Polka została królową strzelczyń ligi tureckiej. Po strzeleniu dziewięciu bramek w ostatnim spotkaniu. Trzy z nich dzieliły niecałe trzy minuty, zatem były prawdopodobnie najszybszym hat-trickiem w europejskiej piłce w ostatnich pięćdziesięciu latach. Mecz zakończył się wynikiem 20:0. Czy to opis zabawy w grze komputerowej na poziomie „amator”? Nie to prawdziwa historia Natalii Oleszkiewicz w Trabzonsporze. Z jednej strony wielki sukces. Nasza rodaczka najlepszą strzelczynią w miarę poważnej ligi. Z drugiej – okoliczności nieco umniejszają powadze tego wydarzenia.
Natalia Oleszkiewicz królową strzelczyń ligi tureckiej. Strzeliła 9 bramek w ostatnim meczu wygranym 20:0
Kobieca liga turecka nie stoi w europejskiej hierarchii tak wysoko, jak męska. Ale ostatnio idzie jej coraz lepiej. Galatasaray grało w Lidze Mistrzyń sezonu 2024/25, a w rankingu UEFA tamtejsze rozgrywki wyprzedzają naszą Ekstraligę. W ubiegłym roku grę w Fenerbahce wybrała była reprezentantka Polski Dżesika Jaszek. W tym na skorzystanie z oferty Trabzonsporu zdecydowała się była mistrzyni kraju i królowa strzelczyń naszej ligi Natalia Oleszkiewicz.
Trzeba przyznać, że polskiej napastniczce szło nad Morzem Czarnym wyśmienicie. Strzelała gola za golem. W dwunastu kolejnych spotkaniach potrafiła trafić do siatki rywalek czternaście razy. W dodatku nie były to słabe przeciwniczki. Pokonała bramkarki Galatasaray, Besiktasu i Fenerbahce. Który Polak może poszczycić się takim wyczynem?
Oleszkiewicz była tak regularna, że przed ostatnią kolejką z dwudziestoma jeden trafieniami zajmowała drugie miejsce wśród strzelczyń ligi tureckiej. Nie przeszkodziła jej w tym nawet miesięczna przerwa spowodowana kontuzją. Strata do liderki – Marie Ngah z Kamerunu była jednak na tyle duża, że trudno było myśleć o zwycięstwie w tej klasyfikacji. Wynosiła bowiem sześć bramek.
Liga bankrutów
Z pomocą przyszła jednak specyfika ligi tureckiej. O ile jej czołówka jest całkiem mocna, to poza pierwszą dziesiątką mamy już historie i śmieszne, i straszne.
8 września – zespół Bornova z dzielnicy Izmiru ogłasza, że nie chce już grać w lidze.
28 września – stambulska drużyna Beylerbeyi nie stawia się na drugi już mecz w sezonie, co oznacza natychmiastowe usunięcie jej z rozgrywek
20 lutego – ALG Gaziantep, niedawny mistrz kraju także opuszcza swoje drugie spotkania i zostaje wyrzucony z ligi
Trzy miesiące temu poznaliśmy zatem wszystkich spadkowiczów. W większości kolejek odbywało się zaledwie pięć z zaplanowanych ośmiu meczów. Utrzymał się Antalyaspor wygrywając siedem meczów. Z tego sześć to były walkowery z wyżej wymienioną trójką. Trzy kolejne z ocalonych przed degradacją drużyn znacząco odstawały od reszty ligi.
Oprócz Antalyasporu były to Vatanspor oraz Bilgi Doga. Wszystkie straciły po około 90 goli. Średnio prawie cztery na mecz, licząc te, które zostały rozegrane. Los chciał, że w ostatniej kolejce Trabzonspor mierzył się własnie z Bilgi Doga. Zapowiadało się na pogrom, bo niżej notowana drużyna potrafiła przegrać w tym sezonie 0:11 z Besiktasem i Fenerbahce. Tego, co się wydarzyło, nikt się jednak nie spodziewał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Trzy bramki w trzy minuty!
Już do przerwy Trabzonspor prowadził aż 7:0. A Polka strzeliła bramki już w piątej i ósmej minucie, a hat-tricka skompletowała już po pół godzinie gry. W drugiej połowie tempo zostało… podkręcone!
Pani Natalia trafiła tuż po przerwie, a potem przeistoczyła się w Roberta Lewandowskiego. Trafiła do siatki w 55., 56. i 57. minucie. Nie mamy niestety dostępu do nagrania z tego meczu, ale chyba nie mogło to wyglądać inaczej niż: gol, wznowienie, udana akcja pod bramką rywalek, gol, wznowienie, udana akcja pod bramką rywalek, gol.
Nawet Sadio Mane, gdy zaliczał hat-tricka w dwie minuty i pięćdziesiąt sześć sekund w 2015 roku w meczu Southamptonu z Aston Villą trafiał w 13., 14. i 16. minucie. A zatem zajęło mu to mniej więcej tyle co Oleszkiewicz (choć pewnie nieco dłużej). Jeżeli nawet strzeliła swoją piątą bramkę w pierwszej sekundzie 55. minuty, a siódmą w ostatniej sekundzie 57. minuty, oznacza to, że strzelenie trzech kolejnych bramek zajęło jej maksymalnie 180 sekund, a zapewne jeszcze mniej. Gdy Lewy strzelał Wolfsburgowi pięć goli w dziewięć minut, trzy kolejne dzieliły co najmniej 203 sekundy.

Najszybszy hat-trick w Europie od pięćdziesięciu lat?!
W całej historii futbolu najszybsze hat-tricki na najwyższym poziomie rozgrywkowym zaliczali:
- Eduardo Maglioni w 111 sekund meczu Indepediente – Gimnasia La Plata w Argentynie w 1973 roku
- Jimmy O’Connor w 133 sekundy meczu Shelbourne – Bohemian w Irlandii w 1967 roku
- Ian St John w 150 sekund meczu Motherwell-Hibernian w Szkocji w 1959 roku
W trzech kolejnych minutach trafiali także Valentino Mazzola w meczu Torino z Vicenzą w 1947 roku i Jan Seelen w spotkaniu Ajaxu z Scheveningen w 1959 roku.
Ile dokładnie zajęło skompletowanie najszybszego hat-tricka Natalii Oleszkiewicz? Nie wiemy, ale spróbujemy to ustalić. W każdym razie jest w ścisłej czołówce światowej i być może zanotowała najszybsze trzy kolejne bramki w historii europejskich najwyższych szczebli rozgrywkowych ostatnich pięćdziesięciu lat! A już z pewnością jeżeli brać pod uwagę piłkę kobiecą. Gwoli ścisłości trzeba podkreślić, że niektóre źródła wskazują, że jedna z bramek padła w 58., a nie 57. minucie.
Przeciwniczkami były juniorki
Polka dołożyła jeszcze dwa gole w końcówce i łącznie strzeliła ich w tym komicznym meczu aż dziewięć. Wynik spotkania? 20:0. DWADZIEŚCIA do zera.
Mam poważny problem z rzetelnym komentowaniem tego wydarzenia. Z jednej strony – osiągnięcie Polki jest wprost epokowe. Z drugiej – po prostu nie można uczciwie pominąć tego faktu, że mierzyła się z przeciwniczkami na poziomie nie tyle amatorskim, co po prostu z dziećmi. Siedem zawodniczek w przeciwnej drużynie jeszcze w marcu grało w lidze U-17. Wygląda na to, że Bilgi Doga pozbył się prawie wszystkich piłkarek i zastąpił je młodymi dziewczynami grającymi wcześniej w Besiktasie. Klub zapewne obawiał się, że jeśli odda mecze walkowerem, skończy jak trzy inne zdegradowane zespoły.
Jeżeli mamy traktować piłkę kobiecą poważnie, to musimy pisać o takich wydarzeniach
Jeżeli chcemy traktować piłkę kobiecą na równi z męską, to musimy także podobną miarę przykładać do takich wydarzeń. Gdyby takie samo zdarzenie miałoby miejsce z udziałem mężczyzny, z pewnością byśmy o tym napisali. Ale nie ekscytując się jego poziomem, a drwiąc z ogórkowego poziomu ligi, w której tego dokonał. Dlatego podchodząc do kobiecej piłki poważnie trzeba też podkreślać, że zdarzają się w niej takie żenujące spektakle.
Najważniejsze jednak, że trudno tu mieć pretensje do samej polskiej zawodniczki. Wybrała dość poważny klub, ale w bardzo niepoważnej lidze. Chwała jej za to, że daje z siebie wszystko. Poważnie angażowała się w spotkania przez cały sezon, a dzięki kosmicznemu wynikowi w ostatnim spotkaniu została ostatecznie królową strzelczyń z trzydziestoma golami. Pewnie byłoby nieco inaczej, gdyby mecz z Bilgi Doga odbył się nie gdzieś w środku sezonu. Po pierwsze – rywalki grałyby mocniejszym składem, a po drugie – strzelenie im tylu bramek nie wyglądałoby jak wyżywanie się na amatorkach w celu wywalczenia korony królowej strzelców.
Fot. Newspix.pl