Polska olimpijka załamana i zapłakana. „Bardzo tego żałuję”

Patryk Idasiak

19 lutego 2026, 15:08 • 3 min czytania 3

Polska olimpijka załamana i zapłakana. „Bardzo tego żałuję”

Iwona Januszyk zajęła ostatnie miejsce w biegu eliminacyjnym w skialpinizmie. Polka była tak tym faktem załamana, że rozpłakała się przed kamerami, mówiła o ogromnym wstydzie i zrujnowaniu całej pracy przez jedną drobną rzecz. 

Reklama

Co to w ogóle jest skialpinizm? I co ma z tym wspólnego Andrzej Bargiel?

Zacznijmy najpierw od tego, co to w ogóle jest ten skialpinizm. To taka dyscyplina, która debiutuje na igrzyskach olimpijskich. Nazywana również skimo, ewentualnie jako narciarstwo wysokogórskie, miała zadebiutować w igrzyskach już 16 lat temu, ale wszystko przekreśliły zawody, podczas których lawina przysypała… Andrzeja Bargiela. O co chodzi?

Andrzej Bargiel jest dziś znany jako człowiek, który zjechał na nartach m.in. z K2 i Mount Everestu, a mając 18 lat, był jednym z bardziej obiecujących skialpinistów. Pojechał na zawody do Włoch. Przyjechali też działacze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. To miał być test, po którym zostanie potwierdzone, że w Vancouver skimo będzie sportem olimpijskim – tak pisaliśmy na Weszło.

Reklama

– Wszystko było świetnie zorganizowane, ale Włosi przygotowali bardzo wymagającą technicznie trasę. Po kilku dniach opadów śniegu była dość wysoka temperatura, co oznaczało zagrożenie lawinowe. Oni mimo to nie zmienili trasy. Opóźniali start, co wygenerowało jeszcze większe zagrożenie. I, chyba na ostatnim podejściu, nadleciał śmigłowiec z wysięgnikiem i oparł się nad nawisem śnieżnym, nad podejściem, którym szliśmy. Nawis się oberwał i to wszystko ruszyło na dół. Lawina zasypała z 15 zawodników, w tym mnie i to była sytuacja, która zabiła szanse na to, żeby ten sport mógł funkcjonować w ramach dyscyplin olimpijskich i mieć też dzięki temu na bieżąco finansowanie – tak z kolei opowiadał o tym sam Andrzej Bargiel.

Pokonała Małysza, a on wygrał morderczy bieg. Oto nasi skialpiniści

Trochę o skialpinizmie więc zapomniano, ale wreszcie mamy go na igrzyskach, a Polskę reprezentowali Iwona Januszyk i Jan Elantkowski.

Iwona Januszyk zapłakana i załamana

Czym w ogóle jest skialpinizm? Tak mówiąc w sporym uproszczeniu – najpierw biegnie się pod górę, później w takim specjalnym zwężeniu trasy, a następnie zapina się narty na plecak, biegnie w butach pod górę, przypina z powrotem narty i… wykonuje zjazd. No i mamy oczywiście kolejne etapy – ćwierćfinały, półfinały etc., po których określona część zawodników przechodzi dalej.

Januszyk zajęła w swoim biegu ostatnie miejsce. Mówiła o nim załamana przed kamerami TVP Sport:

Zaraz po starcie przykleiło mi się tyle śniegu pod fokę (pasy zakładane pod ślizgi przyp. red.) i nie mogłam zrobić z tym nic. To było straszne. Powiem szczerze, to jest najstraszniejszy dzień w mojej karierze, żeby tu być. Poświęciłam tyle czasu, którego nie spędziłam ze swoim synem… i teraz tego bardzo żałuję, bo jedna rzecz, która nie zależała ode mnie kompletnie wykluczyła mnie z rywalizacji. 

Mając śnieg pod nartą, ta narta w ogóle nie jedzie. Musiałam biegać takim wieloskokiem. Na przepince nie mogłam nawet złożyć tych nart, ściągnąć… nie wiem, jak można mieć takiego pecha… widocznie można.

Januszyk była załamana tym bardziej, że dotarła do mety zawodniczkami, z którymi nigdy wcześniej nie przegrała. W swoim biegu eliminacyjnym była szósta, czyli ostatnia. Do przedostatniej Niemki straciła aż siedem sekund.

Jan Elantkowski również odpadł w biegu eliminacyjnym. Zajął w nim piąte miejsce i nie awansował do półfinału.

WIĘCEJ O IGRZYSKACH NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Polecane

To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?

redakcja
3
To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?
Reklama

Polecane

Polecane

To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?

redakcja
3
To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?
Reklama
Reklama