post Avatar

Opublikowane 09.04.2018 16:30 przez

Rafal Bienkowski

Zawodnicy prawie świecący od leków przeciwbólowych, szatnia na wojennej ścieżce, fatalnie oceniane ruchy personalne, a nawet zwolnienie sms-em – zagraniczni trenerzy kadry siatkarzy zwykle kończyli robotę w toksycznej atmosferze. Stołek selekcjonera reprezentacji Polski, choć prestiżowy i początkowo wygody, kończył się więc wbiciem drzazgi w tyłek.

Teraz rozsiada się na nim Vital Heynen, chociaż Belg na razie ma jeszcze miesiąc miodowy. Spotyka się z zawodnikami, kompletuje sztab, zaraża wszystkich swoją charyzmą i niestandardowym podejściem do trenerskiego fachu. Zanim zacznie się poważne granie, warto jednak przypomnieć błędy jego poprzedników i okoliczności ich zwolnienia.              

***

Raul Lozano, czyli nie ma, że boli

Mariusz Wlazły nigdy nie był specjalnie wylewny w kontaktach z dziennikarzami, ale po tym, jak we wrześniu 2008 r. zwolniono Raula Lozano, odpiął wrotki.

W wywiadzie dla „GW” pracę Argentyńczyka podzielił na dwa etapy: do srebrnych mistrzostw świata w 2006 r. i po nich. Ten drugi nazwał tragedią, głównie przez pogłębiające się problemy zdrowotne zawodników. Kiedy któryś z nich chciał odpocząć od kadry i doprowadzić się do stanu używalności, Raul strzelał focha. Padł nawet zarzut, że wymuszał na kadrowiczach grę, grożąc skreśleniem z drużyny. Atakujący Skry Bełchatów otwarcie przyznał, że stracił do szkoleniowca resztki szacunku i oczekuje przeprosin.

Lozano zdobywając wicemistrzostwo świata w Japonii zapracował sobie na solidny kredyt zaufania, dlatego zachował posadę nawet mimo blamażu na mistrzostwach Europy w 2007 r. w Rosji (11. miejsce). Celem nadrzędnym był bowiem medal na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Te zakończyły się jednak na dramatycznym, przegranym 2:3 ćwierćfinale z Włochami. Argentyńczyk poprowadził jeszcze drużynę w dwóch spotkaniach eliminacji ME, ale potem został zwolniony. Zanim to jednak nastąpiło, podczas spotkania z władzami Polskiego Związku Piłki Siatkowej był ponoć tak pewny siebie, że próbował nawet negocjować przedłużenie umowy. No cóż.

Gwoździem do trumny był dla niego oczywiście wynik na igrzyskach, ale szary kibic kulisy pekińskiego turnieju poznał dopiero po latach.

Tutaj wracamy do zarzutów Wlazłego, bo okazało się, że Polacy polecieli do Chin wprost zarżnięci fizycznie. Jeszcze przed igrzyskami, kiedy Lozano aplikował im kolejne katorżnicze treningi, starszyzna drużyny próbowała z nim negocjować, że jest za ostro, ale trenera średnio to grzało. W drużynie zapanowało więc przekonanie, że skoro wcześniej taki rygor dał efekt i wicemistrzostwo świata, to teraz też będzie podobnie. Nie było.

LUKASZ KADZIEWICZ RAUL LOZANO MARIUSZ WLAZLY TRENING REPREZENTACJI SIATKARZY SIATKOWKA - ZGRUPOWANIE - POLSKA 19.07.2006 WARSZAWA HALA OSIR KOLO FOTO JAROSLAW ARCZEWSKI / AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

W Pekinie większość z nas grała już na takich prochach, że w nocy mogliśmy czytać książki bez światła, bo świeciliśmy od sztucznego wspomagania – opowiadał w swojej biografii Łukasz Kadziewicz.- Warto podkreślić plusy Raula. To on doprowadził nas do wicemistrzostwa świata, ale później przyszły chwile, w którym nie do końca czytał grupę. Na tym samym schemacie można ciągnąć sezon czy dwa, ale nie cztery w cyklu olimpijskim. Sądził, że przed kolejnym turniejem odbije pewne rzeczy jak przez kalkę i znów przyjdzie sukces. Nie wziął pod uwagę, że przyjeżdżaliśmy na kadrę już w różnych stanach psychicznych, a szczególnie fizycznych. Nie zauważył, co się dzieje.

Daniel Castellani, czyli złoty medal to za mało

Skóry kolejnego Argentyńczyka nie uratowało nawet mistrzostwo Europy wywalczone już w pierwszym roku pracy. Może nie sensacyjne, ale na pewno niespodziewane, bo kadra poleciała do Turcji bez Wlazłego, Winiarskiego i Świderskiego. Kolejny sezon drużyna rozpoczęła od marnego 9. miejsca w Lidze Światowej, ale nie z tego miał być rozliczany były szkoleniowiec Skry Bełchatów. Celem miał być przede wszystkim medal mistrzostw świata we Włoszech.

Skończyło się na miejscach 13-18, a to mogło oznaczać tylko jedno – zebranie mędrców z PZPS-u i debatę nad przyszłością trenera. Sam szkoleniowiec jako jedną z przyczyn porażki wskazał to, że drużyna nie pociągnęła mentalnie. Jak tłumaczył ówczesny szef związku Mirosław Przedpełski, Castellani nie potrafił przedstawić zarządowi sensownego planu na podniesienie drużyny, chociaż dalej chciał ciągnąć ten wózek. I jego głowa spadła.

Nie przedstawił szczegółowej analizy, gdzie były błędy, nie podał żadnych konkretów. Nie miał lekarstwa. Rozmawiałem z wieloma szkoleniowcami na świecie i nikt z nich nie potrafił po sukcesie, a potem przykrej porażce, podnieść zespołu – mówił prezes.

Chociaż MŚ zakończyły się ewidentną klapą, to większość siatkarzy stanęła murem za Argentyńczykiem. Ale nie tylko oni twierdzili, że selekcjoner powinien dostać drugą szansę, bo podobne były też reakcje części kibiców, którzy mieli w pamięci piękny triumf na Euro. Pojawiły się jednak spekulacje, że za zwolnieniem trenera tak naprawdę stał Polkomtel i Polsat, czyli główni sponsorzy reprezentacji, którzy nie chcieli przez kolejny rok płacić za pokazywanie drużyny zbierającej łomot. Na ile jednak te naciski były rzeczywiście prawdziwe, nie wiadomo.

Do historii przeszły też same okoliczności, w jakich Daniel Castellani został powiadomiony o dymisji.

Prezes PZPS-u tłumaczył, że chciał do niego zadzwonić, ale przebywający w ojczyźnie trener nie odbierał telefonu, bo w Ameryce Południowej były wczesne godziny poranne i prawdopodobnie spał. Dlatego informację wysłał sms-em (pytanie, dlaczego nie mógł poczekać). Historia była kuriozalna, bo Castellani początkowo twierdził, że żadnej wiadomości nie otrzymał, a o zwolnieniu powiedział mu menadżer. Jak się później okazało – nie wiedzieć czemu – sms leciał do niego aż dwa dni i odczytał go dopiero po powrocie do Polski. Jak potem mówił, wiadomości były dwie: pierwsza z pytaniem czy nie śpi, druga z informacją o zwolnieniu.

„You are fired. Good job. Kisses. Przedpeł” – ironizowali później internauci prześcigając się w wymyślaniu treści wiadomości.

Andrea Anastasi, czyli słodko-gorzka Liga Światowa

Przy Castellanim zwolnienie Andrei Anastasiego to była Francja-elegancja, ale zacznijmy od początku.

Reprezentacja pod batutą Włocha długo była w sztosie zdobywając po raz pierwszy w historii złoty medal Ligi Światowej, dorzucając do tego jeszcze drugie miejsce w Pucharze Świata i brąz ME. Niestety, igrzyska w Londynie ponownie zakończyły się jednak na ćwierćfinale.

Anastasi, pytany o przyczyny porażki, powiedział, że paradoksalnie było nią zwycięstwo w LŚ odniesione miesiąc wcześniej, bo to od razu postawiło zespół w roli faworyta i niektórzy nie wytrzymali ciśnienia. Druga strona medalu była jednak taka, że reprezentacja nie trafiła po prostu ze szczytem formy. Fakty były brutalne: w Londynie medale zgarnęły ekipy, które w „światówce” nie ugrały nic, bo ją w dużej mierze odpuściły. Oczywiście nikt nie chciał chłostać szkoleniowca za wygranie tamtego turnieju, ale padły zarzuty, że sprawę zawalili ludzie odpowiedzialni za przygotowanie fizyczne, bo Polacy po prostu nie dociągnęli formy na najważniejszy imprezę.

Anastasi stanowisko mimo to zachował, ale sezon 2013 to była już agonia: 12. miejsce w LŚ i przede wszystkim 9. w ME. Jedni mówili, że na tej drugiej imprezie zabrakło odrobiny szczęścia w przegranym 2:3 meczu z Bułgarią, drudzy że problem był znacznie głębszy. Włochowi zarzucano m.in. to, że na mistrzostwach za bardzo ciągnął za uszy najbardziej doświadczonych zawodników, którzy chwilę wcześniej kompletne dali ciała w LŚ. PZPS tej klęski już nie zdzierżył i wręczył Włochowi wypowiedzenie. Chociaż ryzyko było wielkie, bo cięcie zostało wykonane zaledwie rok przed mistrzostwami świata w Polsce.

Ale co ciekawe, kiedy szukano następcy zwolnionego w ubiegłym roku Ferdinando De Giorgiego, nazwisko obecnego trenera Trefla Gdańsk przewijało się w kuluarach.

Stephane Antiga, czyli stracona szatnia

Tak jak w przypadku Lozano, kadencję Antigi można podzielić na dwa etapy: do złotych mistrzostw świata w 2014 r. oraz na to, co wydarzyło się później. Głównie dlatego, że mistrzowska drużyna przestała istnieć tuż po finale z Brazylią i trzeba było rzeźbić ją w zasadzie od nowa.

Drużyna w dobrym kierunku podążała jeszcze do Pucharu Świata w Japonii, gdzie stawką była kwalifikacja olimpijska do Rio de Janeiro. Kadra grała świetnie, ale przegrywając z Włochami ostatni z jedenastu meczów turnieju (!) w ostatniej chwili straciła bilety do Brazylii i skazała się na mordercze kwalifikacje.

To właśnie od jesieni 2015 r. w drużynie zaczęło coś rzęzić, a pierwszym sygnałem był brak medalu na ME, które zakończyły się kompromitującą porażką ze Słowenią w ćwierćfinale. Polacy przebrnęli później wprawdzie przez dwa turnieje kwalifikacyjne do Rio, ale w Brazylii ścianą nie do pokonania standardowo okazał się ćwierćfinał.

10.01.2016 BERLIN MAX SCHLING HALLE SIATKOWKA (VOLLEYBALL) TURNIEJ KWALIFIKACYJNY DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W SIATKOWCE MEZCZYZN (QUALIFICATION OLIMPIC GAMES RIO DE JANEIRO 2016.) (2016 EUROPEAN OLIMPIC QUALIFICATION MEN VOLLEYBALL) MECZ O TRZECIE MIEJSCE POLSKA - NIEMCY (GAME POLAND - GERMANY) N/Z (L) MATEUSZ BIENIEK , (C) STEPHANE ANTIGA ,(P) FABIAN DRZYZGA FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Pranie brudów zaczęło się od razu po powrocie do kraju. Francuzowi, który jeszcze nie tak dawno był bohaterem narodowym, zarzucano przede wszystkim złe decyzje personalne, które psuły atmosferę (m.in. odstrzelenie Możdżonka przed igrzyskami, rezygnację z Jarosza, nawet brak obiecanego powołania dla Gacka na Final Six LŚ w Krakowie, aby pożegnał się z kadrą) oraz to, że formuła trener-kolega zwyczajnie wyczerpała się. Wszystko doprowadziło do tego, że stracił szatnię, bo grono niezadowolonych rosło. Doszło do konfliktu, którego smutnym finałem były wypowiedzi Fabiana Drzyzgi. Rozgrywający otwarcie strzelał do Francuza w mediach mówiąc, że wielu zawodników chciało jego głowy.

W tle pojawiały się opinie, że szwankować zaczynała też współpraca na linii Antiga-Philippe Blain.

Kilka tygodni po igrzyskach PZPS poinformował więc, że nie przedłuży kontraktu z Francuzem. – Jestem rozczarowany. Miałem ochotę być trenerem za rok, na mistrzostwach Europy w Polsce. Myślę, że moje argumenty były dobre, bo miałem prawo, by dyskutować dalej ze związkiem. Mam kontrakt do grudnia. To już prawdziwy sukces, bo do końca będzie zrealizowany. Ostatni trenerzy nie byli w stanie tego zrobić – słusznie zauważył.

Ferdinando De Giorgi, czyli niewybuchowa mieszanka doświadczenia z młodością

Ta kadencja to dopiero była kiszka. Wszyscy wierzyli, że tak jak Castellani, Anastasi i Antiga zdobędzie medal ważnej imprezy już w pierwszym roku pracy, a on wprowadził zupełnie nowe standardy – już w pierwszym roku został wyrzucony.

Przygoda Włocha z naszą reprezentacją to była klęska naznaczona 10. miejscem w mistrzostwach Europy, ale trzeba też uczciwie przyznać, że były szkoleniowiec ZAKSY miał trochę pecha. Objął drużynę w sezonie poolimpijskim, kiedy zawsze dochodzi do przewietrzenia składu reprezentacji, ale on czasu nie miał, bo już za pasem był turniej w Polsce. Z jednej strony były więc duże oczekiwania, żeby odważnie wprowadził do zespołu młodych, ale z drugiej strony było też ciśnienie na medal na własnej ziemi.

Włoch wprowadził młodość (Kochanowski, Lemański, Kaczmarek), poprzestawiał kilka najważniejszych klocków (powrót Kurka na przyjęcie, Konarski pierwszym atakującym), na długie tygodnie zamknął drużynę w Spale aplikując jej 3,5-godzinne treningi. Ale drużyny nie zbudował. A podczas samego turnieju – chociaż kadra męczyła bułę od początku – z kilkoma wyjątkami kurczowo trzymał się wyjściowej szóstki. Może i „Fefe” miał jakiś pomysł na tę reprezentację, ale najbardziej doświadczeni zawodnicy nie dali praktycznie żadnej jakości. Jeśli mówi się, że między trenerem a zawodnikami musi być chemia, to tam nie było nawet jednego łączącego ich pierwiastka.

Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego dokonał takich, a nie innych powołań. Chodzi chociażby o środkowych, bo wziął czterech ludzi, gdzie jakby ich wszystkich zebrać do kupy, to wyszłoby, że mają doświadczenie jak jeden Możdżonek. Chciałbym wiedzieć, gdzie popełnił błędy, bo jeżeli cały zespół grał źle, to winę ponosi szkoleniowiec. To nie była kwestia pojedynczych zawodników – analizował na Weszło Krzysztof Ignaczak sugerując też, że atmosfera w drużynie mogła też zostać zatruta przez nadmierne zaufanie względem byłych podopiecznych z klubu. – Sam jestem zdania, że gdyby trener De Giorgi wcześniej nie był trenerem Kędzierzyna, to niektórych powołań by nie było.

Sytuacja wyjściowa Vitala Heynena jest w pewnym sensie podobna do tej, jaką miał szybki „Fefe”. Belg też ma podnieść drużynę z zapaści, jego celem też jest zbudowanie drużyny na igrzyska w Tokio, ale też nikt nie wyobraża sobie klapy na pierwszej poważnej imprezie, czyli w jego przypadku na mistrzostwach świata. A te już we wrześniu.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl

Opublikowane 09.04.2018 16:30 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vinni
Vinni

Heynen w tej chwili wydaje się najlepszym wyborem. Rygorystyczny, twardy, ale jest także bardzo sympatyczny i nie przesadza z ilością treningów jak to było w przypadku Lozano. Dodatkowo swoimi metodami powinien kupić sobie szatnię bez żadnego problemu, on bardzo lubi niespotykane u innych typy treningu które są fajną odskocznią od mozolnego siatkarskiego treningu każdego dnia. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że będzie potrafił zapanować nad niektórymi gwiazdeczkami i że wyciśnie z naszych zawodników maksa.
Muszę jednak przyznać, że cały czas nie mogę przeboleć ostatniego wyboru na selekcjonera. Wtedy swoją kandydaturę zgłosił Radostin Stoychev – jeden z najlepszych trenerów na świecie, a PZPS wolał wziąć Fefe, bo „Zna nasze realia”… Tak znał te realia, że kompletnie się pogubił i nic nie osiągnął. No, ale w sumie możemy wyjść na tym całkiem dobrze. Vital już kilkukrotnie udowodnił, że nawet z przeciętniaków potrafi zrobić solidną drużynę walczącą o medale, oby tak samo było z nami 😉

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz
Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

>Zanim to jednak nastąpiło, podczas spotkania z władzami Polskiego Związku Piłki Siatkowej był ponoć tak pewny siebie, że próbował nawet negocjować przedłużenie umowy. No cóż.

Rzeczywiście, szczyt bezczelności.

3-5-2
3-5-2

Powinien zarabiać tyle, ile przeciętnie zarabia Polak w w Belgii.

Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020