Na pytania o statystyki, medalowe szanse i doścignięcie największych sław, ponoć aż „dostaje wysypki”. Nienawidzi tego. To jeden z tych rzadkich momentów, kiedy ten grzeczny i ułożony gość potrafi być ironiczny, wredny. Trudno jednak wierzyć w to, że Kamil Stoch kompletnie wyparł ze swojej świadomości takie nazwiska jak Nykaenen, Ammann, Weissflog i Morgenstern, czyli najbardziej utytułowanych skoczków na igrzyskach. A to właśnie ich, chcąc nie chcąc, będzie ścigał w Korei Południowej.    

Czy Stoch może doskoczyć do największych olimpijskich legend?

Znam go tyle lat i wiecie, czego najbardziej nienawidzi? On dostaje wysypki na te wszystkie statystyki. Wkurza go, kiedy wyliczają mu, że statystycznie to on jest teraz na tym miejscu, ale ma szanse wspiąć się na wyższe, a jeśli to mu się uda, to będzie pierwszym w historii, który sobie, za przeproszeniem, pierdnie za rogiem. To go doprowadza do szału. Tak samo jak pytania w stylu „Czy jedzie pan po olimpijskie złoto?”. Nie lubi, kiedy ktoś wciska mu w usta słowa, że jedzie po złoto. Nie znosi tego i dziennikarz po takim pytaniu jest skreślony, on go wręcz ośmieszy. Gwarantuję, że odwróci się na pięcie i pójdzie – mówi Weszło Rafał Kot, były fizjoterapeuta kadry skoczków, obecnie ekspert TVP.

Na własnej skórze przekonał się o tym zresztą m.in. jego redakcyjny kolega Maciej Kurzajewski. W 2014 r. podczas rozmowy ze Stochem w Wiśle zachwycał się, że do drugiej serii konkursu awansowało aż siedmiu naszych, bo uważał to za dobry znak przed zbliżającymi się igrzyskami w Soczi.

Coś podobnego… Tak?… – wyciął go od razu późniejszy dwukrotny złoty medalista olimpijski.

Na kilka dni przed pierwszymi zawodami w Alpensia Ski Jumping Centre w Pjongczangu trudno jednak nie patrzeć na historię olimpijskich konkursów i nie zadać pytania, czy Polak może dorównać największym. Tym bardziej, że warunki są raczej sprzyjające. Po pierwsze, Kamil tak naprawdę nikomu nic już nie musi udowadniać, po drugie, będzie miał w Korei aż trzy szanse medalowe, a po trzecie, jest w formie, nawet jeśli od Turnieju Czterech Skoczni konkursów indywidualnych już nie wygrywał.

„Nykaenen to była maszynka do wygrywania”

Zróbmy więc małą retrospekcję. Biorąc po uwagę zarówno rywalizację indywidualną, jak i drużynową, najwięcej złotych medali – po cztery – mają Matti Nykaenen i Simon Ammann.

Warto jednak przypomnieć, że słynny Fin, czyli największy utracjusz skoków, który popadł w alkoholizm, ranił nożem własną żonkę, siedział w więzieniu i spłukany sprzedał do muzeum zdobyte medale, jeden złoty krążek wyskakał w drużynie. Jego najlepszym okresem w karierze były igrzyska w Calgary w 1988 r., gdzie jako jedyny skoczek w historii zgarnął pełną pulę – wygrał oba konkursy indywidualne i pomógł wygrać wspomnianej już drużynie. Cztery lata wcześniej w Sarajewie „Latający Fin” był natomiast pierwszy na dużej skoczni (wtedy jeszcze K-112) i drugi na normalnej.

27946046_1665444210168406_1201576625_o

Gdyby oceniać medale Fina i Szwajcara pod względem „jakościowym”, to Ammanna, jako zdobywcę czterech tytułów indywidualnych w Salt Lake City i Vancouver, można byłoby stawiać nawet wyżej.

Tutaj warto poruszyć jeszcze jedną kwestię. „Simi” bardzo często przedstawiamy jest jako meteor spadający na igrzyska za pięć dwunasta, ale to nie do końca prawda. Wystarczy prześledzić jego wyniki przed SLC w sezonie 2001/2002. Zanim zaliczył paskudny upadek w Willingen, przez który musiał opuścić kilka konkursów Pucharu Świata, cztery razy stawał na podium. Był w gazie. To, że zepchnął na dalszy plan najbardziej lansowany wówczas pojedynek Adam Małysz vs. Sven Hannawald, trudno więc nazwać jakąś kosmiczną sensacją. Co najwyżej niespodzianką. O Vancouver nawet nie ma co wspominać, bo od początku sezonu olimpijskiego aż do wylotu do Kanady, uzbierał dwanaście miejsc w trójce.

Bądźmy jednak szczerzy, już nawet wyrównanie przez Stocha złotego dorobku obu tych zawodników będzie czymś arcytrudnym do wykonania. Z drugiej jednak strony powtórzenie wyniku Svena Hannawalda i wygranie wszystkich czterech konkursów TCS też niemalże wykraczało po skalę trudności…

Wszystko jest możliwe, szczególnie przy takiej formie, jaką obecnie prezentuje. Sam wierzę w trzy medale dla Stocha – mówi nam Kazimierz Długopolski, olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980), sędzia międzynarodowy w skokach oraz kombinacji norweskiej.

Trudno jednak porównać go z tymi zawodnikami. Matti Nykaenen (skakał jeszcze stylem klasycznym – red.) to było przede wszystkim totalne luzactwo, w jego podejściu do treningów nie było takiego profesjonalizmu jak u Stocha. Ale mimo to Fin i tak potrafił być wybitny. Był chyba jednak większym talentem. Stoch jest świetny, ale Nykaenen jeszcze go przebijał. Roztrwonił później swój talent i sławę, ale w najlepszym okresie to była maszynka do wygrywania. Jeśli chodzi natomiast o Simona Ammanna, to moim zdaniem miał jednak dużo szczęścia. Taka jest moja opinia, że wcale nie był w aż tak dobrej formie, żeby zdobyć złoto. Ale jednak to zrobił – dodaje zakopiańczyk, chociaż w jego prywatnym rankingu najlepszych skoczków w historii króluje ktoś zupełnie inny. Dla niego najwybitniejszy był Niemiec Hans-Georg Aschenbach, mistrz olimpijski z Innsbrucku z 1976 r., dwukrotny mistrz świata i triumfator Turnieju Czterech Skoczni.

„Morgi” i strach przed „nocnikiem”

Szczebelek niżej mamy właścicieli trzech złotych medali olimpijskich, czyli Jensa Weissfloga i Thomasa Morgensterna.

Pierwszy z nich – który jak wiadomo był wielkim idolem Małysza – zdobył swoje tytuły podczas igrzysk w Sarajewie (normalna skocznia) i dziesięć lat później w Lillehammer (duża plus drużynówka). Do swojego medalowego woreczka dorzucił jeszcze srebro z Sarajewa na dużym obiekcie. Słynny Niemiec, którego Stoch być może „łyknie” już niedługo w klasyfikacji olimpijskiej, w przeszłości podkreślał, że Polak jest jednym z jego ulubionych zawodników, obok Noriakiego Kasai, Gregora Schlierenzauera i Simona Ammanna. W wywiadzie, którego krótko po Soczi udzielił „Przeglądowi Sportowemu” przyznał, że za najlepszych w dziejach uważa Ammanna i Nykaenena, ale Stoch ma mocne papiery, żeby do tego towarzystwa w przyszłości dołączyć.

Morgenstern, który zakończył karierę jeszcze przed 28. urodzinami, dwa z trzech złotych medali wywalczył w drużynówce w Turynie i Vancouver (miał też srebro w Soczi). Ale konkurs indywidualny na dużym obiekcie, który wygrał w 2006 r. we włoskim Pragelato, był jednym z najlepszych i najbardziej dramatycznych w historii. Drugiego Andreasa Koflera pokonał bowiem o zaledwie 0,1 pkt. Do dziś jest to jeden z zaledwie trzech przypadków, kiedy o złotym medalu na olimpijskiej skoczni decydowała najmniejsza możliwa różnica punktowa. Wcześniej zdarzyło się to w Sapporo, kiedy nasz Wojciech Fortuna wygrał ze Szwajcarem Walterem Steinerem oraz w Salt Lake City, kiedy Niemcy o włos wygrali z Finami w konkursie drużynowym (czyli łącznie po szesnastu skokach!)

A tak „Morgi” – który był wówczas drugi po pierwszej serii – wspominał tamten wyjątkowy konkurs w swojej biografii „Moja walka o każdy metr”:

„Wiedziałem, że żeby wygrać, nie potrzebuję bardzo dobrego drugiego skoku, ale bomby z telemarkiem. Już na rozbiegu miałem dobre przeczucia. Wiał lekki wiatr w plecy, idealnie trafiłem w próg i znalazłem się tak wysoko w powietrzu, jak nigdy wcześniej na tej skoczni. Popatrzyłem w dół znad czubków moich nart i wiedziałem dokładnie: teraz może się udać! Miałem świadomość, że to skok, po którym trzeba będzie wylądować już na płaskim odcinku. Telemark oznacza ryzyko. Mogłem nie ustać, a wtedy byłyby nici z marzenia o zwycięstwie. Jeżeli zrobię „nocnik”, czyli wyląduję na dwie nogi z równolegle rozstawionymi nartami, mam pewny medal, ale prawdopodobnie nie złoty. Postanowiłem podjąć całkowite ryzyko. Wszystko albo nic. Złoto albo upadek. Wyciągnąłem ten skok do ostatnich dziesiątych sekund. Podłoże coraz bardziej zbliżało się do moich nart, robiło się coraz bardziej płasko. To, jak daleko szybowałem, było naprawdę imponujące. Przy 140 metrach wylądowałem pewnym telemarkiem, tylko z pozoru nie pokazując żadnego zawahania.”

A gdzie wyląduje „Rakieta z Zębu”?

Dla 30-letniego Stocha będą to już czwarte igrzyska. Przebieg ostatnich w Soczi kibice znają na pamięć, ale wcześniejsze, gdzie przecież wykuwał się jego charakter, wspomina się już rzadko.

A przecież debiutował w Turynie jako 19-latek. Skończyło się na niezłym 16. miejscu na normalnej skoczni i 26. na dużej. Vancouver (27. i 14.) było już jednak dla niego dużym rozczarowaniem, bo liczył na znacznie więcej. Później zresztą sam przyznawał, że wtedy jeszcze jego głowa za bardzo grzała się na wynik. Mówienie o „dwóch równych skokach” i „dobrej pracy do wykonania” były pewnie jeszcze dla niego klepaniem komunałów.

Potwierdza to Rafał Kot, który był w sztabie reprezentacji zarówno na igrzyskach we Włoszech, jaki w Kanadzie.

Już wtedy był utalentowany, podkreślali to wszyscy trenerzy, niemniej jednak nie radził sobie z własnymi oczekiwaniami, bo dobre wyniki nie przychodziły lawinowo. Jego kariera początkowo nie toczyła się tak jak chciał, ta droga była trochę ciernista. Kamil miał problemy z psychiką, a u skoczka głowa to pięćdziesiąt procent powodzenia. Później nawiązał współpracę z psychologiem Kamilem Wódką i zaczął się całkowicie zmieniać. Powoli zaczęły się pojawiać pojedyncze znaczące miejsca, to go umacniało. To wszystko trwało latami i dziś jest zawodnikiem bardzo mocnym psychicznie. Sam twierdzę nawet, że w całym Pucharze Świata nie widzę człowieka, który dorównałby mu mocą psychiki. To, jak on potrafi się koncentrować… Jego nic nie jest w stanie wyprowadzić z rytmu na ważnych zawodach, nawet jak go dziesięć razy ściągną z belki – mówi.

Kamil potrafi się od wszystkiego wyłączyć. Mieliśmy tego dowód chociażby w Turnieju Czterech Skoczni, kiedy wygrywał praktycznie wszystkie serie. Potrafił się odciąć od myśli, że jest najlepszy – dodaje Jan Szturc, pierwszy trener Adama Małysza.

Jeden z najbardziej doświadczonych polskich szkoleniowców nie daje się jednak wciągnąć w rozważania, ile medali jest w stanie zdobyć lider ekipy Stefana Horngachera i czy zrówna się z najlepszymi skoczkami w historii olimpijskich konkursów.

Oj, nie jestem hazardzistą, dlatego nie postawiłbym jakichkolwiek pieniędzy na to, ile medali zdobędzie, ale uważam, że wszystko jest możliwe. Na pewno stoi przed ogromnymi szansami. Jedzie do Pjonczangu w roli faworyta, chociaż ostatnie zawody wygrał Johann Andre Forfang, a dzień wcześniej Daniel Andre Tande. Największą zagadką będą oczywiście warunki pogodowe, bo jeśli spotka go to samo co Freitaga w Willingen, gdzie w obydwu seriach został puszczony w bardzo niekorzystnych warunkach, to może być po herbacie – zwraca uwagę Szturc.

Kazimierzowi Długopolskiemu wciąż nie daje z kolei spokoju zawalony konkurs indywidualny w Zakopanem, gdzie Stoch spadł na bulę i nie załapał się nawet do drugiej serii. Jak mówi, taki wynik „może siedzieć w jakieś komórce w głowie”.

W sobotę ciśnienie będzie więc ogromne. Stocha z jednej strony atakują oczekiwania kibiców, bo nadzieje medalowe spoczywają tak naprawdę tylko na skoczkach, z drugiej zaś wszystkie pytania o medale, statystyki i pościg za legendami, których tak nie trawi.

Rafał Kot: – On nigdy nie planuje, na igrzyska jedzie po prostu walczyć o najwyższe cele. Gwarantuję, że nie wczytuje się w internet lub encyklopedię i nie sprawdza, ile medali wygrał Nykaenen i reszta. To go naprawdę nie interesuje. Kamil o tym nie myśli, ale też doskonale wie, że nie leci do Pjongczangu na grzyby.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. 400mm.pl/FIS

Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
26.09.2022

Włosi sprowadzą Węgrów na ziemię? Kupon Rokiego

Pod filmem dla nowych graczy do odebrania jest Freebet od Fuksiarza w wysokości 25 złotych za samą rejestrację i pierwszy depozyt (minimum 50 złotych). Do tego konkurs typerski. Sprawdźcie kupon Rokiego i kolejny filmik na kanale Weszło Fuksem. 
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Oficjalnie: Allan odchodzi z Evertonu

Brazylijczyk obrał dość egzotyczny kierunek. Jego nowym pracodawcą został bowiem klub ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pomocnik zasilił szeregi Al-Wahdy, w której niegdyś występował m.in. Carlitos. Allan spędził w Evertonie ostatnie dwa lata. Do klubu z niebieskiej części Liverpoolu trafił za niespełna 24 miliony euro we wrześniu 2020 roku. Dla ekipy z Goodison Park zaliczył 57 spotkań, w których odnotował trzy asysty. W Evertonie od końcówki zeszłego sezonu grał sporadycznie. […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Kulusevski: Odejście z Juventusu było najlepszą możliwą decyzją

Skrzydłowy Tottenhamu udzielił wywiadu dla La Gazzetty dello Sport, w którym poruszył temat odejścia z Juventusu. – W Juve zawsze dawałem z siebie wszystko, ale sprawy kompletnie nie szły po mojej myśli. Trudno było odwrócić ich kurs. Nie czułem się tam dobrze z wielu powodów. Decyzja o odejściu był najlepszą, jakiej mogłem wtedy dokonać – stwierdził Szwed. Zawodnik wspomniał też o swoich odczuciach po transferze do Tottenhamu: – W Anglii czuję się […]
26.09.2022
Weszło
26.09.2022

„Autobus i polowanie na kontry”. Jak Węgrzy znaleźli się o krok od Final Four?

Choć finalnie utrzymaliśmy się w Lidze Narodów, naszym ogromnym problemem od lat są mecze z najlepszymi drużynami w Europie. Reprezentacja Węgier po ambitnych bojach na Euro 2020 poszła za ciosem – wygrała dwa razy z Anglią, z Niemcami ugrała cztery punkty i dziś stoi przed wielką szansą na awans do Final Four. Żeby to osiągnąć, wystarczy jej remis na własnym stadionie z Włochami. Niezależnie od tego, czy Madziarom uda się dostać do finałowej czwórki – […]
26.09.2022
Prasówka
26.09.2022

PRASA. Piechniczek: Reprezentacja Polski potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie

Poniedziałkowa prasa to oczywiście podsumowanie zgrupowania reprezentacji Polski. Mamy oceny, mamy też opinie, choć czasami na granicy aktualności – bo tak trzeba rozpatrywać dywagacje o dymisji Czesława Michniewicza czy o grze Arkadiusza Milika oraz powołaniu Rafała Gikiewicza. Sport Oceny za mecz z Walią. Wojciech SZCZĘSNY – 9 Znakomity był przed przerwą. Walijczycy chcieli nas ewidentnie przestraszyć od początku spotkania. A „Szczena” był tym zawodnikiem, który zachowywał spokój. Kiedy pod koniec […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Raheem Sterling broni Garetha Southgate’a

Skrzydłowy zabrał głos w sprawie krytyki wymierzonej ostatnio w selekcjonera reprezentacji Anglii. Sterling na konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem z Niemcami obronił opiekuna „Synów Albionu”.  – Gareth wiele zrobił dla reprezentacji, odkąd z nią pracuje. Rok temu graliśmy przecież w finale mistrzostw Europy, co idealnie pokazuje kierunek, w jakim zmierzamy. Zawsze starał się nas chronić, abyśmy mogli z chłodną głową wychodzić na murawę – mówił gwiazdor […]
26.09.2022
Siatkówka
25.09.2022

O polską siatkówkę jesteśmy spokojni. Reprezentacja Polski U-20 wicemistrzem Europy!

Sukcesy polskiej siatkówki prawdopodobnie nie skończą się wraz z momentem, w którym Bartosz Kurek, Paweł Zatorski czy kilku innych bardziej doświadczonych zawodników postanowi zakończyć kariery. To chyba jeden z najlepiej zorganizowanych sportów w naszym kraju. A niezłe struktury szkoleniowe oraz popularność dyscypliny przynoszą efekty w postaci kolejnych znakomitych roczników. I tak możemy odtrąbić kolejny sukces polskich siatkarzy. Tym razem chodzi o reprezentację U-20 prowadzoną przez trenera Mateusza Grabdę, która dziś zdobyła […]
25.09.2022
Żużel
25.09.2022

Genialny Zmarzlik to za mało – Motor Lublin żużlowym mistrzem Polski!

Pierwszy mecz finałów PGE Ekstraligi był tak nudny, że wyzwaniem dla kibiców było to, by nie usnąć podczas jego oglądania. Ale spotkanie zakończyło się rezultatem, który stworzył spore emocje w rewanżu. W końcu Motor Lublin, faworyt do mistrzowskiego tytułu, musiał dziś odrobić aż 12 punktów, bo taką przewagę na własnym torze wypracowała sobie Moje Bermudy Stal Gorzów Wielkopolski. Na szczęście rewanż wynagrodził nam całe zło pierwszego meczu. Tu było wszystko […]
25.09.2022
Inne sporty
25.09.2022

Kipchoge poprawił swój rekord świata w maratonie!

W 2018 roku w Berlinie Eliud Kipchoge pobił maratoński rekord świata aż o minutę i 18 sekund. Eksperci mówili wówczas, że mamy do czynienia z największym biegaczem w historii na tym dystansie. Jakiś czas potem wielu z nich zwątpiło w Kenijczyka, tłumacząc przed igrzyskami w Tokio, że jego czas już się chyba skończył. GOAT pokazał im jednak, że nie mieli racji. Sięgnął pewnie po olimpijskie złoto, a ponad rok później znowu zadziwił wszystkich poprawiając swój […]
25.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Hurkacz nie obroni tytułu w Metz

Hubert Hurkacz mógł wykorzystać to, że większość czołowych tenisistów globu zameldowało się na Pucharze Lavera. I wygrać słabiej obsadzony turniej w Metz, który zresztą zgarnął już w zeszłym roku. Ale niestety Polak – mimo przekonującej gry w poprzednich rundach – został zatrzymany na etapie półfinałów przez Lorenzo Sonego. Tym samym maleją szanse naszego tenisisty na udział w ATP Finals. Niezwykle cicho było w ostatnich tygodniach wokół Huberta Hurkacza. […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Najlepsi lekkoatleci 2022 roku. Kto błyszczał najjaśniej?

Końcówka września przyniesie jeszcze parę niszowych imprez, ale i tak nie ma wątpliwości – wielkie lekkoatletyczne emocje dobiegły praktycznie końca. To zatem dobra pora na podsumowania i prześledzenie, kto w tym roku robił szczególne wrażenie. Przed wami nasz ranking najlepszych lekkoatletów sezonu 2022. Kogo zabrakło? Paru znakomitych zawodników niestety nie załapało się do tego zestawienia. Paweł Fajdek sięgnął w lipcu po piąty tytuł mistrza świata w rzucie młotem. Ale niestety – […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Tak odchodzi legenda. Roger Federer oficjalnie zakończył karierę

W tym spotkaniu rezultat nie miał żadnego znaczenia. Liczył się tylko on, po raz ostatni występujący oficjalnie na korcie. Zdrowie nie pozwalało mu już wystąpić w meczu gry pojedynczej, zatem do pary debla wybrał największego rywala z czasów swojej kariery – Rafę Nadala. Roger Federer dziś oficjalnie zakończył tenisową karierę. Po 24 latach gry Szwajcar, dwudziestokrotny mistrz wielkoszlemowy, powiedział pas. I chociaż to wyświechtane stwierdzenie, to w przypadku Federera trudno […]
24.09.2022
Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Albin Wikulski
Albin Wikulski(@kolberek)
4 lat temu

Nie dziwię się, że przy Wódce poprawiły się Stochowi morale, a przy tym wyniki. Czy Wódka szkodzi? Wręcz przeciwnie – pomaga!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  Albin Wikulski

Treść usunięta

pepe72
pepe72(@pepe72)
4 lat temu

Mały komentarz w sprawie Ammana. Fakt, nieźle skakał, ale pobyt w szpitalu dał zielone światło na proces leczenia, który dla połamanego zawodnika oznaczałby zakazany doping. Więc co najmniej jedno, jak nie dwa złota idą na konto szwajcarskich firm farmaceutycznych.