Miazga w finale PGE Ekstraligi. Betard Sparta potrzebuje cudu

Adrian Mańko

21 września 2026, 08:00 • 3 min czytania 1

Reklama
Miazga w finale PGE Ekstraligi. Betard Sparta potrzebuje cudu

Opóźniony przez ulewny deszcz finał PGE Ekstraligi wynagrodził kibicom długie oczekiwanie. PRES Grupa Deweloperska Toruń pokonała na Motoarenie Betard Spartę Wrocław 55:35 i przed rewanżem jest w znakomitej sytuacji. Gospodarze wypracowali aż 20 punktów przewagi w pierwszym meczu finałowym.

Reklama

Kapitalne ściganie na Motoarenie

Spotkanie rozpoczęło się z dwugodzinnym opóźnieniem, ale już pierwszy bieg pokazał, że kibiców czeka świetne widowisko. Daniel Bewley prowadził, jednak na ostatnim okrążeniu wyprzedził go Patryk Dudek. Chwilę później gospodarze powiększyli przewagę dzięki zwycięstwu swoich juniorów.

Sparta nie zamierzała jednak odpuszczać. Świetnie prezentowali się Bewley i Artiom Łaguta, a po ósmym wyścigu goście zbliżyli się na zaledwie dwa punkty (25:23). W kolejnej gonitwie Wrocławianie również prowadzili podwójnie, ale na dystansie stracili obie pozycje. Na tym etapie meczu wydawało się jednak, że Betard Sparta wywiezie z Kujaw korzystny wynik, jakim byłaby np. niska porażka. Z tym, że niekoniecznie…

Toruń odjechał rywalom w końcówce

Przełomowy dla losów spotkania okazał się 13. bieg. Artiom Łaguta długo prowadził, lecz Emil Sajfutdinow znalazł sposób na rodaka. Chwilę później Roberta Lamberta nie trzeba było długo prosić o wykorzystanie okazji i Toruń wygrał ten wyścig podwójnie, powiększając przewagę do 12 punktów.

Reklama

W dwóch ostatnich biegach gospodarze jeszcze ją powiększyli – i to w najwyższy możliwy sposób, wygrywając dwukrotnie po 5:1. Ostatecznie PRES Grupa Deweloperska Toruń zwyciężyła aż 55:35. Taki wynik oznacza, że przed rewanżem we Wrocławiu obrońcy tytułu mają ogromną zaliczkę i są bardzo blisko ponownego sięgnięcia po mistrzostwo Polski. Sparta na złoto czeka od 2021 roku i wygląda na to, że jeszcze sobie poczeka. We Wrocławiu musiałby się stać cud niemocy gości, by ten dwumecz miał jeszcze choćby zalążek emocji.

Poobijany Motor z brązem?

Rewanż 4 października. Dzień wcześniej poznamy brązowego medalistę DMP w tym sezonie. Mimo porażki w Lesznie, bliżej 3. miejsca są żużlowcy Orlen Oil Motoru Lublin, którzy wywieźli z wyjazdu aż 44 punkty. To szczególnie dobre osiągnięcie, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że nie mogli skorzystać z kontuzjowanego Fredrika Lindgrena, a w końcówce meczu również z niezdolnego do dalszej jazdy po fatalnej kraksie Mateusza Cierniaka. Mało tego, w tej sytuacji sędzia winnym upadku Cierniaka uznał jego kolegę z drużyny, Bartosza Jaworskiego, co raczej było decyzją kompletnie przestrzeloną.

Motor zanotował dobry wynik w starciu z „Bykami” przede wszystkim dzięki bezbłędnemu Bartoszowi Zmarzlikowi i świetnemu Kacprowi Worynie (13 pkt). W Lublinie obie drużyny spotkają się 3 października.

Reklama

Pora na finał SGP

Zaczęliśmy od emocji na Motoarenie i tym wątkiem skończymy, bo przez cały tydzień głównym tematem pozostawać będzie zbliżający się turniej Speedway Grand Prix na toruńskim stadionie. To ostatnia runda walki o IMŚ. Na prowadzeniu niespodziewanie zameldował się Robert Lambert, dwa punkty mniej ma Bartosz Zmarzlik, oczko mniej od Zmarzlika ma Brady Kurtz. Sytuacja gwarantuje nieprawdopodobne emocje 25 października. Oby dopisała pogoda, bo w niedzielę podczas finału Ekstraligi długo rozegranie meczu stało pod znakiem zapytania.

fot. Newspix

1 komentarz
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama