Gumny po awansie do fazy ligowej LE. „Nie chciałbym trafić na Leverkusen”

Marcin Ziółkowski

27 sierpnia 2026, 23:34 • 3 min czytania 0

Reklama
Gumny po awansie do fazy ligowej LE. „Nie chciałbym trafić na Leverkusen”

Choć w pierwszym meczu była sielanka i siedem bramek, to na nieco innej murawie poziom trudności znacząco się zwiększył. Lech Poznań po remisie 2:2 w rewanżu z FC Thun zameldował się w fazie ligowej Ligi Europy. Przed kamerami TVP Sport Robert Gumny stwierdził, że murawa nie pomagała w dokończeniu wykonania postawionego zadania, a także że nie jest dla niego naturalne, aby tak często trafiać do siatki. Humory dopisują, Lech oraz Jagiellonia to jedyni reprezentanci polskiej piłki w głównej fazie europejskich pucharów.

Reklama

Gumny z golem w dwóch meczach z rzędu. Tego jeszcze nie grali

Najważniejsza wiadomość dla Lecha Poznań to awans do fazy ligowej Ligi Europy. Nie było jednak łatwo, bo murawa generowała wiele pomyłek w szeregach Kolejorza. Gumny zwrócił na to uwagę, że liczba błędów i różnych nietypowych zachowań była dość nienaturalna w skali tego, z czego znany jest zespół Nielsa Frederiksena.

– Było dużo niedokładności, widać, że syntetyczna murawa, poruszanie się, zmiany kierunku – to wszystko jest inne. To może nie sprawia bólu, ale nie jest naturalne. Ta piłka raz się zatrzyma, raz się poślizgnie. Pokazaliśmy w dwumeczu, że jesteśmy lepsi i to najważniejsze.

Reklama

Boczny obrońca Lecha Poznań nie kojarzy się kibicom ze strzelaniem goli, a tu proszę. W obydwu spotkaniach przeciwko mistrzom Szwajcarii trafił on do siatki. Tego jeszcze w karierze wychowanka Kolejorza nie było. To bardzo udana wiadomość dla byłego zawodnika Augsburga, choć przyznaje bez bicia, że to nienaturalne uczucie.

– To jest coś innego. Nie miałem jeszcze gola mecz po meczu. Chciałbym się do tego przyzwyczaić, nawet nie wiem jak się cieszyć po golach, tak mało ich było. Najważniejsze, aby drużyna wygrywała mecze.

Wiele było perypetii w tych eliminacjach europejskich pucharów w szeregach Lecha Poznań. Gumny przyznaje wprost, że jest pewien niedosyt, trudno bowiem zapomnieć o dwumeczu z duńskim Aarhus, który położył dość wcześnie największe z marzeń. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Reklama

– Los napisał taki scenariusz, jest niedosyt. Sportowo jest Liga Europy, są lepsze marki, to będzie cieszyć kibiców jak będą potężne mecze. Oby jak najlepsze i żeby duże marki przyjeżdżały na Bułgarską, a Lech prezentował się godnie na poziomie międzynarodowym.

Gumny przyznał, że jest jeden zespół, którego nie chciałby za rywala w fazie ligowej. Zna go dobrze ze swojej kariery. Preferuje rywali z południa Europy.

– Nie chciałbym Bayeru Leverkusen. Myślę Milan, Juventus czy Hiszpania też jest świetna. Każdy jest super do grania.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu

Mikołaj Duda
14
Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu