W meczu 29. kolejki Ekstraklasa Legia Warszawa wygrała z Zagłębiem Lubin 1:0. Jedynego gola spotkania zdobył w 29. minucie Rafał Adamski, zapewniając swojej drużynie komplet punktów. Spotkanie nie należało do najbardziej dynamicznych. Gra była kilkukrotnie przerywana, gdy bramkarz gości, Otto Hindrich, sygnalizował problemy zdrowotne. Choć ostatecznie nie musiał opuszczać boiska, przerwy te dawały obu sztabom szkoleniowym okazję do przekazywania zawodnikom dodatkowych wskazówek.
Po końcowym gwizdku do tej sytuacji odniósł się trener Zagłębia, Leszek Ojrzyński. – Bramkarz gospodarzy jest trzy razy kontuzjowany. To są jawne przerwy dla sztabu szkoleniowego. Powinniśmy to zmienić. Jedna – ok, ale nie trzy. Czas leci, a potem jest doliczonych sześć minut. Takie rzeczy dają do myślenia po tym spotkaniu, żeby pewne rzeczy skorygować – powiedział.
„Wykorzystujemy każdą przerwę”. Papszun odpowiada na zarzuty
Do zarzutów odniósł się również szkoleniowiec Legii, Marek Papszun. – Zawsze wykorzystuję każdą przerwę. Jak ktoś obserwuje te mecze, to czy to jest kontuzja bramkarza, czy kogoś innego, czy padają bramki, to często zawodnicy przybiegają do ławki. Tak zarządzamy meczem po prostu. Wykorzystujemy każdy slot na to, żeby dać zespołowi jakieś wskazówki. Jeżeli przepisy zostaną zmienione, to będziemy się do nich stosować i piłkarze nie będą wtedy przybiegali. Dla mnie nie ma żadnego problemu. Poradzimy sobie w inny sposób z przygotowaniem – odpowiedział trener Legii.
Po tej kolejce Zagłębie pozostaje w czołówce tabeli, a w następnym meczu zmierzy się u siebie z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Z kolei Legia zajmuje 11. miejsce i kolejne spotkanie rozegra 26 kwietnia przeciwko Lechowi Poznań. Dla podopiecznych Marka Papszuna był to dziesiąty kolejny mecz bez porażki.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Ojrzyński przeciw „kontuzjom” bramkarza Legii. „To jawne przerwy”
- Marku Papszunie – szacunek! Nikt nie ograł Legii od 75 dni
- Coraz bardziej efektywny pragmatyzm. Papszun odmienił Legię
fot. FotoPyk