Grzelak: W szatni było bardzo cicho

Aleksander Rachwał

11 maja 2026, 22:57 • 3 min czytania 8

Reklama
Grzelak: W szatni było bardzo cicho

Cracovia zremisowała z Radomiakiem 0:0 na zamknięcie 32. kolejki Ekstraklasy. Pasy nie poprawiły znacząco swojej sytuacji w tabeli i wciąż muszą drżeć o utrzymanie. Po spotkaniu trener Bartosz Grzelak podkreślał jak ważne jest, by zespół zachował odpowiednie nastawienie mentalne na dwa ostatnie mecze sezonu.

Reklama

Pasy nie zdołały wygrać, choć przez około pół godziny miały przewagę jednego zawodnika. Mimo to Bartosz Grzelak znalazł w grze swojego zespołu sporo pozytywów.

Bartosz Grzelak po remisie z Radomiakiem: Dziś zrobiliśmy słabe okrążenie, ale do przebiegnięcia są jeszcze dwa

Ciężko coś powiedzieć zaraz po meczu. Uważam, że ambicja u zawodników była duża, było dużo serca, ale nie udało się wygrać. Gdy graliśmy jedenastu na jedenastu, przeciwnik był dobry, ale też dużo nam wychodziło – często mieliśmy dobry pressing, stwarzaliśmy sytuacje. Po czerwonej kartce zmieniliśmy formację, by nie powtórzyć błędu z meczu z Zagłębiem. Przeszliśmy na 4-4-2, by mieć inne opcje niż tylko dośrodkowania – mieć jednego napastnika, który schodzi trochę niżej, drugi gra trochę wyżej i w ten sposób atakować. Nie udało się, choć szanse były. Uczucie po meczu nie jest fajne, ale widzę to tak, że końcówka sezonu jest jak wyścig. Ścigamy się z innymi drużynami, które walczą o utrzymanie. Dziś zrobiliśmy słabe okrążenie, ale do przebiegnięcia są jeszcze dwa i wciąż mamy wszystko w swoich rękach – podsumował szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.

Cracovia już w drugim meczu z rzędu miała sytuację, gdy przeciwnik przez długi okres grał w osłabieniu i po raz drugi nie była w stanie tego wykorzystać. Trener został więc zapytany, czy przygotowywał zespół do gry w takich okolicznościach.

Reklama

Nie wiem, jak często się zdarza, że w dwóch meczach z rzędu gra się jedenastu na dziesięciu. Zrobiliśmy analizę po ostatnim meczu, wiedzieliśmy, czego nie robić, gdy gramy w przewadze. Ale szykując się na takiego przeciwnika jak Radomiak, jest dużo rzeczy, nad którymi trzeba pracować. Nie ma tyle czasu w ciągu tygodnia, by poświęcić dużo czasu na grę jedenastu na dziesięciu – wyjaśnił Grzelak.

Podkreślił też, że miał świadomość wyzwania, którego go czeka, gdy dołączał do klubu.

Nikt mi nie powiedział, że to będzie łatwa praca. Wiedziałem, że sytuacja jest trudna. W takich przypadkach często myśli się, że tylko my mamy swoje wyzwania i problemy, ale inne zespoły też je mają. Dlatego mówię zawodnikom, że musimy trzymać głowy wysoko. Oczywiście, jesteśmy rozczarowani wynikiem, bo już przed meczem liczyliśmy na zwycięstwo, a potem po czerwonej kartce. Ale nie ma czasu teraz na żadną depresję. Mamy kolejny mecz i musimy się przygotować. Moja praca to trenowanie zawodników i trzymanie ich w jak najbardziej pozytywnym stanie – stwierdził trener.

Zdradził również, jaka atmosfera panuje w zespole w tym trudnym momencie.

Reklama

W szatni było bardzo cicho. Wszyscy mamy te same uczucia. Piłka to sport mentalny. Jak patrzę na zawodników, gdy trenują w ciągu tygodnia, to widzę, że trenują bardzo dobrze. Oczywiście, w meczu po drugiej stronie jest rywal i każdy jest świadomy sytuacji. To ma jakiś wpływ na zawodników, oni są też ludźmi. Dzisiaj możemy czuć się, jakby to był koniec świata, ale tak nie jest. Mamy jeszcze dwa mecze i wszystko we własnych rękach – zaznaczył Bartosz Grzelak.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

8 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę

Mikołaj Duda
5
Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę