Siemieniec po awansie do Ligi Europy: Mam dwa marzenia

Jan Broda

Autor:Jan Broda

28 sierpnia 2026, 00:20 • 3 min czytania 2

Reklama
Siemieniec po awansie do Ligi Europy: Mam dwa marzenia

Adrian Siemieniec zabrał głos po zwycięstwie 2:1 na Iberią 1999 Tbilisi. Trener Jagiellonii wskazał, z kim chciałby się zmierzyć po historycznym dla Białostocczan awansie do fazy ligowej Ligi Europy. – Mam dwa marzenia – zdradził. 

Reklama

Najpierw wyeliminowanie słynnych Rangersów, potem 6:1 w dwumeczu z Iberią. Jagiellonia w pełni zasłużenie awansowała do fazy ligowej Ligi Europy. To pierwszy raz w dziejach klubu z Podlasia, gdy zagra na tak wysokim szczeblu europejskich pucharów. Siemieniec nie ukrywał radości z tego faktu, lecz jednocześnie nawiązał do pomeczowego incydentu, gdy jeden z kibiców Jagi spadł z trybun podczas świętowania.

Wypada zacząć od tego, co się wydarzyło na koniec. Wiadomo, że radość w nas wewnętrznie jest ogromna, bo to jest duży sukces i historyczna chwila. Nie tylko dla nas – dla zespołu, ale też dla całego miasta, klubu i kibiców. Ale są sytuacje, gdy ta piłka nożna spada na dalszy plan i chciałbym powiedzieć, że wszyscy mocno trzymamy kciuki za naszego kibica, żeby wszystko było w porządku, wrócił cały i zdrowy do domu. Z szacunku do tej sytuacji, ta nasza radość była bardzo stłumiona, wewnętrzna, bo wszyscy byliśmy przejęci tym, co się wydarzyło. Wierzymy, że będzie wszystko dobrze – przyznał Siemieniec cytowany przez Jakuba Seweryna.

Siemieniec po awansie do Ligi Europy: „Mam dwa marzenia”

Trener Jagiellonii podsumował krótkie, ale bardzo udane eliminacje. – W tegorocznych dwumeczach mamy bardzo dobrą statystykę – trzy zwycięstwa i remis. Przebrnęliśmy bardzo fajnie te eliminacje. Nie ma co ukrywać – to, że mogliśmy przełożyć dwa spotkania w lidze, też nam pomogło i pozwoliło się skupić na tych eliminacjach. To jest bardzo specyficzny okres bardzo dużego obciążenia nie tyle fizycznego, bo można w lidze mecze przełożyć i ta fizyczność się rozkłada, ale na pewno mentalnego – podkreślił.

Reklama

 – My patrzymy na nasze doświadczenie przez pryzmat klubu, moje jako trenera, dużej części sztabu i części piłkarzy, którzy znajdują się na boisku. Ale przecież nie wszyscy – nie każdy z piłkarzy, który wyszedł w jedenastce, ma doświadczenie z meczów z Betisem, Fiorentiną czy Ajaxem. Nie każdy to przeżył i po niektórych zawodnikach było widać, że to są ich początki w Europie i też muszą się do pewnych rzeczy zaadaptować, z pewnymi oswoić, nauczyć się grać bez presji, gdy to obciążenie jest na przeciwniku, a także nauczyć się pod presją, gdy grasz w roli faworyta, tak jak w tym dwumeczu – dodał.

Jagiellonia w Lidze Europy będzie losowana z trzeciego koszyka. Na kogo chciałby trafić Siemieniec? Trener Białostocczan nie ma wątpliwości.

–  Z dużą chęcią na to pytanie odpowiem, bo jestem w temacie tych marzeń określony. Pierwsze z nich – całej naszej rodziny – to są AC Milan i San Siro, żeby pojechać tam na mecz Milanem. To by była fantastyczna rzecz i spełnienie naszych marzeń – moich, mojej żony i moich dzieci – chciałbym ich tam zabrać jako trener Jagiellonii. Dlatego życzę sobie Milanu na wyjeździe. Drugie, takie trenerskie marzenie, to zespół z Premier League – niezależnie, czy Bournemouth, Sunderland czy Crystal Palace – też na wyjeździe. Nie będę tutaj wybredny, wierzę, że któryś z tych zespołów dostaniemy na wyjeździe. Chciałbym zagrać z zespołem z najlepszej ligi na świecie, poczuć atmosferę stadionu Premier League, poczuć te trybuny, tę intensywność tej ligi. To jest na pewno coś, o czym marzę i cieszę się, że mam na to szansę. Wierzę, że te „kuleczki” te marzenia spełnią – zdradził.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu

Mikołaj Duda
14
Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu