FC Porto z pierwszymi punktami w tej edycji Ligi Mistrzów! Piłkarze Francesco Farioliego rozbili przed własną widownią Napoli 4:1, a po razie wicemistrza Włoch ustrzelili Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Obaj zdobyli swoje debiutanckie bramki w europejskich pucharach. Pierwszy raz od sześciu lat Porto wygrało domowy mecz Ligi Mistrzów różnicą trzech goli.
Spotkanie dwóch rannych
Na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Europie występują 734 zespoły i tylko jeden wciąż nie stracił w lidze punktów. Tak, tak, mowa o FC Porto. Jeżeli ktoś myślał, że chodzi o Napoli, to jest w sporym błędzie, bo te nie zdobyło nawet połowy możliwego dorobku. Po 10 meczach piłkarze Allegriego na koncie mają zaledwie 14 punktów. To najgorszy wynik Azzurrich na tym etapie sezonu Serie A od 15 lat. Wtedy też po 10 kolejkach mieli na liczniku tylko 14 punktów. Cytując Arkadiusza Malarza, „im liga ucieka”, bowiem do TOP4 tracą już dziewięć punktów.
No dobra, może i u siebie Porto idzie jak burza, ale w Champions League było jak dotąd zderzenie ze ścianą. Wszystkie pierwsze trzy mecze przegrało. Trzy porażki z rzędu w jednej edycji LM poniosło pierwszy raz od 2002 roku i początku kadencji Jose Mourinho. I to wszystko przy szóstym – według Opty – najłatwiejszym kalendarzu spośród wszystkich 36 uczestników fazy ligowej. Przegraną z Manchesterem City można jeszcze przeboleć, jednak porażki z Betisem – kiedy w dodatku prowadziłeś – i ostatnią z PSV zaczęły już wywoływać u kibiców frustrację.
𝗔 𝗿𝗲𝗮𝗰̧𝗮̃𝗼 𝗱𝗲 𝗕𝗲𝗱𝗻𝗮𝗿𝗲𝗸 𝗲 𝗱𝗲 𝗞𝗶𝘄𝗶𝗼𝗿 𝗮̀ 𝗰𝗼𝗻𝘁𝗲𝘀𝘁𝗮𝗰̧𝗮̃𝗼 𝗱𝗼𝘀 𝗮𝗱𝗲𝗽𝘁𝗼𝘀 👀
Após nova derrota do FC Porto na Liga dos Campeões, os adeptos portistas pediram justificações à equipa. Bednarek e Kiwior reagiram e entraram num bate-boca com a bancada. Farioli, por sua vez, pediu apoio.
— ZEROZERO (@zerozeropt) October 20, 2026
Debiutancka bramka w LM
Dotychczas mieliśmy osiem przypadków, gdy zespół po trzech kolejkach fazy ligowej miał na koncie okrągłe zero punktów i mimo to do 1/16 finału wszedł. Jak wygrzebać się z takiej sytuacji Smoki mogły pytać swoich odwiecznych rywali z Estadio da Luz. „Niewiele lepiej, ale lepiej” było u Napoli – zaczęło od dwóch porażek, lecz ostatnio wreszcie wygrało. Spacerku jednak nie było. Dodajmy, że wynik meczu z Bodo/Glimt otworzyło już w 54. sekundzie. Politano pobił rekord Zielińskiego i został najszybszym strzelcem gola w historii występów Napoli w LM.
Teraz też był wpis do protokołu już w 54. sekundzie, ale nie taki, jaki trzeba. Spóźniony Vergara skasował Jana Bednarka i Michael Oliver bez wahania pokazał mu żółtko. Za to chamskie potraktowanie reprezentant Polski zrewanżował się w najlepszy możliwy sposób, bo zapakował brameczkę. Strzelił szóstego gola w barwach Porto i szóstego po stałym fragmencie gry, a piątego po wrzutce z rożnego. To zarazem jego premierowa bramka w europejskich pucharach. Co ciekawe, przy wszystkich jego golach po rogach asystował Gabri Veiga.
𝐆𝐎𝐋 𝐉𝐀𝐍𝐀 𝐁𝐄𝐃𝐍𝐀𝐑𝐊𝐀! ⚽
FC Porto prowadzi z Napoli po golu głową Polaka! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOZobd https://t.co/193bqvkgwX
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Gol jest, czystego konta brak
Wychowanek Celty Vigo stwarzał zresztą graczom wicemistrza Włoch największe problemy. Piłkarze Napoli obejrzeli w pierwszej połowie cztery żółte kartki, a połowę po faulach na nim. Do premierowej asysty w Lidze Mistrzów Hiszpan mógł jeszcze powtórzyć wyczyn z Sewilli sprzed trzech tygodni i strzelić gola z wolnego, ale tym razem skończyło się strzałem w boczną siatkę. Choć gospodarze przeważali, było to jedyne realne zagrożenie z ich strony od momentu objęcia prowadzenia. Zdecydowanie bardziej konkretni byli gracze ze stolicy Kampanii.
Pierwsze ostrzeżenie przyszło przed 30. minutą, gdy Hojlund urwał się w środkowej strefie Kiwiorowi i przebiegł z piłką jakieś pół boiska. Samotny rajd skończył strzałem ze skraju szesnastki, a piłka po rykoszecie od Martima Fernandesa przeleciała tuż obok słupka. Kilka minut później upiekło się raz jeszcze, kiedy urwał mu się Politano, lecz De Bruyne, do którego dogrywał, był na spalonym. Gol Belga nie mógł więc zostać uznany. Ale do trzech razy sztuka. Strzały Politano i KDB Costa zdołał jeszcze zatrzymać, lecz przy dobitce McTominaya był bezradny.
Do trzech razy sztuka! Scott McTominay strzela i mamy remis w meczu FC Porto z Napoli! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOZobd https://t.co/OGfkViqMIH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Napoli nie wyszło z szatni
Chyba za postawę w ostatnim kwadransie przed przerwą wleciała od Farioliego konkretna suszara, bowiem przez pierwsze kilkanaście minut drugiej połowy Napoli dosłownie nie zrobiło sztycha. Swoją okazję do dubletu miał Bednarek, jednak piłka po jego główce tylko otarła się o poprzeczkę. Aluminium obił też Veiga, a bramka tym razem porządnie się zatrzęsła. Hiszpan huknął bowiem wolejem sprzed pola karnego.
Veiga zasługiwał tego dnia na gola jak nikt inny i w końcu się go doczekał. Santi Gimenez, który raptem chwilę wcześniej zameldował się na murawie, posłał do niego znakomite otwierające podanie, a adresat kopnął piłkę między nogami Mereta. Brawa należą się też Bednarkowi, bo to po jego skutecznej walce w środku pola Gimenez dostał piłkę. Można mu zatem przypisać asystę II stopnia im. Remigiusza Jezierskiego.
𝗔 𝗲𝗺𝗼𝗰̧𝗮̃𝗼 𝗱𝗲 𝗚𝗮𝗯𝗿𝗶 𝗩𝗲𝗶𝗴𝗮 𝗮𝗽𝗼́𝘀 𝗼 𝘀𝗲𝗴𝘂𝗻𝗱𝗼 𝗴𝗼𝗹𝗼 𝗱𝗼 𝗙𝗖 𝗣𝗼𝗿𝘁𝗼! 🥹🐉
Depois de colocar os dragões em vantagem frente ao Napoli, o médio espanhol emocionou-se durante os festejos. https://t.co/Ur3chhAahn
— ZEROZERO (@zerozeropt) November 4, 2026
Kiwior pozazdrościł Bednarkowi
Parę minut później występ Veigi się zakończył i szkoda, że wśród pozostałych dwóch zmienników, których Farioli mógł jeszcze wpuścić, nie było Oskara Pietuszewskiego. Nastolatek półtora tygodnia temu podczas rozgrzewki przed spotkaniem z Gil Vicente doznał kontuzji lewego uda i dopiero teraz wrócił do kadry meczowej. Nieobecność wychowanka Jagiellonii przynajmniej powetowaliśmy sobie golem Jakuba Kiwiora. On również trafił głową po wrzutce z rożnego i też zdobył swoją premierową bramkę w pucharach.
𝐉𝐀𝐊𝐔𝐁 𝐊𝐈𝐖𝐈𝐎𝐑 𝐍𝐀 𝟑:𝟏! 𝐏𝐎𝐋𝐒𝐊𝐈 𝐖𝐈𝐄𝐂𝐙𝐎́𝐑 𝐖 𝐏𝐎𝐑𝐓𝐎! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF https://t.co/XqUXkb2RZF
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
To był nie tylko wieczór Polaków, ale i zmienników. Także przy golu Kiwior asystował rezerwowy – Hwang In-beom. Nosa Frioli miał też w przypadku Samu Aghehowy. Tuż przed upływem podstawowego czasu gry Hiszpan wywalczył jedenastkę, a ratujący się desperackim faulem Rafa Marin musiał za swoje przewinienie wylecieć z boiska. Nie poleci więc sobie pod koniec listopada do błękitnej części Manchesteru. Do piłki podszedł sam poszkodowany i na luzie pokonał Mereta. Pierwszy raz od sześciu lat Porto wygrało domowy mecz LM różnicą trzech goli.
Mimo wysokiej wygranej Porto nie udało się wskoczyć do TOP24. Zamykające je PSV ma bowiem na koncie cztery punkty. Jako się rzekło, Napoli drugą część fazy ligowej rozpocznie od wyjazdu na Etihad Stadium, mistrzowie Portugalii zagrają zaś na De Kuip z Feyenoordem.
The Polish wall knows how to score too 😏🇵🇱
#FCPSSCN #UCL https://t.co/ndIJbXBhs6
— FC Porto (@FCPorto) November 4, 2026
FC Porto – SSC Napoli 4:1 (1:1)
- 1:0 – Jan Bednarek ’11
- 1:1 – Scott McTominay ’43
- 2:1 – Gabri Veiga ’71
- 3:1 – Jakub Kiwior ’80
- 4:1 – Samu Aghehowa ’90 (rzut karny)
fot. Newspix