Michail Antonio może stracić prawo jazdy. Kuriozalny powód

Marcin Ziółkowski

22 kwietnia 2026, 19:47 • 3 min czytania 1

Reklama
Michail Antonio może stracić prawo jazdy. Kuriozalny powód

Kibice na Wyspach Brytyjskich wstrzymali oddech, gdy w grudniu 2024 roku z wielu kanałów informacyjnych można było dowiedzieć się o poważnym wypadku piłkarza West Hamu United Michaila Antonio. Jamajczyk doznał wtedy poważnych obrażeń nogi i to prawdziwy cud, że przeżył to zdarzenie. Choć Antonio wrócił do futbolu i zdarza mu się (choć rzadko) występować w meczach to poniekąd wróciła do niego przeszłość. Wyjawiono bowiem, że samochód należący do piłkarza został złapany na przekroczeniu prędkości kilka miesięcy po poważnym roztrzaskaniu własnego ferrari o jedno z przydrożnych drzew. W związku z nieodpowiedzialnością Antonio wkrótce może czekać odebranie uprawnień do prowadzenia pojazdu.

Reklama

Antonio znów szalał na drodze? To bardzo możliwe

Jamajczyk po siedmiomiesięcznej przerwie od gry, znalazł niedawno nowy klub. Od marca gra w katarskim Al Sailiya i spędził na boisku 157 minut w trzech meczach. Na kolejny występ czeka już jednak ponad dwa tygodnie, ale w tamtejszej lidze pozostała do rozegrania jedna kolejka. Jego zespół nie jest pewny utrzymania. O zaskakujących rozstrzygnięciach w Katarze pisaliśmy niedawno w kontekście Roberto Manciniego.

Tymczasem Antonio ma inny problem na głowie. Wyjawiono, że Lamborghini należące do byłego piłkarza West Hamu zostało przyłapane na przekroczeniu prędkości. Wszystko to w trzy miesiące po tym, gdy napastnik reprezentacji Jamajki ledwo uszedł z życiem po wypadku samochodowym, który wyłączył Antonio na wiele tygodni z gry. Niewykluczone, że w związku z nadmierną prędkością czeka go pozbawienie uprawnień do prowadzenia pojazdu. Wszystko z powodu braku zgłoszenia policji, kto prowadził samochód w momencie dokonania wykroczenia.

Reklama

Auto należące do piłkarza podróżowało szybciej niż powinno w strefie ograniczenia prędkości do 40 mil na godzinę. Auto zawodnika poruszało się ze średnią o 10 mil wyższą niż jest to dopuszczone. Do wykroczenia doszło w Birmingham 1 marca 2025 roku. Sąd rejonowy we wspomnianym już mieście 22 kwietnia przyznał, że piłkarz ma już na koncie sześć punktów karnych. Jednym z powodów był brak ubezpieczenia pojazdu podczas dzwona, który wydarzył się półtora roku wcześniej.

Grozi mu kara kolejnych sześciu punktów karnych za to, że nie podał do informacji policji szczegółów dotyczących kierowcy, który prowadził jego pojazd w chwili popełnienia wykroczenia. Kolejna sprawa z udziałem Antonio (nieobecnego na kilkunastominutowym przesłuchaniu) odbędzie się 19 czerwca. Wezwanie zostało mu wysłane do domu w Beaconsfield w hrabstwie Buckinghamshire za pośrednictwem policji w West Midlands – w trzy dni po przekroczeniu prędkości.

Nie tylko przekroczenie prędkości. Antonio ma na sumieniu inne grzeszki

Sędziowie nie oddalili sprawy z uwagi na nieudzielenie informacji w kontekście zdarzenia z ubiegłego roku. Jamajski reprezentant Antonio nie był reprezentowany przez prawnika na rozprawie, a sekretarz sądowy powiedział sędziom: – Oskarżony nie przedstawił powodu który powinniście wziąć pod uwagę.

Trzech sędziów prowadzących sprawę dowiedziało się również, że Antonio nie podał żadnych szczegółów dotyczących swoich dochodów. W innej sprawie Jamajczyk jest oskarżony o niestawienie się przed policją metropolitalną w związku z zarzutem jazdy bez należytej ostrożności i uwagi w centrum Londynu. Należący do piłkarza samochód brał udział w incydencie na Pall Mall 5 listopada 2025 roku. To ulica mieszcząca się niedaleko Piccadilly Circus.

Reklama

Policja metropolitalna napisała do piłkarza z prośbą o identyfikację kierowcy auta, ale ten nie odpowiedział. Wszczęto więc postępowanie karne, aczkolwiek Antonio przyznał się do nieujawnienia informacji. Dodał, że pojazd był w tym czasie wynajmowany i ma na to papier. Sprawa z Pall Mall została odroczona do 7 lipca, kiedy to w Sądzie Magistrackim w Bexley odbędzie się publiczne przesłuchanie.

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIM FUTBOLU NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Kowal miażdży grę Widzewa Łódź! Czy Górnik zdobędzie dublet? | Kowal Supersubiektywnie

Wojtek Kowalczyk
3
Kowal miażdży grę Widzewa Łódź! Czy Górnik zdobędzie dublet? | Kowal Supersubiektywnie

Inne ligi zagraniczne

Reklama