Viking poradził sobie z rolą faworyta. Sabah Puchacza poległ w Norwegii

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

04 listopada 2026, 23:07 • 4 min czytania 0

Reklama
Viking poradził sobie z rolą faworyta. Sabah Puchacza poległ w Norwegii

W norweskim Stavanger zmierzyły się ekipy z najniższymi współczynnikami w tej edycji Ligi Mistrzów. Ci, którzy zdecydowali się obejrzeć starcie Vikinga z Sabahem, choć pewnie było takich niewielu, nie mieli prawa narzekać. Narzekać na wynik mógł natomiast Tymoteusz Puchacz – jego ekipa poległa i tym samym mistrz Norwegii zgarnął pierwszy komplet punktów w Champions League.

Reklama

Mimo że dwa punkty więcej miał Sabah, to faworytem spotkania był Viking, który wcześniej potrafił na swoim obiekcie napsuć krwi Bayernowi Monachium (skończyło się remisem 3:3). Mistrzowie Norwegii wczuli się w rolę faworyta i od początku spotkania zdominowali posiadanie piłki. Wystarczył jednak pierwszy odważniejszy wypad gości na ich połowę i zrobiło się 0:1. Błąd po dalekim wybiciu piłki przez jednego z zawodników Sabah popełnił Kristoffer Askildsen, który zanotował stratę, a po chwili zagranie z prawej strony Umralalego Rachmonalijewa wykończył Oprhe Mbina.

Viking – Sabah 4:1. Pierwsze zwycięstwo mistrza Norwegii

Szybka strata gola nie wybiła jednak Vikinga z natarcia i Norwegowie kontynuowali ataki na bramkę Azerów. Sabah czekał jednak na kontry i po kilku minutach omal nie powtórzyła się sytuacja, w której strzelili pierwszego gola. Na asekuracji przy stałym fragmencie gry znów został Askildsen, a goście wychodzili z kolejną kontrą. Tym razem zawodnik Vikinga zdołał jednak powstrzymać Christiana Nwachukwu i zapobiegł stracie drugiej bramki.

Nie było drugiego gola Sabahu, za to szybko nadeszło wyrównanie ze strony gospodarzy. W 27. minucie dobre dośrodkowanie z lewej strony Kristoffera Haugena golenią, trochę w stylu Erlinga Haalanda, wykończył Erik Botheim. Napastnik kupiony tego lata za trzy miliony euro z Malmoe ma patent na azerskie zespoły – w 2024 roku, jeszcze w barwach szwedzkiej drużyny, ustrzelił dublet w wygranym 2:1 spotkaniu Ligi Europy z Karabachem.

Reklama

Pod koniec pierwszej połowy w ofensywie uaktywnił się Tymoteusz Puchacz. Polak próbował strzałów, jednak rywale skutecznie je blokowali. A skoro nie udawały się uderzenia na bramkę, trzeba było spróbować dośrodkowań. Jedno z nich dotarło na głowę Steve’a Solveta, ale Francuz przeniósł piłkę nad bramką.

Niedługo po przerwie trenerzy Vikinga (tak, mistrza Norwegii prowadzi dwóch szkoleniowców: Bjarte Lunde Aarsheim i Morten Jensen) postanowili zwiększyć siłę rażenia i wprowadzili na boisko najlepszego strzelca drużyny, Petera Christiansena. Autor 15 ligowych trafień miał przed meczem problemy zdrowotne, ale był gotów na kilkadziesiąt minut. Duńczyk szybko odnalazł się w kilku sytuacjach, ale jego strzały były niecelne.

Atak mistrzów Norwegii może robić wrażenie, nawet gdy nie udawało się wprowadzonemu Christiansenowi, to przypomniał o sobie kat Azerów, Erik Botheim. Tym razem może nie strzelił gola, ale za to wywalczył rzut karny – po dośrodkowaniu z prawego skrzydła 26-latek uderzył głową, a jego strzał ręką zablokował Akim Zedadka, były piłkarz Piasta Gliwice. Sędzia bez zawahania podyktował rzut karny, a jego na gola, choć z problemami, zamienił Zlatko Tripić. Strzał kapitana Vikinga obronił Stas Pokatiłow, ale piłka wróciła wprost pod nogi Norwega, a ten za drugim razem nie chybił.

Reklama

Sabah musiał wrzucić wyższy bieg, by odrobić straty. Wciąż aktywny w ofensywie był Puchacz. Co do obrony, cóż – zdarzały mu się małe błędy, momenty, kiedy niecelnie podał lub minimalnie minął się z piłką. Nie miało to jednak negatywnych konsekwencji, a w jednej z akcji Polak zanotował bardzo ważną interwencję, kiedy przeciął wrzutkę gospodarzy, a tuż za nim czaiło się na nią dwóch rywali.

Może i Sabah mógłby odrobić skromną stratę, bo widać było w jego poczynaniach dużą determinację. W przypadku stopera Adena McCarthy’ego determinacja wyłączyła jednak zdrowe myślenie i zawodnik z RPA w 77. minucie wyleciał z boiska za brutalny faul na Christiansenie.

Reklama

Gospodarze szybko przeszli więc do działania, by zabezpieczyć swój pierwszy komplet punktów w Lidze Mistrzów i po kilku chwilach dośrodkowanie z rzutu rożnego Tripicia na bramkę zamienił Henrik Falchener. W końcówce Viking stworzył sobie jeszcze kilka okazji na postawienie kropki nad „i”. W doliczonym czasie uczynił to, a jakże Erik Botheim, który do gola i wywalczonego karnego dołożył drugie trafienie.

Viking – Sabah 4:1 (1:1)

  • 0:1 – O. Mbina 11′
  • 1:1 – E. Botheim 27′
  • 2:1 – Z. Tripić 69′
  • 3:1 – H. Falchener 81′
  • 4:1 – E. Botheim 90+4′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Niesamowity trening Cracovii. Nie obyło się jednak bez kontrowersji [WIDEO]

Kacper Korpak
0
Niesamowity trening Cracovii. Nie obyło się jednak bez kontrowersji [WIDEO]
Liga Mistrzów

Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Maciej Piętak
0
Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Maciej Piętak
0
Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś