post Avatar

Opublikowane 23.04.2020 18:22 przez

Szymon Janczyk

Transfer piłkarza z Afryki to często ryzyko. Kluby obawiają się „przebitych blach”, ale problemy mogą jeszcze poważniejsze. Jeden z piłkarzy, który trafił do Polski… nie miał płuca. W kolejnym odcinku naszego mini-cyklu o barwnych postaciach z „Czarnego Lądu” serwujemy wam garść kolejnych anegdot, wspominek i historii. Który piłkarz tak bardzo starał się o angaż w klubie, że doznał kontuzji podczas gry w siatkonogę? Kto przedstawił trenerowi zdjęcie w bandażu jako dowód na kontuzję usprawiedliwiającą spóźnienie? Jak Górnik Zabrze zrezygnował z gwiazdy Premier League? Co zamawiał na obiad Maxwell Kalu? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie poniżej!

***

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

***

Przerost ambicji

Piłkarze z Afryki dzielą się na dwa typy. Jedni są mocno zmotywowani, bo wiedzą, że dzięki dobrym występom mogą zostać w Europie na dłużej, inni uznają, że jakoś to będzie. Do pierwszej grupy należał Costa Nhamoinesu, którego w 2008 roku Zagłębie Lubin ściągnęło z KS Wisła. Transfer do „Miedziowych” rodził się jednak w bólach. Dosłownie. – Graliśmy sparing i Costa przyjechał do nas na testy, bardzo chciał się pokazać. Do tego stopnia, że w jednej z akcji, kiedy piłka leciała już do bramki, zaczął za nią gonić, żeby wybić ją z linii. Obserwowaliśmy zaskoczeni co on robi, a on poszedł na wślizgu i wybił tę piłkę! Problem w tym, że jednocześnie wpadł z całym impetem w słupek swoim przyrodzeniem. Musiał mieć jaja ze stali, bo bramka aż się zatrzęsła, nawet sędzia nie dawał wiary i mówi do nas: „Ja pierdziele, powiedzcie mu, że to tylko sparing!” – opowiada Michał Stasiak.

Costa po tym meczu został w Lubinie, a Stasiak przyznaje, że być może kupił działaczy swoim zaangażowaniem. Czasami można jednak przesadzić. Jakiś czas temu do mocnej polskiej drużyny trafił młody piłkarz z Afryki. Celowo pomijamy tu personalia, bo autor opowieści wolałby zachować anonimowość. W każdym razie chłopak był bardzo ambitny i nie potrafił się pogodzić z porażką. Świetna cecha, dopóki nie chodzi o… siatkonogę. Zwłaszcza że grał on z przedstawicielem sztabu szkoleniowego. – Przegrał raz, ale chciał się odegrać. Znowu przegrał. I kolejny raz. W końcu gość się… popłakał! Zamurowało nas. A on dalej chciał grać. Nie zejdzie dopóki nie wygra. Skończyło się to tak, że po paru zaciętych meczach złapał kontuzję i wypadł z gry na jakieś dwa tygodnie. Uraz w takich okolicznościach… Jaja straszne. Ale piłkarsko się obronił, więc ta ambicja się jednak przydała – słyszymy.

Ty u nas rok jesteś, a trzecia babcia ci umiera!

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie słyszał nigdy o piłkarzu z Afryki opóźniającym powrót na treningi. Klasyk, jak sałatka jarzynowa na święta. Problem z panem spóźnialskim mieli kiedyś w Polonii Warszawa. Jeden z afrykańskich zawodników przedłużył sobie zimowe wakacje. – Zawsze był z tym problem, zimą po prostu wracali dłużej. Nie grałem w Polonii, ale słyszałem dobrą historię z tym związaną. Jeden z piłkarzy z Afryki nie stawił się zimą na rozpoczęciu przygotowań. Wszyscy w klubie złość, dzwonią do niego, nic. Wraca kilka tygodni później, trener go pyta: gdzie ty byłeś? A on wyciąga polaroida i pokazuje: noga owinięta bandażem, obok dwóch ludzi w kitlach stoi i się trzyma za głowy. Tłumaczy: trener, nie mogłem przyjechać, kontuzja! – wspomina Stasiak.

W Zagłębiu Lubin też doświadczono przebojów z powrotem do gry w zimowej przerwie. – Nigdy nie wracali punktualnie, zawsze było coś typu, że babcia mu zmarła. Kiedyś jeden trener mówi: ty, jesteś u nas rok, a już trzecia babcia ci umiera! „Nie, nie, trener…” i się wykręcali – dodaje nasz rozmówca.

Michał Stasiak świętuje gola wspólnie z Mamadou Traore w barwach Zagłębia Lubin, fot. Newspix

Notoryczne poślizgi zdarzały się też Princewillowi Okachiemu, co wspomina Kamil Pycio z portalu WidzewToMy. – Generalnie na start każdych przygotowań przyjeżdżał spóźniony o kilka dni. Jak już się stawiał, to cięższy o kilka kilogramów. Bardzo dobry piłkarz, ale takiego lenia to polska piłka nie widziała!

Czasami zdarzało się też, że gracze spóźniali się na letnie przygotowania. O przygodach Abela Salamiego opowiadaliśmy już w pierwszym odcinku naszego mini-cyklu, ale Maciej Terlecki jeszcze lepiej przybliża nam postać Nigeryjczyka. – Utrzymaliśmy się z Radomiakiem w drugiej lidze, miał bardzo dobry sezon, dostał parę propozycji. Żadnych konkretów z Ekstraklasy nie było, a facet zwariował, poprosił o taką podwyżkę, że połowa zespołu tyle nie zarabiała. Nie mogli spełnić jego żądań, to zbuntował się i wyjechał. Olał przygotowania, przyjechał dopiero na czwarty mecz. Dosłownie dwa dni z nami był, pojechaliśmy do mocnego przeciwnika, było z 35 stopni, straszna duchota. Salami miał nie grać, bo nie trenował dwa miesiące, ale jednak wyszedł na boisko. Okazało się, że biegał dwa razy więcej od nas, mimo że to my normalnie przygotowywaliśmy się do sezonu. Taką mieli kondycje piłkarze z Afryki.

Drobne nieporozumienia

Terlecki w swojej karierze grał z wieloma zawodnikami z „Czarnego Lądu”. Raz nawet wcielił się w rolę opiekuna jednego z nich, Sylvestra Okosuna. – Jako jeden z niewielu, który mówił po angielsku, zostałem poproszony o pomoc, żeby się tu zadomowił. Przypominam sobie, że on przy mnie grał rolę niewiniątka. Rodzinny człowiek, żona, dzieci… Prawda okazała się zupełnie inna, facet był po paru rozwodach, miał reputacje Casanovy. Wieczorami to on w pokoju nie siedział! Wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja, a ja mu pomagałem najbardziej: jak na trening dojechać, gdzie zakupy zrobić, polskiego się nauczyć. Na końcu wszyscy dostali ataku śmiechu, bo ja do końca byłem przekonany, że on jest profesjonalistą pełną gębą!

Nieporozumienia związane z piłkarzami z Afryki były zresztą częste. – Nagminne było to, że piłkarze z Afryki udawali, że nie rozumieją o co chodzi. Trener im coś mówi: nie rozumieć! W Płocku było tak, że trener stwierdził, że coś jest nie tak. Wypuścił ich, jednego dnia tłumaczył im co robić na boisku i nie rozumieli. Drugiego przyszedł i mówi: słuchajcie, pensja jest do odebrania, trzeba iść tam i tam. A ci jak się zerwali: tak, tak, gdzie? Już płynnie po polsku! Jak chcieli, to potrafili – opowiada Terlecki.

Daniel Onyekachi, fot. Michał Chwieduk/400mm.pl

Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkim Afrykańczykom było w Polsce łatwo. Michał Zichlarz z blogu Afryka Gola wspomina, jak w Polsce radził sobie Daniel Onyekachi. Nie dość, że warunki miał wątpliwe, bo w pokoju nie działało ogrzewanie, to nie miał kogoś takiego, jak Terlecki, kto pomógłby mu przystosować się do życia w Polsce.  – Ulokowali go w takim moteliku na ulicy Ceglanej. Tam z reguły mieszkali piłkarze przyjezdni. Nie miał tam rewelacyjnych warunków, w GieKSie też nie było już tak, ja za czasów Dziurowicza. On został zostawiony sam sobie. Trening, powrót do domu, a to była zima. Bardzo to przeżywał. Przed Wielkanocą moja mama mu wysłała wielkanocnego baranka, to był bardzo zadowolony i zawsze potem pytał mnie czy z mamą wszystko dobrze. Potrafił gest docenić.

Gwiazdy z Afryki, które mogły grać w Polsce

Zichlarz napisał też książkę – „Afryka Gola”. Jako dziennikarz jeździł m.in. na Puchary Narodów Afryki, gdzie swego czasu Ekstraklasa była solidnie reprezentowana. W jego książce znajdziemy też opowieść o tym, jak Górnik Zabrze przegapił szansę na hitowy transfer. – Wiesław Grabowski z Zabrza prowadził reprezentacje Zambii i Zimbabwe, to jest znane nazwisko w tamtym regionie. Był taki czas, że wysyłał piłkarzy do Polski. Górnik wziął Dicksona Choto i Shingayi Kaonderę. Polecał też trzeciego piłkarza, ale w Zabrzu mieli powiedzieć, że „już dwóch czornych górników mają i więcej czornych nie chcą”. A tym trzecim był Benjamin Mwaruwari.

Coś wam mówi to nazwisko? Możliwe, bo Mwaruwari grał w Premier League i Ligue 1, a nawet w Lidze Mistrzów oraz Pucharze UEFA. Portsmouth zapłaciło za niego niegdyś 6 milionów funtów. – Miałem okazję z nim kiedyś rozmawiać i pytałem, czy rzeczywiście tak było. Wspominał, że faktycznie słyszał o jakiejś ofercie z Polski, ale do niczego konkretnego nie doszło, inaczej ułożył swoją karierę – zdradza Zichlarz.

Daniel Mwaruwari mógł takie pojedynki toczyć z Mariuszem Jopem w Ekstraklasie. Stety lub niestety, toczył je z Nemanją Vidicem w Premier League. Fot. Newspix

Mwaruwari nie był jedynym niedoszłym piłkarzem polskiego klubu, który skończył w Premier League. Na początku XXI wieku Widzew Łódź był zainteresowany Johnem Paintsilem, który uzbierał potem 83 występy w kadrze Ghany. Jego łódzka historia ma jednak absurdalny finał. – Bardzo długo był wyczekiwany na treningu, ale ostatecznie nigdy się na nim nie pojawił, bo chyba nie udało się dogadać z agentem. Nawet nie chodzi o to, że Widzew stracił piłkarza, który potem grał z sukcesami w Premier League, a o to, że udzielił wywiadu jakiemuś BBC, w którym przekonuje, że w Polsce spotkał się z olbrzymim rasizmem… mimo że nigdy w niej nie był – mówi nam Kamil Pycio.

Statkiem do Łodzi

Łódź co jakiś czas zresztą pojawia się we wspominkach dotyczących afrykańskich piłkarzy. Widzew może i nie miał Paintsila, ale miał Maxwella Kalu. Skala talentu inna – na korzyść Ghańczyka. Ale Paintsil raczej nie pobiłby Kalu w kwestiach humorystycznych. – Z nim zawsze było dużo śmiechu. W Widzewie mieliśmy wykupione obiady w jednym barze, tam były trzy potrawy: spaghetti, pierś z kurczaka i coś tam jeszcze. Max zawsze wchodził i mówił do pani kelnerki: chce cycki z kurczaka! – wspomina Michał Stasiak.

Być może w kwestii barwności napastnikowi z Nigerii dorównałby rodak Paintsila, również grający w ataku. Emmanuel Clottey nigdy jednak nie dotarł na trening łódzkiej ekipy. – Piłkarz-legenda, tygodniami wypatrywany w Widzewie. Chodziły nawet historie, że samolot z Ghany nie może wystartować, później nawet miał płynąć statkiem (!!!), ale ostatecznie nigdy do Łodzi nie dotarł, a 4 lata później był na testach w Legii – zdradza Pycio.

Ganiali za piłeczką na lotnisku

Czasami jednak lepiej, że ktoś do Polski nie trafił. Bo byli i tacy, którzy trafili tu przez zupełny przypadek. – Lądowali w Warszawie goście, którzy mieli być, obrońcami po 190 cm i 90 kg, a mieli 150 cm i 50 kg! Takich od razu oddawałem Straży Granicznej. Potem musiałem się wycwanić, bo na dziesięciu przysyłali pięciu lewych. Brałem na Okęcie innych Murzynów, którzy tych nowych brali na spytki. Czy znają tego a tego trenera, ile drużyn liczy liga w ich kraju? Nie wiedzieli! Nawet rzucałem im piłeczkę – brałem zawsze taką małą, żeby pożonglowali. No i odbijali raz, może dwa, i potem ganiali za nią po tym lotnisku. Panie, co ja z nimi miałem! Jeden bez płuca przyjechał. Inny tylko dostał buty i przez płot w Ursusie uciekł – mówił w rozmowie z Pawłem Zarzecznym Mirosław Skorupski, menedżer afrykańskich piłkarzy.

Na podobnego ananasa trafiono w Bytowie. Orlande Kpassa do Polski trafił z Tajlandii. Błyskawicznie wypromował się w niższej lidze, trafiając do pierwszoligowej Bytovii. Michał Stasiak mówi jednak, że do dziś zastanawia się, skąd ten gość się tam wziął i po co przyjechał. Bo na pewno nie po to, żeby grać w piłkę. – Nie wiem, jak on się znalazł w Bytovii! Jak na niego patrzyliśmy to mówiliśmy, że to jest nieprawdopodobne, że on gra w piłkę. Jakby ktoś obcy przyszedł na trening, to by pomyślał, że on jest z jakiejś fundacji, że ktoś go przyprowadził na trening, żeby mu przyjemność zrobić. A na drugi dzień miał taką formę, że na 10 strzałów 12 bramek strzelał. Pogodny, pracowity, ale więcej wkładał pracy niż miał talentu.

***

Ilu było takich, jak Kpassa? Nikt pewnie tego nie zliczy. Ilu takich, jak Okosun? Tego pewnie też nigdy się nie dowiemy. Ale nawet jeśli nie, spróbujemy, bo im głębiej kopiemy, tym więcej barwnych opowieści do nas trafia. Czasami są one zabawne, czasami absurdalne, a czasami przykre, ale tak to już bywa. Jeśli znacie ciekawe historie o piłkarzach z Afryki, skrobnijcie do nas maila: [email protected] Coś czujemy, że ten cykl będzie małą encyklopedią wiedzy o afrykańskich piłkarzach, z której złożylibyśmy niejedną książkę!

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

CZĘŚĆ I: Podrabiany król strzelców i nauka pływania

CZĘŚĆ II: Wynieśli materace, żeby dupczyć baby!

Opublikowane 23.04.2020 18:22 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 11
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
KS Jastarnia
KS Jastarnia

W historii o siatkonodze nie chodzi o Fundambu? Młody zawodnik z Afryki, mocna polska drużyna… Pewnie grał z Kowalem

Miki
Miki

Wspolczuje,tobie sie ten fundambu po nocach musi snic

Herostrates
Herostrates

Raczej nie bo Kowala króla techniki z Bródna by opierdolił na gladko

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Ten fragment z siatkonogą, to o Gliku?

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Cykl fajny ale pokazuje też, dlaczego to w Afryce ludzie głodują.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Fajna ta seria z tymi murzynami. Jak opisaliście Onyekachiego to mi zwyczajnie po ludzku było go po prostu szkoda.
Dobra robota, że są kontynuacje bo po pierwszym odcinku myślałem że będzie tylko FC Africa Radom

SmyQ
SmyQ

Bardzo cieszy mnie, że zdecydowaliście się zrobić z tego cykl. Świetnie się czyta.

Pejtyr
Pejtyr

Ciekawe czy w innych krajach też mają takie przygody z czarnoskórymi. Np. Rosja, ale i może Niemcy ?

Paweł
Paweł

Emmanuel Ekwueme też był dobry ancymon. Pamiętam sytuację jak grał w Płocku, skąd wyjechał na wakacje i zaginął. Okazało się, że podpisał kontrakt z Lechem i jakąś drużyną z Grecji, sprawa utknęła w sądzie. Pamiętam zdziwienie jak przyszedłem na trening, wówczas do IV – ligowego zespołu, na którym był własnie Ekwueme z 3 kolegami z Afryki 🙂 Podobna sytuacja była z kolejnym piłkarzem z Nigerii Mikiem Mouzie i też związana z klubami z Płocka i Poznania. Z Płocka został wypożyczony do Lecha i też sobie zrobił dłuższe wakacje i po powrocie oficjalnie grał przez sezon w tym samym klubie, w którym trenował ww. Ekwueme. Oni chyba mają to w naturze 🙂

Baba Ali
Baba Ali

Ci trzej koledzy z Afryki Ekwueme to może byli jego bracia – Paschal, Martins, który pograł trochę w ekstraklasie i Lucky Junior? 🙂

bartix3
bartix3

We wronkach był jeszcze oprócz Maxwella Kalu, Doudy Camary, Fode Soumaha – Nathaniel Ayanwale troche pograł i diabli wie co się z nim stało

Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020