Powiedzenie mówi, że herbata nie staje się słodsza od samego mieszania. Na Podkarpaciu sądzą jednak inaczej. Mają pomysł, jak podnieść poziom piłki w regionie. Wstydzisz się tego, że grasz zaledwie w czwartej lidze? Od jutra będziesz występował w pierwszej. Sponsorzy nie chcą rzucić groszem na twój klub, bo gra w A-Klasie? Teraz będzie łatwiej. Nazwiemy ją czwartą ligą. Taki sprytny sposób ma Podkarpacki ZPN na poprawę stanu futbolu w województwie. Nazwiemy piąty poziom rozgrywkowy Pierwszą Ligą Podkarpacką. Genialne! Nic nie trzeba robić, a wszyscy grają nagle o trzy szczeble wyżej.
Propozycja reorganizacji rozgrywek w województwie podkarpackim
W tym tygodniu odbyło się spotkanie działaczy Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej z przedstawicielami klubów regionu. Ogłoszono podczas niego pomysł na poprawę poziomu futbolu w południowo-wschodniej Polsce. Dziś piąty szczebel rozgrywkowy nosi nazwę IV ligi podkarpackiej. Zgodnie z propozycją Podkarpackiego ZPN-u od sezonu 2027/28 miałaby ona nosić nazwę… I ligi. Mało tego – między szczeblem wojewódzkim a okręgowym stworzona zostałaby nowa II liga podkarpacka. Dotychczasowa okręgówka? Będzie III ligą. A-Klasa? Zostanie IV ligą. B-Klasa? Od teraz znacznie godniej: V liga.

Skąd te zmiany? Po pierwsze: przeskok między dzisiejszą czwartą ligą, czyli piątym szczeblem rozgrywkowym a okręgówką jest olbrzymi. Jedną z lig okręgowych prowadzi podokręg Dębica grają tam zespoły z tylko czterech powiatów: dębickiego, mieleckiego, kolbuszowskiego i ropczycko-sędziszowskiego. Oznacza to dla nich krótkie wyjazdy – rzadko powyżej sześćdziesięciu kilometrów. Kto awansuje, musi jeździć od razu po całym województwie podkarpackim.
W dodatku okręgówek w regionie jest aż pięć. Oznacza to, że w zależności od rozstrzygnięć na wyższych szczeblach, z IV ligi spadać musi czasem aż sześć zespołów. Tak było w dwóch ostatnich sezonach. To za dużo. Dlaczego? Błękitni Ropczyce zostali zdegradowani do okręgówki, choć… wygrali więcej meczów niż przegrali. Podobnie rezerwy Stali Rzeszów – spadły z bilansem bramek plus czternaście. Błękitni byli po prostu przeciętną drużyną czwartoligową. Ale przez absurdalne zasady musieli spaść. W okręgówce wygrali… 27 z 30 meczów, a pozostałe zremisowali. Jaki sens sportowy ma taka konstrukcja ligi?
Cztery ostatnie miejsca w tabeli IV ligi podkarpackiej zajmują obecnie beniaminkowie. W zeszłym roku spadli trzej, a Czarni Jasło i Sokół Nisko zajęli miejsca tuż nad strefą spadkową. Zespoły muszą na niektóre mecze jeździć po prawie dwieście kilometrów. Przepaść między tymi szczeblami jest po prostu zbyt wielka. Możliwe więc, że dodanie dodatkowego poziomu rozgrywkowego jest jakimś rozwiązaniem. Tyle, że cały problem wywołany niewłaściwą strukturą wyższych szczebli. Ale o tym nie dziś, bo sprawa jest dość skomplikowana.
Zróbmy sponsorów w konia!
„Fenomenalnym” pomysłem działaczy z Podkarpacia jest jednak rewolucyjna wprost zmiana nazewnictwa. Mianować czwarty szczebel rozgrywek „Pierwszą Ligą” to pomysł wprost genialny. Muszę przyznać, że bardzo nie podobała się mi zmiana z 2008 roku. Wtedy drugą ligę nazwano pierwszą, trzecią zmieniono w nową drugą i tak dalej. Po kilkunastu latach wciąż nie dostrzegam podniesienia się prestiżu tych rozgrywek w wyniku samej zmiany numeracji. Natomiast wprowadziła ona chaos i zamieszanie. Dziś już nikt nie zajmujący się na co dzień sportem nie ogarnia który szczebel rozgrywkowy jest którym.
Natomiast w najśmielszych snach nie spodziewałem się, że ktoś wymyśli, by pójść nie o krok, ale o trzy kroki dalej. Teraz nie będziemy się zastanawiali, czy piąty szczebel rozgrywek będzie nosił nazwę IV ligi. Teraz będzie ona… pierwszą ligą. Co prawda podkarpacką, ale dumną, wielką i prestiżową pierwszą ligą. Wciąż nie chce mi się wierzyć, że są sponsorzy, którzy się na taki szwindel nabierają.
Dziś:
– „Panie Złociutki, rzuć Pan kasę na IV ligę!”
– „Nie! Za nisko gracie.”
A za rok:
– „Panie Złociutki, daj pieniążki na pierwszą ligę podkarpacką!”
– „Gdzie wysłać przelew, Panie Prezesie?”
Myślicie, że przesadzam?
„Dzięki nowym nazwom uważam łatwiej będzie nam pozyskać sponsora zarówno dla rozgrywek, jak i dla samych klubów – tłumaczył zgromadzonym Mieczysław Golba, prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.
– Tu nie ma co tłumaczyć. Inaczej będzie się rozmawiać, jak powiemy, że gramy w 1. lidze niż jak mówimy, że w czwartej, inaczej będzie, jak mówimy, że gramy w 3. lidze, a nie w okręgówce. Rozmawiam z różnymi firmami, potencjalnymi sponsorami naszych rozgrywek i wszyscy potwierdzają, że brzmi to lepiej – powiedział Golba.”
To cytat z oficjalnej strony związku.
Żarty narzucają się same:
https://t.co/AVVbZVW4v9 pic.twitter.com/FCIrQ2hAy8
— Artur Banach (@hal0on) May 14, 2026
Miała być Wielka Pierwsza Liga Śląska. Nikt nie używa tej nazwy, a dwaj uczestnicy zbankrutowali
Serio? Są tacy biznesmeni i sponsorzy, którzy się na to złapią? Chyba nie, co potwierdza przykład województwa śląskiego. Ono już wprowadziło identyczny system nazewnictwa w swoim regionie. W dodatku tam może i miałoby to nieco większy sens, bo to przecież najmocniejszy piłkarsko region kraju. Jakie są efekty?
Otóż po pierwsze: prawie nikt nie nazywa tak tych rozgrywek. Większość pozostała przy sformułowaniu „IV liga śląska”. Przejrzałem strony i media społecznościowe jej uczestników i widać, że nowa nazwa się po prostu nie przyjęła.
Po drugie: z Wielkiej Potężnej Pierwszej Ligi Śląskiej wyszło tyle, że już dwa zespoły zbankrutowały w jej połowie i wycofały się z rozgrywek. W dodatku nie chodzi o jakichś sportowych outsiderów, ale o Orła Łękawica i Znicz Kłobuck, które po rundzie jesiennej zajmowały odpowiednio: piąte i dwunaste miejsce w tabeli.
Do tego dochodzi jeszcze aspekt szacunku dla własnej historii. Nad zniknięciem piątej ligi nikt nie zapłacze. Ale nazwy A-Klasa i B-Klasa nawiązują do dawnych historycznych rozgrywek organizowanych jeszcze przed II wojną światową. Weszły do kanonu nazewnictwa sportowego i choć czasem żartobliwie są nazywane Serie A i Serie B, to jednak ich likwidacja budzi moje wątpliwości.
PZPN nie dopuszcza takiej pomysłowości w nazewnictwie
Mało tego: proponowane zmiany są… nielegalne. Uchwała Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną mówi bardzo wyraźnie:
„Wojewódzkie ZPN prowadzą rozgrywki piłki nożnej mężczyzn IV liga, klasa okręgowa, klasa A, klasa B, klasa C.”
Pojawiające się od jakiegoś czasu w różnych regionach własne inwencje w tym zakresie są niezgodne z zasadami ustalonymi przez PZPN. Wydaje się zasadne, by związek w tej sprawie interweniował. Za chwilę nikt nie będzie wiedział, jak nazywa się szósty szczebel rozgrywkowy w każdym z regionów. W jednym będzie to klasa okręgowa, w drugim – V liga (małopolskie, wielkopolskie), w trzecim – II liga (podkarpackie i śląskie). Taki chaos nazewniczy nie służy nikomu. Pojawiają się coraz liczniejsze głosy, że związek powinien to usystematyzować. Albo po prostu zacząć stosować się do własnej uchwały w tym zakresie.
Nie rozumiem czemu w całej Polsce to nie może być po prostu spójne i nazwy szczebli ligowych odgórnie narzucone 😡
— Zuza Walczak (@WalczakZ) May 13, 2026
Co dalej? Subcarpathian Premier League czy Podkarpacka Ekstraklasa?
Zespoły będą walczyć o awans z 1. ligi do 3. ligi. Normalne. Logiczne. Jasne. Brawo my! Wśród komentujących pojawił się pomysł, by iść o krok dalej i nazwać piąty szczebel mianem „Subcarpathian Premier League”. To dopiero przyciągnęłoby sponsorów! Mało tego. Można by spróbować zgłosić zwycięzcę takich rozgrywek do europejskich pucharów. Oczywiście okręgówka stałaby się wtedy „Jarosław League One”, a nad nią czyhałaby „Stalowa Wola Championship”. Czy raczej „Steel Will Championship”. Jak tłumaczymy, to wszystko!
Jeśli anglojęzyczna nazwa się nie przyjmie, trzeba powtórzyć ogólnopolską reformę z 2008 roku. Ligę wojewódzką nazwać wówczas Podkarpacką Ekstraklasą. Nowy szczebel – 1. Ligą Podkarpacką, a okręgówkę – 2. Ligą. Wtedy B-Klasa nie będzie 5. Ligą, jak w obecnej propozycji, a podskoczy aż na szczebel 4. Ligi!
A gdy pojawi się potrzeba, by podnieść poziom futbolu jeszcze wyżej? Działamy dalej! Okręgówki proponuję nazwać 1. Ligą Dębicką, 1. Ligą Krośnieńską i tak dalej. A co?! Stać nas!
Głosy z regionu wskazują, że podobny efekt można było osiągnąć w bardzo prosty sposób: likwidacją najmniejszego podokręgu w Dębicy. Dziś podokręgów jest pięć, co rodzi znaczne problemy przy spadkach z IV ligi. Tyle, że skasowanie jednego z nich oznaczałoby mniej stołków dla działaczy. No ale na to na Podkarpaciu nie można sobie pozwolić! Co to, to nie!
Co ciekawe, w przeszłości tworzono już sztuczne twory między okręgówką a ligą wojewódzką. Nie zgadniecie. Na skutek sprzeciwów klubów i znacznego wzrostu kosztów zostały… zlikwidowane. Propozycję działaczy najtrafniej skomentował jeden z fanów: „Poziomu gry ta reorganizacja na pewno nie podniesie, ale koszty utrzymania klubów na pewno.”
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl