post Przemysław Michalak

Opublikowane 31.10.2020 10:22 przez

Przemysław Michalak

Adrian Małachowski był kapitanem Legii Warszawa w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdy ta pokonywała Sporting Lizbona i remisowała z Borussią Dortmund, lecz w seniorskiej piłce przebijał się gdzie indziej. Najpierw w drugoligowym Zniczu Pruszków, a ostatnio w pierwszoligowym GKS-ie Bełchatów, z którego wypromował się do FC Magdeburg. To trzecia liga niemiecka, ale mówimy o klubie z bogatą historią i dużymi ambicjami. 22-letni pomocnik tłumaczy nam, dlaczego wolał taki krok zamiast pójścia do jednego z beniaminków Ekstraklasy. Opowiada także o biedzie w Bełchatowie, popukaniu się w czoło w kierunku sędziego, rozczarowaniu postawą Legii i wybraniu jej jako junior kosztem Lecha Poznań. Zapraszamy. 

Przecierasz szlaki. Transfer z drugiego szczebla w Polsce na trzeci w Niemczech to pewna nowość.

Na pewno nie był to transfer planowany z dużym wyprzedzeniem. Wcześniej z moimi agentami skupialiśmy się na tym, żebym trafił do Ekstraklasy. Mniej więcej w połowie lipca pojawiła się jednak możliwość przejścia do Magdeburga i wtedy długo się nie zastanawialiśmy.

Mogłeś trafić latem do Ekstraklasy?

Tak, miałem ofertę od jednego z beniaminków.

Dlaczego się nie zdecydowałeś?

Doszliśmy do wniosku, że przechodząc do Magdeburga będę miał większą szansę wypromować się i postawić kolejny krok do przodu, niż w zespole, który w Ekstraklasie grałby defensywny futbol i zapewne bronił się przed spadkiem. W takich okolicznościach trudniej wypłynąć i zapracować na zagraniczny transfer. A tak już jestem na niemieckim rynku i mogę zacząć wyrabiać sobie nazwisko.

MAGDEBURG NIE JEST FAWORYTEM NA STADIONIE WALDHOF MANNHEIM. W TOTOLOTKU KURS NA WYGRANĄ GOŚCI WYNOSI 3.31

Magdeburg sam się tobą zainteresował?

Pierwsze ziarno zasiali moi agenci. Zostałem przedstawiony klubowi, przeanalizowano mnie i dość szybko okazało się, że trener jest bardzo poważnie zainteresowany. Od momentu, gdy dałem do zrozumienia, że to dla mnie ciekawy wariant, mocno naciskali na transfer. Pokazywali, że naprawdę im zależy na moim pozyskaniu. Później sprawy potoczyły się szybko. Magdeburg odwrócił nawet przyjętą kolejność działań: najpierw podpisałem kontrakt, a dopiero po dwóch tygodniach zaliczyłem testy medyczne.

Decyzję podjąłeś po wizycie na miejscu?

Nie, już wcześniej, choć po przyjeździe jeszcze bardziej się utwierdziłem w przekonaniu, że dobrze zrobiłem. Wiedziałem, czego mogłem się spodziewać, ale i tak robiło to wrażenie. Inny świat. Trzecia liga niemiecka, a warunki do treningów i całe zaplecze są na naprawdę wysokim poziomie. Wyższym niż za moich czasów w Legii. Mamy sześć boisk treningowych, jest też miejsce na trening atletyczny – siłownia, hala z bieżnią i wbudowanymi fotokomórkami. Zaraz obok stadionu funkcjonuje klinika, w razie czego zawodnicy momentalnie znajdą się pod opieką lekarzy. Nic, tylko pracować nad swoją formą.

W czasach Znicza Pruszków.

Trzecia liga niemiecka nie brzmi najbardziej zachęcająco, ale nie trafiłeś do byle jakiego klubu.

Zdecydowanie. FC Magdeburg ma ciekawą historię, a jeszcze niedawno rywalizował w 2. Bundeslidze. To dopiero jego drugi sezon po spadku. Nie ma wielkiego parcia na to, ale na pewno celem klubu jest awans w najbliższej przyszłości.

Patrzę na tabelę i coś się nie zgadza: siedem meczów, cztery punkty, przedostatnie miejsce.

No niestety. Źle zaczęliśmy, ale wierzę, że w końcu się przełamiemy i wejdziemy na właściwe tory. W każdym meczu brakowało nam czego innego. Czasami chodziło o słabą dyspozycję całego zespołu, gdy nic nie wychodziło. Czasami problemem była nieskuteczność albo głupio tracone bramki po stałych fragmentach. Mamy potencjał, żeby punktować zdecydowanie lepiej.

Czyli wasza sytuacja jest podobna do Piasta Gliwice: nie gracie totalnej padliny, brakuje kropki nad „i”?

Można tak powiedzieć.

Robi się nerwowo w klubie?

Sami w szatni jesteśmy wkurzeni. Chcemy regularnie wygrywać, a udało nam się to raz w siedmiu meczach. W klubie jednak na razie nikt nie wykonuje nerwowych ruchów.

Do składu nowej drużyny wskoczyłeś praktycznie od razu.

Od początku czułem, że sztab trenerski darzy mnie dużym zaufaniem i chce mnie jak najszybciej wprowadzić do składu. Po tygodniu treningów indywidualnych, praktycznie bez treningu z zespołem, zagrałem już pół godziny w sparingu. Tydzień później wyszedłem w pierwszym składzie na sprawdzian z Wolfsburgiem, a po następnych dwóch tygodniach zaczęliśmy sezon Pucharem Niemiec z drugoligowym SV Darmstadt. Zaliczyłem pełne 120 minut, przegraliśmy 2:3 po dogrywce. Ligę także zacząłem w podstawie.

I w ligowym debiucie zostałeś wyrzucony z boiska.

Poniosły mnie nerwy w końcówce, dostałem dwie żółte kartki w jednej akcji. Drugą słusznie, bo popukałem się w czoło patrząc na sędziego (śmiech). Byłem wkurzony, mając przekonanie, że na pierwszą kartkę nie zasłużyłem. Sędzia wyliczał mi kolejne faule, za które zostanę ukarany, a to był dopiero mój drugi faul. Później dla pewności to nawet sprawdzałem i nie myliłem się. Graliśmy derby z Hallescher, przegrywaliśmy, więc już generalnie byłem sfrustrowany.

Pauzowałeś przez jedną kolejkę i wróciłeś do wyjściowej jedenastki. Kolejny dowód, że z miejsca masz tu mocną pozycję.

Nie ukrywam, że to budujące. Czuję duże zaufanie, ale też duże są tu oczekiwania. Muszę im sprostać.

Opóźnione testy medyczne i początkowy brak treningów wiązał się u ciebie z koronawirusem.

Pierwszego dnia po przyjeździe do Magdeburga wyszedł mi wynik pozytywny. Potem miałem test negatywny, ale kolejny znów był pozytywny, więc wszystko się przedłużyło. Łącznie nie trenowałem z drużyną przez trzy tygodnie, z czego przez dwa nie pracowałem nawet indywidualnie. Koronawirusa przeszedłem całkowicie bezobjawowo, żadnych problemów – również w późniejszym czasie. Niedawno byłem już normalnie przeziębiony i czułem się znacznie gorzej niż wtedy.

Dwa mecze ligowe opuściłeś z powodu problemów zdrowotnych, w tym ten z ubiegłego weekendu. O co chodziło?

Jak wspominałem, wcześniej byłem przeziębiony i zostałem w domu. Teraz miałem uraz przeciążeniowy, być może wynikający z faktu, że nie miałem normalnego okresu przygotowawczego. Trenerzy stwierdzili, że to trzeci mecz w ciągu tygodnia i lepiej będzie odpocząć, żeby nie ryzykować dłuższej przerwy.

Ma to coś wspólnego z kontuzją w Bełchatowie? Nie zagrałeś w czterech ostatnich kolejkach.

To była poważniejsza sprawa. Praktycznie całą wiosnę rozegrałem na środkach przeciwbólowych, nie chciałem opuszczać drużyny walczącej o utrzymanie. W pewnym momencie jednak musiałem odpuścić i to wyleczyć. Udało się, obecne pauzy nie mają nic wspólnego z tamtą kontuzją. Od wtorku [rozmawialiśmy w poniedziałek, PM] powinienem już normalnie trenować z chłopakami.

Jakie wrażenie trzecia liga niemiecka zrobiła na tobie od strony czysto sportowej?

Z pewnością jest to wyższy poziom niż I liga, zawodnicy mają dużo wyższe umiejętności. Zainteresowanie także jest znacznie większe. Gdyby nie zamknięte stadiony, mielibyśmy po 20 tys. ludzi na każdym meczu. Na wielu innych obiektach wygląda to podobnie.

Najbardziej znanym i jednocześnie najstarszym zawodnikiem Magdeburga jest Jurgen Gjasula. W 1. Bundeslidze grał dla Kaiserslautern jeszcze w czasach Kamila Kosowskiego, później był w FC Basel i wiele lat spędził w 2. Bundeslidze. To wasz lider?

Tak, ewidentnie wyróżnia się pod względem piłkarskim. Gra jako defensywny pomocnik lub czasami jako stoper. Widać u niego olbrzymi spokój w wyprowadzeniu piłki, nie panikuje. Wiele mogę się od niego nauczyć. Cieszę się, że mam w szatni tak klasowych piłkarzy.

W zespole jest także Sebastian Jakubiak, mający polskie korzenie.

Seba urodził się w Niemczech, ale cała jego rodzina to Polacy. Mówi po polsku i bardzo mi pomógł w pierwszych tygodniach, gdy jeszcze była bariera komunikacyjna z większością pozostałych kolegów.

Jak ci aktualnie idzie z językiem?

Niemieckiego uczyłem się w gimnazjum, ale zapamiętałem jedynie kilka podstawowych zwrotów, które nie pozwalały na jakąkolwiek normalną komunikację. Jak tylko skończyłem kwarantannę, zacząłem intensywny kurs w szkole językowej. Codziennie mam półtoragodzinne lekcje, zdałem już pierwszy egzamin. Douczam się też dodatkowo, gdy mam trochę czasu. Idzie to dość szybko, mimo że ten język jest dla mnie trudny. Na wywiady przed kamerą zdecydowanie za wcześnie, ale poradzę już sobie na mieście, nawet przy załatwianiu spraw urzędowych czy związanych na przykład z zainstalowaniem telewizji i internetu.

Jak się odnajdujesz w życiu codziennym?

Radzę sobie. Większej pomocy potrzebowałem jedynie przy sprawach formalnych, z dokumentami. W Niemczech niektóre rzeczy wyglądają trochę inaczej, trzeba się zawsze meldować i tak dalej. Takie tematy jak ubezpieczenie załatwiał klub. A tak na co dzień, życie jest tu podobne do tego w Polsce, nie odczuwam większych różnic.

Trenera Thomasa Hobsmanga coś wyraźniej odróżnia od polskich szkoleniowców, poza tym, że mówi w innym języku?

Nie zauważyłem większych różnic w jego warsztacie trenerskim, żadnego szoku nie przeżyłem.

Małachowski jako piłkarz Legii.

Odetchnąłeś z ulgą po odejściu z Bełchatowa?

W kwestiach pozaboiskowych zdecydowanie. Tak po ludzku żal było opuszczać ten zespół, mimo wielu problemów mieliśmy w szatni świetną atmosferę. Teraz wreszcie jestem spokojny o wszystkie pozostałe sprawy, nie muszę martwić się o finanse, mam spokojną głowę. Jeżeli znów nie dostałeś pensji, nie da się myśleć tylko o graniu w piłkę.

W GKS-ie zaległości względem was sięgały pół roku.

Niestety w zasadzie możemy tu dać czas teraźniejszy. Bełchatów nadal zalega mi pięć i pół pensji.

Jakie są widoki, że odzyskasz pieniądze?

Jeśli klub chce dalej grać w I lidze, to musi te zaległości spłacić w określonym terminie, inaczej nie dostanie licencji. Mam nadzieję, że odzyskam swoje pieniądze.

Jak sobie radziłeś przy tak długim braku wpływów? Jesteś zawodnikiem na dorobku, nie za bardzo mogłeś odłożyć większe kwoty.

No cóż, trzeba było zmienić trochę swój styl życia. Oszczędzałem, na czym tylko się dało. Tyle dobrze, że dostałem od klubu mieszkanie, więc przynajmniej odpadał mi koszt wynajmu. Ale i tak był już moment, w którym musiałem pożyczać od bliskich, żeby móc normalnie funkcjonować.

Czułeś frustrację? Drugi poziom rozgrywkowy w Polsce, transmisje w telewizji, a musiałeś się ratować pożyczkami.

Jasne, że pojawiały się chwile złości. Jako zawodnicy zrobiliśmy wszystko dla dobra GKS-u Bełchatów, utrzymaliśmy go w I lidze. Szkoda, że nie zmieniło to sytuacji w klubie.

Idąc do Bełchatowa wiedziałeś, że może dojść do takich opóźnień?

Wiedziałem, że sezon wcześniej pojawiały się problemy finansowe, ale gdy tam przychodziłem, wszystkie zaległości były pospłacane. Dostałem zapewnienie, że teraz już takich kłopotów nie przewidują, że podpiszą umowę ze sponsorem i będzie okej. A skończyło się na tym, że w terminie dostałem dwie pierwsze wypłaty, później już zaczęły się opóźnienia.

Jako 14-latek trafiłeś do Legii Warszawa. Odszedłeś z niej po wypożyczeniach do Pogoni Siedlce i Znicza Pruszków, nigdy nie zadebiutowałeś w pierwszym zespole. Byłeś rozczarowany czy to po prostu nie był twój poziom?

Lekki żal do Legii czułem. Przed pierwszym wypożyczeniem – do Pogoni Siedlce – byłem kapitanem w drugim zespole i w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, za czasów Jacka Magiery dwukrotnie wyjeżdżałem na obozy z pierwszą drużyną. Potem niestety doznałem poważnej kontuzji, zerwałem więzadło w kostce. Gdy wyzdrowiałem, od razu poszedłem do Siedlec, gdzie w ogóle nie grałem. W tamtym okresie Legia kompletnie o mnie zapomniała. Dużo temu klubowi zawdzięczam, ale sam moment rozstania był smutny.

Chodzi ci o formę rozstania?

Tak. To, że się nie przebiję w Legii, w praktyce stało się jasne wcześniej. Byłem wypożyczony do drugoligowego Znicza, więc trudno było zakładać, że w najbliższym czasie mógłbym jej dać jakość w Ekstraklasie. Nie zaproponowano mi przedłużenia kontraktu, a gdy chciałem odejść, kluby musiały się ze sobą dogadywać w sprawie ekwiwalentu. Legia postawiła takie warunki, że… były one dziwne, skoro stałem się zawodnikiem, z którego już zrezygnowano. Koniec końców wyszło tak, że ekwiwalent został zapłacony i Legia nie miała już wpływu na moją umowę ze Zniczem.

Poczułeś kiedykolwiek, że masz szansę zaistnieć przy Łazienkowskiej?

Po tej Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Na wspomniane obozy z seniorami pojechała większa grupa młodych zawodników, w tym ja. Pojawiały się myśli, że może uda się zadebiutować i uzbierać jakieś minuty. Ale później występowałem już tylko w trzecioligowych rezerwach.

Samą młodzieżową LM jak wspominasz?

Super przygoda, cenne doświadczenie. Każdy z nas zawsze będzie miał miłe wspomnienia. Na wszystkie spotkania lataliśmy z pierwszym zespołem i mierzyliśmy się z najlepszymi drużynami młodzieżowymi na świecie, bo za takie można było uznać Real Madryt, Borussię Dortmund i Sporting Lizbona. Po swoich meczach szliśmy oglądać „jedynkę” z trybun, dodatkowa atrakcja. Sama rywalizacja to był potężny bodziec do pracy. Ze Sportingiem zdobyliśmy cztery punkty, z BVB na wyjeździe zremisowaliśmy. Nie czuliśmy, że między nami jest przepaść, za to poczuliśmy, że możemy w przyszłości coś w piłce osiągnąć – nawet na poziomie europejskim.

Czyli to nie było tak, że musieliście dwa razy więcej biegać, żeby w ogóle nawiązać walkę?

Nie. Tylko Real wyraźnie nas przewyższał jakością. Na prawej obronie miał Hakimiego, a w środku pola kapitana Oscara Rodrigueza, który dziś gra w Sevilli. Momentami strasznie nas sprowadzali do parteru. W każdym meczu staraliśmy się stosować wysoki pressing, ale na Realu gdy tak wychodziliśmy, bramkarz Luca Zidane wyprowadzał piłkę po ziemi między nami, szybkie przeniesienie ciężaru i musieliśmy sprintem wracać do obrony przez całe boisko. Z Borussią i Sportingiem graliśmy jak równy z równym, prezentowaliśmy zbliżony poziom.

Jako junior Zawiszy Bydgoszcz poszedłeś do Legii odmawiając Lechowi Poznań. Nie przeszło ci ostatnio przez myśl, że mogłeś wybrać inaczej?

To był 2012 rok. W tamtym czasie Lech nie słynął tak z promowania młodzieży jak teraz. Wtedy pod tym względem wyróżniała się Legia. W Ekstraklasie zaczęli się przebijać Dominik Furman, Rafał Wolski czy Michał Żyro, to tutaj miałem konkretne przykłady. Legia wydawała się najlepszym wyborem i z perspektywy czasu nie czuję, że źle zrobiłem. Mimo że nasze rozstanie mogło wyglądać lepiej, dużo się w tym klubie nauczyłem, a nie sprawdzimy, jak potoczyłyby się moje losy po przenosinach do Poznania.

Twój pierwszy kontakt z seniorską piłką na szczeblu centralnym to Pogoń Siedlce. Zadebiutowałeś w I lidze meczem z Bytovią, zaliczyłeś pełny występ. Przegraliście 1:4 i więcej już się na boisku nie pojawiłeś. Aż tak słabo wypadłeś?

Przyszedłem do Pogoni od razu po tej poważnej kontuzji kostki. Siłą rzeczy nie czułem się wtedy najlepiej, nawet czysto piłkarsko. Po jakimś czasie wróciłem do formy, dostałem szansę z Bytovią. Wynik w moim przypadku nie decydował. Mówiąc wprost – byłem najlepszy w naszym zespole, tak też usłyszałem od trenera Adama Łopatki na pomeczowej odprawie. Wierzyłem, że od teraz zacznę grać częściej. Stało się inaczej, po jakimś czasie nastąpiła też zmiana szkoleniowca. Następca Łopatki [Bartosz Tarachulski, PM] nie widział dla mnie miejsca, ani razu nie zmieściłem się w osiemnastce. Ba, nie zostałem powołany nawet na sparing z Wisłą Płock. Nie wydaje mi się, żeby były to decyzje podejmowane wyłączenie w oparciu o moją postawę na boisku.

A o co jeszcze?

Klub zapewne chciał zrezygnować z zawodników, którzy trochę obciążali budżet. Byłem wypożyczony na rok, ale istniała furtka, żeby rozstać się już po jednej rundzie i chciano do tego doprowadzić.

Ale nie przepadłeś, dziś jesteś w Magdeburgu. Cele na najbliższy czas?

Pokazanie się w trzeciej lidze niemieckiej i trafienie do 2. Bundesligi. Najlepiej poprzez awans z obecnym klubem.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 31.10.2020 10:22 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mateusz
Mateusz

Kolejne drewno jakich wiele w Polsce i mysli ze zwojuje Niemcy, dwa sezony i wroci do tkiej Chojniczanki lub bedzie kopal sie w 5 lub 6 lidze niemieckiej po pracy na budowie

Ave Silesia
Ave Silesia

Kolejny zmarnowany rodak przez ległą.

Dominik
Dominik

Oczywiście powinien całe życie siedzieć na dupie, nigdzie się nie ruszać i komentować bez sensu na weszło jak ty.

Bolek
Bolek

Do kiboli Ległej: jesteście życiowymi przegrywami bijącymi kobiety i dzieci.

Ave Silesia
Ave Silesia

Ja ich leje nie poległa

Kikk
Kikk

22 latek będzie wyrabiał sobie nazwisko w Niemczech, aha. Ciekawe kiedy wróci z podkulonym ogonem .

Anna
Anna

Czytając te komentarze potwierdza to fakt ze POLACZKi którzy nie maja nic dobrego do powiedzenia bez jakiejkolwiek wiedzy na temat pracy sportowców którzy osiągają sukces to jedynie dowód na Zazdrość . Głupi naród który nie potrafi nic pozytywnego powiedzieć!!!Zegnam

Weszło
04.12.2020

Stanowisko: Janusz Filipiak vs bidulka Wisła

Zawrzało wczoraj na linii Janusz Filipiak – Wisła Kraków. Krzysztof Stanowski komentuje to w swoim felietonie wideo. Zapraszamy.
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

PowerPlay. Hit w pierwszej lidze i odrodzony Hajduk

Aj, cóż to będzie za mecz. Lider I ligi kontra wicelider, zdecydowane najlepszy atak kontra zdecydowanie najlepsza defensywa. Nie mogliśmy sobie odpuścić, w dzisiejszym PowerPlayu znów zajrzymy do Niecieczy, ale nie zabranie i typów bardziej egzotycznych. Zwłaszcza, że musimy zmazać plamę po ubiegłym tygodniu – po dwóch odcinkach na 66-procentowej skuteczności, ostatnio trafiliśmy tylko z […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Derby absurdów, czyli co nas bawiło w Krakowie w ostatnich latach

Derby Krakowa to zawsze ekscytujące wydarzenie dla Ekstraklasy. W obliczu biedy derbowej na najwyższym poziomie rozgrywkowym nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że to najmocniejsze lokalne derby w Polsce. Bogata historia tych klubów robi swoje – nawet jeśli ani Wisła, ani Cracovia nie aspiruje dziś do walki o tytuł mistrzowski. Natomiast postanowiliśmy podejść do tego starcia […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Świąteczne prezenty Totolotka – 6 bonusów w grudniu!

Legalny bukmacher Totolotek udowadnia, że nie tylko Robert Lewandowski może odwiedzić Świętego Mikołaja i poprosić go o przysługę. Wygląda na to, że sympatyczny starszy pan w czerwonym stroju odwiedzi także tych, którzy obstawiają w Totolotku! W grudniu gracze otrzymają od niego sześć świątecznych prezentów. Pierwszy można zgarnąć już dziś. W nowej promocji Totolotka gracze mają […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Smuda pytał: a widzieliście kiedyś boisko pod górkę?

– Z trenerem Łazarkiem wbiegaliśmy na Kasprowy Wierch. Franciszek Smuda, który wziął nas pod swoją opiekę, powiedział wprost o takim bieganiu: „A widzieliście, chłopcy, kiedyś boisko pod górkę?”, Stosował swoją filozofię. Która polegała tez na tym, że jak mieliśmy obóz w Niemczech, to po interwałach musiałem pod drzewem ze zmęczenia zwymiotować – Łukasz Skrzyński, dwukrotny […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Nieoczekiwana zamiana miejsc. Union daje pstryczka w nos Hercie

Kiedy patrzysz na sytuację w tabeli Bundesligi przed derbami Berlina, ciężko nie pomyśleć jak Bubbles w „Chłopakach z baraków”. Powinno wyjść inaczej. Hertha i jej mocarstwowe plany na ten moment zajmują miejsce na półce obok klasyki Tolkiena. Natomiast Union, który do ligi przystępował z większą pokorą, jest dziś jedną z rewelacji rozgrywek. Jak to się […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

„Rywale robią sobie zdjęcia, bo pierwszy raz grają na stadionie Ruchu”

Ruch Chorzów ledwo uratował swoją egzystencję przed startem ubiegłego sezonu III ligi, w który i tak wszedł z opóźnieniem. Dziś sytuacja przy Cichej jest już znacznie stabilniejsza, a drużyna zgodnie z planem prowadzi na półmetku, zmierzając po awans. Trener Łukasz Bereta pilnuje jednak, żeby nikt nie odleciał i nawet trochę cieszy się, że Polonia Bytom […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Promocja na derby Krakowa! Kurs 30.00 na Wisłę lub Cracovię w Superbet!

Legalny bukmacher Superbet wraca z kolejną odsłoną mega promocji dla nowych graczy. Tym razem dotyczy ona piątkowego hitu Ekstraklasy, czyli derbów Krakowa. W Superbet za wygraną Wisły Kraków lub Cracovii dostaniemy kurs 30.00! Jak skorzystać z tej oferty? Już wyjaśniamy. Żeby wziąć udział w promocji, trzeba po pierwsze założyć konto w Superbet. Dotyczy ona bowiem […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Tęskno mi za Europą. W MLS pracuję na transfer

Czy stęsknił się za Polską? Czego najbardziej brakuje w Stanach Zjednoczonych i czy Amerykanie są pozytywniejsi od Polaków? Jak dogadywał się z Bastianem Schweinsteigerem i jak współpracuje mu się z Borisem Sekuliciem? Dlaczego Chicago Fire znów nie zakwalifikowało się do play-off i jak na ten klub wpłynęły poważne przedsezonowe zmiany? Czy brakuje mu reprezentacji i […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

PRASA. Peter Hyballa – „gorsza wersja Kloppa”, na którą liczy Wisła Kraków

– Hyballa słynie z tego, że jego drużyny preferują ofensywny styl oraz że jest świetnym motywatorem. Po obejrzeniu ostatnich meczów w wykonaniu Wisły przyznał, że zalążki gry wysokim pressingiem są w drużynie wpojone. – Nie wszystko sprowadza się do pressingu, ważnych jest też wiele innych czynników. Dużo rozmawiam z zawodnikami.  Jak przychodzi nowy trener, jest […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

„Wisła jest jak czeski film. Nie wiem, czy Kuba rozumie swoją rolę”

– Największa różnica jest w tabelkach Excela, na boisku prawie żadna. Pod kątem indywidualnym oba zespoły mają podobny potencjał, co nie świadczy dobrze o ekipie Michała Probierza. Tam dużo grosza się marnuje, trzeba to otwarcie powiedzieć. Oczywiście Wisła wcale nie jest lepsza ze swoimi decyzjami, czasami mam wrażenie, jakbym widział rządy naszego ukochanego PiS-u. Decyzja […]
04.12.2020
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Pozytywów brak. Lechici słabi, bardzo słabi i fatalni (NOTY)

Każdy z piłkarzy Lecha Poznań został oceniony przez nas poniżej noty wyjściowej. Jeśli chcemy dostrzec w występach poszczególnych zawodników jakieś pozytywy, musimy użyć naprawdę dobrej lupy. FILIP BEDNAREK – 4 Świetna interwencja przy strzale Pizziego. Miał świadomość tego, że długi róg bramki jest odsłonięty i poszedł tam chyba w ciemno, broniąc setkę. Wykazał się też […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Jeżeli Liga Europy miała być oknem wystawowym, to Marchwiński przez nie wypadł w złą stronę

Lech Poznań w ostatnich latach w modelowy sposób wypromował wielu zawodników. Czasami wręcz mieliśmy wrażenie, że niektórych nawet sprzedawał lekko powyżej wartości, korzystając już z renomy solidnego dostawcy, którą wyrobił sobie na Starym Kontynencie. Jak tak dalej jednak pójdzie, z Filipem Marchwińskim będzie problem.  Nie chodzi tylko o mecz w Lizbonie, choć on jest kropką […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Ostateczna weryfikacja tezy o szerokiej kadrze Lecha

Wyobraźcie sobie, co byłoby, kiedy cała europejska przygoda Lecha wyglądałaby tak, jak drugi mecz poznańskiej ekipy z Benfiką. Jakby ta cała impotencja, bezzębność, pasywność, żałość, toporność trwała przez całą fazę grupową. Przecież można byłoby się załamać. Stracić wiarę w sens polskiego futbolu. A tak, choć wicemistrz Polski zagrał słabiutko, to tego właśnie można było się […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Liga Europy odhaczona, można się skupić na Podbeskidziu!

Poważnie rozważaliśmy odpuszczenie oglądania meczu Lecha z Benfiką, gdy zobaczyliśmy skład Kolejorza na to spotkanie. Bo skoro sam Kolejorz nie traktował tego meczu poważnie, to dlaczego my mielibyśmy podchodzić do niego na galowo? Ale obejrzeliśmy. Choć jakim kosztem. Jeśli ktokolwiek się jeszcze łudził, że poznaniacy mają szansę na wyjście z grupy, to dzisiaj został odarty […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Widzew jak to Widzew – dwóch dobrych meczów z rzędu nie zagra

Remis, zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, porażka. Wyniki Widzewa w ostatnim czasie wyglądają, jakby brały się z maszyny losującej. Ekipa z Łodzi ma wiele, by być jednym z kandydatów do top6 na koniec ligi, ale jeśli nie ustabilizuje formy, nie będzie o czym rozmawiać. Tylko raz w tym sezonie zdarzyło się, by łodzianie wygrali dwa mecze z […]
03.12.2020
Anglia
03.12.2020

Bednarek z nowym kontraktem. Ostatnim przed przenosinami wyżej?

Jan Bednarek to właściwie modelowy przykład, jaki chcielibyśmy oglądać częściej przy przenosinach polskiego zawodnika do Premier League. Wiadomo, że to cholernie wymagająca liga, jakieś miliard razy bardziej niż polska, więc przeskok jest – trzeba się wdrożyć, okrzepnąć i tak dalej. Problem polega na tym, że nasi piłkarze na tym etapie już toną i potem albo […]
03.12.2020