Korona utrzymała się w Ekstraklasie, ale na finiszu sezonu w Kielcach zrobiło się już bardzo nerwowo. Trener Jacek Zieliński nie ukrywa, że jego zdaniem niektórzy kibice klubu mają oczekiwania oderwane od rzeczywistości.
Doświadczony szkoleniowiec w ostrych słowach podsumował tych, którzy liczyli w tym sezonie na awans do europejskich pucharów.
Jacek Zieliński stanowczo na konferencji. „Nie dam pomiatać piłkarzami”
W ostatniej kolejce sezonu Kielczanie zremisowali na wyjeździe z Cracovią 1:1. Ten mecz ważniejszy był dla gospodarzy, którzy nie mogli być jeszcze pewni utrzymania w elicie, natomiast emocji ostatecznie nie było zbyt wiele z uwagi na przebieg starcia Bruk-Bet Termaliki Nieciecza z Lechią Gdańsk, ze wszech miar korzystny dla Pasów.
Zieliński nie był zachwycony grą swoich podopiecznych w Krakowie.
– Jesteśmy zwyczajnie wkurzeni, chcieliśmy ten mecz wygrać. Ale nie mieliśmy za bardzo armat i stało się jak się stało. Chyba rzeczywiście tak jest, że najlepiej nam wychodzą mecze grane pod presją. Dzisiaj presja była mniejsza i czegoś nam zabrakło. Mimo wszystko, duże słowa uznania dla chłopaków za ten sezon. Był bardzo trudny, bardzo wariacki, z niespodziewanymi rozstrzygnięciami. Jesteśmy po wszystkim i zobaczymy co dalej – podsumował szkoleniowiec.
– O co powinna grać Korona w przyszłym sezonie? Pytanie z niezłym haczykiem. Jeszcze nie wyjechaliśmy z Krakowa po ostatniej kolejce, to co ja opowiem o celach na przyszły sezon? Chciałbym grać o najwyższe cele, ale życie to zweryfikuje. U nas nie zanosi się na żadną rewolucję, raczej ewolucję. Ale to zależy od różnych czynników. Trzon zespołu zostanie utrzymany, coś do niego dołożymy. Jestem przekonany, że będziemy mocniejsi – dodał Zieliński. – Ten sezon jest różnie oceniany przez media, przez opinię publiczną. Ale myślę, że jak kurz opadnie, to spojrzenie na ten sezon będzie trochę inne. Ja gdzieniegdzie słyszę takie głosy, że w tej sytuacji to Korona powinna się bić o puchary. Ci, którzy tak mówią, powinni napić się bardzo zimnej wody albo znaleźć dobrego lekarza.
– Znamy swoje miejsce w szeregu. Zespół, który trzy ostatnia lata trzymał brzytwy, utrzymując się w Ekstraklasie, aż takiego przeskoku nie zrobi. Naprawdę, z całym szacunkiem. To jest proces, to nie jest takie proste. Ambicje miałem większe, zespół też, ale doceniam to, czego dokonaliśmy. Nie dam pomiatać chłopakami i wytykać im braku zaangażowania. Absolutnie nie. Nie zasłużyli na to, by rzucać ich na stos – ostro spuentował 65-latek.
Korona Kielce zakończyła sezon 2025/26 na jedenastym miejscu w tabeli. Zgromadziła 43 punkty w 34 spotkaniach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl