Regulaminy rozgrywek potrafią spłatać nie lada psikusa. W żużlowej Ekstralidze, dzięki systemowi rozgrywek, wystarczy wygrać jedno spotkanie, aby utrzymać się w lidze. Przed takim wyzwaniem staną żużlowcy Włókniarza Częstochowa. Nie oszukujmy się, szanse mają niewielkie i raczej w najbliższym tygodniu pożegnają się z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce. Jednak wciąż wszystko możliwe, a Lwy z pewnością nie złożą broni, mimo porażki w pierwszym meczu o utrzymanie.
W Gorzowie nastawiali się na cztery mecze
Ostatnie dni w Gorzowie nie należały do najłatwiejszych. Wszyscy ludzie związani ze Stalą musieli przełknąć gorycz derbowej porażki z Falubazem. Porażka w tej fazie oznaczała, że Stal w najlepszym wypadku będzie musiała pojechać jeszcze cztery dodatkowe spotkania. Dwa mecze w bezpośredniej walce o utrzymanie z Włókniarzem były pewne. Jeśli ekipie z Gorzowa uda się ograć rywali, będą musieli stoczyć walkę w barażach z drugim zespołem Metalkast 2. Ekstraligi. Same te pojedynki nie zapowiadają się jednak zbyt trudnym wyzwanie dla podopiecznych Piotra Palucha. Problemem są jednak pieniądze. Cztery dodatkowe spotkania to konieczność wypłacenia kolejnych kwot dla żużlowców. Mowa o nawet 500 tysiącach złotych. Dla Stali, mającej spore problemy finansowe, to nie lada wyzwanie. Pomocną dłoń wyciągnęli jednak winowajcy stanu, w jakim znalazł się klub. Zawodnicy zgodzili się bowiem na obniżkę swoich zarobków o połowę na ostatnie mecze.
Zawodnicy Stali Gorzów wyszli z inicjatywą obniżki punktówki na cztery ostatnie mecze o 50 procent. Końcówka sezonu będzie więc kosztowała klub dodatkowe 750 tysięcy, a nie 1,5 mln złotych. Nie będzie potrzebne kolejne dofinansowanie z miasta, które wyniesie ostatecznie 3,8 mln
— Mateusz Puka (@MateuszPuka) September 10, 2026
Plan minimum wykonany
Stal nie przyjmowała do swojej myśli wizji z rozegraniem jedynie dwóch spotkań. W ekipie z Gorzowa nikt nie wyobraża sobie spadku drużyny. Na szczęście dla gorzowskiej drużyny, rywal nie należy do najtrudniejszych. Włókniarz już przed sezonem był skazywany na pożarcie. W Częstochowie stoworzono taką ekipę, która mogłaby powalczyć o czołowe miejsca, ale nie w Ekstralidze, a na jej zapleczu. Lwy nie sprawiły niespodzianki i przegrały wszystkie spotkania w sezonie zasadniczym. Tym razem znów polegli, jednak strata nie jest największa. W Gorzowie wszystko się może zdarzyć, chociaż mało kto twierdzi, że Włókniarz pokona Stal na własnym obiekcie co najmniej pięcioma oczkami.
Dzisiejsze starcie pokazało jednak, że Włókniarz wreszcie znalazł lidera. W ostatnich spotkaniach oglądamy renesans formy Jakuba Miśkowiaka. „Misiek” ponownie był w zasadzie nie do pokonania. W sześciu startach zanotował 15 punktów i dwa bonusy. To jednak nie sprawiło, że jego ekipa odniosła zwycięstwo. Stal wygrała bowiem w Częstochowie 47-43 i wykonała plan minimum. Do domu wracają z czteropunktową zaliczką, którą na własnym obiekcie powinni bez problemu obronić.
Bliżej siódmego miejsca po pierwszym spotkaniu!
Wygrywamy pod Jasną Górą pierwszą odsłonę dwumeczu w stosunku 4️⃣3️⃣:4️⃣7️⃣#PGEEkstraliga pic.twitter.com/4se2cO8axc
— Stal Gorzów (@StalGorzow1947) September 13, 2026
Wyniki:
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – 43
9. Sebastian Szostak – 8+1 (3,0,3,0,2*)
10. Jaimon Lidsey – 4+1 (2,1,-,1*,-)
11. Jakub Miśkowiak – 15+2 (2*,3,1*,3,3,3)
12. Mads Hansen – 8 (2,1,2,2,1)
13. Rohan Tungate – 5 (0,d,3,0,2)
14. Paweł Caban – 0 (0,0,-)
15. Alan Ciurzyński – 3 (1,1,1,0)
Gezet Stal Gorzów – 47
1. Paweł Przedpełski – 9 (1,3,2,3,0)
2. Oskar Chatłas – ns (-,-,-,-,-)
3. Charles Wright – 2 (0,-,2,-,-)
4. Igor Kordun – 2 (1,0,d,1)
5. Anders Thomsen – 14 (3,3,3,3,2)
6. Oskar Paluch – 7+1 (2*,3,0,2,0)
7. Adam Bednar – 9+2 (3,2,2*,1*,1)
8. Mathias Pollestad – 4+2 (1,2*,1*,0)
Fot. Newspix