Można odetchnąć ws. Jana Bednarka. Uraz nie tak poważny

Patryk Idasiak

02 września 2026, 13:39 • 2 min czytania 5

Reklama
Można odetchnąć ws. Jana Bednarka. Uraz nie tak poważny

Bez żadnych problemów FC Porto wygrało sobotnie spotkanie ligowe na wyjeździe z Viseu. Był jednak inny kłopot – z boiska z powodu kontuzji musiało zejść dwóch obrońców, w tym Jan Bednarek. Na szczęście informacje na temat zdrowia Polaka są pozytywne. 

Reklama

Każda akcja Smoków w ligowym spotkaniu kończyła się golem. W pierwszych 45 minutach zawodnicy mistrza Portugalii oddali tylko trzy strzały na bramkę Viseu, no i prowadzili 3:0. Kibiców Porto mogły niepokoić przedwczesne zmiany obrońców. Zaidu musiał zejść już po 20 minutach, gdy po kopnięciu złapał się za pachwinę.

Chwilę przed przerwą strzał gospodarzy zablokował natomiast Jan Bednarek, którego trącił jeszcze jeden z przeciwników. Dość pechowo. Po całym zajściu Polak złapał się za kolano z mocnym grymasem bólu na twarzy. Dodajmy, że za to kolano, którego poważnej kontuzji szczęśliwie uniknął w meczu o Superpuchar, kiedy ucierpiał w starciu z… fatalną murawą. Na drugą połowę Bednarek już jednak nie wyszedł, co było niepokojące.

– Wygląda na to, że w przypadku Bednarka mogło dojść do skręcenia kolana – poinformował włoski szkoleniowiec Francesco Farioli, czym nas dodatkowo postresował, bo nie zapowiadało się to pozytywnie.

Jednak Bednarek jest zdrowy

Zaidu rozpoczął program leczenia kontuzji prawego przywodziciela, która wykluczy go z gry na około dwa miesiące, ale Farioli może być zadowolony, że nie stracił drugiego ze swoich obrońców. „A Bola” podaje bowiem, że Jan Bednarek będzie dostępny i to w najbliższej, piątkowej kolejce na mecz z Moreirense.

Reklama

Jan Bednarek trenował już na pełnych obrotach w Centrum Treningowo-Sportowym Jorge Costa w Olival, po tym jak został zmieniony w przerwie meczu z Academico de Viseu. Reprezentant Polski jest więc w pełni sił.

Za to w Moreirense niedostępny będzie Oskar Pietuszewski. Polski skrzydłowy jest w końcowej fazie rekonwalescencji po kontuzji, której doznał kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. Pietuszewski nie zagrał ani minuty w tym sezonie i jeszcze sobie na jego występ poczekamy.

Reklama

FC Porto nie wie, jak to jest tracić gole, bo polska defensywa znów zamieniła się w ścianę. Mistrz Portugalii rozegrał już pięć spotkań i wszystkie wygrał do zera.

Fot. Newspix

5 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama