Przygodę w Polsce zaczął od gry w GKS-ie Tychy, gdzie najpierw stał się liderem swojego zespołu, a następnie jedną z gwiazd całego zaplecza Ekstraklasy. Pokazał się z na tyle dobrej strony, że zwrócił uwagę większych klubów. Mimo wielu ciekawych ofert, zdecydował się na przenosiny do Wisły Kraków. Teraz przyznał, że spory wpływ miała na to atmosfera, z jaką spotkał się na stadionie przy Reymonta.
Julius Ertlthaler od początku nie miał wątpliwości, że przenosiny do Wisły po dobrym sezonie w Tychach będzie dla niego dobrym wyborem. Do Krakowa trafił, mimo ofert od ekstraklasowych klubów i po czasie jest zadowolony z takiej decyzji.
– Po zakończeniu poprzedniego sezonu byłem wolnym agentem, gdy zadzwonił do mnie Vullnet Basha. Byłem bardzo podekscytowany. Obok mnie siedział wtedy mój agent. Zapytał: „Kto dzwoni?”. „Wisła” – odpowiedziałem. „O, dobre wieści” – skomentował. Zaczęliśmy rozmawiać i zastanawiać się nad całym tym projektem. Myślę, że faktycznie między mną a Wisłą od razu zaskoczyło – odsłonił kulisy swojego transferu Austriak w rozmowie z TVP Sport.
Piłkarz Wisły Kraków zadowolony z podjętej decyzji. „Zakochałem się w tym klubie”
Ertlthaler trafił do Tychów zimą 2024 roku. Pierwszą rundę spędził głównie na adaptacji do nowych warunków, ale już od startu nowego sezonu wyrósł na gwiazdę GKS-u, który do końca walczył o załapanie się do baraży o awans do Ekstraklasy. Austriak w 30 występach strzelił siedem goli i zaliczył cztery asysty. Dzięki swojej wysokiej dyspozycji zwrócił na siebie uwagę wielu klubów, ale na Wisłę od dłuższego czasu patrzył z myślą, że chciałby dla niej zagrać.
– W 2024 roku przyjechałem do Krakowa jako piłkarz GKS-u Tychy. Strzeliłem tego dnia pierwszego gola w polskiej lidze i wygraliśmy z Wisłą 1:0. Zaraz po tym meczu powiedziałem koledze, że chciałbym kiedyś zagrać dla Wisły. Atmosfera panująca na stadionie w Krakowie całkowicie mnie pochłonęła.
Jednocześnie potwierdził, że interesowały się nim także kluby z Ekstraklasy: – Tak, były też oferty z Ekstraklasy, ale postawiłem na Wisłę, a poziom rozgrywkowy nie był dla mnie tak ważny. Uznałem, że mogę poczekać na Ekstraklasę rok dłużej.
28-latek po przenosinach na Reymonta z miejsca stał się jednym z liderów Białej Gwiazdy. Gdy tylko był gotowy do gry, to Mariusz Jop wystawił go w każdym możliwym spotkaniu w podstawowym składzie. Ertlthaler odwdzięcza się trenerowi bardzo dobrymi występami, które przekładają się na konkrety. W 26 występach rozegrał ponad 2200 minut, strzelił pięć goli i zaliczył aż dziewięć asyst (najwięcej w całej drużynie).
Kontrakt Austriaka wygasa wraz z końcem przyszłego sezonu, jednak jak przyznaje bardzo chętnie zostanie w Wiśle na dłużej: – Gdyby to zależało ode mnie, bardzo chętnie związałbym się z Wisłą na dłużej. Zakochałem się w tym klubie, w jego fanach, a w szatni nawiązałem liczne przyjaźnie. Zobaczymy, co życie przyniesie, bo czas w futbolu biegnie bardzo szybko. Jestem spokojny. Z przeszłości wiem, że sytuacja może bardzo szybko ulec zmianie.
Na sześć kolejek przed końcem Wisła ma aż 12 punktów przewagi nad strefą barażową i wszystko wskazuje na to, że po kilku latach czekania uda jej się wrócić do Ekstraklasy.
Czytaj więcej na Weszło:
- „Było troszeczkę chaosu”. Wisła uciekła spod topora w Bytomiu
- Miliony dla Wisły! Szachtar napędza budżet Białej Gwiazdy
- Miasto Kraków przeznaczy miliony na modernizację stadionów
Fot. Newspix