Szybka akcja. Liverpool już ogłosił nowego trenera

Patryk Idasiak

04 czerwca 2026, 22:07 • 4 min czytania 1

Reklama
Szybka akcja. Liverpool już ogłosił nowego trenera

Arne Slot miał zostać w Liverpoolu i nie został. Andoni Iraola miał przejąć Crystal Palace i nie przejął. To była szybka akcja – bez jakichś podchodów, negocjacji, przeciągania. Pojawił się temat i już jest po temacie, bowiem Hiszpan podpisał oficjalną umowę z The Reds. 

Reklama

Liverpool się spóźnił po Alonso, ale źle na tym nie wyszedł

Nie jest to żadne zaskoczenie i plot twist na dzień 4 czerwca, bo już wcześniej Fabrizio Romano ogłosił „here we go” a propos Andoniego Iraoli w Liverpoolu. A przecież jeszcze kiedy Crystal Palace wygrywało Ligę Konferencji, wówczas mówiło się o Hiszpanie zastępującym tam odchodzącego Olivera Glasnera. Miał wybrać ofertę średniego klubu Premier League, co było policzkiem dla Milanu, który także walczył o trenera. W Mediolanie jednak jest burdel na kółkach, pozwalniano wszystkich na koniec sezonu, więc brak chęci Iraoli nie dziwi.

W międzyczasie jednak pojawił się dużo bardziej ekscytujący kierunek. Chyba każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek widział w Liverpoolu Xabiego Alonso. Były piłkarz tego klubu, zdobywca Ligi Mistrzów 2005, mający wyjątkowy sentyment do tego miejsca, raczej taką ofertę z uśmiechem by przyjął. Tylko, że planem The Reds było pozostawienie Arne Slota. No to Chelsea powiedziała: „To weźmiemy go my”. I w ten sposób Alonso został szkoleniowcem The Blues.

Reklama

Ale w Liverpoolu nastąpił zwrot akcji. Ponad 450 milionów euro (czyli ponad 520 mln euro) wydanych na transfery na ten moment kompletnie się nie spłaciło. Więcej nowych zawodników zawodziło i irytowało w rozgrywkach 2025/26, a Arne Slot w Liverpoolu się pogubił. Po pierwsze przegrał aż 21 spotkań. Do tego denerwował kibiców dziwnymi wypowiedziami (np. szpileczką ws. Kloppa), konfliktem z Mohamedem Salahem i tym, że… sam sobie zaprzeczał.

Nie pomogło też, gdy powiedział, że do Paryża jego zespół przyjechał po najniższy wymiar kary. A kiedy drużyny szczelnie się broniły całą jedenastką, to marudził na ten temat na konferencjach. No i 30 maja gruchnęła wiadomość, że Slot jednak z Liverpoolu odejdzie i nie będzie kontynuował tu swojej przygody. To była mimo wszystko dość zaskakująca informacja, zwrot akcji.

„Liverpool FC potwierdza, że Arne Slot odchodzi ze stanowiska z efektem natychmiastowym i rozpoczął się proces poszukiwania nowego szkoleniowca. Slot opuszcza klub z tytułem mistrza Premier League i naszą bardzo dużą wdzięcznością oraz docenieniem” – padło wówczas w komunikacie.

Już wtedy łączono kropki, że zwolniło się idealne miejsce dla Andoniego Iraoli, a wściekłe mogło być Crystal Palace. No i rzeczywiście Hiszpan został mianowany szkoleniowcem The Reds, podpisując dwuletni kontrakt.

Reklama

Jestem naprawdę, naprawdę podekscytowany, od kiedy poznałem ten klub bliżej i zrozumiałem go trochę lepiej, choć zawsze myślałem, że jest to klub wyjątkowy. Nie potrzeba wielu rzeczy, żeby przyciągnąć uwagę Liverpoolu. Liverpool to Liverpool. Ale oczywiście atmosfera, kibice, klub, zawodnicy, szansa dla mnie trenowania zawodników najwyższej klasy, szansa na walkę o tytuły. Myślę, że nie ma nic atrakcyjniejszego. Trudno coś takiego znaleźć. Więc jestem naprawdę podekscytowany! – powiedział dla oficjalnej strony klubu. 

Fantastyczne Bournemouth

Andoni Iraola w Bournemouth w sezonie 2025/26 po prostu zachwycał. Kiedy byśmy powiedzieli, że Manchester City czy Arsenal śrubują serię 18 spotkań bez porażki, to robiłoby to wrażenie, a tutaj… Hiszpan zrobił coś podobnego z malutkim Bournemouth! Passa 18 meczów bez porażki, 6. miejsce, awans do Ligi Europy. Fantastyczny wynik, to pierwszy w historii w ogóle awans do europejskich pucharów. Wisienki potrafiły na przykład:

Reklama
  • pokonać Liverpool 3:2 po golu w 95. minucie (dążąc mocno do zwycięstwa)
  • ograć Arsenal 2:1 na Emirates i podłączyć tym samym City do walki o tytuł
  • zremisować 1:1 z Manchesterem City, odbierając im nadzieje na mistrza (było 1:1, a tak naprawdę Wisienki śmiało mogły wygrać kilkoma golami)

Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę strzałów, to Bournemouth zajęło w tej statystyce piąte miejsce, podobnie w xG, czyli expected goals. Wisienki kreowały bardzo dogodne szanse. Potrafiły zdominować duże potęgi, narzucając im swój styl gry.

Co bardziej imponujące – nie było przy tym mnóstwa podań – ich styl był szybki, to błyskawiczne przejście do ataku, kilka podań i pach-pach. Dość powiedzieć, że biorąc pod uwagę liczbę podań zajęli… dopiero 10. lokatę. A jeszcze bardziej imponujące, że przecież klub stracił Kerkeza, Huijsena, Ouattarę, Zabarnego, a do tego zimą Semenyo. Wow! Co za robota Iraoli.

W nowym sezonie drużynę poprowadzi Marco Rose.

Reklama

Fot. Liverpool

1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama