post Avatar

Opublikowane 23.04.2020 18:22 przez

Szymon Janczyk

Transfer piłkarza z Afryki to często ryzyko. Kluby obawiają się „przebitych blach”, ale problemy mogą jeszcze poważniejsze. Jeden z piłkarzy, który trafił do Polski… nie miał płuca. W kolejnym odcinku naszego mini-cyklu o barwnych postaciach z „Czarnego Lądu” serwujemy wam garść kolejnych anegdot, wspominek i historii. Który piłkarz tak bardzo starał się o angaż w klubie, że doznał kontuzji podczas gry w siatkonogę? Kto przedstawił trenerowi zdjęcie w bandażu jako dowód na kontuzję usprawiedliwiającą spóźnienie? Jak Górnik Zabrze zrezygnował z gwiazdy Premier League? Co zamawiał na obiad Maxwell Kalu? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie poniżej!

***

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

***

Przerost ambicji

Piłkarze z Afryki dzielą się na dwa typy. Jedni są mocno zmotywowani, bo wiedzą, że dzięki dobrym występom mogą zostać w Europie na dłużej, inni uznają, że jakoś to będzie. Do pierwszej grupy należał Costa Nhamoinesu, którego w 2008 roku Zagłębie Lubin ściągnęło z KS Wisła. Transfer do „Miedziowych” rodził się jednak w bólach. Dosłownie. – Graliśmy sparing i Costa przyjechał do nas na testy, bardzo chciał się pokazać. Do tego stopnia, że w jednej z akcji, kiedy piłka leciała już do bramki, zaczął za nią gonić, żeby wybić ją z linii. Obserwowaliśmy zaskoczeni co on robi, a on poszedł na wślizgu i wybił tę piłkę! Problem w tym, że jednocześnie wpadł z całym impetem w słupek swoim przyrodzeniem. Musiał mieć jaja ze stali, bo bramka aż się zatrzęsła, nawet sędzia nie dawał wiary i mówi do nas: „Ja pierdziele, powiedzcie mu, że to tylko sparing!” – opowiada Michał Stasiak.

Costa po tym meczu został w Lubinie, a Stasiak przyznaje, że być może kupił działaczy swoim zaangażowaniem. Czasami można jednak przesadzić. Jakiś czas temu do mocnej polskiej drużyny trafił młody piłkarz z Afryki. Celowo pomijamy tu personalia, bo autor opowieści wolałby zachować anonimowość. W każdym razie chłopak był bardzo ambitny i nie potrafił się pogodzić z porażką. Świetna cecha, dopóki nie chodzi o… siatkonogę. Zwłaszcza że grał on z przedstawicielem sztabu szkoleniowego. – Przegrał raz, ale chciał się odegrać. Znowu przegrał. I kolejny raz. W końcu gość się… popłakał! Zamurowało nas. A on dalej chciał grać. Nie zejdzie dopóki nie wygra. Skończyło się to tak, że po paru zaciętych meczach złapał kontuzję i wypadł z gry na jakieś dwa tygodnie. Uraz w takich okolicznościach… Jaja straszne. Ale piłkarsko się obronił, więc ta ambicja się jednak przydała – słyszymy.

Ty u nas rok jesteś, a trzecia babcia ci umiera!

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie słyszał nigdy o piłkarzu z Afryki opóźniającym powrót na treningi. Klasyk, jak sałatka jarzynowa na święta. Problem z panem spóźnialskim mieli kiedyś w Polonii Warszawa. Jeden z afrykańskich zawodników przedłużył sobie zimowe wakacje. – Zawsze był z tym problem, zimą po prostu wracali dłużej. Nie grałem w Polonii, ale słyszałem dobrą historię z tym związaną. Jeden z piłkarzy z Afryki nie stawił się zimą na rozpoczęciu przygotowań. Wszyscy w klubie złość, dzwonią do niego, nic. Wraca kilka tygodni później, trener go pyta: gdzie ty byłeś? A on wyciąga polaroida i pokazuje: noga owinięta bandażem, obok dwóch ludzi w kitlach stoi i się trzyma za głowy. Tłumaczy: trener, nie mogłem przyjechać, kontuzja! – wspomina Stasiak.

W Zagłębiu Lubin też doświadczono przebojów z powrotem do gry w zimowej przerwie. – Nigdy nie wracali punktualnie, zawsze było coś typu, że babcia mu zmarła. Kiedyś jeden trener mówi: ty, jesteś u nas rok, a już trzecia babcia ci umiera! „Nie, nie, trener…” i się wykręcali – dodaje nasz rozmówca.

Michał Stasiak świętuje gola wspólnie z Mamadou Traore w barwach Zagłębia Lubin, fot. Newspix

Notoryczne poślizgi zdarzały się też Princewillowi Okachiemu, co wspomina Kamil Pycio z portalu WidzewToMy. – Generalnie na start każdych przygotowań przyjeżdżał spóźniony o kilka dni. Jak już się stawiał, to cięższy o kilka kilogramów. Bardzo dobry piłkarz, ale takiego lenia to polska piłka nie widziała!

Czasami zdarzało się też, że gracze spóźniali się na letnie przygotowania. O przygodach Abela Salamiego opowiadaliśmy już w pierwszym odcinku naszego mini-cyklu, ale Maciej Terlecki jeszcze lepiej przybliża nam postać Nigeryjczyka. – Utrzymaliśmy się z Radomiakiem w drugiej lidze, miał bardzo dobry sezon, dostał parę propozycji. Żadnych konkretów z Ekstraklasy nie było, a facet zwariował, poprosił o taką podwyżkę, że połowa zespołu tyle nie zarabiała. Nie mogli spełnić jego żądań, to zbuntował się i wyjechał. Olał przygotowania, przyjechał dopiero na czwarty mecz. Dosłownie dwa dni z nami był, pojechaliśmy do mocnego przeciwnika, było z 35 stopni, straszna duchota. Salami miał nie grać, bo nie trenował dwa miesiące, ale jednak wyszedł na boisko. Okazało się, że biegał dwa razy więcej od nas, mimo że to my normalnie przygotowywaliśmy się do sezonu. Taką mieli kondycje piłkarze z Afryki.

Drobne nieporozumienia

Terlecki w swojej karierze grał z wieloma zawodnikami z „Czarnego Lądu”. Raz nawet wcielił się w rolę opiekuna jednego z nich, Sylvestra Okosuna. – Jako jeden z niewielu, który mówił po angielsku, zostałem poproszony o pomoc, żeby się tu zadomowił. Przypominam sobie, że on przy mnie grał rolę niewiniątka. Rodzinny człowiek, żona, dzieci… Prawda okazała się zupełnie inna, facet był po paru rozwodach, miał reputacje Casanovy. Wieczorami to on w pokoju nie siedział! Wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja, a ja mu pomagałem najbardziej: jak na trening dojechać, gdzie zakupy zrobić, polskiego się nauczyć. Na końcu wszyscy dostali ataku śmiechu, bo ja do końca byłem przekonany, że on jest profesjonalistą pełną gębą!

Nieporozumienia związane z piłkarzami z Afryki były zresztą częste. – Nagminne było to, że piłkarze z Afryki udawali, że nie rozumieją o co chodzi. Trener im coś mówi: nie rozumieć! W Płocku było tak, że trener stwierdził, że coś jest nie tak. Wypuścił ich, jednego dnia tłumaczył im co robić na boisku i nie rozumieli. Drugiego przyszedł i mówi: słuchajcie, pensja jest do odebrania, trzeba iść tam i tam. A ci jak się zerwali: tak, tak, gdzie? Już płynnie po polsku! Jak chcieli, to potrafili – opowiada Terlecki.

Daniel Onyekachi, fot. Michał Chwieduk/400mm.pl

Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkim Afrykańczykom było w Polsce łatwo. Michał Zichlarz z blogu Afryka Gola wspomina, jak w Polsce radził sobie Daniel Onyekachi. Nie dość, że warunki miał wątpliwe, bo w pokoju nie działało ogrzewanie, to nie miał kogoś takiego, jak Terlecki, kto pomógłby mu przystosować się do życia w Polsce.  – Ulokowali go w takim moteliku na ulicy Ceglanej. Tam z reguły mieszkali piłkarze przyjezdni. Nie miał tam rewelacyjnych warunków, w GieKSie też nie było już tak, ja za czasów Dziurowicza. On został zostawiony sam sobie. Trening, powrót do domu, a to była zima. Bardzo to przeżywał. Przed Wielkanocą moja mama mu wysłała wielkanocnego baranka, to był bardzo zadowolony i zawsze potem pytał mnie czy z mamą wszystko dobrze. Potrafił gest docenić.

Gwiazdy z Afryki, które mogły grać w Polsce

Zichlarz napisał też książkę – „Afryka Gola”. Jako dziennikarz jeździł m.in. na Puchary Narodów Afryki, gdzie swego czasu Ekstraklasa była solidnie reprezentowana. W jego książce znajdziemy też opowieść o tym, jak Górnik Zabrze przegapił szansę na hitowy transfer. – Wiesław Grabowski z Zabrza prowadził reprezentacje Zambii i Zimbabwe, to jest znane nazwisko w tamtym regionie. Był taki czas, że wysyłał piłkarzy do Polski. Górnik wziął Dicksona Choto i Shingayi Kaonderę. Polecał też trzeciego piłkarza, ale w Zabrzu mieli powiedzieć, że „już dwóch czornych górników mają i więcej czornych nie chcą”. A tym trzecim był Benjamin Mwaruwari.

Coś wam mówi to nazwisko? Możliwe, bo Mwaruwari grał w Premier League i Ligue 1, a nawet w Lidze Mistrzów oraz Pucharze UEFA. Portsmouth zapłaciło za niego niegdyś 6 milionów funtów. – Miałem okazję z nim kiedyś rozmawiać i pytałem, czy rzeczywiście tak było. Wspominał, że faktycznie słyszał o jakiejś ofercie z Polski, ale do niczego konkretnego nie doszło, inaczej ułożył swoją karierę – zdradza Zichlarz.

Daniel Mwaruwari mógł takie pojedynki toczyć z Mariuszem Jopem w Ekstraklasie. Stety lub niestety, toczył je z Nemanją Vidicem w Premier League. Fot. Newspix

Mwaruwari nie był jedynym niedoszłym piłkarzem polskiego klubu, który skończył w Premier League. Na początku XXI wieku Widzew Łódź był zainteresowany Johnem Paintsilem, który uzbierał potem 83 występy w kadrze Ghany. Jego łódzka historia ma jednak absurdalny finał. – Bardzo długo był wyczekiwany na treningu, ale ostatecznie nigdy się na nim nie pojawił, bo chyba nie udało się dogadać z agentem. Nawet nie chodzi o to, że Widzew stracił piłkarza, który potem grał z sukcesami w Premier League, a o to, że udzielił wywiadu jakiemuś BBC, w którym przekonuje, że w Polsce spotkał się z olbrzymim rasizmem… mimo że nigdy w niej nie był – mówi nam Kamil Pycio.

Statkiem do Łodzi

Łódź co jakiś czas zresztą pojawia się we wspominkach dotyczących afrykańskich piłkarzy. Widzew może i nie miał Paintsila, ale miał Maxwella Kalu. Skala talentu inna – na korzyść Ghańczyka. Ale Paintsil raczej nie pobiłby Kalu w kwestiach humorystycznych. – Z nim zawsze było dużo śmiechu. W Widzewie mieliśmy wykupione obiady w jednym barze, tam były trzy potrawy: spaghetti, pierś z kurczaka i coś tam jeszcze. Max zawsze wchodził i mówił do pani kelnerki: chce cycki z kurczaka! – wspomina Michał Stasiak.

Być może w kwestii barwności napastnikowi z Nigerii dorównałby rodak Paintsila, również grający w ataku. Emmanuel Clottey nigdy jednak nie dotarł na trening łódzkiej ekipy. – Piłkarz-legenda, tygodniami wypatrywany w Widzewie. Chodziły nawet historie, że samolot z Ghany nie może wystartować, później nawet miał płynąć statkiem (!!!), ale ostatecznie nigdy do Łodzi nie dotarł, a 4 lata później był na testach w Legii – zdradza Pycio.

Ganiali za piłeczką na lotnisku

Czasami jednak lepiej, że ktoś do Polski nie trafił. Bo byli i tacy, którzy trafili tu przez zupełny przypadek. – Lądowali w Warszawie goście, którzy mieli być, obrońcami po 190 cm i 90 kg, a mieli 150 cm i 50 kg! Takich od razu oddawałem Straży Granicznej. Potem musiałem się wycwanić, bo na dziesięciu przysyłali pięciu lewych. Brałem na Okęcie innych Murzynów, którzy tych nowych brali na spytki. Czy znają tego a tego trenera, ile drużyn liczy liga w ich kraju? Nie wiedzieli! Nawet rzucałem im piłeczkę – brałem zawsze taką małą, żeby pożonglowali. No i odbijali raz, może dwa, i potem ganiali za nią po tym lotnisku. Panie, co ja z nimi miałem! Jeden bez płuca przyjechał. Inny tylko dostał buty i przez płot w Ursusie uciekł – mówił w rozmowie z Pawłem Zarzecznym Mirosław Skorupski, menedżer afrykańskich piłkarzy.

Na podobnego ananasa trafiono w Bytowie. Orlande Kpassa do Polski trafił z Tajlandii. Błyskawicznie wypromował się w niższej lidze, trafiając do pierwszoligowej Bytovii. Michał Stasiak mówi jednak, że do dziś zastanawia się, skąd ten gość się tam wziął i po co przyjechał. Bo na pewno nie po to, żeby grać w piłkę. – Nie wiem, jak on się znalazł w Bytovii! Jak na niego patrzyliśmy to mówiliśmy, że to jest nieprawdopodobne, że on gra w piłkę. Jakby ktoś obcy przyszedł na trening, to by pomyślał, że on jest z jakiejś fundacji, że ktoś go przyprowadził na trening, żeby mu przyjemność zrobić. A na drugi dzień miał taką formę, że na 10 strzałów 12 bramek strzelał. Pogodny, pracowity, ale więcej wkładał pracy niż miał talentu.

***

Ilu było takich, jak Kpassa? Nikt pewnie tego nie zliczy. Ilu takich, jak Okosun? Tego pewnie też nigdy się nie dowiemy. Ale nawet jeśli nie, spróbujemy, bo im głębiej kopiemy, tym więcej barwnych opowieści do nas trafia. Czasami są one zabawne, czasami absurdalne, a czasami przykre, ale tak to już bywa. Jeśli znacie ciekawe historie o piłkarzach z Afryki, skrobnijcie do nas maila: [email protected] Coś czujemy, że ten cykl będzie małą encyklopedią wiedzy o afrykańskich piłkarzach, z której złożylibyśmy niejedną książkę!

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

Opublikowane 23.04.2020 18:22 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 11
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
KS Jastarnia
KS Jastarnia

W historii o siatkonodze nie chodzi o Fundambu? Młody zawodnik z Afryki, mocna polska drużyna… Pewnie grał z Kowalem

Miki
Miki

Wspolczuje,tobie sie ten fundambu po nocach musi snic

Herostrates
Herostrates

Raczej nie bo Kowala króla techniki z Bródna by opierdolił na gladko

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Ten fragment z siatkonogą, to o Gliku?

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Cykl fajny ale pokazuje też, dlaczego to w Afryce ludzie głodują.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Fajna ta seria z tymi murzynami. Jak opisaliście Onyekachiego to mi zwyczajnie po ludzku było go po prostu szkoda.
Dobra robota, że są kontynuacje bo po pierwszym odcinku myślałem że będzie tylko FC Africa Radom

SmyQ
SmyQ

Bardzo cieszy mnie, że zdecydowaliście się zrobić z tego cykl. Świetnie się czyta.

Pejtyr
Pejtyr

Ciekawe czy w innych krajach też mają takie przygody z czarnoskórymi. Np. Rosja, ale i może Niemcy ?

Paweł
Paweł

Emmanuel Ekwueme też był dobry ancymon. Pamiętam sytuację jak grał w Płocku, skąd wyjechał na wakacje i zaginął. Okazało się, że podpisał kontrakt z Lechem i jakąś drużyną z Grecji, sprawa utknęła w sądzie. Pamiętam zdziwienie jak przyszedłem na trening, wówczas do IV – ligowego zespołu, na którym był własnie Ekwueme z 3 kolegami z Afryki 🙂 Podobna sytuacja była z kolejnym piłkarzem z Nigerii Mikiem Mouzie i też związana z klubami z Płocka i Poznania. Z Płocka został wypożyczony do Lecha i też sobie zrobił dłuższe wakacje i po powrocie oficjalnie grał przez sezon w tym samym klubie, w którym trenował ww. Ekwueme. Oni chyba mają to w naturze 🙂

Baba Ali
Baba Ali

Ci trzej koledzy z Afryki Ekwueme to może byli jego bracia – Paschal, Martins, który pograł trochę w ekstraklasie i Lucky Junior? 🙂

bartix3
bartix3

We wronkach był jeszcze oprócz Maxwella Kalu, Doudy Camary, Fode Soumaha – Nathaniel Ayanwale troche pograł i diabli wie co się z nim stało

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020