post Michał Kołkowski

Opublikowane 04.04.2020 09:29 przez

Michał Kołkowski

Franjo Glaser to znacząca postać w dziejach bałkańskiego futbolu. W latach trzydziestych i czterdziestych minionego stulecia mógł on uchodzić nie tylko za najlepszego bramkarza w Jugosławii, ale i w całej Europie. Dzięki sportowej postawie szybko zyskał sławę i powszechny szacunek, stał się w swoim kraju wielką gwiazdą. Gwiazdy zaś, co tu kryć, miewają swoje humory i kaprysy. Często są przewrażliwione na własnym punkcie, ich ego bywa rozdęte do granic wytrzymałości. Glaser nie był w tym względzie wyjątkiem. Lubił pożartować sobie z innych, jasne, ale gdy sam stawał się obiektem dowcipu, to natychmiast tracił nad sobą panowanie.

Przekonał się o tym niejaki Radomir Stokić, który paroma ciętymi tekstami wyprowadził Glasera z równowagi. Golkiper nie darował wesołkowi i w ramach riposty go… zabił.

Mroczna historia, którą w mediach opisywał szczegółowo między innymi Tomislav Dasović z portalu vecernji.hr i , rozegrała się na terenie dzisiejszej Serbii. Konkretniej – nad ujściem rzeki Sawa, stanowiącej jeden z głównych dopływów Dunaju. Pewnego słonecznego dnia latem 1936 roku zawodnicy BSK Belgrad wygrzewali się tam wspólnie nad wodą, korzystając z pięknej pogody i zażywając wszelkich uciech, jakie wiążą się z tego rodzaju wypoczynkiem. Wśród rozleniwionych piłkarzy nie mogło oczywiście zabraknąć Franjo Glasera. Jego spektakularne wyczyny między słupkami stanowiły jeden z istotnych powodów, dla których ekipa BSK w latach 1935-36 sięgnęła po dwa tytuły mistrzowskie w jugosłowiańskiej ekstraklasie.

Glaser był już zresztą wówczas etatowym reprezentantem kraju. Na boisku wyróżniały go nie tylko umiejętności czysto bramkarskie, ale także mocny charakter. Charyzma, pewność siebie, odwaga. Królował na przedpolu, słynąc z brawurowego piąstkowania piłki.

Bramkarz cieszył się największym zainteresowaniem wśród wszystkich plażowiczów. Być może właśnie dlatego niesforny Radomir Stokić postanowił się trochę popisać i zaczął dokuczać starszemu koledze. Siedemnastoletni Stokić sam nie był wprawdzie piłkarzem, działał w sztabie belgradzkiej ekipy, ale z Glaserem łączyła go relacja koleżeńska. Może nie przyjaźń, to raczej za dużo powiedziane, lecz panowie na pewno się dobrze znali lubili. Dość powiedzieć, że godzinę przed drużynową wyprawą nad wodę zjedli ze sobą lunch.

Stokić igrał sobie zatem z kumplem coraz bardziej zajadle, zakładając, że pozostanie bezkarny.

Tymczasem siedzący na pomoście Glaser w milczeniu wysłuchiwał kolejnych żartów na swój temat i z rosnącą wściekłością przyjmował rechot kolegów z zespołu, którzy z uciechą obserwowali te sceny. Gdy zamieszanie się wreszcie uspokoiło, a uwaga piłkarzy i gapiów została pochłonięta czymś innym, zwalisty bramkarz gwałtownie zerwał się na równe nogi. Podszedł do zdumionego Stokicia i bez ostrzeżenia, z olbrzymim impetem zepchnął go z pomostu do rzeki. Chłopak wyleciał w powietrze jak z procy i z pluskiem wpadł do Sawy.

Siedemnastolatek nie potrafił pływać. Przez kilka chwil próbował utrzymać się na powierzchni, łapczywie usiłował zaczerpnąć powietrza, ale już po parunastu sekundach zniknął pod wodą. Nie wynurzył się więcej. Pomocy ze strony Glasera także się nie doczekał.

***
Franjo mówił, żeby się nie martwić, bo Rado na pewno w końcu wypłynie.
naoczny świadek podczas procesu Glasera
***

Jak zareagował Glaser? Cóż, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, nie zareagował właściwie wcale. Udawał, że nic ważnego się nie wydarzyło. Udzielił jedynie zdawkowych wyjaśnień policjantom, którzy zostali wezwani na miejsce tragedii. Szybko zwinął się z miejsca wypadku, a następnego dnia wybrał się jak gdyby nigdy nic do Nowego Sadu, by wziąć udział w meczu towarzyskim BSK z miejscową Vojvodiną.

Był kumpel, nie ma kumpla. Po co drążyć temat?

Jeżeli jednak Glaser naiwnie liczył, że sprawa lada moment przycichnie, to się grubo pomylił.

Kilka dni po całym zajściu śledczy odwiedzili piłkarza w jego mieszkaniu i zaczęli wypytywać o szczegóły zdarzenia. Padły te wszystkie standardowe pytania, które doskonale znamy z kryminałów. Co pan wie, co pan widział, jakie były pana relacje z ofiarą i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Glaser w najlepsze palił głupa – twierdził, że z całą pewnością doszło do nieszczęśliwego wypadku, a on z utonięciem Stokicia nie ma naturalnie nic wspólnego. Wyraził nawet głębokie ubolewanie, że tak młody chłopak tragicznie zginął. Policjanci nie łyknęli tych grubymi nićmi szytych opowiastek. Tym bardziej że dysponowali już zeznaniami pozostałych piłkarzy belgradzkiej drużyny. Niektórzy z nich w pierwszej chwili bali się opowiedzieć o tym, co dokładnie widzieli feralnego dnia nad Sawą, ale w końcu pękli i wyłożyli kawę na ławę.

– Stokić wpadł do wody, bo Franjo go popchnął. Choć musiał zdawać sobie sprawę, że Rado nie potrafi pływać. Wszyscy o tym wiedzieli – zeznawali jeden po drugim. Bramkarz stanął więc przed sądem, oskarżony o morderstwo.

Jeden ze świadków stwierdził podczas rozprawy: – Franjo powiedział mi nad rzeką, że popchnął Rado do wody. Ale dodał, żeby się nie martwić, bo Rado na pewno w końcu wypłynie. Adwokaci bramkarza musieli jak najprędzej opracować nową linię obrony, ponieważ ta, którą wymyślił sobie sam Glaser – wypieranie się zbrodni w zaparte i udawanie niewiniątka – została błyskawicznie skompromitowana. W końcu oskarżony postanowił okazać skruchę i przyznać się do winy. Na sali sądowej, wypełnionej po brzegi przez żądnych sensacji dziennikarzy, Glaser wprost oznajmił, że w przypływie furii zepchnął kolegę z pomostu. Według relacji, do których dotarł wspomniany ciąż nie wyglądał na wstrząśniętego, czy nawet poruszonego. Po prostu beznamiętnie odklepał przygotowane wcześniej przemówienie.

Został skazany na dwa lata więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci.

Franjo Glaser (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego).

W relacji z procesu, opublikowanej na łamach dziennika „Politika”, napisano wówczas: – Zawodnik przyjął decyzję sądu bez słowa, z uśmiechem na twarzy. Mógłby jednak opuścić salę z wyrokiem w zawieszeniu, gdyby przed ławnikami stanął niczym angielski dżentelmen i z honorem przyznał, że jest odpowiedzialny za śmierć swojego kolegi.

Z dzisiejszej perspektywy wyrok wydaje się mimo wszystko bardzo łagodny, jeśli weźmie się pod uwagę okoliczności towarzyszące procesowi – ewidentnie pozorowaną skruchę Glasera, co obnażał choćby ten kpiący uśmieszek wypisany na jego twarzy, o którym rozpisywały się media. Kolejna sprawa to jego bezczelne matactwa w początkowej fazie śledztwa. No i nieudzielenie pomocy tonącemu koledze. Ale to wszystko i tak bez znaczenia, ponieważ bramkarz koniec końców za kraty nie trafił w ogóle. Załatwił sobie bowiem odsiadkę nie w Serbii, lecz w Chorwacji, skąd pochodził i gdzie był wyjątkowo popularny. Po powrocie w rodzinne strony Glaser – w bliżej nieznanych okolicznościach – został uwolniony od konieczności spędzenia dwóch lat w pace i wkrótce powrócił na boisko, odzyskując również bluzę pierwszego bramkarza w drużynie narodowej.

Jeżeli chodzi o arenę klubową, Glaser oczywiście nie zaczął znowu występować w barwach swojego poprzedniego klubu. Nie mógł przecież wrócić do Belgradu. Związał się zatem z najmocniejszym spośród chorwackich zespołów, jakim był wtedy HŠK Građanski Zagrzeb. Z tą ekipą bramkarz wspiął się ponownie na szczyt i sięgnął w 1940 roku po kolejne w swej karierze mistrzostwo Jugosławii.

***
Glaser to jeden z najlepszych jugosłowiańskich piłkarzy wszech czasów. Atletycznie zbudowany, silny, szybki, bardzo sprężysty, odważny. Obdarzony doskonałym refleksem. Mistrz piąstkowania piłki. Jego największą specjalnością była jednak obrona rzutów karnych. W oficjalnych meczach obronił 73 z 94 jedenastek.
Zakład Leksykograficzny Miroslava Krležy
***

Opowieść o piłkarskiej karierze Franjo Glasera wypada jednak zacząć od początku, ponieważ z pewnością był on graczem nietuzinkowym. Jonathan Wilson w swojej książce „Bramkarz, czyli autsajder” wymienia Glasera wśród tych golkiperów, którzy w niezwykle wydatny sposób wpłynęli swoją boiskową postawą na rozwój futbolu. Nie zyskał może aż takiego statusu i rozgłosu jak legendarni František Plánička czy Ricardo Zamora, ale prezentował poziom zbliżony do tych gigantów.

– Nazywano go „Żelazna Pięść” – wspomniał Wilson. – W seniorskiej piłce zadebiutował już w wieku piętnastu lat.

I rzeczywiście tak było. Glaser urodził się w 7 stycznia 1913 roku w Osijeku, wówczas jeszcze należącym do Austro-Węgier. Był wyjątkowo wszechstronnie utalentowanym atletą, który sprawdziłby się w wielu dyscyplinach sportowych. Znakomicie spisywał się na kortach tenisowych. Postawił jednak na futbol. Już 1929 roku zanotował swój ligowy debiut w barwach Hajduka Sarajewo. Następnie zgarnęła go do siebie Slavija Osijek, aż wreszcie w 1933 roku (po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej) bramkarz związał się z potężnym BSK Belgrad. Można powiedzieć, że jego kariera rozwijała się lepiej niż wzorowo – bardzo wczesne przetarcie w klubach z mniejszymi ambicjami, a potem – w wieku zaledwie dwudziestu lat – przenosiny do ligowego potentata. W 1934 roku Franjo zdobył pierwsze poważne trofeum, jakim był krajowy puchar. W kolejnych dwóch latach zostawał mistrzem Jugosławii.

Doskonałe warunki fizyczne i fenomenalny refleks uczyniły z Glasera specjalistę od bronienia rzutów karnych. Trudno dać wiarę tym statystykom, ale powtarza je wiele źródeł – Franjo obronił ponoć 73 jedenastki w całej karierze. Skapitulował ledwie 21 razy.

Znakomita postawa w rozgrywkach ligowych oczywiście przełożyła się na powołania do reprezentacji narodowej. W latach 1933 – 1940 Glaser zanotował około trzydziestu oficjalnych występów w kadrze Królestwa Jugosławii. Nie udało mu się jednak awansować z drużyną narodową na mundial. Najbliżej było przed turniejem w 1938 roku, lecz wówczas Jugosławia musiała uznać wyższość reprezentacji Polski. Biało-czerwoni w Warszawie pokonali Glasera aż czterokrotnie. Dwa gole zdobył Leonard Piątek, a po jednym trafieniu zanotowali Ernest Wilimowski i Jerzy Wostal. Polska u siebie wygrała więc 4:0, na wyjeździe przegrała 0:1 i tym samym awansowała na mundial.

Reprezentacja Jugosławii z Glaserem w składzie.

Szansy za rehabilitację Glaser naturalnie nie dostał – mistrzostwa w 1942 roku nie odbyły się z powodu wybuchu II Wojny Światowej, która objęła także tereny ówczesnej Jugosławii.

Wojska III Rzeszy rozpoczęły tak zwaną kampanię bałkańską w kwietniu 1941 roku. Podporządkowanie sobie Europy Południowo-Wschodniej – na czele z Grecją – stanowiło istotną część niemieckich przygotowań przed planowanym atakiem na Związek Radziecki. Początkowo nie zanosiło się jednak na to, by Hitler miał zamiar podbijać Jugosławię. 25 marca 1941 książę Paweł Karadziordziewić, jugosłowiański regent, w imieniu Królestwa wyraził zgodę na przystąpienie państwa do „Paktu Trzech”, co formalnie włączało Jugosławię do grona państw sprzymierzonych z III Rzeszą. Decyzja regenta wywołała jednak wściekłość aliantów i opór wewnątrz kraju. Doszło do zamachu stanu. Władzę objął król Piotr II Karadziordziewić, który zerwał porozumienie z Niemcami. W efekcie Hitler potraktował Jugosławię jako państwo wrogie i natarł na nią bez pardonu w ramach zmodyfikowanego „planu Marita”.

Belgrad skapitulował 12 kwietnia 1941 roku, a cała operacja skończyła się znaczącym sukcesem wojsk niemieckich. Wehrmacht w trakcie podbijania Jugosławii stracił ledwie kilkuset żołnierzy. Führer stwierdził potem, podsumowując kampanię bałkańską w Reichstagu: – Gwoli prawdy historycznej muszę stwierdzić, że spośród wszystkich przeciwników jedynie Grecy postawili nam godny uwagi opór.

Po zajęciu Jugosławii przez Państwa Osi powołane do życia zostało Niepodległe Państwo Chorwackie (Nezavisna Država Hrvatska). Przywódcą tego marionetkowego państewka został owiany złą sławą Ante Pavelić, przywódca zbrodniczego, terrorystycznego, faszystowskiego ruchu Ustaszy.

Krwawe, ludobójcze rządy Pavelicia doprowadziły do śmierci setek tysięcy osób – przede wszystkim Serbów, Romów i Żydów.

– W NDH ustasze, z błogosławieństwem hierarchów katolickich, zaczęli wprowadzać w życie swój zbrodniczy program. Na nieco ponad 6 mln mieszkańców kraju niemal 2 mln stanowili Serbowie, w ich optyce główny sprawca wszelkich nieszczęść Chorwatów, którego trzeba było wyeliminować wszelkimi możliwymi środkami. Zabić, deportować lub wynarodowić. Początkowo ustaszowskie milicje i wojsko dokonywały czystek pacyfikując całe wsie. Tak było już 29 kwietnia 1941 r. we wsi Gudovac pod Bjelovarem, gdzie wymordowały prawie 200 Serbów. Ich zbrodnie charakteryzowały się skrajnym barbarzyństwem. Swoim ofiarom podrzynali gardła, wydłubywali oczy, kastrowali. Nie mieli żadnej litości dla kobiet, starców i dzieci. Ich poczynania przerażały nie tylko oficerów Wehrmachtu, ale nawet gestapowców, którzy słali na ten temat alarmujące raporty do Himmlera – pisał Wojciech Rodak na łamach portalu Nasza Historia.

W takich okolicznościach w Chorwacji cały czas grano w piłkę.

Franjo Glaser do 1945 roku pozostawał zawodnikiem HŠK Građanski, sięgał zresztą z tym klubem po liczne trofea i szybko zapracował sobie na reputację żywej legendy zespołu. Byle bramkarzowi nie nadano by przecież przydomka: „Żelazna Pięść”, prawda? Golkiper występował również całkiem regularnie w chorwackiej drużynie narodowej i przed każdym wykonywał nazistowski salut. Czyżby więc poczuł się jak ryba w wodzie pośród terroru sianego przez ustaszów? Czy to kolejny mrożący krew w żyłach akapit tej ponurej historii o bramkarzu-mordercy?

Ha, wcale nie. Wręcz przeciwnie – Glaser ryzykował życiem, by uratować swojego przyjaciela, Davida Weissa, przed siepaczami z ustaszowskiej milicji i bezpieki. Weiss był dziennikarzem sportowym żydowskiego pochodzenia. Znalazł się zatem w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdy Pavelić przejął władzę nad nowo powstałym państwem chorwackim. Glaser ukrył więc druha i jego żonę, dając im schronienie pod swoim dachem przez niespełna trzy lata. Kiedy sąsiedzi piłkarza domyślili się, że w jego domu ukrywaniu się Żydzi, Glaserowi udało się przetransportować przyjaciół do innego lokum. Tam Weiss i jego żona w zdrowiu doczekali upadku III Rzeszy.

Co ciekawe, prezydent klubu, Slavko Prevendar, domyślił się podczas jednej z wizyt u Glasera, że hałasy dobiegające z poddasza to raczej nie są harce błąkających się tam kotów. – Wszystko rozumiem, ale nic nie widzę – powiedział wymownie Prevendar swojemu piłkarzowi na pożegnanie. Gdyby zadenuncjował Glasera, skazałby na śmierć nie tylko małżeństwo Weissów, ale i samego bramkarza.

***

Summa summarum, Franjo Glaser rozegrał podobno przeszło 1200 oficjalnych spotkań w lidze, pucharach i w narodowych reprezentacjach. Karierę zakończył dopiero w 1949 roku. Dwa lata wcześniej zdążył raz jeszcze zapisać się na kartach historii bałkańskiego futbolu, został bowiem jedynym zawodnikiem w dziejach, który zgarnął mistrzostwo Jugosławii i przed, i po II Wojnie Światowej. Golkiper swój ostatni tytuł zdobył – co jest już totalnie dezorientujące – w barwach Partizana Belgrad. Nagle to w Chorwacji, do której wcześniej czmychnął w poszukiwaniu swobody, zabrakło dla niego miejsca.

Potem zajął się trenerką. Zmarł w 2003 roku, w wieku 90 lat. Przez niemieckiego „Kickera” został sklasyfikowany jako jeden z trzech najwybitniejszych bramkarzy okresu przedwojennego.

Niektóre źródła kreują go dziś na podłego, zimnokrwistego mordercę, który wyłgał się od odpowiedzialności za zbrodnię dzięki bliżej nierozpoznanym umocowaniom politycznym. Inne – wręcz przeciwnie. Portretują go jako bohatera, który w ramach swoich skromnych możliwości starał się powstrzymać Holokaust i nie załamał się, gdy wskutek nieszczęśliwego wypadku pozbawił życia swojego kolegę.

Jaka była prawda? Mamy do czynienia ze zbrodniarzem czy bohaterem? Próżno zgadywać.

Od opisywanych wydarzeń minęło tak wiele lat, że upływający czas już dawno zdążył wypłukać wszelkie niuanse z burzliwego życiorysu Franjo Glasera. Może zatem trzeba po prostu napisać, że prawda leży pośrodku? To chyba też zbyt duże uproszczenie. Ostatecznie, jak mawiał klasyk, prawda rzadko nie leży pośrodku. Ona leży tam, gdzie leży.

MICHAŁ KOŁKOWSKI


ŹRÓDŁA: The Dark History of Croatian Goalkeeping Legend Franjo Glaser; Hrvat u Srbiji počastio prijatelja ručkom pa ga ubio, u Zagrebu spašavao Židove od ustaša; Franjo Glaser, ou l’art de toujours s’en sortir; Franjo Glaser e l’arte di cadere sempre in piedi.

***
INNE WSPOMINKOWE TEKSTY AUTORA

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 04.04.2020 09:29 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
06.03.2021

Przewrotką na remis w derbach. Ricardinho przedstawia się Łodzi

Pamiętacie jeszcze słynny cytat z pewnego radia po telefonie od widza? „Widzę, że pan się ładnie przedstawił przed, nam tutaj w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy”? To dzisiaj przed milionami widzów i całą Łodzią pięknie przedstawił się Ricardinho. Brazylijczyk chyba naoglądał się Ekstraklasy, bo huknął przewrotką tak pięknie, jak przed tygodniem zrobił to Patryk […]
06.03.2021
Weszło
06.03.2021

LIVE: Lechia wygra czwarty kolejny mecz?

Lechia, która dopiero co miała zwalniać Stokowca, a wygrywa mecz za meczem, dziś spróbuje pognębić Podbeskidzie. Zagłębie, które spróbuje udowodnić, że ostatnie zwycięstwo z Cracovią nie było przypadkiem bądź głównie dowodem na słabość Cracovii. Jagiellonia, gdzie Bogdan Zając powoli zaczyna grać o swoją przyszłość. Wreszcie wieczorem Raków, który spróbuje podgonić stratę do lidera, a także […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Niby Premier League, a jednak Ekstraklasa. Kuriozalny gol Burnley [WIDEO]

Co takich obrazków przyzwyczailiśmy się raczej w Ekstraklasie. Asysty garbem (vide – Medved do Brown Forbesa), centrostrzały, pudła z trzech metrów – kto ogląda naszą kochaną ligę, ten zna te obrazki na co dzień. Ale to, w jaki sposób Arsenal sam strzelił sobie gola w starciu z Burnely, nawet u nas byłoby hitem. Michał Probierz […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Piątkowski: Powołanie? Przeżyłem szok. To spełnienie marzeń

– Przeżyłem mały szok. Wcześniej doszły mnie słuchy, że selekcjoner Paulo Sousa rozmawiał z trenerem Markiem Papszunem przed naszym spotkaniem z Lechem Poznań. Nie spodziewałem się jednak, że otrzymam powołanie już teraz. To spełnienie najskrytszych marzeń – mówi Kamil Piątkowski w rozmowie z Onetem. Piłkarz Rakowa Częstochowa znalazł się w szerokiej kadrze Paulo Sousy na […]
06.03.2021
Niemcy
06.03.2021

Borussia Dortmund 2011/12 – polskie trio, Bayern na łopatkach, podwójna korona

To nie była zwyczajna kwietniowa środa. Całe Niemcy bacznie obserwowały, co dzieje się na Signal Iduna Park w Dortmundzie. Zwycięstwo Bawarczyków w Der Klassiker oznaczałoby ich powrót na pozycję lidera. Wreszcie w 77. minucie Robert Lewandowski sprytnym trafieniem piętą dał BVB prowadzenie. Jednak tuż przed końcem meczu Roman Weidenfeller we własnym polu karnym wpakował się […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Klub Beckhama na celowniku MLS. Płacili piłkarzowi pod stołem?

Władze MLS ogłosiły, że Inter Miami stał się obiektem śledztwa organów ligowych. Chodzi o zeszłoroczny transfer Blaise’a Matuidiego. MLS sądzi, że klub Davida Beckhama miał płacić Francuzowi pieniądze „na czarno”, co burzyłoby zgodność z regulaminem wynagrodzeń uiszczanych piłkarzom. Interowi grozi kara pieniężna, kara punktowa lub rozwiązanie kontraktu z Matuidim. Blaise Matuidi trafił do Stanów Zjedonocznych […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Zlatan wróci do kadry! Polacy muszą szykować się na starcie z Ibrą

Długo trwała telenowela związana z powrotem Zlatana Ibrahimovicia do reprezentacji Szwecji. Obrażał kumpli z reprezentacji, kończył karierę reprezentacyjną, później to selekcjonerzy nie chcieli jego… Ale wygląda na to, że Zlatan wróci do kadry i – jeśli będzie zdrowy – zagra na Euro z Polską. Jak informuje Football Direkt lada moment zostanie ogłoszona szeroka kadra Szwecji […]
06.03.2021
Anglia
06.03.2021

Klątwa drugiego sezonu beniaminka? W Premier League to mit

W sezonie 1995/96, ponownie zreformowano angielską ekstraklasę. Premier League została zmniejszona do 20 zespołów i w takim kształcie pozostaje do dziś. W tym czasie awansowało i zdołało się utrzymać na przynajmniej jeden sezon aż 41 zespołów*. Statystyka pokazuje, że większość z nich utrzymała się także w kolejnym. Klątwa drugiego sezonu w Premier League jest niemalże […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Argentyna i Brazylia zagrają bez swoich gwiazd? Powodem obostrzenia

Kraje Ameryki Południowej głowią się nad tym, jak rozegrać najbliższe mecze eliminacji do Mistrzostw Świata 2022. Przez obostrzenia covidowe kluby europejskie nie są zobligowane do wysyłania swoich piłkarzy na mecze reprezentacyjnie do Ameryki Południowej. W piątek odbyła się pierwsza tura rozmów między dziesięcioma federacjami. Argentyna zgodziła się, by rozegrać najbliższe mecze bez zawodników z Europy, […]
06.03.2021
Weszło
06.03.2021

Kiedy wreszcie zobaczymy starego, dobrego Cernycha?

Powrót Fedora Cernycha do Jagiellonii niektórzy określali nawet jako „hit transferowy”. Może nieco na wyrost, ale faktem jest, że trudno było kręcić nosem, skoro do Białegostoku wrócił zawodnik, który przez lata sprawdzał się w Ekstraklasie i długimi okresami był w barwach „Jagi” wiodącą postacią. Tym większym rozczarowaniem jest jednak jego dotychczasowa postawa.  Biorąc pod uwagę […]
06.03.2021
Weszło
06.03.2021

Mecze z dołem tabeli. Raków przekuł bolączkę w atut

Utarło się mówić, że w poprzednim sezonie Raków zapłacił frycowe. Nie lubimy uciekać się do piłkarskich sloganów, ale w tym haśle… rzeczywiście coś jest. Lecz tylko wtedy, gdy wejdziemy w nie nieco głębiej. No bo co to jest frycowe? Przykład Rakowa pokazuje, że to określenie można sprowadzić do – tak po prostu – braku doświadczenia. […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Luis Suarez stworzył klub w Urugwaju. Chce wychowywać piłkarzy

Byli polscy piłkarze regularnie otwierają szkółki piłkarskie dla młodych zawodników. Luis Suarez postanowił pójść krok dalej. Jako czynny piłkarz stworzył klub Deportivo LS, który zacznie grać niedługo w urugwajskiej Lidze Uniwersyteckiej. A w przyszłości ma przekształcić się w profesjonalną drużynę piłkarską występującą na szczeblu zawodowy. Rzadko się zdarza, że czynny zawodnik chce budować takie projekty […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Trener i dyrektor chwalą Piątka. „Wielki charakter, wielka ambicja”

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że występ Krzysztofa Piątka w starciu z Augsburgiem jest wykluczony. Wszystko przez uraz, którego Polak nabawił się w meczu z Wolfsburgiem. Ale nie dość, że powrót do zdrowia napastnika stołecznej ekipy przeszedł błyskawicznie, to jeszcze trener Herthy zachwala upór Piątka w dążeniu do gry. Według zapowiedzi – polski snajper […]
06.03.2021
Weszło Extra
06.03.2021

Mroczna Strona Sportu (odcinek II): „Anioł Śmierci”

Kiedy Robert Rozier – przed laty obiecujący futbolista, obrońca między innymi St. Louis Cardinals i Oakland Raiders – po raz pierwszy został wysłany, by zabić ku chwale swojego nowego Boga, nie spisał się najlepiej. Po prostu zjadły go nerwy. 25-centymetrowy nóż ukryty w nogawce spodni tego zwalistego, czarnoskórego mężczyzny, nieco krępował jego ruchy. Spocone dłonie […]
06.03.2021
Weszło
06.03.2021

Czas derbów! Cztery hity na sobotę

Kibice będą dziś zadowoleni, bo przed nami sobota pełna futbolu. Dlatego wybraliśmy cztery ciekawe spotkania w Polsce i Europie, na które warto rzucić okiem. Nie tylko dlatego, że będzie się je dobrze oglądało, ale także dlatego, że można na nich zarobić. Jak? Łapcie nasze podpowiedzi! ŁKS Łódź – Widzew Łódź Ostatnie mecze bezpośrednie: WRRRW Poprzednie […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Guardiola odnosi się do zarzutów, że Manchester „kupuje” sobie sukcesy

Pep Guardiola zapytany ostatnio o imponującą serię dziewiętnastu zwycięstw z rzędu zażartował, że tajemnica sukcesy tkwi w pieniądzach. Teraz na konferencji prasowej został poproszony, by wyjaśnił nieco kontekst tamtej wypowiedzi. Hiszpan odniósł się do krytyki, że Manchester City to klub bez historii, który buduje swoją przewagę wyłącznie na pieniądzach. Wszystko wskazuje na to, że nikt […]
06.03.2021
Weszło
06.03.2021

Stawowy, Dobi, presja i uciekające punkty. Dwugłos przed derbami Łodzi

Kto ma dziś większą presję, ŁKS czy Widzew, Wojciech Stawowy czy Enkeleid Dobi? Czy w przypadku porażki pod którymś z trenerów mocno rozgrzałby się stołek? Jakie są nastroje w obu obozach? Czy Widzew się rozwija, a ŁKS zwija? A może prawda o słabszej formie ŁKS-u jest bardziej skomplikowana? Do dwugłosu przed derbami zapraszają Jakub Olkiewicz […]
06.03.2021
Suche Info
06.03.2021

Rewolucyjny pomysł Wengera na przepis o spalonym

Angielskie media donoszą, że światowe władze sędziowskie coraz poważniej analizują zmiany w przepisie o spalonym. IFAB analizuje pomysł Arsene’a Wengera, który miałby sprawić, że gole padałyby częściej, a liczba ofsajdów w meczu spadłaby nawet o 50%. Na czym polega ta idea Francuza na uatrakcyjnienie piłki nożnej? Warto zaznaczyć, że pomysł byłego trenera Arsenalu nie jest […]
06.03.2021