Polki za słabe na elitę. Kolejna porażka to potwierdziła

Patryk Idasiak

09 czerwca 2026, 23:11 • 6 min czytania 1

Reklama
Polki za słabe na elitę. Kolejna porażka to potwierdziła

No niestety, to nie ten poziom. Sześć spotkań i pięć porażek Polek w fazie grupowej eliminacji do mistrzostw świata. Liga A to znów okazały się zbyt wysokie progi. Holenderki zrewanżowały się naszej kadrze za stracone punkty w Gdańsku i wygrały tym razem 3:1. Dla Polek to był już i tak tylko mecz towarzyski, bo wiedziały, że zajmą ostatnie miejsce, spadną do Ligi B i droga na mundial się skomplikuje. 

Reklama

Dla nas mecz już tylko towarzyski

Reprezentacja Polski kobiet rywalizuje w tzw. Lidze A o awans na mistrzostwa świata 2027. Bezpośrednio wchodzi tylko najlepszy spośród czwórki: Polska, Francja, Holandia, Irlandia. Nie będą to na pewno Polki. Przystępowały do ostatniego meczu eliminacyjnego, mając… zaledwie jeden punkt i wiedząc, że nawet zwycięstwo nad Oranje nie pozwoli nikogo wyprzedzić. Ale akurat ten jeden punkcik Polki zdobyły właśnie z Holenderkami.

Wiadomo już, że spadamy do Ligi B, z której niedawno w świetnym stylu udało się awansować. No i wiadomo, że awans na mundial się skomplikował. Szansa jest, tylko że trzeba będzie się zmierzyć w dwustopniowym barażu – najpierw pokonać rywalki z Ligi B, a potem ograć jeszcze prawdopodobnie kogoś z Ligi A. Czwarte miejsce w grupie nie skreśla drogi awansu, ale oznacza ścieżkę drugą, nie pierwszą. Żeby dać sobie większą szansę, należało na pewno lepiej poradzić sobie z Irlandkami, które w rankingu FIFA są nam bliższe niż Trójkolorowe czy Holenderki (obie te ekipy to TOP 10).

Polska bez Pajor z całkiem niezłą pierwszą połową

Polki grały bez Ewy Pajor, która w meczu z Francją musiała zejść z boiska z powodu kontuzji. Gwiazda naszej kadry spędziła cały mecz na ławce.

Holenderki od początku przycisnęły, bo też ten mecz miał dla nich dużo większe znaczenie – grały o zajęcie pierwszego miejsca i bezpośredni awans na MŚ. Polki jednak dobrze blokowały uderzenia i próbowały kontry. Jedną taką sprytnie rozprowadziła faulowana Patrycja Sarapata. Szybko się pozbierała i zagrała na skrzydło do Pauliny Tomasiak, ale ta uderzyła prosto w koszyk Lize Kop. Drugi celny strzał – tym razem z główki – także oddała Tomasiak po wrzutce Jagody Cyraniak.

Reklama

W 20. minucie świetną piłkę dostała Wieke Kaptein. Pomocniczka Chelsea postanowiła jednak być koleżeńska i niepotrzebnie podawała. Ale już kilka minut później się zrehabilitowała. Wydawało się, że Polki wybiją tę piłkę, bo nawet zdążyła wrócić Tomasiak i ją odzyskała, ale przegrała pojedynek ciało w ciało i znów miały ją Holenderki. Piłkarka Barcelony Femeni – Esmee Brugts zakręciła na skrzydle, dograła na główkę do Wieke Kaptein i było 1:0 dla gospodyń.

Po naszej stronie coś tam próbowało się zadziać „na przebój” – na taki zdecydowała się Ewelina Kamczyk, mając obok cztery rywalki i strzelając z 30 metrów. Ale już Patrycja Sarapata powinna wycisnąć więcej po prostopadłej piłce od Kamczyk, a jakoś tak koślawo sobie przyjęła i wygoniła się do lewej strony. Polki były słabsze, ale małe dobre momenty się zdarzały.

Reklama

Bardzo dużo pracy miała na lewej stronie Jagoda Cyraniak. I radziła sobie całkiem nieźle, a na pewno dużo lepiej niż ciągle dająca się objeżdżać Francuzkom Martyna Wiankowska. Z Cyraniak tak łatwo Romee Leuchter nie miała i trudno jej się było wyróżnić. Na przykład tuż przed przerwą założyła „siatkę” Cyraniak, ale ta jeszcze zdążyła rywalkę grającą na co dzień w PSG czysto skasować.

Najlepszą zespołową akcję Polki przeprowadziły już w doliczonym czasie pierwszej połowy. Zaczęło się od ładnego przerzutu Oliwii Woś, Tomasiak sklepała z Zieniewicz, potem z Sarapatą i znalazła lukę, żeby dograć do Mileny Kokosz, która znajdowała się na wprost bramki. Chyba za długo się zbierała i został jej strzał zablokowany. Polki do przerwy oddały sześć strzałów, Oranje miały ich na koncie jedenaście. To nie było więc tak, że Biało-Czerwone stanowiły tylko tło.

Reklama

Druga połowa na dobicie. Kolejna porażka Polek

Miło się to zaczęło w drugiej połowie, bo Polki bardzo szybko zdobyły bramkę po rzucie wolnym. Ewelina Kamczyk dośrodkowała, a Paulina Dudek w ostatniej chwili się uchyliła. Futbolówka wpadła do siatki, ale nie zaliczono trafienia Ewelinie Kamczyk. Odgwizdana została pozycja spalona Dudek, która brała udział w akcji. Jak pokazały powtórki, była minimalnie wychylona.

Holenderki jakoś za specjalnie nie atakowały, choć było blisko, żeby Polki same sobie walnęły samobója. Oliwia Woś skiksowała przy próbie wybicia, ale piłka przeleciała obok słupka. Leuchter długo nie mogła się rozkręcić przy Jagodzie Cyraniak, ale kiedy zeszła do środka, to popisała się naprawdę klasowym uderzeniem z woleja. I nawet nie potrzebowała wiele miejsca, odskoczyła lekko od Kokosz i wykombinowała z tego gola na 2:0.

Reklama

Kurczę, wyszło jej to naprawdę kozacko.

Ale chwilę później znów pilnowała ją Cyraniak i zablokowała jej podanie do środka. Dalej grać nie mogła niestety mająca łzy w oczach Kinga Seweryn, która kilka minut wcześniej groźnie upadła na bark po wyjściu do dośrodkowania, w jej miejsce weszła doświadczona Kinga Szemik.

Reklama

Szemik pierwszą taką naprawdę niezłą interwencję zaliczyła w 73. minucie, wygrywając pojedynek z Lineth Beerensteyn, która mocno „depnęła” i urwała się dwóm defensorkom. Potem wyręczyła ją Kokosz, wybijając piłkę z linii bramkowej główką. Ale nikt nie wyręczył Szemik w 81. minucie. Lewą stroną urwała się Kaptein, podała zewniakiem do Liz Rijsbergen, a ta po pięciu minutach na murawie wpisała się na listę strzelczyń. Pułapka ofsajdowa defensywie się ewidentnie nie udała.

Przynajmniej Polska strzeliła gola honorowego! Słowa uznania dla Pauliny Tomasiak, bo kilka razy szarpnęła w tym meczu i zrobiła to również w 81. minucie, wchodząc w pojedynek z Holenderką. Ta ją wykosiła wślizgiem, a Ewelina Kamczyk zmyliła Lize Kop.

Reklama

Sędziowie zafundowali nam aż 10 doliczonych minut, głównie ze względu na sytuację z leżącą Kingą Seweryn. Holenderki jednak nie strzeliły już gola, choć jedną paradą musiała się popisać Kinga Szemik. Tak więc kończymy te eliminacje z jednym punktem i trudniejszą ścieżką na dalszym etapie.

Holandia – Polska 3:1

  • 1:0 Kaptein – 24′
  • 2:0 Leuchter – 61′
  • 3:0 Rijsbergen – 81′
  • 3:1 Kamczyk (karny) – 83′

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama