Arne Slot miał zostać w Liverpoolu i nie został. Andoni Iraola miał przejąć Crystal Palace i nie przejął. To była szybka akcja – bez jakichś podchodów, negocjacji, przeciągania. Pojawił się temat i już jest po temacie, bowiem Hiszpan podpisał oficjalną umowę z The Reds.
Liverpool się spóźnił po Alonso, ale źle na tym nie wyszedł
Nie jest to żadne zaskoczenie i plot twist na dzień 4 czerwca, bo już wcześniej Fabrizio Romano ogłosił „here we go” a propos Andoniego Iraoli w Liverpoolu. A przecież jeszcze kiedy Crystal Palace wygrywało Ligę Konferencji, wówczas mówiło się o Hiszpanie zastępującym tam odchodzącego Olivera Glasnera. Miał wybrać ofertę średniego klubu Premier League, co było policzkiem dla Milanu, który także walczył o trenera. W Mediolanie jednak jest burdel na kółkach, pozwalniano wszystkich na koniec sezonu, więc brak chęci Iraoli nie dziwi.
W międzyczasie jednak pojawił się dużo bardziej ekscytujący kierunek. Chyba każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek widział w Liverpoolu Xabiego Alonso. Były piłkarz tego klubu, zdobywca Ligi Mistrzów 2005, mający wyjątkowy sentyment do tego miejsca, raczej taką ofertę z uśmiechem by przyjął. Tylko, że planem The Reds było pozostawienie Arne Slota. No to Chelsea powiedziała: „To weźmiemy go my”. I w ten sposób Alonso został szkoleniowcem The Blues.
Chelsea Football Club is delighted to announce the appointment of Xabi Alonso as Manager of the Men’s Team.
The Spaniard will begin his role on July 1, 2026, having agreed a four-year contract at Stamford Bridge.
Welcome to Chelsea, Xabi!
— Chelsea FC (@ChelseaFC) May 17, 2026
Ale w Liverpoolu nastąpił zwrot akcji. Ponad 450 milionów euro (czyli ponad 520 mln euro) wydanych na transfery na ten moment kompletnie się nie spłaciło. Więcej nowych zawodników zawodziło i irytowało w rozgrywkach 2025/26, a Arne Slot w Liverpoolu się pogubił. Po pierwsze przegrał aż 21 spotkań. Do tego denerwował kibiców dziwnymi wypowiedziami (np. szpileczką ws. Kloppa), konfliktem z Mohamedem Salahem i tym, że… sam sobie zaprzeczał.
Nie pomogło też, gdy powiedział, że do Paryża jego zespół przyjechał po najniższy wymiar kary. A kiedy drużyny szczelnie się broniły całą jedenastką, to marudził na ten temat na konferencjach. No i 30 maja gruchnęła wiadomość, że Slot jednak z Liverpoolu odejdzie i nie będzie kontynuował tu swojej przygody. To była mimo wszystko dość zaskakująca informacja, zwrot akcji.
„Liverpool FC potwierdza, że Arne Slot odchodzi ze stanowiska z efektem natychmiastowym i rozpoczął się proces poszukiwania nowego szkoleniowca. Slot opuszcza klub z tytułem mistrza Premier League i naszą bardzo dużą wdzięcznością oraz docenieniem” – padło wówczas w komunikacie.
Już wtedy łączono kropki, że zwolniło się idealne miejsce dla Andoniego Iraoli, a wściekłe mogło być Crystal Palace. No i rzeczywiście Hiszpan został mianowany szkoleniowcem The Reds, podpisując dwuletni kontrakt.
We can confirm Andoni Iraola has agreed a deal to become the club’s new head coach ahead of the 2026-27 season 🤝
— Liverpool FC (@LFC) June 4, 2026
– Jestem naprawdę, naprawdę podekscytowany, od kiedy poznałem ten klub bliżej i zrozumiałem go trochę lepiej, choć zawsze myślałem, że jest to klub wyjątkowy. Nie potrzeba wielu rzeczy, żeby przyciągnąć uwagę Liverpoolu. Liverpool to Liverpool. Ale oczywiście atmosfera, kibice, klub, zawodnicy, szansa dla mnie trenowania zawodników najwyższej klasy, szansa na walkę o tytuły. Myślę, że nie ma nic atrakcyjniejszego. Trudno coś takiego znaleźć. Więc jestem naprawdę podekscytowany! – powiedział dla oficjalnej strony klubu.
Fantastyczne Bournemouth
Andoni Iraola w Bournemouth w sezonie 2025/26 po prostu zachwycał. Kiedy byśmy powiedzieli, że Manchester City czy Arsenal śrubują serię 18 spotkań bez porażki, to robiłoby to wrażenie, a tutaj… Hiszpan zrobił coś podobnego z malutkim Bournemouth! Passa 18 meczów bez porażki, 6. miejsce, awans do Ligi Europy. Fantastyczny wynik, to pierwszy w historii w ogóle awans do europejskich pucharów. Wisienki potrafiły na przykład:
- pokonać Liverpool 3:2 po golu w 95. minucie (dążąc mocno do zwycięstwa)
- ograć Arsenal 2:1 na Emirates i podłączyć tym samym City do walki o tytuł
- zremisować 1:1 z Manchesterem City, odbierając im nadzieje na mistrza (było 1:1, a tak naprawdę Wisienki śmiało mogły wygrać kilkoma golami)
Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę strzałów, to Bournemouth zajęło w tej statystyce piąte miejsce, podobnie w xG, czyli expected goals. Wisienki kreowały bardzo dogodne szanse. Potrafiły zdominować duże potęgi, narzucając im swój styl gry.
Co bardziej imponujące – nie było przy tym mnóstwa podań – ich styl był szybki, to błyskawiczne przejście do ataku, kilka podań i pach-pach. Dość powiedzieć, że biorąc pod uwagę liczbę podań zajęli… dopiero 10. lokatę. A jeszcze bardziej imponujące, że przecież klub stracił Kerkeza, Huijsena, Ouattarę, Zabarnego, a do tego zimą Semenyo. Wow! Co za robota Iraoli.
W nowym sezonie drużynę poprowadzi Marco Rose.
Fot. Liverpool