Nowa wiceminister sportu, Żaneta Cwalina-Śliwowska, gościła u Wojciecha Dąbrowskiego w Polsacie, by wytłumaczyć ludziom, dlaczego sport kobiecy przegrywa z męskim. Diagnoza była prosta – to nasza wina! Wina mediów, które nieustannie informują o dzieciach Roberta Lewandowskiego, zamiast uszczęśliwiać widzów wywiadami z polskimi piłkarkami. Pani Żaneta ma jednak plan, by temu zapobiec…
Cwalina-Śliwowska: Bardzo dużo rozmawiamy w mediach o Lewandowskim. Jaką ma żonę, dzieci…
W wywiadzie Dąbrowski poprosił panią wiceminister o doprecyzowanie zagadnienia dyskryminacji kobiet. Cwalina-Śliwowska odpowiedziała, powołując się na piłkarskie przykłady.
– Panie redaktorze, najbardziej popularnym sportem w Polsce jest piłka nożna, w tym się zgodzimy, prawda? Jakbyśmy wyszli teraz na ulicę i zapytali, kim jest Robert Lewandowski, to każdy Polak umiałby odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast gdybyśmy zapytali każdego Polaka, kim jest Ewa Pajor, to sądzę, że nie każdy by o tym wiedział. I to jest m.in. też rola tego, żeby działać na rzecz dyskryminacji w sporcie, żeby była informacja o sukcesach sportowych piłkarzy i piłkarek – stwierdziła.
– O Robercie Lewandowskim rozmawiamy w mediach bardzo dużo, jaką ma żonę, jakie ma dzieci, gdzie mieszka, czym się zajmuje. O Ewie Pajor wiemy za to bardzo mało i to jest moja rola, żeby zwrócić uwagę na sport kobiecy, przede wszystkim także mediów – dodała po chwili.
Dlaczego mniej osób interesuje się kobiecą piłką? Według pani minister to wcale nie kwestia poziomu sportowego czy realnego zainteresowania kibiców samymi rozgrywkami. To wyłącznie wina nadmiaru newsów o męskim futbolu.
Więcej informacji znaczy większe zainteresowanie?
I w porządku, można dyskutować o dyskryminacji, ale należałoby robić to ROZSĄDNIE. Idąc tą logiką, dyskryminujemy także zawodników z trzeciej ligi mołdawskiej, ekwadorskiej ekstraklasy i tych z B-klasy. Nie mówiąc już o innych sportowcach. Oni także odnoszą sukcesy! Ale nikt ich nie pyta o żony i dzieci.
Wszystkiemu winne jest Weszło, TVP, Polsat, TVN, Republika i cała reszta. To my ukrywamy przed wami prawdę o Ewie Pajor. No, ręce opadają…
– Media publiczne mają pewną misję. Jeżeli mamy sukcesy w jakiejś dyscyplinie sportu, mają je kobiety, a do tej pory wszyscy interesowali się mężczyznami, to media publiczne mają misję, żeby o tym mówić. Tymczasem kilka dni temu rozmawiałam z jednym z członków Rady Programowej Telewizji Polskiej. On również nie wiedział, kim jest Ewa Pajor, więc tutaj jest duże pole jeszcze do informacji – skarżyła się.
– Czym się będzie zajmować Pani w ministerstwie? – @W_Dabrowski
– Dyskryminacją kobiet w sporcie
– W czym kobiety są dyskryminowane?
– Każdy Polak wie kim jest Robert Lewandowski, nie każdy wie, kim jest Ewa PajorI to jest prawdziwy problem, dla którego potrzebny jest nowy… pic.twitter.com/tCBdig7I3E
— Wolność__Słowa (@WolnoscO) June 5, 2026
– Wszyscy wiemy o Mai Chwalińskiej, bo jej mecze są transmitowane w telewizji. Polskie piłkarki również odnoszą sukcesy, a bardzo mało się o nich słyszy w mediach. Czy mieliśmy wywiad z Ewą Pajor? Z Niną Patalon? To się nadal nie przebija w mediach, tak jak sport męski – przyznała.
Zastanówmy się wspólnie, dlaczego to się nie przebija w mediach… Może dlatego, że po prostu generuje mniejsze zainteresowanie. Cwalina-Śliwowska opowiada o tym z takim żalem, jakby prezesi stacji telewizyjnych bali się puszczać mecze kobiet. Tymczasem wchodzę w Google, wpisuję „Nina Patalon” i bam – wyskakuje mi kilka świeżych wypowiedzi pani selekcjoner. Do tego trzy sekundy zajęło mi znalezienie wywiadu z Ewą Pajor na YouTubie TVP Sport. Przez pięć miesięcy uzbierał 7500 wyświetleń.
„To jest moja misja, żeby więcej informacji o polskich piłkarkach przebijało się do opinii publicznej”
Przedstawicielka Ministerstwa Sportu wykazuje się tutaj sporą naiwnością. Jej zdaniem przeciętny Kowalski nie szuka informacji o kobiecej piłce nożnej wcale nie dlatego, że woli obejrzeć Ligę Mistrzów, ale wyłącznie dlatego, że transmisja z meczu kobiet nie weszła do jego domu i powiedziała: „Włącz mnie”.
– Gdyby było więcej informacji w mediach, to więcej ludzi interesowałoby się tymi sukcesami, bo my dzielimy się na ludzi, którzy są zafascynowani sportem i oni rzeczywiście wiedzą, znają te nazwiska. Ale większość społeczeństwa interesuje się sportem nie na pierwszym planie. Tu jest właśnie misja mediów publicznych i misja także moja, żeby więcej tych informacji, chociażby o polskich piłkarkach, przebijało się do opinii publicznej. (…) Będę też działać w tym kierunku, żeby media pokazywały więcej sportu kobiecego, więcej kobiet, więcej też naświetlało problemów, z jakimi kobiety w sporcie się zmagają, choćby stereotypów np. „piłka nożna nie jest dla kobiet, co ty tutaj robisz?” – zakończyła z nadzieją.
Zatem pozostaje cierpliwie czekać, aż dzięki interwencji Cwaliny-Śliwowskiej Polacy masowo porzucą śledzenie poczynań Roberta Lewandowskiego i zaczną domagać się od mediów wieczornych analiz taktycznych meczów reprezentacji Polski kobiet, a później innych dyscyplin. Tylko proszę nie dobijać się do cudzych domów i prosić o włączenie meczu trzeciej ligi kobiet. Przynajmniej nie do mojego.
A ja z tego miejsca chciałbym gorąco pogratulować piłkarzom Błękitnych Modlnica historycznego awansu do IV ligi małopolskiej. Robię to w imię dumnego przeciwdziałania dyskryminacji.
Fot. Polsat (Screen)