Płynie, płynie Oka czyli transparenty, kalarepa, kielnia i mnich

redakcja

Autor:redakcja

28 kwietnia 2016, 11:01 • 6 min czytania

Reklama
Płynie, płynie Oka czyli transparenty, kalarepa, kielnia i mnich

Wiosna przyszła, kwiecie pachnie, promienie słoneczne łechtają nas w pięty, a woń pierwszych wiosennych karkówek unosi się znad pierwszych wiosennych grillów. Ekstraklasa postanowiła wpisać się w wiosenny klimat i rozłożyła nam kolejkę na cztery łagodne dni – dwa mecze dziennie, a potem jeszcze dwa dodatkowe dni na przetrawienie emocji i żeberek w sosie BBQ. Pytanie weekendu: czy piłkarze także postanowią pomajówkować, oszczędzą nam emocji zobaczymy sporo remisów, a na ligowe rozstrzygnięcia poczekamy jeszcze dwa tygodnie, czy może wszystko zdecyduje się już w ten weekend i trzy ostatnie kolejki spędzimy w nastroju piwno-szydełkowym, przypominając sobie, że dawno, dawno temu byliśmy przecież przeciw reformie ESA37?

Reklama

28 kwietnia , czwartek

Zagłębie Lubin – Legia Warszawa, godz. 18:00

Legia musi wygrywać, bo…

To oczywiste! – nadęło się Śródmieście – Potęga, jubileusz, o krok od pucharu, tylko Leeeegia!…

Reklama

… bo Piast jest tylko trzy punkty za warszawiakami, a gra z Pogonią, która, łagodnie mówiąc, nie zachwyca, w 35 kolejce pojedynek bezpośredni i może się zdarzyć, że jubileusz trzeba będzie wstydliwie schować do szafy.

…ukochana Leeeeegia! – dołączyły Sielce.

Te nad Oką? – wtrąciła się Opinia Publiczna, która czasami uważała na lekcjach historii.

Nie, te na Mokotowie – obraziły się Sielce – Całe miasto czeeeeeka!…

Reklama

Lubin też czeka – na zwycięstwo nad Legią (przegrana była, remis również), na puchary, na medal…

Nie wyjdę na boisko – zaparł się Marek Saganowski – Nie zmusicie mnie! Tam jest Tosik…

Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 18:00

Miejsce w pucharach tylko jedno, a walczy o nie aż pięć zespołów i dziś jeden z nich może z walki odpaść. Znaczy, tej ligowej walki, bo zawsze przecież zostaje droga przez Puchar Polski. Lech nie może zgubić punktów, Lechia będzie się starała odjechać „Kolejorzowi” na dystans 5 punktów…

Reklama

Liga będzie ciekawsza… – Maciej Skorża liczył na paluszkach, a wynik weryfikował na laptopie – …jeśli wygra Lech.

A jeszcze ciekawsza będzie, jeśli po wygranej Lecha złożymy odwołanie od wyniku – zagroziła Lechia.

To może remis? – Głos Wewnętrzny próbował pogodzić obie strony.

Za Lechem przemawia stadion, za Lechią przemawia Miloš Krasić, za Lechem – Szymon Pawłowski, za Lechią – chęć Sebastiana Mili zrehabilitowania się po meczu z Piastem, za Lechem – Sławomir Peszko, a przeciwko Ekstraklasie S.A. – fakt, że mecze Legii z Zagłębiem i Lecha z Lechią rozgrywane będą o tej samej porze i naprawdę, kurdeboluś, nikt wcześniej nie sprawdził terminów?

Reklama

29 kwietnia, piątek

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, godz. 18:00

Górnik Zabrze musi wygrywać. Żeby Górnik zaczął wygrywać – jego piłkarze muszą strzelać bramki. Żeby José Kante zaczął strzelać bramki… Hmm, co musi się stać, żeby Kante zaczął strzelać bramki?

Muszą zostać spełnione trzy warunki! – zadudnił ponury mnich rodem z filmu „Serce gór”.

Reklama

Jakiejakiejakie? – dopytywał się trener Żurek.

Mars musi się znaleźć w radiancie koniunkcji, gdy Wenus znajdzie się w koniunkcji radiantów, wskaźnik Dow-Jonesa musi przekroczyć 19 345 – wyliczał mnich – A trener Żurek musi znaleźć pod Giewontem odpowiednią jaskinię i powiedzieć tamtejszym rycerzom, że już czas.

Trenerze, pan pojedzie – namawiała pani z warzywniaka – Zapakuję panu kalarepki na drogę.

Kogo by tu wyznaczyć do pilnowania Morioki? – zastanawiał się sztab szkoleniowy.

Reklama

Kogokolwiek – uśmiechnął się Japończyk – I tak nie da rady.

A kogo wyznaczyć do pilnowania pana sędziego Gila?

Ruch Chorzów – Cracovia, godz. 20:30

Z Pogonią remis, z Legią remis, z Zagłębiem wciry – bilans Ruchu w grupie mistrzowskiej jest nędzny łamane przez „szkoda trochę, że to nie Podbeskidzie awansowało do tej grupy”. Bilans Cracovii tez nie zachwyca: remis z Piastem, baty od Legii i wygrana z Zagłębiem po karnym z sufitu. W dodatku trener Zieliński zapowiedział, że nie chce grać w pucharach…

Reklama

Co na to prezes? – zainteresował się Głos Wewnętrzny.

…ostatnio nie chciał w składzie Marcina Budzińskiego…

Co na to szatnia? – Głos Wewnętrzny był uważny i dociekliwy.

…a sama Cracovia wiosną raczej nie zachwyca.

Reklama

Co na to rodzina? Sąsiedzi? – dopytywał się Mariusz Szczygieł.

To co, wreszcie 3 punkty dla Ruchu?

Pies trącał punkty – kibice z Cichej nerwowo gryźli palce i nasiona słonecznika – Co z tymi osiemnastoma bańkami od miasta?

View post on imgur.com

Reklama

30 kwietnia, sobota

Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Górnik Łęczna, godz. 18:00

Termalica wyprzedza Górnika Łęczna o pięć punktów, jeśli wygra – wyprzedzać go będzie o punktów osiem (a w praktyce dziewięć, bo równa liczba punktów nic Górnikowi nie da), a to z kolei oznacza, że utrzymanie piłkarze z Niecieczy będą mieli w kieszeni.

Reklama

Zaraz, zaraz, a drugi Górnik? – Głos Wewnętrzny był precyzyjny.

A drugiego Górnika się pokona u siebie w ostatnim meczu sezonu. Jeśli w ogóle będzie taka potrzeba.

Piękna nasza Polska cała! – ryczały optymistycznie głośniki, nadmorski wiatr spienione gonił fale, a wiatr małopolski łagodnie muskał łodygi kukurydzy…

Korona Kielce – Wisła Kraków, godz. 20:30

Reklama

Brożek czy Cabrera? – zastanawiała się Opinia Publiczna.

Pawłowski czy Ondrašek – głowił się Głos Wewnętrzny.

Skrzydełko czy nóżka? – miał dylemat pan Duchemin.

Remisik? – sugerował diabeł w szklance na dnie, istny Niemiec, sztuczka kusa.

Reklama

Trenerze, mogę? Trenerze, mogę? – Dariusz Trela chciał potrenować ustawienie przy rzutach rożnych Korony – Trenerze, proszeposzęproszę, ostatnią bramkę strzeliłem w podstawówce. Bo samobójczych nie liczę.

„Młyn” Korony obawiał się, że jeśli po zeszłotygodniowych deklaracjach na prześcieradłach, przyjdzie jednak na mecz, to publicznie wyjdzie na głupka.

A bo to pierwszy raz? – wzruszył ramionami prezes Paprocki – Zapraszam. Każdy głos na wagę dopingu.

Sędzia Piotr Lasyk nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu – dostał trzeci mecz ekstraklasowy w ciągu trzech tygodni.

Reklama

1 maja, niedziela

Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15:30

Za młoty, hej, ojczyzny wolne dzieci, dzielne dzieci – nawoływał trener Probierz – Do roboty! Serca w górę! Myślą świecić!

Raz-dwa! Do roboty! – wtórowały trybuny – Czas brać kielnie w garść.

Reklama

Z kielnią to pan na stadion nie wejdzie – uprzedzał ochroniarz przy bramce – Do depozytu proszę.

Nasz jasny sen to wielki lot – emerytowany junak Łapiński wspominał czasy młodości, gdy kładł i wykuwał.

By uczcić Święto Pracy piłkarze obu drużyn podjęli zobowiązanie przekroczenia przebiegniętych osobokilometrów o circa about, a trener Probierz obiecał, że nie będzie zawracał głowy arbitrowi bocznemu, skupiając swych uwag strzały wyłącznie na arbitrze technicznym

Góraaaaaalu, czy ci nie żaaaal?… – piłkarze Podbeskidzia ciągle rozpamiętywali swój kwadrans w grupie „mistrzowskiej”.

Reklama

Piast Gliwice – Pogoń Szczecin, godz. 18:00

Pękają pąki kwiatem w gałązkach, tysiące głosów w gęstwinie kląska – Opinia Publiczna z obliczem rozświetlonym naiwnością jarała się majem na potęgę – Rozkosz i radość, serce gorące – O, szczęście, szczęście, ziemio i słońce.

Herr Gott, co to za kaszana? – Głos Wewnętrzny aż ścierpł od wiosennego kiczu.

Goethe – wyjaśniła uprzejmie Opinia Publiczna w nadziei, że w Gliwicach atmosfera będzie równie wiosenna, tysiące kibicowskich głosów będą kląskać w gęstwinie trybun, pąki bramek pękać będą w czasie meczu i błogosławieństwem spływać będą w zagony…

Reklama

Głos Wewnętrzny jęknął i doszedł do wniosku, że ze wszystkich pieśni majowych najbardziej lubi jednak „Kolegę maja” w wykonaniu Ewy Bem, a z meczów ligowych – takie, w których padają co najmniej cztery bramki, w tym dwie w ostatnich minutach meczu, więc gdyby zawodnicy Piasta i Pogoni mogli pierwszomajówkę uczcić takim czynem…

View post on imgur.com

„Poligon” w „Ustaw Ligę”

Reklama

Sztandary w dłoniach, transparenty rozwinięte, oto idzie liga „poligonowa” (kod: 453322109), wznosząc entuzjastyczne okrzyki i wyrażając radosne poparcie dla oddolnej inicjatywy awansu w klasyfikacji lig prywatnych. Idą prezesi z południa, idą prezesi z Wybrzeża, idą bohaterowie pracy ustawligowej z Lubelszczyzny i Borów Tucholskich! Na czele, oczywiście, prezes Piterson, przodownik pracy i walki, 879 procent normy, za nim prezes Rogal, prezes Marcin Fastyn… Szkoda, że państwo tego nie widzą – tego lasu uniesionych brwi… przepraszam, uniesionych rąk… i lasu oczu wpatrzonych w jasną „poligonową” (kod: 453322109) przyszłość. Idą ligowe cienasy, idą ZmęczeniSezonem, idą Ślimoki, Parzydełka… idzie Hakuś i kocyk, idą 1392 drużyny ligi „poligonowej”, a wiatr rozwiewa im pieśni na ustach… idzie Klitoris, idzie Podśmiechujek, idzie szajkazołomuńca!…

Idą na Londyn, idą purytanie…

…I wszyscy wzrok wbity mają w lustro duszy nawet we śnie oraz w jeden wspólny cel – awans! Awans w klasyfikacji generalnej! Awans w klasyfikacji drużynowej! Awans w klasyfikacji lig prywatnych! Idzie Wola… Ochota jeszcze nie przeszła!…

Andrzej Kałwa

Reklama

Fot. AJK, FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
20
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Weszło

Reklama