Kuriozalna sytuacja. Piłkarz… zderzył się z meleksem [WIDEO]

Marcin Ziółkowski

01 czerwca 2026, 08:42 • 2 min czytania 12

Reklama
Kuriozalna sytuacja. Piłkarz… zderzył się z meleksem [WIDEO]

W piłce nożnej widzieliśmy już naprawdę wiele. Na myśl przychodzi choćby Darren Bent i jego gol z użyciem dwóch piłek. To jednak wydaje się pikuś przy tym, co odwalił Edison Caicedo w drugiej lidze ekwadorskiej. Doświadczony pomocnik zagapił się do tego stopnia, że… zderzył się z meleksem. Powiedzieć, że to kuriozum, to w sumie nic nie powiedzieć.

Reklama

Edison Caicedo zdecydowanie nie jest mistrzem refleksu

Ponad 70 minut spotkania w drugiej lidze ekwadorskiej nie przyniosło zbyt wiele momentów, które zapiszą się w historii piłki nożnej, ale Edison Caicedo z drużyny LDU Portoviejo zadbał o to, aby taki stan rzeczy zmienił się. I wyszło mu to doskonale. Pomocnik został potrącony przez meleks, który pomaga lekarzom w transporcie poszkodowanych piłkarzy.

Na szczęście nic mu się nie stało. Caicedo jedynie dostał krawędzią noszy w udo, a pojazd ominął stopę zawodnika. Co zrozumiałe, przez moment ucierpiała jego twarz. Żeby było zabawniej – warto tu dodać, że Caicedo dopuścił się takiego braku refleksu w starciu z byłym klubem. To właśnie z El Nacional latem 2025 roku pomocnik pożegnał się, na rzecz podpisania umowy z LDU Portoviejo (ta wygasa z końcem grudnia).

Reklama

Ekwadorczyk wrócił do gry w tym meczu bez żadnego problemu i po wszystkim mógł cieszyć się nie tylko z dużej dozy szczęścia. Portoviejo wygrało 1:0 i znajduje się jedynie cztery oczka za ligowym podium. Siódme miejsce daje im jednak tylko… grupę spadkową. Porażka tylko pogłębiła gigantyczny kryzys El Nacional. Po 12 kolejkach mają na koncie okrągłe zero punktów, choć warto dodać, że zaczynali sezon z trzema ujemnymi.

 

Fot. screen X

Reklama
12 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama