Od amatora do roli kapitana w Premier League. „Zawsze w siebie wątpiłem”

Patryk Idasiak

05 marca 2026, 08:45 • 4 min czytania 1

Reklama
Od amatora do roli kapitana w Premier League. „Zawsze w siebie wątpiłem”

Luke O’Nien to legenda Sunderlandu. Piłkarz ten rozegrał dla Czarnych Kotów ponad 300 spotkań. Cieszył się z awansu do Championship, później do Premier League. Obecnie nie pełni jednak ważnej roli w zespole (przynajmniej piłkarsko), raptem kilka razy wszedł na boisko jako rezerwowy. Teraz po raz pierwszy został wystawiony w podstawowym składzie na mecz w tej prestiżowej lidze. Rozegrał pełne 90 minut przeciwko Leeds United i podzielił się pewnym przemyśleniem.

Luke O’Nien ma na koncie 322 występy w barwach Sunderlandu. Przekroczył już trzydziestkę. Był jednym z tych, którzy na boisku odbudowywali ten wielki klub, grając tam od sezonu 2017/18. To już kawał piłkarskiego czasu. Pep Guardiola zdobywał wtedy swoje stupunktowe mistrzostwo, a Fabian Delph grał jako lewy obrońca.

Piłkarz Sunderlandu w mediach społecznościowych zaprezentował bardzo głębokie przemyślenia. Skierował je do tych młodych ludzi, którzy w siebie nie wierzą. On również przez to przechodził, wątpiąc w swoje umiejętności każdej lidze, w której grał. Począwszy już od poziomu półprofesjonalnego.

Luke O’Nien z wiadomością do wszystkich młodych ludzi

Oto pełny list 31-latka:

Reklama

– Do każdego młodego dzieciaka czytającego to… Wątpiłem w siebie w każdej lidze, w której kiedykolwiek grałem. Ryman Prem. Conference South. League Two. League One. Championship… A nawet tuż przed moim pierwszym występem (od pierwszej minuty przyp. red.) w Premier League wczoraj wieczorem (przeciwko Leeds). To nie słabość. To bycie człowiekiem. To bycie żywym. Kiedy dorastałem, myślałem, że zawodnicy Premier League są nadludźmi. Jakby nigdy nie mieli wątpliwości. Jakby nigdy nie czuli nerwów. Prawda jest taka… często jest odwrotnie. Media społecznościowe nie powiedzą ci, że czasami wychodzisz tam bez pewności siebie. To normalne. To w porządku! Teraz musisz wyjść tam z odwagą.

– Pewność siebie daje dobre samopoczucie. Odwaga nie. Ale i tak to robisz. Okazuj odwagę wystarczająco wiele razy… Buduj pewność siebie. Oto nastawienie, które niosło mnie przez 31 lat. Kiedy idzie dobrze: Pracowałem na to. Zasłużyłem na to. Dobra robota. Powtórz to jeszcze raz. Stań się lepszy. Kiedy nie idzie: Wiem, że przygotowałem się najlepiej, jak mogłem. Nie poszło dokładnie zgodnie z planem. To jest piłka nożna. Ale dobra robota. Powtórz to jeszcze raz. Stań się lepszy.

– Ten prosty przepis dał mi wczoraj wieczorem wyjątkową chwilę. Prowadzenie drużyny. Granie z grupą, która walczy o każdą piłkę. Celebrowanie szarż. Dawanie z siebie wszystkiego dla miasta Sunderland. I dzielenie się tym z kibicami, którzy nigdy się nie poddali, nawet po czterech trudnych sezonach w League One. Więc jeśli jesteś młodym zawodnikiem, który odczuwa wątpliwości… Brak pewności siebie… Albo jakbyś nie wierzył w siebie… Nie jesteś sam. Każdy zawodnik to czuje. Pewność siebie nie jest czymś, co dostajesz. To coś, co budujesz. Krok po kroku. Dzień po dniu. Odwagą. Pracą. Nauką. Wszystko, co warte zbudowania, wymaga czasu. Ale właśnie dlatego jest tak wartościowe! Dziękuję Sunderlandowi.

Reklama

O’Nien pełnił rolę kapitana w starciu z Leeds United i spisał się w nim bardzo dobrze. Zdobył bowiem nagrodę dla piłkarza meczu. Być może trochę naciąganą, bo taki Alderete był wszędzie i pewnie zasłużył na nią bardziej. Miał aż 17 wybić (!), przyczyniając się do solidnie czystego konta, ale jednak wydaje się, że po prostu tym skromnym gestem piłkarz przebijający się z lig amatorskich do Premier League został doceniony.

Do tej pory najbardziej wsławił się tym, że wszedł na minutę w meczu z Manchesterem City i brutalnie sfaulował Matheusa Nunesa, dostając czerwoną kartkę. Teraz O’Nien może mieć przyjemniejsze wspomnienia z najwyższą angielską ligą. Jego zespół wygrał 1:0, a on poprowadził go do tego jako kapitan, notując dwa odbiory czy dwa zablokowane strzały.

Reklama

O’Nien pozostaje przykładem dla zawodników, którzy próbują przebijać się w niższych ligach. Przykładem na to, by nie przestali wierzyć w sukces. Taką najbardziej niesamowitą historią pozostanie już chyba na zawsze Jamie Vardy, ale futbol amatorski wypuścił w świat też kilku mniejszych bohaterów, jak właśnie legenda Sunderlandu, która zadebiutowała w podstawowym składzie na mecz Premier League w wieku 31 lat.

*Dla początkujących graczy bukmacherki ciekawym rozwiązaniem są bonusy bez depozytu. Pozwalają one na spokojne wejście w świat zakładów. 

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna