Prezes Termaliki o meczu z Legią. „Poligon doświadczalny”

Mikołaj Duda

10 maja 2026, 12:48 • 3 min czytania 30

Reklama
Prezes Termaliki o meczu z Legią. „Poligon doświadczalny”

Termalica na trzy kolejki przed końcem jest już pewna, że nie zdoła się utrzymać w Ekstraklasie i po zaledwie roku wróci na jej zaplecze. Najbliższy mecz z Legią będzie szczególny dla Jacka Bednarza. Obecny prezes w Bruk-Becie w przeszłości był piłkarzem stołecznego klubu, a także dyrektorem sportowym. Jak zapowiedział działacz beniaminka, teraz będzie trwał przegląd wojsk w szeregach zespołu Marcina Brosza.

Reklama

Jednocześnie Bednarz zadeklarował, że piłkarze nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Zawodnicy, który nie będą odpowiednio zaangażowani w trzy ostatnie mecze bieżącego sezonu zostaną ukarani nawet wyrzuceniem z klubu.

Absolutnie nie wywieszamy białej flagi. Te trzy mecze też są ważne, to pierwszy krok do budowania zespołu na I ligę. Zobaczymy, na których pozycjach mamy spokój, a gdzie są braki. Spotkanie będą poligonem doświadczalnym, głównym celem pozostają punkty. Spadek niczego nie zmienił, nikomu nie zamierzamy niczego ułatwiać, zawsze wystawimy najsilniejszy skład. A kto przejdzie obok spotkania, wyleci ze składu albo w ogóle z klubu. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej – rzucił bez ogródek działacz Słoników w rozmowie z TVP Sport.

Co z przyszłością Marcina Brosza? „Trener ma jeszcze rok kontraktu”

Jacek Bednarz został też zapytany o przyszłość zarówno swoją, jak i Marcina Brosza. Jasno zapowiedział, że on sam nigdzie się nie wybiera, a trener ma jeszcze rok do końca kontraktu i raczej nie ma co się spodziewać przedwczesnego zakończenia współpracy.

Reklama

Trener ma jeszcze rok kontraktu. Jeśli chodzi o mnie to czuje się tu świetnie i mam bardzo dobre warunki, żeby zbudować wartościowy klub, którego drużyny będą prezentowały widowiskowy i skuteczny futbol, stając się najlepszym ambasadorem regionu i firmy właścicieli. To chwilę potrwa, więc zamierzam zapuścić tu korzenie na dłużej.

Jacek Bednarz przez sześć lat był piłkarzem Legii. W tym czasie w barwach Wojskowych zagrał w ponad 200 meczach i strzelił 14 goli. Z klubem świętował zdobycie mistrzostwa oraz dwóch Pucharów Polski. Po zakończeniu kariery pełnił przy Łazienkowskiej rolę dyrektora sportowego, a także rzecznika prasowego. Teraz nie miał zamiaru ukrywać, że będzie to dla niego szczególny mecz.

Nawet, gdybym chciał silić się obiektywizm, to i tak nikt by nie uwierzył, że to taki sam mecz jak każdy inny. Nie jest i wiadomo, że nigdy nie będzie z powodu tego, co w Legii przeżyłem. Mieszkam i do końca życia będę mieszkał w Warszawie, miasto i Legia jako klub to miejsca bliskie mojemu sercu. Podobnie, jak inne kluby, w których pracowałem, ale do Legii ten sentyment jest szczególny.

Bruk-Bet w 31 spotkaniach uzbierał 28 punktów. Nawet jeśliby wygrał wszystkie mecze do końca sezonu, to maksymalnie ma szanse skończyć zmagania na przedostatnim miejscu, wyprzedzając Arkę Gdynia. Z kolei Legia plasuje się na 11. lokacie z przewagą dwóch oczek nad strefą spadkową.

Reklama

Czytaj więcej o Ekstraklasie na Weszło:

Fot. Newspix
30 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mistrz świata odejdzie z Barcelony? Klub nie będzie robił przeszkód

Braian Wilma
0
Mistrz świata odejdzie z Barcelony? Klub nie będzie robił przeszkód

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
2
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
71
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna