Pełnomocnik Wójcika uderza w PZPN. „Pokazali mu miejsce w szeregu”

Kacper Korpak

11 września 2026, 10:11 • 4 min czytania 11

Reklama
Pełnomocnik Wójcika uderza w PZPN. „Pokazali mu miejsce w szeregu”

Od wczoraj wszyscy żyjemy aferą związaną z trenerem Siemieńcem i Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem. W programie na kanale Weszło na ten temat wypowiedział się pełnomocnik polskiego arbitra – Mateusz Lombardo. Odniósł się do afery, a także do powiązania pomiędzy zawiadomieniem, jakie jego klient złożył do prokuratury, a podejściem PZPN-u do sędziego Wójcika. Pełnomocnik uderza w PZPN, który według niego zaczął zdecydowanie inaczej traktować jego klienta po wyjściu na jaw zawiadomienia.

Reklama

Lombardo: „Sędziowie nie wchodzą w układy, bo mają za dużo do stracenia”

Pełnomocnik sędziego Wójcika jasno zapewnia, że arbitrzy nie wchodzą w żadne układy z trenerami czy piłkarzami. W jego ocenie gra nie jest warta świeczki, bo przez jeden błąd mogą zostać odsunięci od prowadzenia spotkań, co wiążę się z dodatkowym wynagrodzeniem pieniężnym. Ponadto zaznacza, że sam był sędzią piłkarskim i wie, że rozmowy w środowisku są czymś naturalnym.

– Chciałbym podkreślić, że nie konsultowałem swojego oświadczenia z moim klientem. Ja byłem sędzią piłkarskim przez naście lat. Oczywiście nie na takim poziomie. Sędziowałem maksymalnie czwartą ligę. Z mojego doświadczenia wynika, że te słowa polegają na prawdzie. Jak mi jakiś piłkarz czy trener powie, że nie ma takich sytuacji, to uznam to za grubą hipokryzję. Takie rozmowy się odbywają. Natomiast podkreślam, z mojego doświadczenia wynika, że sędziowie zawsze odpowiadają w ten sam sposób. Panie szanowny zawodniku, czy jak się znają osobiście to mówią per ty: „Jak zasłużysz to dostaniesz, tylko nie przesadzaj, bo dostaniesz czerwoną”. Sędziowie absolutnie nie wchodzą w układy z zawodnikami czy trenerami, bo mają za dużo do stracenia. Szczególnie tam na topie. Za dobre sędziowanie wszyscy dostają takie same noty, a za jeden błąd można być odsuniętym od sędziowania na kilka kolejek i tracić pieniądze. Tak, jak powiedziałem, oświadczenie sędziego Wójcika nie było ze mną konsultowane. Patrząc na poziom dyskusji, jaki mamy w naszym kraju. U nas wszystko jest albo czarne albo białe. Nie rekomendowałbym więc, żeby mój klient tak się wypowiadał.

Reklama

Pełnomocnik Wójcika: „Środowisko sędziowskie uważa go za zagrożenie dla swoich interesów”

Pełnomocnik Wójcika podkreśla, że środowisko sędziowskie traktuje jego klienta, jako zagrożenie. Według niego cała sytuacja z zawiadomieniem jakie zostało zgłoszone nie jest na rękę PZPN-owi, a sam związek odkąd dowiedział się o całej sprawie, zdecydowanie inaczej zaczął traktować arbitra.

– Mój klient od wielu lat jest na szczycie hierarchii sędziowskiej w Polsce, od kilku lat starał się walczyć z patologiami, które występują w tym środowisku. Zgłaszał wszystkie zauważone przez siebie nieprawidłowości osobom decyzyjnym. Zgłaszał to prezesowi Kuleszy, prezesowi Bońkowi, poprzednim przewodniczącym kolegium sędziów, panu Przesmyckiemu i Mikulskiemu. Jako, że nie doczekał się żadnej reakcji postanowił wystartować w wyborach. Rozpoczął objazd po Polsce. Spotykał się z prezesami klubów, wiedząc, że nie ma poparcia wśród środowiska sędziowskiego, które uważa go za zagrożenie dla swoich interesów. W związku ze startem w tych wyborach, jego konkurent, który wygrał te wybory, w mojej ocenie postanowił wymierzyć mu sprawiedliwość, w związku z tym że odważył się startować. Jak popatrzymy na chronologię wydarzeń to ewidentnie składa się nam to w jedną całość. Jak ktoś zobaczy ilość spotkań, w jakich był obsadzany mój klient, to tendencja jest spadkowa. Nie ma na to wpływu forma sportowa sędziego Wójcika, tylko te wydarzenia pozaboiskowe. To się samo komentuje.

PZPN proponował współpracę Wójcikowi

Mateusz Lombardo informuje również, że Wójcik otrzymał propozycję wspólpracy z PZPN. Sędzia nie zgodził się jednak na takie układy, gdyż zdecydowanie się nimi brzydzi.

– Jak twierdzi mój klient takie propozycje utrzymał. Ja nie uczestniczyłem w tych rozmowach. On nie poszedł na takie układy, taką współpracę, bo się tym brzydzi. Postanowiono, że skoro nie jest z nimi, a przeciwko nim, to pokażą mu jego miejsce w szeregu.

Reklama

Ponadto pełnomocnik odniósł się do związku pomiędzy datą złożenia wniosku do prokuratury przez arbitra, a przekazaniu przez Marcina Szulca rzecznikowi dyscyplinarnemu korespondencji Wójcika z trenerem Siemieńcem. Oba wydarzenia miały bowiem miejsce 9. lipca.

– Nie mam pewności, czy pan Szulc wiedział, że dokładnie 9. lipca zostało zgłoszone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Żaden z panów nie wiedział, kto i kiedy przekaże dokumenty do kogokolwiek.

Na koniec odniósł się także do informacji podanych przez Adama Sławińskiego z Kanału Sportowego, który przekazał, że to właśnie Wójcik przekazał screeny rozmów do mediów, gdyż myślał, że afera ta zaszkodzi PZPN-owi, a nie jemu samemu.

– Ja skomentowałem tego twitta panu Sławińskiemu. Nie odpowiedział mi, skąd ma takie informacje. To jest kłamstwo. Jedyną osobą, której Kamil Wójcik przekazał screeny tej rozmowy był pan sędzia Raczkowski.

Reklama

Fot. Newspix

11 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama