Polonia Warszawa dołączyła do grona zespołów z niższych lig, które wyeliminowały z Pucharu Polski przedstawiciela Ekstraklasy. Czarne Koszule pokonały 2:1 Koronę Kielce. – Pokazaliśmy zaangażowanie, takie sytuacje jak determinacja na linii bramkowej pokazują, że mamy charakter i się rozwijamy. Nie było u nas słabych punktów, wszyscy zagrali na bardzo wysokim poziomie i zdobyliśmy piękne bramki – cieszył się trener Piotr Stokowiec.
– Byliśmy świadkami fajnego widowiska, fajnej gry z obu stron. Rzuciłem okiem na statystyki, a tam po jedenaście strzałów i po cztery celne obu drużyn. Jestem zadowolony z tego, jaką drużynę tworzyliśmy. Szczególnie ta pierwsza połowa była naprawdę bardzo dobra – przedstawił trener Polonii.
Obecna edycja Pucharu Polski przynosi mnóstwo niespodzianek. Zespoły z Ekstraklasy odpadają jeden za drugim. – Myślę, że dużą rolę odgrywa tu nastawienie mentalne. Nie uwierzę w to, że Siarka Tarnobrzeg jest lepsza niż Lech Poznań. Ale dochodzi nastawienie. Zawodnicy, którzy na co dzień grają na świetnych stadionach przy dużych publikach, muszą zmierzyć się z czymś innym – analizował Stokowiec.
I kontynuował:
– Borykałem się z tym w Lechii Gdańsk. Trzeba nastawić na to drużynę. Zawodnicy sami muszą zrozumieć, że takie mecze są specyficzne. Dużo trudniej grać przy 1500 osób niż na wielkich stadionach. Ale na tym polega fenomen piłki, że faworyci nie zawsze wygrywają. Mam to w głowie, bo dwa razy doszedłem do finału pucharu i raz go wygrałem. Zresztą, my w poprzedniej rundzie też męczyliśmy się w Polkowicach. Czasem mecz trzeba przepchnąć.
Stokowiec: Presja jest bardzo potrzebna
Stokowiec nie chciał wskazać, z kim chciałby zmierzyć się w kolejnej rundzie Pucharu Polski.
– To nie jest koncert życzeń. I tak trzeba wygrać wszystkie mecze, żeby zajść daleko. Tak zawsze do tego podchodziłem. Liczyłem na derby Warszawy, ale do nich nie doszło. Robimy wszystko, by się odbyły, ale musimy na to jeszcze chwilę poczekać – powiedział.
Trener Korony, Robert Kolendowicz, określił Polonię jako głównego faworyta do awansu do Ekstraklasy. Co na to Stokowiec?
– Za wcześnie na ocenę, nie ma jeszcze półmetka. Jedna, dwie kontuzje i nie wiadomo, jak życie się potoczy. Wiemy, że jest stawka ośmiu czy dziewięciu drużyn chcących się bić o awans. Mamy też świadomość nakładania na siebie presji takimi zwycięstwami, ale ona jest bardzo potrzebna – skwitował.
– Gramy za chwilę w Łodzi z ŁKS. Staramy się poprawić grę. Nasi napastnicy zaczęli strzelać gole, skrzydła pokazują, że żyją. Nasza moc powinna jeszcze się zwiększyć. Z tego bardzo się cieszę – podkreślił trener Polonii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix