„Nie zdominowali nas”. Wtedy trener Aarhus uwierzył w comeback

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

30 lipca 2026, 10:50 • 4 min czytania 0

Reklama
„Nie zdominowali nas”. Wtedy trener Aarhus uwierzył w comeback

Poprzednią taką pucharową kompromitację kibice Lecha przy Bułgarskiej przeżyli chyba w 2014 roku ze Stjarnan. Wymowne, że do wyrzucenia Kolejorza z Ligi Mistrzów przyczynił się wychowanek tego islandzkiego klubu. Lech jako pierwszy w historii eliminacji Champions League roztrwonił u siebie trzybramkową zaliczkę z pierwszego meczu. Trener Aarhus przyznał jednak, że wierzył w odrobienie strat. Stwierdził, iż występ jego zespołu był wybitny.

Reklama

Trener Aarhus: Wybitny występ mojej drużyny

Derbów z Farerami nie będzie – to Lecha Poznań czeka wycieczka na Wyspy Owcze. I wcale nie będzie to łatwa przeprawa, jak zapowiada prezes Aarhus. – Zmarnowałem mnóstwo czasu na planowanie wyjazdu na Wyspy Owcze. Złapanie tam lotu jest niezwykle trudne, nie było wolnych samolotów, pociągów ani hoteli. Jeśli ktoś potrzebuje porady logistycznej w tym zakresie, jestem w tym mistrzem świata. Choć nie sądzę, by Lech miał teraz głowę do słuchania o takich rzeczach – powiedział Jacob Nielsen w pomeczowej rozmowie z Viaplay.

Aarhus dopiero jako piąty klub w historii eliminacji Ligi Mistrzów odrobił trzybramkową stratę. I jako pierwszy remontady dokonał na terenie rywala. Szkoleniowiec mistrza Danii, Jakob Poulsen, stwierdził, że to, czego dokonali jego podopieczni, było „wybitne”.

Jeśli musisz odrobić trzybramkową stratę, to potrzebujesz znakomitego meczu. To jest, oczywiście, bardzo trudne. Uważam, że występ mojej drużyny był wybitny. Zrealizowała plan na ten mecz od pierwszej do ostatniej minuty. Pokazała dużą intensywność i udowodniła, że porażka poniesiona w pierwszym meczu była trochę za wysoka – powiedział 43-latek w rozmowie z Hubertem Bugajem z TVP Sport.

Reklama

Poulsen wierzył w powrót do żywych

Były reprezentant Danii sądzi, że w rewanżu los oddał im to, co w pierwszym meczu zabrał:

– Rewanż był sprawiedliwy. Pierwszy mecz potoczył się lepiej dla Lecha. Dostaliśmy czerwoną kartkę, a rywale zdobyli jedną z najbardziej spektakularnych bramek, jakie widziałem. W rewanżu my otrzymaliśmy karnego, a rywale nie. W tym starciu los bardziej sprzyjał nam, ale tak już jest w piłce. Jestem bardzo dumny z moich zawodników, ponieważ zaprezentowali się niesamowicie – mówił.

Poulsen przyznał, że wierzył, iż jego drużyna jest w stanie dokonać remontady. Taką wiarę dostrzegł także u swoich zawodników. Stwierdził, że kluczowymi momentami rewanżu były bramka Kristiana Arnstada na 2:0 z rzutu karnego oraz gol na 4:1 zaledwie 18-letniego Tomasa Kristjanssona, którego strzelił raptem trzy minuty po pojawieniu się na placu gry.

Reklama

Od początku wierzyłem w to, że możemy odrobić straty, ale potrzebowaliśmy bramek. Zdobyliśmy drugą bramkę 35 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, co mogło wprowadzić nerwowość w grze rywali. Dodatkowo muszę wspomnieć o bramce młodego piłkarza z Islandii na 4:1. Wydaje mi się, że to były dwa kluczowe momenty.

Gdy przystępujesz do rewanżu ze stratą trzech bramek, to musisz wierzyć, że odwrócisz losy rywalizacji. Kluczowe było to, że zawodnicy mieli taką wiarę. Nadal musisz jednak zaprezentować się dobrze na boisku i poczuć grę. Zobaczyliśmy w pierwszych 20 minutach, że przeciwnicy nie zdominowali nas i możemy z nimi rywalizować, i tworzyć sobie okazje. To buduje pewność siebie i wszystko wówczas przychodzi łatwiej. Oczywiście, trzeba jeszcze zdobywać bramki, co nam się udało – dodał.

Reklama

Szykowali się na karne

Kristjansson Mateusza Lisa pokonał także z jedenastu metrów. Swoją drogą nastolatek jest wychowankiem Stjarnan, a więc innego klubu, który w dorobku ma ośmieszenie Lecha w pucharach. Poulsen przyznał, że jego zespół przygotowywał się na rzuty karne, choć nie w Polsce.

– Nie trenowaliśmy rzutów karnych bezpośrednio przed meczem. Zazwyczaj to robimy, ale dzień przed tym spotkaniem mieliśmy sesję treningową na stadionie Lecha i przez to nie chcieliśmy pokazać zbyt wiele. Natomiast trenowaliśmy je wcześniej, ponieważ, zawsze jeśli jest szansa na rzuty karne, to trzeba było je trenować.

Reklama

Miało być spotkanie po latach, lecz Tymoteusza Puchacza czekać jednak będzie podróż do Danii. Pierwszy mecz mistrzowie Azerbejdżanu rozegrają na wyjeździe. Lech natomiast pierwszy mecz z mistrzem Wysp Owczych, KI Klaksvik, rozegra u siebie w czwartek 6 sierpnia.

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama