linii. Obserwowaliśmy zaskoczeni co on robi, a on poszedł na wślizgu i wybił tę piłkę! Problem w tym, że jednocześnie wpadł z całym impetem w słupek swoim przyrodzeniem. Musiał mieć jaja ze stali, bo bramka aż się zatrzęsła, nawet sędzia nie dawał wiary i mówi do nas: „Ja pierdziele, powiedzcie mu, że to tylko sparing!” – opowiada Michał Stasiak.

Costa po tym meczu został w Lubinie, a Stasiak przyznaje, że być może kupił działaczy swoim zaangażowaniem. Czasami można jednak przesadzić. Jakiś czas temu do mocnej polskiej drużyny trafił młody piłkarz z Afryki. Celowo pomijamy tu personalia, bo autor opowieści wolałby zachować anonimowość. W każdym razie chłopak był bardzo ambitny i nie potrafił się pogodzić z porażką. Świetna cecha, dopóki nie chodzi o… siatkonogę. Zwłaszcza że grał on z przedstawicielem sztabu szkoleniowego. – Przegrał raz, ale chciał się odegrać. Znowu przegrał. I kolejny raz. W końcu gość się… popłakał! Zamurowało nas. A on dalej chciał grać. Nie zejdzie dopóki nie wygra. Skończyło się to tak, że po paru zaciętych meczach złapał kontuzję i wypadł z gry na jakieś dwa tygodnie. Uraz w takich okolicznościach… Jaja straszne. Ale piłkarsko się obronił, więc ta ambicja się jednak przydała – słyszymy.

Ty u nas rok jesteś, a trzecia babcia ci umiera!

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie słyszał nigdy o piłkarzu z Afryki opóźniającym powrót na treningi. Klasyk, jak sałatka jarzynowa na święta. Problem z panem spóźnialskim mieli kiedyś w Polonii Warszawa. Jeden z afrykańskich zawodników przedłużył sobie zimowe wakacje. – Zawsze był z tym problem, zimą po prostu wracali dłużej. Nie grałem w Polonii, ale słyszałem dobrą historię z tym związaną. Jeden z piłkarzy z Afryki nie stawił się zimą na rozpoczęciu przygotowań. Wszyscy w klubie złość, dzwonią do niego, nic. Wraca kilka tygodni później, trener go pyta: gdzie ty byłeś? A on wyciąga polaroida i pokazuje: noga owinięta bandażem, obok dwóch ludzi w kitlach stoi i się trzyma za głowy. Tłumaczy: trener, nie mogłem przyjechać, kontuzja! – wspomina Stasiak.

W Zagłębiu Lubin też doświadczono przebojów z powrotem do gry w zimowej przerwie. – Nigdy nie wracali punktualnie, zawsze było coś typu, że babcia mu zmarła. Kiedyś jeden trener mówi: ty, jesteś u nas rok, a już trzecia babcia ci umiera! „Nie, nie, trener…” i się wykręcali – dodaje nasz rozmówca.

Michał Stasiak świętuje gola wspólnie z Mamadou Traore w barwach Zagłębia Lubin, fot. Newspix

Notoryczne poślizgi zdarzały się też Princewillowi Okachiemu, co wspomina Kamil Pycio z portalu WidzewToMy. – Generalnie na start każdych przygotowań przyjeżdżał spóźniony o kilka dni. Jak już się stawiał, to cięższy o kilka kilogramów. Bardzo dobry piłkarz, ale takiego lenia to polska piłka nie widziała!

Czasami zdarzało się też, że gracze spóźniali się na letnie przygotowania. O przygodach Abela Salamiego opowiadaliśmy już w pierwszym odcinku naszego mini-cyklu, ale Maciej Terlecki jeszcze lepiej przybliża nam postać Nigeryjczyka. – Utrzymaliśmy się z Radomiakiem w drugiej lidze, miał bardzo dobry sezon, dostał parę propozycji. Żadnych konkretów z Ekstraklasy nie było, a facet zwariował, poprosił o taką podwyżkę, że połowa zespołu tyle nie zarabiała. Nie mogli spełnić jego żądań, to zbuntował się i wyjechał. Olał przygotowania, przyjechał dopiero na czwarty mecz. Dosłownie dwa dni z nami był, pojechaliśmy do mocnego przeciwnika, było z 35 stopni, straszna duchota. Salami miał nie grać, bo nie trenował dwa miesiące, ale jednak wyszedł na boisko. Okazało się, że biegał dwa razy więcej od nas, mimo że to my normalnie przygotowywaliśmy się do sezonu. Taką mieli kondycje piłkarze z Afryki.

Drobne nieporozumienia

Terlecki w swojej karierze grał z wieloma zawodnikami z „Czarnego Lądu”. Raz nawet wcielił się w rolę opiekuna jednego z nich, Sylvestra Okosuna. – Jako jeden z niewielu, który mówił po angielsku, zostałem poproszony o pomoc, żeby się tu zadomowił. Przypominam sobie, że on przy mnie grał rolę niewiniątka. Rodzinny człowiek, żona, dzieci… Prawda okazała się zupełnie inna, facet był po paru rozwodach, miał reputacje Casanovy. Wieczorami to on w pokoju nie siedział! Wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja, a ja mu pomagałem najbardziej: jak na trening dojechać, gdzie zakupy zrobić, polskiego się nauczyć. Na końcu wszyscy dostali ataku śmiechu, bo ja do końca byłem przekonany, że on jest profesjonalistą pełną gębą!

Nieporozumienia związane z piłkarzami z Afryki były zresztą częste. – Nagminne było to, że piłkarze z Afryki udawali, że nie rozumieją o co chodzi. Trener im coś mówi: nie rozumieć! W Płocku było tak, że trener stwierdził, że coś jest nie tak. Wypuścił ich, jednego dnia tłumaczył im co robić na boisku i nie rozumieli. Drugiego przyszedł i mówi: słuchajcie, pensja jest do odebrania, trzeba iść tam i tam. A ci jak się zerwali: tak, tak, gdzie? Już płynnie po polsku! Jak chcieli, to potrafili – opowiada Terlecki.

Daniel Onyekachi, fot. Michał Chwieduk/400mm.pl

Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkim Afrykańczykom było w Polsce łatwo. Michał Zichlarz z blogu Afryka Gola wspomina, jak w Polsce radził sobie Daniel Onyekachi. Nie dość, że warunki miał wątpliwe, bo w pokoju nie działało ogrzewanie, to nie miał kogoś takiego, jak Terlecki, kto pomógłby mu przystosować się do życia w Polsce.  – Ulokowali go w takim moteliku na ulicy Ceglanej. Tam z reguły mieszkali piłkarze przyjezdni. Nie miał tam rewelacyjnych warunków, w GieKSie też nie było już tak, ja za czasów Dziurowicza. On został zostawiony sam sobie. Trening, powrót do domu, a to była zima. Bardzo to przeżywał. Przed Wielkanocą moja mama mu wysłała wielkanocnego baranka, to był bardzo zadowolony i zawsze potem pytał mnie czy z mamą wszystko dobrze. Potrafił gest docenić.

Gwiazdy z Afryki, które mogły grać w Polsce

Zichlarz napisał też książkę – „Afryka Gola”. Jako dziennikarz jeździł m.in. na Puchary Narodów Afryki, gdzie swego czasu Ekstraklasa była solidnie reprezentowana. W jego książce znajdziemy też opowieść o tym, jak Górnik Zabrze przegapił szansę na hitowy transfer. – Wiesław Grabowski z Zabrza prowadził reprezentacje Zambii i Zimbabwe, to jest znane nazwisko w tamtym regionie. Był taki czas, że wysyłał piłkarzy do Polski. Górnik wziął Dicksona Choto i Shingayi Kaonderę. Polecał też trzeciego piłkarza, ale w Zabrzu mieli powiedzieć, że „już dwóch czornych górników mają i więcej czornych nie chcą”. A tym trzecim był Benjamin Mwaruwari.

Coś wam mówi to nazwisko? Możliwe, bo Mwaruwari grał w Premier League i Ligue 1, a nawet w Lidze Mistrzów oraz Pucharze UEFA. Portsmouth zapłaciło za niego niegdyś 6 milionów funtów. – Miałem okazję z nim kiedyś rozmawiać i pytałem, czy rzeczywiście tak było. Wspominał, że faktycznie słyszał o jakiejś ofercie z Polski, ale do niczego konkretnego nie doszło, inaczej ułożył swoją karierę – zdradza Zichlarz.

Daniel Mwaruwari mógł takie pojedynki toczyć z Mariuszem Jopem w Ekstraklasie. Stety lub niestety, toczył je z Nemanją Vidicem w Premier League. Fot. Newspix

Mwaruwari nie był jedynym niedoszłym piłkarzem polskiego klubu, który skończył w Premier League. Na początku XXI wieku Widzew Łódź był zainteresowany Johnem Paintsilem, który uzbierał potem 83 występy w kadrze Ghany. Jego łódzka historia ma jednak absurdalny finał. – Bardzo długo był wyczekiwany na treningu, ale ostatecznie nigdy się na nim nie pojawił, bo chyba nie udało się dogadać z agentem. Nawet nie chodzi o to, że Widzew stracił piłkarza, który potem grał z sukcesami w Premier League, a o to, że udzielił wywiadu jakiemuś BBC, w którym przekonuje, że w Polsce spotkał się z olbrzymim rasizmem… mimo że nigdy w niej nie był – mówi nam Kamil Pycio.

Statkiem do Łodzi

Łódź co jakiś czas zresztą pojawia się we wspominkach dotyczących afrykańskich piłkarzy. Widzew może i nie miał Paintsila, ale miał Maxwella Kalu. Skala talentu inna – na korzyść Ghańczyka. Ale Paintsil raczej nie pobiłby Kalu w kwestiach humorystycznych. – Z nim zawsze było dużo śmiechu. W Widzewie mieliśmy wykupione obiady w jednym barze, tam były trzy potrawy: spaghetti, pierś z kurczaka i coś tam jeszcze. Max zawsze wchodził i mówił do pani kelnerki: chce cycki z kurczaka! – wspomina Michał Stasiak.

Być może w kwestii barwności napastnikowi z Nigerii dorównałby rodak Paintsila, również grający w ataku. Emmanuel Clottey nigdy jednak nie dotarł na trening łódzkiej ekipy. – Piłkarz-legenda, tygodniami wypatrywany w Widzewie. Chodziły nawet historie, że samolot z Ghany nie może wystartować, później nawet miał płynąć statkiem (!!!), ale ostatecznie nigdy do Łodzi nie dotarł, a 4 lata później był na testach w Legii – zdradza Pycio.

Ganiali za piłeczką na lotnisku

Czasami jednak lepiej, że ktoś do Polski nie trafił. Bo byli i tacy, którzy trafili tu przez zupełny przypadek. – Lądowali w Warszawie goście, którzy mieli być, obrońcami po 190 cm i 90 kg, a mieli 150 cm i 50 kg! Takich od razu oddawałem Straży Granicznej. Potem musiałem się wycwanić, bo na dziesięciu przysyłali pięciu lewych. Brałem na Okęcie innych Murzynów, którzy tych nowych brali na spytki. Czy znają tego a tego trenera, ile drużyn liczy liga w ich kraju? Nie wiedzieli! Nawet rzucałem im piłeczkę – brałem zawsze taką małą, żeby pożonglowali. No i odbijali raz, może dwa, i potem ganiali za nią po tym lotnisku. Panie, co ja z nimi miałem! Jeden bez płuca przyjechał. Inny tylko dostał buty i przez płot w Ursusie uciekł – mówił w rozmowie z Pawłem Zarzecznym Mirosław Skorupski, menedżer afrykańskich piłkarzy.

Na podobnego ananasa trafiono w Bytowie. Orlande Kpassa do Polski trafił z Tajlandii. Błyskawicznie wypromował się w niższej lidze, trafiając do pierwszoligowej Bytovii. Michał Stasiak mówi jednak, że do dziś zastanawia się, skąd ten gość się tam wziął i po co przyjechał. Bo na pewno nie po to, żeby grać w piłkę. – Nie wiem, jak on się znalazł w Bytovii! Jak na niego patrzyliśmy to mówiliśmy, że to jest nieprawdopodobne, że on gra w piłkę. Jakby ktoś obcy przyszedł na trening, to by pomyślał, że on jest z jakiejś fundacji, że ktoś go przyprowadził na trening, żeby mu przyjemność zrobić. A na drugi dzień miał taką formę, że na 10 strzałów 12 bramek strzelał. Pogodny, pracowity, ale więcej wkładał pracy niż miał talentu.

***

Ilu było takich, jak Kpassa? Nikt pewnie tego nie zliczy. Ilu takich, jak Okosun? Tego pewnie też nigdy się nie dowiemy. Ale nawet jeśli nie, spróbujemy, bo im głębiej kopiemy, tym więcej barwnych opowieści do nas trafia. Czasami są one zabawne, czasami absurdalne, a czasami przykre, ale tak to już bywa. Jeśli znacie ciekawe historie o piłkarzach z Afryki, skrobnijcie do nas maila: [email protected] Coś czujemy, że ten cykl będzie małą encyklopedią wiedzy o afrykańskich piłkarzach, z której złożylibyśmy niejedną książkę!

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Lech zainfekowany nieskutecznością

Ten mecz miał naprawdę dobre tempo. Zwłaszcza druga połowa mogła podobać się fanom polskiej piłki. Działo się dużo, akcja za akcją, strzał za strzałem. To był naprawdę miły dla oka obrazek. Czy podział punktów w tym meczu jest wynikiem sprawiedliwym? Zdaje się, że tak. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że to Zagłębie Lubin wyglądało dziś na boisku znacznie lepiej. Lech wciąż jest daleki od choćby przyzwoitej […]
07.08.2022
Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Ktoś podmienił Roberta Ivanova

Pogoń wygrywa, lecz po takich trudach, że Jens Gustafsson powinien osobiście podziękować kilku piłkarzom Warty Poznań. Gdyby nie ich szczodrość, „Portowcy” mogliby wyjeżdżać z Grodziska w zdecydowanie gorszych humorach. Może i dzisiaj przerwali serię pięciu spotkań w delegacji bez zwycięstwa, ale chyba tylko nadmiernych optymistów przekonaliby, że to wynik wielkiej i zasłużonej pracy. Gdyby Robert Ivanov do pary z Adrianem Lisem byli dziś w nieco lepszej formie, może Pogoń nie miałaby tak łatwo. Ani jeden, ani […]
07.08.2022
Liczba komentarzy: 11
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
KS Jastarnia
KS Jastarnia
2 lat temu

W historii o siatkonodze nie chodzi o Fundambu? Młody zawodnik z Afryki, mocna polska drużyna… Pewnie grał z Kowalem

Miki
Miki
2 lat temu
Reply to  KS Jastarnia

Wspolczuje,tobie sie ten fundambu po nocach musi snic

Herostrates
Herostrates
2 lat temu
Reply to  KS Jastarnia

Raczej nie bo Kowala króla techniki z Bródna by opierdolił na gladko

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
2 lat temu

Ten fragment z siatkonogą, to o Gliku?

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza
2 lat temu

Cykl fajny ale pokazuje też, dlaczego to w Afryce ludzie głodują.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
2 lat temu

Fajna ta seria z tymi murzynami. Jak opisaliście Onyekachiego to mi zwyczajnie po ludzku było go po prostu szkoda.
Dobra robota, że są kontynuacje bo po pierwszym odcinku myślałem że będzie tylko FC Africa Radom

SmyQ
SmyQ
2 lat temu

Bardzo cieszy mnie, że zdecydowaliście się zrobić z tego cykl. Świetnie się czyta.

Pejtyr
Pejtyr
2 lat temu

Ciekawe czy w innych krajach też mają takie przygody z czarnoskórymi. Np. Rosja, ale i może Niemcy ?

Paweł
Paweł
2 lat temu

Emmanuel Ekwueme też był dobry ancymon. Pamiętam sytuację jak grał w Płocku, skąd wyjechał na wakacje i zaginął. Okazało się, że podpisał kontrakt z Lechem i jakąś drużyną z Grecji, sprawa utknęła w sądzie. Pamiętam zdziwienie jak przyszedłem na trening, wówczas do IV – ligowego zespołu, na którym był własnie Ekwueme z 3 kolegami z Afryki 🙂 Podobna sytuacja była z kolejnym piłkarzem z Nigerii Mikiem Mouzie i też związana z klubami z Płocka i Poznania. Z Płocka został wypożyczony do Lecha i też sobie zrobił dłuższe wakacje i po powrocie oficjalnie grał przez sezon w tym samym klubie, w którym trenował ww. Ekwueme. Oni chyba mają to w naturze 🙂

Baba Ali
Baba Ali(@baba-ali)
2 lat temu
Reply to  Paweł

Ci trzej koledzy z Afryki Ekwueme to może byli jego bracia – Paschal, Martins, który pograł trochę w ekstraklasie i Lucky Junior? 🙂

bartix3
bartix3
2 lat temu

We wronkach był jeszcze oprócz Maxwella Kalu, Doudy Camary, Fode Soumaha – Nathaniel Ayanwale troche pograł i diabli wie co się z nim stało