Oficjalnie: Wyjaśniła się przyszłość Żukowskiego!

Jan Broda

Autor:Jan Broda

22 lipca 2026, 19:25 • 3 min czytania 1

Reklama
Oficjalnie: Wyjaśniła się przyszłość Żukowskiego!

Wydawać by się mogło, że po wicekróla strzelców 2. Bundesligi i świeżo upieczonego reprezentanta Polski lada moment zgłosi się mocniejsza ekipa. Mówiło się o zainteresowaniu ze strony 1. FC Koeln czy też Eintrachtu Frankfurt, lecz ostatecznie Mateusz Żukowski podjął inną decyzję. 

Reklama

Żukowski to, bez wątpienia, największa sensacja minionego sezonu w polskiej piłce. Kto by się bowiem spodziewał, że odpalony bez żalu ze zdegradowanego Śląska Wrocław piłkarz, który przedtem występował na skrzydle lub prawej obronie, nagle zrobi furorę w 2. Bundeslidze jako napastnik? Powiedzmy sobie szczerze – nikt, z samym Żukowskim włącznie.

Zwłaszcza, że gdy trafił do Magdeburga we wrześniu 2025 roku, od początku musiał leczyć kontuzję stopy, przez którą stracił 8 meczów. Na oficjalny debiut musiał więc trochę poczekać, ale jak tylko wyzdrowiał, zaczął seryjnie zdobywać gole. W sumie nabił ich 17 w 21 meczach, ustępując w klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi jedynie Noelowi Futkeu z Greuther Fürth. Głównie dzięki niemu klub znad Łaby wywalczył utrzymanie na zapleczu niemieckiej ekstraklasy, finiszując na 14. miejscu.

Oficjalnie: Żukowski podjął decyzję! Tam zagra w przyszłym sezonie

Jego wyczyny w klubie nie pozostały bez wpływu na reprezentację. Selekcjoner Jan Urban dał mu szansę debiutu w narodowych barwach w towarzyskim meczu z Ukrainą. Nic zatem dziwnego, że Żukowskim zaczęły się interesować mocniejsze ekipy. Mówiło się o potencjalnym transferze do 1. FC Koeln czy też Eintrachtu Frankfurt, jednak 24-latek podjął inną decyzję.

Przedłużył kontrakt z Magdeburgiem do 2029 roku.

Reklama

– Niezwykle cieszę się, że mogę kontynuować swoją drogę w 1. FC Magdeburg. Miałem świadomość, jak ważny to dla mnie wybór, dlatego chciałem dać sobie czas na spokojne przeanalizowanie wszystkich opcji. Rozmowy z kierownictwem klubu miały dla mnie kluczowe znaczenie. Ważne było poznanie wizji na przyszłość oraz roli, jaką mam w niej odegrać. Pokazały one, że mamy identyczne cele i możemy razem jeszcze wiele osiągnąć. W szatni czuję się kapitalnie – mamy świetną drużynę i potężną atmosferę wzajemnego wsparcia. Razem z żoną bardzo szybko poczuliśmy się w Magdeburgu jak w domu. Do tego dochodzi niezwykła atmosfera na stadionie oraz miłość, jaką kibice okazują mi od pierwszego dnia. Ten cały pakiet jest czymś wyjątkowym. Jestem duszę i ciałem szczęśliwy, że nadal będę polował na bramki w niebiesko-białych barwach – przekonywał Żukowski tuż po złożeniu podpisu na nowej umowie.

W ciepłych słowach o Żukowskim wypowiedział się Peer Jaekel, dyrektor sportowy, który nie szczędził komplementów pod adresem Polaka.

Reklama

Mateusz Żukowski to dla nas znacznie więcej niż tylko wybitny napastnik. W ostatnich miesiącach zanotował imponujący progres i w mgnieniu oka stał się jedną z twarzy naszej drużyny. Po kontuzji wywalczył sobie powrót na murawę z ogromną determinacją, prezentując dokładnie te cechy, których potrzebujemy w ofensywie: przebojowość, jakość w wykończeniu i gotowość do brania odpowiedzialności w kluczowych momentach. Wyrósł u nas na lidera zespołu i wzór dla młodych zawodników, a co najważniejsze – wcale nie osiągnął jeszcze swojego sufitu. W ostatnich miesiącach odbyliśmy wiele szczerych i pełnych zaufania rozmów. Na każdym kroku czuć było, jak bardzo zżył się z klubem, miastem i naszymi kibicami. Ta decyzja to nie tylko mocny sygnał sportowy, ale i dowód na to, co może powstać, gdy piłkarz i klub w pełni sobie ufają – podkreślił decydent Magdeburga.

Fot. Newspix

1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama