Raków podpuścił i skasował. Nie pozostawił rywalom złudzeń

Mikołaj Duda

30 lipca 2026, 21:29 • 4 min czytania 9

Reklama
Raków podpuścił i skasował. Nie pozostawił rywalom złudzeń

Nie mamy zamiaru zachwycać się i popadać w hurraoptymizm po zwycięstwie Rakowa na stadionie przypominającym przeciętnego orlika, ale doceniamy sposób, w jaki piłkarze Dawida Kroczka rozprawili się ze znacznie niżej notowanym rywalem. Po trudniejszym początku pokazali wyższość i udowodnili, że są o przynajmniej kilka klas lepsi od czwartego zespołu ligi maltańskiej.

Reklama

Do momentu pierwszej bramki mogliśmy się obawiać, że Valletta nawiąże do pierwszego meczu w Częstochowie i zaskoczy Kacpra Trelowskiego. Wtedy zrobiłoby się już bardzo nerwowo, bowiem gospodarzom zostałaby zaledwie jedna bramka do odrobienia. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Raków w końcu wyszedł na prowadzenie i przy korzystnym wyniku bardzo dobrze zarządził meczem.

Valletta – Raków Częstochowa 0:4. Trudniejszy początek i pierwszy gol, który ustawił mecz

Nie napiszemy, że po pierwszych fragmentach spotkania na maltańskim boisku bocznym byliśmy specjalnie spokojni o awans Rakowa do kolejnej rundy. Gospodarze wyszli ambitnie i z pomysłem, by postraszyć przeciwników. I to fragmentami całkiem dobrze im wychodziło. Potrafili sprawić, że robiło się gorąco w polu karnym Kacpra Trelowskiego, jednak mocno kulała u nich finalizacja.

Podopiecznym Dawida Kroczka zdarzały się też proste błędy. Choćby blisko poważnych kłopotów było po zbyt lekkim podaniu Debohiego do Trelowskiego. Innym razem sam bramkarz popisał się zagraniem prosto pod nogi jednego z przeciwników. Dwa groźne uderzenia posłali najpierw Roko Prsa, a następnie Thaylor. Oba jednak były niecelne.

O ile w obronie te niedostatki po stronie Rakowa były widoczne, tak w ofensywie fragmentami było całkiem przyzwoicie. Szczególnie do momentu wejścia w pole karne, bo tam już pewnie niedociągnięcia były. W każdym razie w końcu te wysiłki udało się przełożyć na konkrety. Bardzo ładna akcja Michaela Ameyawa z Adinem Molnarem zakończyła się golem pierwszego z nich.

Reklama

Po bramce nieco osłabł animusz Maltańczyków, a Raków zyskał więcej spokoju. Uspokoił mecz i już nie dawał rywalom tak wiele przestrzeni do rozwinięcia skrzydeł. To piłkarze Dawida Kroczka w końcu złapali ten luz, co przełożyło się na kolejne okazje. Nie trzeba było długo czekać, a piłka po raz drugi wylądowała w siatce.

Znów w roli głównej wystąpił Adin Molnar. Po uderzeniu Węgra bramkarz wypluł piłkę przed siebie, a przy dobitce litości nie miał Tomasz Pieńko. Prawdę mówiąc, do przerwy mogły paść jeszcze nawet z dwie bramki dla Medalików. Choćby po dobrej akcji Michaela Ameyawa, który był jedną z najbardziej wyróżniających się postaci w swoim zespole. W każdym razie po 45 minutach najważniejszy był fakt, że Raków ostudził entuzjam rywali i praktycznie przyklepał awans do kolejnej rundy.

Raków przyklepał awans, a Dawid Kroczek przetestował młodzież

Tak jak można było się spodziewać po zakończeniu pierwszej części, w drugiej odsłonie większych emocji nie było. Jedyną kwestią pozostawało to, jak wysokim zwycięstwem Rakowa zakończy się to spotkanie. Okazji było naprawdę sporo i skończyło się na 4:0. Gola do dwóch asyst dołożył Adin Molnar, a na listę zdołał wpisał się także Patryk Makuch, który jak dotąd trafia we wszystkich meczach nowego sezonu.

Z obowiązku dodajmy, że w międzyczasie jeden z piłkarzy gospodarzy po drugiej żółtej kartce wyleciał z boiska. Zresztą, można było odnieść wrażenie, że w drugich 45 minutach dla Maltańczyków to był główny cel. Pogodzeni z porażką chcieli jak najbardziej skopać rywali. Sędzia i tak był wyjątkowo litościwy.

Reklama

A dla Dawida Kroczka to była dobra okazja na mały przegląd wojsk i danie szansy zawodnikom, którzy w pierwszych dwóch spotkaniach nie mogli liczyć na wiekszą liczbę minut. Po raz pierwszy w dłuższym wymiarze czasowym mogli się pokazać Oliwier Kwiatkowski i Jakub Jendryka. Zresztą dla pierwszego z nich był to oficjalny debiut w nowych barwach, który zakończył z asystą przy trafieniu Makucha. Na placu gry po raz pierwszy w tych rozgrywkach pokazał się także Abraham Ojo.

Oczywiście zważając na poziom przeciwnika, trener Medalików mógł też wyciągnąć kilka wniosków dotyczących swoich zawodników. Z bardzo dobrej strony pokazał się niedawno sprowadzony Adin Molnar, a pewnością w swoich interwencjach w defensywie imponował młody Jerzy Napieraj.

Raków spełnił obowiązek, lecz prawdziwy sprawdzian będzie miał miejsce już w kolejnej rundzie. Wtedy poziom mocno pójdzie w górę.

Valletta – Raków Częstochowa 0:4 (0:2)

  • 0:1 – Michael Ameyaw 22′
  • 0:2 – Tomasz Pieńko 31′
  • 0:3 – Adin Molnar 54′
  • 0:4 – Patryk Makuch 78′
Reklama

Fot. Newspix

9 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują

Paweł Paczul
20
Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują
Liga Europy

Piłkarz Lecha przeprosił po klęsce. „Ta porażka nas nie zdefiniuje”

Kacper Korpak
2
Piłkarz Lecha przeprosił po klęsce. „Ta porażka nas nie zdefiniuje”

Liga Konferencji

Reklama